To duma, to sława, to znowu wielki „Moto-Jelcz” Oława!

MGKS „Moto-Jelcz” Oława – KS Żórawina 6:1

Piłka nożna. Klasa „O”. W meczu kończącym bardzo udany dla nich sezon 2018/19 oławianie wysoko pokonali sąsiadów zza powiatowej miedzy. Końcowy wynik sugeruje lekkie i łatwe zwycięstwo, ale żeby je osiągnąć i przypieczętować mistrzostwo oraz czwartoligowy awans, gospodarze musieli się sporo nabiegać i napocić…

1:0 – Karol Nikodem (w 7 min.)

2:0 – Mateusz Dobkowski (35)

3:0 – Jakub Mańkowski (55)

3:1 – Andreii Rats (73)

4:1, 5:1 – Jakub Kulczycki (75, 83)

6:1 – Janusz Gancarczyk (84)

Oława

22 czerwca 2019. Stadion OCKF. Widzów ok. 400.

Sędziowali

Radosław Kasprzyk z Wrocławia – główny arbiter, oraz asystenci liniowi – Damian Dumycz i Krzysztof Robert (WS DZPN Wrocław).

Żółta kartka

Bartosz Sztandera (w 21 min.) – za faul.

MGKS „Moto-Jelcz”

Kubas (5) – Mazur (5), Mańkowski (4) (65 P.Skorupa – 1), Watral (5), Prusak (4) (65 Gelles – 1) – Skorłutowski (5), Anklewicz (3) (52 Bekieszczuk – 1, 63 Artur Gancarczyk – 1) – J.Gancarczyk (5), Kucharski (3) (60 Waliś – 2), Dobkowski (5) – Nikodem (3) (60 Kulczycki – 3).

KS Żórawina

Walczak – Sztandera, Sokołowski, Kruc, Skowroński – Stachowski, Danyluk (46 Dankow) – Deryński, Rats, R.Kiełcz – Wilczyński.

Goście przyjechali do Oławy w dwunastoosobowym składzie, a jednym z zawodników podstawowej jedenastki był ich rezerwowy bramkarz Cezary Deryński. – Po środowym spotkaniu z „Orłem” Pawłowice miałem zdolnych do gry zaledwie ośmiu piłkarzy, więc na poważnie rozważaliśmy oddanie oławianom sobotniego meczu walkowerem. Wiedząc jednak, jakie ma on dla nich ważne znaczenie, zmobilizowaliśmy wszystkie kadrowe rezerwy i postanowiliśmy powalczyć z liderem i honorowo zakończyć ten dla nas także całkiem udany sezon – mówił przed starciem z „Moto-Jelczem” tymczasowy szkoleniowiec żórawińskiej drużyny Tomasz Skrabka. Ten były piłkarz trzecioligowego „Wedanu” Żórawina, w ostatnim meczu sezonu zastąpił w obowiązkach trenerskich Jacka Imianowskiego, który kilka dni wcześniej otrzymał intratną propozycję pracy w ekstraklasowej „Cracovii” Kraków – na stanowisku asystenta trenera Michała Probierza – i oczywiście ją przyjął. Jacek Imianowski zakończył więc także pracę w oławskim klubie, w którym działał przez kilka lat w jego władzach (był członkiem zarządu) oraz szkolił grupy młodzieżowe.

Po środowej wyjazdowej wygranej oławian z dotychczasowym liderem „Mechanikiem” Brzezina (relacja z tego meczu na str. 33) sytuacja przed ostatnią kolejką była w miarę klarowna. Zwycięstwa „Moto-Jelcza” oraz „Wiwy” w meczach kończących sezon – odpowiednio z KS Żórawina oraz „Strzelinianką” Strzelin – gwarantowały awans do IV ligi zespołom z Oławy i z Goszcza.

Mając tego świadomość, podopieczni trenera Jarosława Fliśnika zaczęli rywalizację z żórawinianami trochę nerwowo, zwłaszcza w defensywie i już w 5. minucie omal nie stracili gola. Po składnej zespołowej akcji gości, z narożnika pola karnego groźnie uderzył Andreii Rats. Po strzale piłkarza rodem z Ukrainy piłka o centymetry ominęła bramkę „Moto-Jelcza”, strzeżoną tym razem przez Mateusza Kubasa, bo Radosław Florczyk po meczu w Brzezinie narzekał na ból w barku. Trener Fliśnik – dbając o zdrowie podopiecznego – postanowił dać mu odpocząć w starciu z żórawińskim zespołem.

Ta odważna akcja przyjezdnych trochę podenerwowała miejscowych, którzy dwie minuty później skutecznie skontrowali. Jakub Skorłutowski zagrał prostopadle do Karola Nikodema, a ten wygrał pojedynek biegowy z obrońcami żórawińskiej drużyny, wyszedł na czystą pozycję i pewnym strzałem po ziemi z 12. metrów pokonał Artura Walczaka.

W 35. minucie gospodarze niemal dokładnie skopiowali tę akcję. Prostopadłą piłkę do Nikodema posłał tym razem Janusz Gancarczyk, a „Niko” – mimo dobrej pozycji strzeleckiej, jaką miał po minięciu obrońców – podał do jeszcze lepiej ustawionego Mateusza Dobkowskiego, który strzałem z 10. metrów do odsłoniętej bramki podwyższył prowadzenie „MJO” na 2:0.|

Ten wynik utrzymał się do przerwy. Po zmianie stron oławianie jeszcze czterokrotnie go poprawiali. Najpierw zrobił to Jakub Mańkowski, który najprzytomniej zachował się na polu karnym rywali, po dośrodkowaniu Janusza Gancarczyka z rzutu rożnego.

Prowadzenie 3:0 trochę uśpiło gospodarzy, a ambitnie walczący goście byli bliscy strzelenia honorowego gola w 70. minucie. To się im jednak nie udało, bo Cezary Deryński, próbując przelobować Mateusza Kubasa, który wybiegł daleko z bramki, posłał piłkę wysoko ponad poprzeczką na aut. – Co się odwlecze, to nie uciecze! – mówi popularne porzekadło, które często sprawdza się w futbolu. Trzy minuty później Kubas ponownie próbował ratować błąd kolegów z defensywy dalekim wybiegiem z bramki. Naciskany mocno przez Krzysztofa Wilczyńskiego, wykopnął piłkę, która i tym razem trafiła pod nogi Deryńskiego. Grający w polu rezerwowy golkiper gości tym razem już nie uderzył lobem na bramkę, lecz zagrał w uliczkę do Ratsa. Ten natomiast uderzał na raty i po dwóch bilardowych odbitkach piłki od nóg oławskich obrońców, za trzecim razem trafił w końcu z bliska do siatki.

Oławianie szybko na to odpowiedzieli. Mateusz Dobkowski zakręcił na lewym skrzydle obrońcami rywala i z linii końcowej przerzucił na drugą stronę boiska, do Janusza Gancarczyka, który z kolei podał Jakubowi Kulczyckiemu idealnie na głowę.

„Kubiś” strzelił także piątego gola, skutecznie wykorzystując prostopadłe podanie Krzysztofa Walisia.

Szukający cały czas dla siebie okazji strzeleckiej Janusz Gancarczyk znalazł ją wreszcie w 84. minucie. Po podaniu od Mateusza Dobkowskiego, popularny „Sesu” wymanewrował zwodami trzech defensorów gości i soczystym strzałem z 10. metrów ustalił końcowy wynik meczu. Jednocześnie przypieczętował tytuł mistrza wrocławskiej „okręgówki” dla „Moto-Jelcza”, oznaczający powrót oławskiej drużyny na dolnośląskie salony piłkarskie – po czterech latach „tułaczki” w niższych klasach rozgrywkowych.

*

Gratulujemy piłkarzom, trenerowi Jarosławowi Fliśnikowi i kierownikowi drużyny Mariuszowi Pałuckiemu, a także innym klubowym działaczom, z prezesem Pawłem Nabiałczykiem na czele! Życzymy drużynie powodzenia w IV lidze!

Tekst i fot.: Krzysztof A. Trybulski [email protected]

Kategoria artykułu: Sport

Tagi: , , , , , , , , , ,

reklama

Komentarzy (7)

  1. Likwidacja to było bardzo dobre posunięcie bo znając życie ten klub by już miał kilka milionów zadłużenia.
    Tak to teraz mogą skupić się tylko na sporcie i mozolnej pracy od podstaw.
    To ma być klub amatorski, a nie zawodowców za wygórowane stawki, którym wszystko się należy.

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.