Gdyby nie to „Wielkosobotnie Miłosierdzie”…

„Strzelinianka” Strzelin – MGKS „Moto-Jelcz” Oława 0:5

W meczu oławskiego lidera ze strzelińskim outsiderem wyraźnie dominowali lepsi pod każdym względem goście. Zaaplikowali gospodarzom pięć goli, ale gdyby byli mniej miłosierni i bardziej skuteczni, wygraliby znacznie wyżej…

Oławianie bardzo chcieli się zrehabilitować za ubiegłotygodniową niespodziewaną porażkę na własnym boisku, z Orłem Pawłowice. Tego oczekiwali też od piłkarzy kibice „Moto-Jelcza”, którzy w licznym gronie dotarli w Wielką Sobotę na strzeliński stadion, malowniczo położony w miejskim parku. Fani oławskiej drużyny tym razem się nie zawiedli, bo podopieczni trenera Jarosława Fliśnika od początku meczu zdecydowanie natarli na rywala. Nie upłynęła nawet minuta po pierwszym gwizdku arbitra, a goście już mieli szansę na zdobycie bramki. Janusz Gancarczyk przechwycił piłkę, podawaną do partnera przez zawodnika „Strzelinianki” i zagrał prostopadle do Krzysztofa Telatyńskiego. Popularny „Tela” podciągnął kilka metrów i huknął z linii szesnastki, ale atomowo uderzona piłka przeleciała nad bramką, strzeżoną przez Piotra Szczegielniaka. Cztery minuty później Gancarczyk egzekwował rzut wolny spod linii bocznej boiska, a niefortunnie interweniujący Marek Robak kompletnie zaskoczył swojego bramkarza piękną główką…

Pełna relacja z Wielkosobotniego meczu w Strzelinie w bieżącym papierowym wydaniu „Gazety Powiatowej”

Tekst i fot.:
Krzysztof A. Trybulski
[email protected]

 

Kategoria artykułu: Sport

Tagi: , , , , , , , ,

reklama

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.