Przełamanie złej passy

Po ciekawym i zaciętym spotkaniu, toczonym przy sztucznym świetle, piłkarze MKS zremisowali w Głogowie. Przełamali więc serię porażek w obecnych rozgrywkach drugoligowych oraz kilku wcześniejszych z zespołem Chrobrego. Przy bardziej sprzyjających okolicznościach mogli wywieźć z gorącego terenu komplet punktów

Chrobry Głogów – MKS SCA Oława 2:2
 

1:0 – Bartosz Machaj (w 2 min.)

1:1 – Waldemar Gancarczyk (25)

2:1 – Tomasz Kowalczuk (55)

2:2 – Paweł Odrzywolski (82, samobójcza)

Głogów. 5 października 2012. Stadion MOSiR. Widzów ok. 800.

Sędziowali: Tomasz Krawczyk z Piotrkowa Trybunalskiego jako główny oraz  Dawid Golis i Przemysław Szabat – asystenci liniowi oraz Marcin Paraszkiewicz – sędzia techniczny (Łódzki i Warszawski Związek Piłki Nożnej).

Żółte kartki: Krzysztof Ulatowski (w 37 min.),  Michał Sikorski (54) i Jakub Kalinowski (67) – wszyscy za faule.

Chrobry Głogów: Budnik – Ziemniak, Samiec, Odrzywolski, Bukraba – Kaczmarek (46 Kaliciak), Ulatowski, Hałambiec, Sędziak (79 Filbier) – Machaj (46 Kowalczuk), Szczepaniak.

MKS SCA Oława: Florczyk – Wejerowski, Kalinowski, Sikorski, Kiełbasa – M.Gancarczyk, Zapał (68 Peroński), W.Gancarczyk, K.Gancarczyk – Łodyga (68 Poważny), Lipiński (+90 Mierzwa).

Oławianie jechali do Głogowa w nie najlepszym nastroju. Przegrali trzy mecze z rzędu, a  bilans ostatnich pojedynków z Chrobrym (jeszcze w III lidze) też nie nastrajał optymistycznie. Piłkarze MKS pięciokrotnie schodzili z boiska pokonani, w tym dwa razy po 4:0. W dodatku tuż przed piątkową wyprawą okazało się, że na mecz nie pojedzie Sebastian Mordal, którego trener Sebastian Sobczak chciał tym razem wykorzystać jako pierwszego bramkarza. Golkipera MKS zaatakowała nagła bakteryjna infekcja i w piątek w południe miał prawie 40 stopni gorączki.  W bramce stanął więc Radosław Florczyk, który zawinił przy stracie pierwszego gola w poprzednim meczu (z Calisią Kalisz) i dlatego starcie z Chrobrym miał obserwować z ławki rezerwowych. I tym razem golkiper MKS nie miał dobrego dnia. Już w 2 minucie wpuścił kuriozalnego gola. Po wrzutce Mateusza Hałambca, ruszył do piłki Bartosz Machaj i mimo trudnej pozycji, w powietrzu trącił ją końcem buta. Wydawało się, że futbolówka, lecąca powoli lobem, minie bramkę, ale nagły podmuch wiatru spowodował, że zamiast wyjść na aut, wpadła do siatki tuż przy słupku, obok stojącego jak słup soli i zupełnie zdezorientowanego Florczyka. 

Oławianie nie załamali się utratą głupio straconego gola i śmiało zaatakowali. W 7 minucie, po akcji Mateusza Gancarczyka i Pawła Łodygi, wywalczyli rzut rożny, a po dośrodkowaniu strzelił zza pola karnego Krzysztof Gancarczyk, lecz niecelnie. W 12 minucie goście przeprowadzili kolejną składną akcję, przerwaną faulem na Waldemarze Gancarczyku. Z wolnego uderzył Mateusz Gancarczyk, ale za słabo i bramkarz Chrobrego bez trudu złapał piłkę. W 19 i następnej minucie skontrowali gospodarze i było gorąco pod bramką MKS. Najpierw sytuację wyjaśnił ofiarnie interweniujący Damian Kiełbasa, a po strzale Łukasza Szczepaniaka piłka trafiła w nogę Michała Sikorskiego i tuż przy słupku wyszła na rzut rożny. Po dośrodkowaniu i główce Pawła Odrzywolskiego, Florczyk instynktownie wybił piłkę spod poprzeczki na kolejny róg. Po jego rozegraniu ponownie doszli do głosu oławianie. Najpierw na czystą pozycję wychodził Dawid Lipiński, ale sędzia uznał, że był na spalonym. Chwilę później obrońca Chrobrego sfaulował na dwudziestym piątym metrze Krzysztofa Gancarczyka i arbiter podyktował rzut wolny. Do piłki podbiegł Waldemar Gancarczyk i pięknym uderzeniem w okienko doprowadził do remisu. Trzy minuty później była niemal kopia tej sytuacji. Tym razem przed polem karnym gospodarzy faulowany był Mateusz Gancarczyk, ale jego brat Waldemar strzelił z wolnego w bramkarza.  W 34 minucie Mateusz Gancarczyk przechwycił piłkę po niecelnym podaniu defensora Chrobrego i zagrał do Dawida Lipińskiego, który strzelił z woleja, ale tuż nad poprzeczkę.  Po chwili Waldemar Gancarczyk sprytnie wymanewrował dwóch obrońców i wypuścił w uliczkę Lipińskiego, który jednak zbyt późno złożył się do strzału i został zablokowany. Próbowali dobijać  Krzysztof Gancarczyk i Paweł Łodyga, ale bez powodzenia. W końcówce pierwszej połowy oba zespoły miały szanse bramkowe, ale atomowy strzał Krzysztofa Kaczmarka był niecelny, zaś uderzenie Waldemara Gancarczyka obronił Andrzej Budnik.

Po zmianie stron optyczną przewagę mieli głogowianie, ale przyjezdni groźnie kontrowali. W 46 minucie goście wywalczyli rzut rożny. Po wrzutce Krzysztofa Gancarczyka, w zamieszaniu pod bramką, Michał Bukraba powalił na ziemię składającego się do strzału Michała Sikorskiego, ale sędzia – mimo ostrych protestów kapitana MKS – nie dopatrzył się przewinienia. Potem po faulu na Pawle Łodydze, z wolnego atomowo uderzył Krzysztof Gancarczyk, ale piłka wyszła na aut bramkowy, tuż obok spojenia słupka z poprzeczką. W 54 minucie Michał Sikorski sfaulował zawodnika Chrobrego niemal w tym samym miejscu, z którego padła wyrównująca bramka. Okazało się, że to szczęśliwy rejon boiska dla strzelców, bo po uderzeniu Tomasza Kowalczuka z wolnego, Florczyk przepuścił piłkę do siatki. Strzał nie był trudny do obrony, ale przy próbie interwencji oławski golkiper poślizgnął się na mokrej murawie, stracił równowagę i przewrócił, a piłka przeleciała mu nad głową. Florczyk zrehabilitował się dwa razy – w 78 i 81 minucie – broniąc mocne strzały Łukasza Szczepaniaka, w tym jeden w sytuacji sam na sam. Chwilę po tej drugiej akcji oławianie skontrowali i Krzysztof Ziemniak przed rogiem pola karnego sfaulował szarżującego Mateusza Gancarczyka. Z wolnego dośrodkował Waldemar Gancarczyk, a pechowo interweniujący Paweł Odrzywolski wpakował piłkę do własnej bramki.

W doliczonym czasie szybką akcję przeprowadzili goście, ale kończący ją Dominik Wejerowski był już mocno zmęczony i nie wykorzystał dobrej pozycji do oddania strzału.

Mecz zakończył się więc podziałem punktów, co – o dziwo – nie zadowoliło żadnej z drużyn, bo obie miały ochotę na zwycięstwo.

Powiedzieli po meczu…

Sebastian Sobczak – trener MKS SCA

– Przyjechaliśmy do Głogowa po serii trzech porażek z rzędu, więc ważne było dla nas przełamanie złej passy. To się nam tak do końca nie udało, ale cieszymy się z jednego punktu, wywalczonego na trudnym terenie. Mam nadzieję, że limit głupio straconych bramek, by nie rzec baboli, już wyczerpaliśmy. Uważam, że rozegraliśmy dzisiaj najlepszą pierwszą połowę w tym sezonie. To dobry prognostyk na przyszłość. W drugiej części meczu momentami Chrobry spychał nas do głębokiej defensywy i stworzył sobie kilka sytuacji bramkowych, ale z przebiegu całego spotkania zasłużyliśmy na remis.

Ireneusz Mamrot – trener Chrobrego  

– Przyznam, że goście dzisiaj mnie trochę zaskoczyli otwartą grą. Obserwowałem ich w kilku poprzednich meczach – zawsze grali wzmocnioną defensywą i z kontry. Po bramce, która mogła ustawić spotkanie, niepotrzebnie się cofnęliśmy. W efekcie wypadliśmy w pierwszej połowie dużo gorzej. Drugą też otworzyliśmy bramką, po której nastąpiły cztery stuprocentowe sytuacje. Nie wykorzystaliśmy żadnej, a powinien paść gol na 3:1 i wtedy byłoby po meczu. Nie zgodzę się z opinią, że remis jest dzisiaj sprawiedliwy. Sytuacji mieliśmy więcej, choć piłka jest taka, że przy lepiej wyprowadzonej przez gości kontrze w 90 minucie, mogliśmy nawet przegrać. Do swojego zespołu mam pretensje za słabą skuteczność i za ten drugi feralny rzut wolny. Mimo że naszych było tam czterech i tylko dwóch rywali, wziął się jednak z tego stały fragment gry, po którym ustalono rezultat spotkania.

Krzysztof Ulatowski – pomocnik Chrobrego    

– Byliśmy dzisiaj lepsi, ale nieskuteczni. Świetnie rozpoczęliśmy, szybko zdobywając bramkę, ale potem oddaliśmy rywalom środek pola i prawie całą pierwszą połowę przespaliśmy. Po przerwie znowu objęliśmy prowadzenie, stworzyliśmy kilka następnych sytuacji, ale ich nie wykorzystaliśmy i w efekcie samobójczej bramki straciliśmy dwa wydawało się pewne punkty.

Michał Sikorski – obrońca i kapitan MKS SCA  

– Mecz mógł się podobać licznie zgromadzonej publiczności, a my możemy tylko żałować, że tak głupio straciliśmy dwie bramki. Trener ustawił nas dzisiaj nieco inaczej niż zwykle – zagraliśmy wyżej i dwoma napastnikami. Jak widać po końcowym wyniku, przyniosło to dobry efekt. Gdyby jeszcze sędzia na początku drugiej połowy podyktował przeciw Chrobremu rzut karny, to na pewno ostateczny rezultat byłby dla nas jeszcze bardziej korzystny. 

Tekst i fot.:

Krzysztof A. Trybulski

[email protected]

 

[[Galeria:193]]

 

Kategoria artykułu: Sport

reklama

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.