Przedmeczowy strajk i parady Forenca

Z nowosolską Arką, która ostatnio przegrywała mecz za meczem, miało być lekko, łatwo i przyjemnie. Tymczasem było bardzo ciężko, a gdyby nie świetne interwencje młodego bramkarza MKS, to gospodarze mogli zejść z boiska pokonani…

Dzień przed meczem piłkarze MKS upomnieli się o zaległe wynagrodzenia i w klubie zrobiło się gorąco. Nerwowa atmosfera trwała w oławskim zespole także w środowe popołudnie i od początku pojedynku z Arką widać ją było na boisku. Narzekający na bóle w pachwinie Łukasz Ochmański zagrał tylko 10 minut, a zupełnie rozkojarzony był bohater meczu w Zielonej Górze Mateusz Milkowski.

Po trzech kolejnych wiosennych porażkach Arka przyjechała do Oławy pod wodzą nowego trenera – Krzysztofa Pawlaka. Były piłkarz Lecha Poznań, 31-krotny reprezentant Polski i uczestnik mistrzostw świata z 1986 roku w Meksyku, jako szkoleniowiec prowadził kilka klubów pierwszoligowych, był też asystentem Antoniego Piechniczka w kadrze narodowej.

Nowosolanie, umiejętnie zmotywowani przez nowego szkoleniowca, od pierwszych minut odważnie zaatakowali bramkę Konrada Forenca. Dwa razy z dalszej odległości strzelił Łukasz Kałużny, najpierw nad poprzeczką, a potem z wolnego trafił w mur oławskich obrońców. Ten sam piłkarz w 11 minucie główkował z bliskiej odległości, ale za lekko i wprost w ręce oławskiego golkipera.

Oławianie przebudzili się” dopiero po kwadransie i już do końca pierwszej połowy wyraźnie dominowali, głównie za sprawą aktywnego w ataku Przemysława Stasiaka, który jednak nie miał szczęścia przy wykańczaniu akcji.

Po zmianie stron gra się wyrównała i oba zespoły stworzyły po kilka groźnych sytuacji pod bramką rywala. W 53 minucie z około 30 metrów huknął Krzysztof Gancarczyk i piłka szybowała w okienko, ale Jakub Miszczuk wyciągnął się jak struna i wybił ją na rzut rożny.

Dwie minuty później tuż przed polem karnym Arki faulowany był Michał Sikorski. Rzut wolny wykonywał Mateusz Milkowski i trafił w poprzeczkę.

W 63 minucie goście przeprowadzili szybką kontrę, po której w zamieszaniu na polu karnym MKS z bliska strzelał Krzysztof Wierzbicki, ale Konrad Forenc popisał się efektowaną paradą i wybił piłkę na róg.

Już w doliczonym czasie gry z narożnika pola karnego atomowo uderzył Michał Maślenik, ale Konrad Forenc i tym razem nie dał się pokonać…             

 

MKS Oława – Arka Nowa Sól 0:0

 

29 kwietnia 2009. Oława – stadion OCKF. Widzów ok. 300. Sędziowali: Roman Rościszewski jako główny oraz Piotr Bajer i Łukasz Nalepa – asystenci liniowi (WS OZPN Jelenia Góra).

 

Żółte kartki: Michał Sikorski (w 73 min.) i Gracjan Walter (78) – obaj za faule.

 

MKS Oława: Forenc – Parada, Horwat, Zalewski, Adamski – Milkowski (83 Wilusz), Sikorski, Grabowski (46 Struzik), K.Gancarczyk – Stasiak, Ochmański (10 Kluzek).

 

Arka Nowa Sól: Miszczuk – Ilnicki, Rozynek, Pojnar, Spirzak – Druciak (75 Maślenik), Kałużny, Drożdż (60 Dykta), Walter – Wierzbicki, Rośmiarek.

 

 

Pomeczowe komentarze

 

 
Krzysztof Pawlak – trener Arki Nowa Sól
 
– Zagraliśmy odważnie, bo po serii porażek nie mieliśmy nic do stracenia i w końcu trzeba było się przełamać. Defensywny styl na nic by się nam tu nie przydał, bo przyjechaliśmy do Oławy po 3 punkty. Niewiele brakowało, abyśmy ten cel zrealizowali. Przeszkodził nam w tym świetnie broniący młody oławski golkiper…
 
Wiesław Urycz – trener MKS Oława
 
– To było trudne spotkanie, bo goście przyjechali z nowym trenerem. W takich sytuacjach drużyna z reguły gra bardzo ambitnie i to się u nas potwierdziło. W grze mojego zespołu zabrakło dziś akcji oskrzydlających, w których specjalizuje się Łukasz Ochmański. Gdyby on mógł wystąpić w całym spotkaniu, to jestem pewien, że zdobylibyśmy dziś komplet punktów. Sytuacja, jaka zdarzyła się w klubie dzień przed tym meczem, to temat na odrębne opowiadanie…
 

Tekst i fot: Krzysztof Andrzej Trybulski

[email protected]

Kategoria artykułu: Sport

reklama

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.