„Milka” – mechaniczna pomarańcza

Grający w dużych, jaskrawopomarańczowych butach Mateusz „Milka” Milkowski w pojedynku z rezerwą zielonogórskiej Lechii przypominał bohatera słynnego filmu Stanleya Kubricka. Najpierw, buchając agresją, szalał po całym boisku i strzelił gola, a potem, w miarę upływu czasu, wyraźnie złagodniał i pewnie dlatego nie trafił z 4 metrów do pustej bramki…

Zielonogórzanie triumfowali w Oławie 2:1, ale tym razem faworytem był „zmodernizowany” MKS. Potwierdziły to pierwsze minuty, w których wyraźnie dominowali przyjezdni. W 5 minucie bliski zdobycia gola był główkujący Przemysław Stasiak, a chwilę później z 20 metrów minimalnie przestrzelił Mateusz Milkowski. Po tym frontalnym ataku oławian w następnym kwadransie gra się nieco uspokoiła, aż do 25 minuty, kiedy Łukasz Ochmański, strzelając z rzutu wolnego, trafił w mur obrońców Lechii. Lechici przeprowadzili szybki kontratak, po którym zagotowało się pod bramką MKS, strzeżoną przez debiutującego w III lidze niespełna siedemnastoletniego Konrada Forenca. Sytuację wyjaśnił Michał Sikorski, wykopując piłkę na aut. Po wznowieniu gry futbolówka trafiła do Tomasza Horwata, a ten posłał ją do Łukasza Ochmańskiego, który zagrał w uliczkę do Mateusza Milkowskiego. „Milka” wpadł na pole karne i strzelił w środek bramki, a mocno uderzona piłka odbiła się od barku Radosława Motykiewicza i wpadła do siatki.
Zielonogórzanie, wzmocnieni w tym meczu kilkoma piłkarzami z kadry pierwszego zespołu, z których trzech grało dzień wcześniej w pojedynku drugoligowym z Unią Janikowo, próbowali odrobić straty. W 31 minucie aktywny w ataku Marcin Żebrowski strzelił mocno po ziemi z około 18 metrów, ale Konrad Forenc pewnie obronił.
Tuż przed końcem pierwszej połowy oławianie mogli praktycznie rozstrzygnąć losy meczu, ale Łukasz Ochmański przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Lechii.
Druga część przebiegała także pod dyktando gości, którzy jednak nie potrafili wykorzystać kilku tzw. stuprocentowych sytuacji. Najlepszą zmarnował już po upływie regulaminowego czasu Mateusz Milkowski – po podaniu od Ochmańskiego nie trafił z 4 metrów do pustej bramki…       

Protokół pomeczowy:
Lechia UKP II Zielona Góra – MKS Oława 0:1
0:1 – Mateusz Milkowski (w 26 min.)
23 kwietnia 2009. Zielona Góra – stadion MOSiR. Widzów ok. 100.
Sędziowali: Dariusz Borodziuk jako główny oraz Artur Widła i Marcin Miśkiewicz – asystenci liniowi (cała trójka ze Świdnicy).
Żółta kartka: Paweł Wojtysiak (w 25 min.) – za faul.      
MKS Oława: Forenc – Parada, Horwat, Zalewski, Alama (32 K.Gancarczyk) – Sikorski, Milkowski, Grabowski, Adamski – Stasiak (78 Struzik), Ochmański.  
Lechia UKP II Zielona Góra: Motykiewicz – Zawadzki, Wojtysiak, Sztonyk, Dorniak (57 Szatarski) – Piskorski, Andrzejczak, Głowania (46 Sobczak), Haras, Markowski (46 Szymański) – Żebrowski (66 Piróg).
* Szersza relacja z pojedynku Lechia UKP II Zielona Góra – MKS Oława, pomeczowe komentarze piłkarzy obu drużyn oraz wyniki innych spotkań i aktualna tabela III ligi – w najbliższym czwartkowym „papierowym” wydaniu „GP-WO”.  
* Naszych piłkarzy zobaczymy w Oławie już we środę 29 kwietnia, w pojedynku z Arką Nowa Sól. Początek meczu na stadionie OCKF przy ulicy Sportowej – o godzinie 17.00.

Tekst i fot.: Krzysztof Andrzej Trybulski
[email protected]
        

Kategoria artykułu: Sport

reklama

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.