Wysiłek czyni mistrzem

Z dwukrotnym wicemistrzem Polski, uczestnikiem Mistrzostw Europy w kulturystyce, Markiem Ferstajem rozmawia Grzegorz Kacała

– Skąd pomysł na trenowanie?

– To już jakieś 15 lat odkąd zajmuję się ogólnie sportami siłowymi. Wcześniej grałem w piłkę nożną, przez jakiś czas próbowałem te dwa sporty pogodzić. W momencie, kiedy waga, masa mięśniowa poszła do góry, trochę straciłem na wydolności i w wieku 19 lat trzeba było dokonać wyboru, w którym kierunku danego sportu realizować się zawodowo. Pierwsze chwile z ćwiczeniami to wiadomo, w szkole na lekcjach wf-u, czy później na siłowni w szkole średniej w Strzelinie. I tak krok po kroku, coraz bardziej mi się to podobało. Pierwszy sprzęt kupiony do domu, przez pierwsze lata trenowanie we własnym garażu, z roku na rok pogłębiało się moje zainteresowanie tą aktywnością. Później przyszło zainteresowanie kulturystyką, oglądanie zawodów, podglądanie najlepszych zawodników. W ciągu 7 lat waga mi skoczyła z 67 kg do prawie 100 kg. Potem zacząłem pracować tutaj, w Oławie, gdzie poznałem mojego obecnego przyjaciela Michała Szpaka, który zaproponował mi start w zawodach. Zachęcał mnie, aby się sprawdzić. On sam też kiedyś startował, był kulturystą. I tak w roku 2013 przygotowałem pierwszy raz formę startową dzięki jego pomocy i doświadczeniu z mocnym odtłuszczeniem sylwetki przy wadze około 90 kg, mięśnie brzucha były dobrze zarysowane i ładnie docięte, co spowodowało, że podjąłem decyzję, by już w następnym roku przygotowywać się pod zawody. Pierwszy mój oficjalny start nastąpił w roku 2014. Były to zawody w Zgorzelcu „Mister i Miss Futurebody”, gdzie pośród doświadczonych zawodników zająłem 5 miejsce na 10 i wtedy pierwszy raz wyszedłem na scenę. Można powiedzieć, że tylko po to, aby się z nią zaprzyjaźnić, a już przyszedł mały sukces.

– Jaka myśl towarzyszyła, gdy jechał pan na te pierwsze zawody?

– Aby wyjść na tę scenę i dobrze się zaprezentować. Forma była zadowalająca. Stwierdziłem, że już sam start będzie czymś wyjątkowym. Jak zobaczyłem, z kim będę mógł rywalizować, to byłem niezwykle szczęśliwy, że mam taką szansę. I tak się potoczyło. Kolejne zawody 3 tygodnie później w Sopocie, gdzie też znalazłem się w pierwszej dziesiątce i już wiedziałem, że dobrze trafiłem. Z roku na rok starałem się moją sylwetkę przebudowywać, poprawiać słabe strony. Kolejne lata przyniosły coraz więcej startów, pierwszy raz w mistrzostwach Polski wystartowałem w 2015r. Zacząłem spełniać marzenia. Stanąłem do zawodów, a obok mnie stali czy to mistrzowie Europy, czy uczestnicy najbardziej prestiżowych zawodów w Polsce. Super przeżycie. Po dwóch latach dałem trochę sobie wytchnienia., bo to jednak wielki wysiłek dla organizmu. Odwodnienie, ingerencja w gospodarkę elektrolitowo-potasową, picie ogromnych ilości wody przed startem. Czasem około 10 litrów, a potem, na dobę przed startem nie pijemy już nic. Manipulacja sodem, dbanie o pożywienie. Solimy, nie solimy – to wszystko odbija się na organizmie. Zostawia ślad. Kulturystyka nie jest sportem dobrym dla zdrowia. Kolejne lata przyniosły zmianę kategorii wagowej, przeszedłem do kategorii +90 kg. Sylwetka wyglądała już znacznie lepiej, a każde kolejne zawody przynosiły start w ścisłych finałach (najlepsza 6). Przez te lata startowałem w federacji IFBB (Polski Związek Kulturystyki, Fitnessu i Trójboju siłowego). W tym roku zdecydowałem się na zmianę. Chciałem startować w innych zawodach, w innych federacjach, co też oznaczało, że już nie mogłem startować w IFBB. Dzięki temu miałem szerszy wybór, jeśli chodzi o zawody, na których chciałbym startować. Pierwsze zawody w tym roku były na początku maja w Łodzi w federacji PCA, był to Puchar Polski, start przyniósł ogromny sukces – złoty medal w kategorii open novice. Następny dzień przyniósł start w Mistrzostwach Polski w federacji WPF w Siedlcach w kat 100kg , gdzie wywalczyłem tytuł wicemistrzowski, co okazało się przepustką do startu na Mistrzostwach Europy we Włoszech. Niewiele zabrakło do złota, ale i tak byłem bardzo zadowolony ze startu. Kolejny start tydzień później w Radzyminiu, na Mistrzostwach Polski federacji NABBA , na których wywalczyłem kolejne wicemistrzostwo polski. No i niedawno we Włoszech start w mistrzostwach Europy, gdzie rywalizując na najwyższym światowym poziomie udało mi się wywalczyć czwarte miejsce. Celem dla mnie była finałowa szóstka, więc udało się to z nawiązką. Prawie otarłem się o podium. Dzięki temu mam zastrzyk pozytywnej energii do przyszłych sezonów.

– Co jest oceniane podczas zawodów? ROZMOWA W CAŁOŚCI DO PRZECZYTANIA W E-WYDANIU: TUTAJ – koszt 2.90 zł

Kategoria artykułu: Rozmowy

Tagi: , , , , , , , , , , ,

reklama

Komentarzy (2)

  1. Nie istotne

    Nie mam nic do tego sportu jak i tych sportowców – jednak dla dobra młodych ludzi (podobnie jak w przypadku modelek) powinno być mówiona prawda, jak to wygląda naprawdę, zwłaszcza w kwestii gospodarki – ale nie potasowej – tylko hormonalnej. Tyle uczciwości by się przydało.
    Szacunek dla Pana i tak, za wytrwałość bo bez treningu też nic by nie było.

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.