Warto wyjść z domu, czyli o walentynkach inaczej

Gdy tylko wspomnieli, że na jednej z wypraw Iza wiozła czerwone serduszko, dwa tygodnie ukrywając walentynkę przed Piotrem, aby ofiarować mu ją w Mjanmie (dawna Birma) dokładnie 14 lutego, choć dobrze wiedziała, że on nie celebruje święta zakochanych, już wiedziałem, że to wyjątkowa relacja dwojga dorosłych ludzi, budujących swój związek dla siebie, na własnych zasadach, a nie według receptur podsuwanych przez świat zewnętrzny. Już wiedziałem, że nici z wielkiej relacji podróżniczej, na jaką wcześniej umówiłem się z Piotrem. Dlaczego? Bo ta podróż, jaką zafundowali sobie, w głąb siebie, do drugiego człowieka, jest o wiele ciekawsza, a na dodatek budująca dla innych.

– Warto wyjść z domu w poszukiwaniu drugiej połówki, bo w ciekawych miejscach można spotkać interesującą osobę – takie jest przesłanie tej rozmowy, miejscami żartobliwej i niby o niczym, a w rzeczywistości o tym, co między ludźmi najważniejsze. Ale nie byłoby jej, gdyby pewnego dnia Piotr nie odezwał się do mnie z pytaniem, czy jestem ciekaw relacji oławianina z Wyspy Wielkanocnej, gdzie właśnie przebywa (jeszcze wtedy nie wiedziałem, że razem z Izą). Pewnie, że byłem ciekaw, ale na razie wyspa musi poczekać, najpewniej do… Wielkanocy, by dać miejsce innej wyspie. Wyspie, która byłaby bezludna, gdyby ktoś nie odezwał się pierwszy, gdyby nie zrobił kroku w kierunku drugiej osoby, gdyby nie dał sobie i jej szansy.

Ona z Białegostoku, on z Oławy, a spotkali się w… Peru. Niezły początek, co? Spotykają się i już nie odpuszczają. Nie są małolatami i wiedzą, że takie spotkanie to coś wyjątkowego. Zbyt wyjątkowego, aby sobie odpuścić, choć w Polsce dzieli ich 600 kilometrów.

Rozmawiało mi się z nimi bardzo sympatycznie i ciekawie. Mam nadzieje, że przeczytanie zapisu tej rozmowy będzie dla Was równie ciekawe. Zapraszam więc na s.20-21 do najnowszego wydania „Powiatowej”. Dostępne już teraz e-wydanie: TUTAJ – koszt 2.90 zł

Jerzy Kamiński

Kategoria artykułu: Rozmowy

Tagi: , , , , , , , , ,

reklama

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.