Chcemy to robić jak templariusze, czyli maniaków karpia jest dużo

Z Tomaszem Jędrochą z Psar – od niedawna hodowcą karpi na stawach pod Oleśnicą Małą – rozmawia Jerzy Kamiński
– Skąd pomysł;, by kupić te stawy z rybaczówką, która jest praktycznie ruderą?
– Hobby, hobby, hobby. Pasja, pasja, pasja, czyli rybactwo, ryby i wyjątkowość tego miejsca między Niemilem a Oleśnicą Małą. To jedynie miejsce w gminie Oława, które gromadzi tyle wody, tyle różnorodnego ptactwa. Dla niektórych to najpiękniejsze miejsce w gminie Oława, a dla mnie najpiękniejsze miejsce świata. Tu odpoczywam, tu jestem szczęśliwy. Teraz tego miejsca nie zamieniłbym na żadne inne. Ono wciąż jeszcze nie jest odkryte. Mało ludzi o nim wie. Nawet jak ktoś przejeżdża drogą obok, to niewiele widzi, bo te stawy są w zagłębieniu, a jeszcze trzcinowiska wszystko przykrywają. Jak teraz znajomi tu przyjeżdżają, to mówię, że nie wiedzieli, że tu coś takiego jest.
– I to jeszcze z taką historią...
– No tak, bo te stawy kilkaset lat temu należały do Joannitów zarządzających pałacem w Oleśnicy Małej. Wtedy tych hektarów zarządzanych przez zakon było dużo więcej, bo około 200, ale tylko te stawy przetrwały. W 2014 roku kupiliśmy je z żoną od państwowego Instytutu Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa. Jest tego 27 hektarów, z czego 19 to lustro wody. Kupiliśmy to w 2014 roku.
– Kiedy te stawy powstały?
– Dokładnie nie wiem. Być może data na płycie z piaskowca nad drzwiami rybaczówki mówi, kiedy one powstały. Wtedy byłoby to w 1589 roku, bo sama rybaczówka powstała chyba jednak dużo później, pewnie w XIX wieku. W każdym razie te stawy na pewno maja kilkaset lat.
– I tyle samo lat ma tradycja hodowli karpia w tym miejscu.
– Nad wejściem do rybaczówki jest znany wizerunek karpia. Wiem, że parę osób bardzo się kiedyś łakomiło, żeby go sprzątnąć. Jak coś jest ładnego, to wielu chce to od razu odłupać, ale chyba lepiej karpia pozostawić w tym miejscu, w którym jest od lat, na dodatek taki piękny. W jakimś domu na regipsie pewnie by się tak dobrze nie prezentował jak tu. Zakładam, że jest z piaskowca, tylko pomalowany w PRL, więc teraz wygląda dziwnie. Ale to się zmieni, bo rybaczówka idzie do generalnego remontu, więc i karp będzie odnowiony. To symbol tego miejsca.
– Znaczy, że tu od zawsze hodowano karpie?
– Tak mi się zdaje. Na pewno większość hodowli Joannitów to był karp, bo jednak tych postów to oni trochę mieli. Próbuję tę tradycje utrzymać i prowadzić hodowlę tak jak oni, czyli karmię tym samym, czym oni musieli karmić, czyli zbożami, żadnych koncentratów i innych rzeczy nie dodajemy. Niektórzy potrafią w dwa lata zrobić karpia handlówkę, a u nas to idzie 3, a nawet 4 lata, bo trochę wolniej, gdy karmimy naturalnymi paszami. Jakimi? Jęczmień, łubin, pszenica, nieraz jeszcze kukurydza idzie. Według mnie smak oławskiego karpia nie powinien być teraz inny niż był kilkaset lat temu. Rozmowa w całości do przeczytania w papierowym wydaniu „Powiatowej” lub w e-wydaniu – do kupienia pod tym linkiem https://eprasa.pl/news/gazeta-powiatowa-wiadomo%C5%9Bci-o%C5%82awskie/2018-12-20  (koszt 2.90 zł) tu również znajdziesz przepis na karpia po oławsku i wiele innych przepisów świątecznych

Więcej zdjęć na blogu Jerzego Kamińskiego – tutajhttps://blog.gazeta-olawa.pl/2018/12/17/wigilia-z-olawskim-karpiem-teraz-to-juz-mozliwe/

– Dla niektórych to najpiękniejsze miejsce w gminie Oława, a dla mnie najpiękniejsze miejsce świata – mówi Tomasz Jędrocha. – Tu odpoczywam, tu jestem szczęśliwy

Amura też tu mamy – prezentuje Adam Jędrocha (11 lat) – syn Tomasza i Magdaleny

Kategoria artykułu: Rozmowy

Tagi: , , , , , , , , , , ,

reklama

Komentarzy (3)

Odpowiedz na: as

Anuluj odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.