Siostrzenica księdza Irka przerywa milczenie cz.1

Małgorzata nigdy nie chciała komentować w mediach tego, co wyszło na jaw po śmierci jej wujka. Teraz nie boi się trudnych pytań

– Co się stało, że po kilku latach zdecydowała się pani wreszcie przerwać milczenie. Za każdym razem, kiedy prosiliśmy o komentarz do sprawy księdza Irka, odpowiedź była jedna: „Nie będę uzewnętrzniać publicznie swoich uczuć”

– Po prostu zaczęło nam się ulewać, bo tego wszystkiego jest za dużo. Mój wujek, osoba znana, dostarczył wszystkim wielu wrażeń, emocji i tematów. To wzbudziło komentarze. Złośliwe komentarze ludzi, którzy poczuli się rozczarowani, zdradzeni i zszokowani po jego śmierci. Dotknęło to ludzi mu bliskich, ale też tych dalekich. Rodzinę, przyjaciół, po prostu wszystkich. Każdy ma prawo do swoich emocji, ale nie każdy ma prawo do obrażania ludzi, którzy tu pozostali po jego śmierci. Odejście wujka to dla nas wielka pustka i luka. Ta dziura została zapełniona wszystkim co złe, a to dostarczyło nam jeszcze więcej negatywnych emocji. Ból, żal i żałoba po stracie wujka, której nie dane nam była nawet odpowiednio przeżyć. Każda śmierć bliskiej osoby jest trudna, a mnie dotknęło to szczególnie, bo kiedy miałam osiem lat, zmarła mi mama. Babcia przejęła rolę mamy zastępczej, ale zmarła po dwóch latach, później odszedł dziadek, z którym byłam mocno związana. Gdy miałam 22 lata zmarł mój ojciec. To jest pasmo strasznych przeżyć. Wujek był bardzo związany z moją mamą, bo to był jedyny jej brat. Była ciężko chora, gdy umierała. Na łożu śmierci trzymała go za rękę i mówiła: „Nie zostawiaj nigdy mojej Gosi samej”. I tak było. Ja go czułam w każdym momencie życia, mniej albo więcej, ale był cały czas.

– Dlaczego jednak wcześniej, gdy te emocje były największe i w całym mieście aż huczało od plotek, nie chciała pani zabrać głosu? Dlaczego dopiero teraz, kiedy tak naprawdę jest już po wszystkim?

– Musiałam to w końcu zrobić. Moja rodzina została opluta, zmieszana z błotem, przedstawiani jesteśmy jako złodzieje, chłonni majątku, który pozostawił po sobie wujek.

– Na każdej konferencji prasowej organizowanej przez Krzysztofa Rutkowskiego padają określenia, że to siostrzenica utrudnia sprawę, a z domu wyniosła część rzeczy wujka. Nawet mocniej, że zrabowała. To samo przy każdej okazji powtarza Wiesława. Publicznie jest ujawniane pani nazwisko. Pracownicy Rutkowskiego publikują w internecie filmiki, gdzie doskonale panią widać, a w artykułach pada imię i nazwisko. Czy w związku z tym podejmie pani jakieś kroki prawne? Odpowiedź na to i wiele innych pytań w najnowszym wydaniu „Powiatowej”. Do kupienia również e-wydanie. Sprawdź tutaj: CZYTAJ ROZMOWĘ w całości TUTAJ

Rozmawiała Agnieszka Herba [email protected]

Kategoria artykułu: Rozmowy

Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,

reklama

Komentarzy (27)

  1. Ogólnie mam głęboko gdzieś tą cała sytuacje. Chodzi o to że ktoś tu ślubował życie w ubóstwie i czystości, ale trochę mu nie wyszło….. dlatego powinna być obowiązkowa wazektomia dla księży i jeden z grzechów by nie wyszedł. A ci co brali udziuał w procederze i przyzwalali do niego będą smażyć się w piekle a w świecie doczesnym powinni spłonić na stosie.

    Zgłoś naruszenie regulaminu

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu
  2. Ludzie a co wy robicie z Wiesławy bohaterke,chyba w głowach wam sie poprzewracało,a do koścoła chodzicie zeby miec czyste sumienie.Ta kobieta spała z ksiedzem ,chodziła do niego jak do swojego męża.popełniła potworny GRZECH.Oczywiście nie mozna umniejszac winy Irka,nie obstaje tez za ta siostrzenica,ale nie róbcie z tej Wiesłay bohaterki ,bo jest godna potepienia.A co do dziecka ,to oczywiście ,ze mu sie nalezy.

    Zgłoś naruszenie regulaminu

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu
    • Oczywiście ,że każdy odpowiada za swoje grzechy,ale Wiesława zachowuje sie jak celebrytka,dumna ze swoich osiagnieć nie widze w niej wstydu i pokory.Na kazdym zdjeciu pozuje jak na sesji o zgrozo!Spanie z ksiedzem to chyba nie powód do dumy!!Jak myślisz katoliku??!!Szkoda tylko tego dziecka ,bo wcześniej ,czy pózniej on najwiecej zapłaci za ten cyrk,juz zawsze będzie tym ,którego matka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Zgłoś naruszenie regulaminu

      Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu
  3. Życie w celibacie to ludzkie wymysły, właśnie po to, żeby kobiety-„żony”, nałożnice księży nie dziedziczyły dóbr, które ten zgromadził w czasie swojego „cnotliwego” życia… A skarby, które zgromadził Waldemar Cnotliwy (i pewnie nie tylko on) nie podlegają kontroli skarbowej, bo to wszystko jest konsekwencją koŃkordatu – bo jaki czarny koŃ jest, każdy widzi… Takie sytuacje są wyraźnym przykładem na obłudę księży, a co za tym idzie kościoła. Bo czy miesięczne dochody cnotliwych duchownych mogą pozwolić na zdobycie takich kosztowności, tego nie wiemy, bo nie rozliczają się z fiskusem – im wolno!

    Zgłoś naruszenie regulaminu

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu

Odpowiedz na: koleżanka

Anuluj odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.