Jestem kobietą, czarownicą i matką!

Można ją spotkać podczas oławskich imprez plenerowych. Sprzedaje wtedy swoje książki i okadza szałwią ze złej energii. Z wrocławską pisarką i fascynatką kultury słowiańskiej Katarzyną Georgiou rozmawia Anna Karpińska

– Ma pani jakieś niesamowite zdolności, np. wyczuwa energię innych ludzi?

– Jestem osobą intuicyjną. Niełatwo mnie zwodzić. Wyczuwam fałsz i obłudę oraz manipulację. Wyczuwam też energię, szczególnie negatywną. To bardzo ważne wiedzieć, co lub kto mi nie służy w otoczeniu i pozbawia sił do działania. Odkryłam w sobie też zdolność „zielonego kciuka” w ogrodniczeniu.

– Potrafi pani rzucać zaklęcia albo kogoś „zaczarować”?

– Nie ma powodu rzucania zaklęć. Magia życia codziennego nie polega na krzywdzeniu innych, czy zmienianiu kierunku ich decyzji i wyborów. Co wysyłasz, to otrzymujesz – słyszała pani na pewno tę maksymę. W przypadku magii działa potrójną siłą, więc każda mądra kobieta, wiedźmą niegdyś zwana (od słów „wiedząca matka”, czy „wiedzę ma”), rozumie, że należy baczyć na myśli, słowa i uczynki, bo co robimy dla innych, tak naprawdę robimy dla siebie. To, co robimy dla siebie, tak naprawdę robimy dla innych. Majowie to określili mianem „In Lak`ech – Jesteś innym mną, a ja innym tobą”.

– Czego dokonała pani poprzez swoje „czary”? Czy są osoby, którym faktycznie pani pomogła, np. wypędziła złe duchy czy chorobę?

– Nie jestem uzdrowicielem czy szeptuchą, więc nie wypędzam duchów czy choroby. Raczej przekazuje pozytywną energię tym, którzy o to poproszą, by aktywować ich własny organizm do podjęcia działań naprawczych. Wówczas czuję przepływ tej energii jako ogromną falę ciepła. Osoba obdarowana także czuje, jak moja energia zasila jej ciało. Umiem też słuchać, a to dla osób w potrzebie czasem ważniejsze niż jakiekolwiek lekarstwo.

– A czy zajmuje się pani także duchami w nawiedzonych domach?

– Nie jestem egzorcystką. I, tak przy okazji, to okropne słowo, określające osobę odprowadzającą duchy. Jeśli wyczuwam energię bytu z innego wymiaru, to – jeśli nie jest dla mnie i mojego otoczenia szkodliwa – po prostu ją akceptuję. To, czego nie widzimy, niekoniecznie jest czymś, co powinno napawać lękiem. Nie podejmuję żadnych działań, związanych z innymi bytami u kogoś. Nie mam w sobie na to zgody ani odpowiedniej wiedzy, by nie zaszkodzić.

Czytaj całość: http://eprasa.pl/news/gazeta-powiatowa-wiadomo%C5%9Bci-o%C5%82awskie/2016-09-15

archiwum-14 archiwum-11 archiwum-12 archiwum-13

Kategoria artykułu: Rozmowy

Tagi: , , , , , , , ,

reklama

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.