Nie jestem i nigdy nie byłem kucharzem

– Jeszcze nie tak dawno obozy dla uchodźców w Austrii czy w Niemczech były wypełnione Polakami, którzy szukali szans na lepsze życie i najczęściej je znajdowali – mówi Robert Makłowicz, który na początku czerwca spotkał się z licealistami i mieszkańcami Oławy. – Powinniśmy o tym pamiętać. Parę lat temu przyjęliśmy kilkaset tysięcy Czeczenów. I co? Ktoś nam bomby zaczął podkładać? Nie. Islam od szesnastego wieku był fragmentem wyznaniowej mozaiki Rzeczpospolitej. Z podróżnikiem, autorem popularnego programu Telewizji Polskiej i krytykiem kulinarnym – rozmawia Kamil Tysa

– Gdy Blandyna Rosół-Niemirowska zapowiadała spotkanie z panem, powiedziała „podróżnik, krytyk kulinarny i dziennikarz”. Nie użyła słowa kucharz.
– I bardzo słusznie! Nie jestem i nigdy nie byłem kucharzem. Ludzie, widząc człowieka gotującego, natychmiast nazywają go kucharzem. Ja jednak jestem wyłącznie popularyzatorem kuchni. Staram się ją łączyć z tłem historyczno-kulturowym, czego kucharze raczej nie robią.
– Podoba się panu wszechobecna moda na gotowanie, która opanowała nasz kraj?
– Ona z pewnością poszerza horyzonty. Choć z drugiej strony, bądźmy szczerzy, w programach telewizyjnych gotowanie jest tylko pretekstem. Chodzi o rywalizację, współzawodnictwo, dramat i emocje. Może się ktoś popłacze, może zrobi inne show. To, że ludzie gotują, nie ma większego znaczenia. Równie dobrze mogliby ścinać drzewa albo biegać w workach. Ale ogólnie uważam, że wszystko, co poszerza kulinarne horyzonty, jest dobre. Zawsze znajdą się tacy, którzy będą narzekać. Myślę jednak, że lepiej, żeby wszyscy gotowali, niż śpiewali lub tańczyli. Zwrócę też uwagę na jeszcze jedną rzecz. W czasach mojej młodości – a nie mam stu lat tylko pięćdziesiąt z kawałkiem – pójście do szkoły gastronomicznej było kompletną degradacją. Jaka przyszłość czekała takiego człowieka? Mógł obierać ziemniaki w stołówce zakładowej, a w najlepszym przypadku pracować w restauracji. Teraz młodzi ludzie widzą, że gwiazdy kuchni są tak samo cenione jak gwiazdy sportu czy popkultury. Kariera, sława, pieniądze – to ludzi nęci, więc garną się do gotowania także z powodów merkantylnych. Ale w tym nie ma nic złego.

Obszerna rozmowa z Robertem Makłowiczem – w najnowszym wydaniu „GP-WO”. Czytaj całość: http://eprasa.pl/news/gazeta-powiatowa-wiadomo%C5%9Bci-o%C5%82awskie/2016-08-25

jedynka1

Kategoria artykułu: Rozmowy

Tagi: , , , , , , , ,

reklama

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.