Na SOR trafiają wszyscy, a my ich nie odsyłamy

O bolączkach Szpitalnego Oddziału Ratunkowego z dyrektorem oławskiego szpitala Andrzejem Dronsejką – rozmawia Monika Gałuszka-Sucharska

– Po tekstach o interpelacji w sprawie Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, którą radna Anna Leszczyńska złożyła do starosty, pojawiło się mnóstwo głosów pacjentów tego oddziału, którzy skarżą się na duże kolejki, nieudzielanie pomocy, niewykonywanie badań, złe traktowanie i wiele innych. Czy pan to czytał, czy orientuje się pan, na co skarżą się pacjenci SOR-u?

– Skargi i uwagi pacjentów oczywiście się pojawiają. Nie dotyczą one tylko SOR-u, bo szpital prowadzi szeroką działalność. Nie jest to też temat ostatnich dwóch lat. Pacjenci zawsze mieli uwagi co do postępowania personelu, czy zastrzeżenia do czasu oczekiwania. Często wytłumaczenie wyjaśnienie sposobu funkcjonowania opieki zdrowotnej dawało możliwość wyjaśnienia wątpliwości, mogących czasem wynikać z niewiedzy. Widzę, że temat SOR-u budzi w ostatnim czasie dużo emocji. Na tym oddziale w ciągu roku udzielana jest pomoc prawie 14 tysiącom pacjentów. To naprawdę dużo osób, zgłaszających się z mniejszymi lub większymi dolegliwościami. Ilość zgłaszanych zastrzeżeń w porównaniu z tą liczbą, jest nieduża. W 2015 roku 14 skarg dotyczyło Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Stanowi to 0,1% ….

– Nie wszyscy chcą od razu pisać skargi. Może nie widzą w tym sensu?

– Zgłaszane uwagi są dla mnie ważne, bo jak możemy poprawić sytuację, nie wiedząc czego oczekuje droga strona? Każdą skargę czytam, rozmawiam z lekarzami, pielęgniarkami, analizuję, dlaczego tak się stało. Wyciągam wnioski i piszę odpowiedź do każdej osoby, która zgłasza zastrzeżenia.

– A jakie wyciąga pan wnioski, bo sytuacja chyba się nie poprawia? Na przykład kilkugodzinny czas oczekiwania.

– Jeśli chodzi o czas oczekiwania, to pewnych spraw nie przeskoczymy. Z każdej skargi wynosimy nową wiedzę.

– 4 – 5 godzin to norma?

– Nie, to nie jest norma. Ci, którzy czekają tyle czasu, być może się skarżą, chociaż ja nie znam takiego przypadku, w którym pacjent czekał tak długo, zanim został przyjęty przez pielęgniarkę lub lekarza. W 14 skargach w 2015 roku jedna dotyczyła między innymi czasu oczekiwania który w tym przypadku wynosił 1,5 godziny. Na pewno może być tak, że pacjent 4 – 5 godzin przebywał na oddziale, na przykład czekając na badania. Są pacjenci, którzy zostają tam nawet 12 godzin. Jeżeli ktoś czekał 7 godzin na przyjęcie przez personel w szpitalu, prosiłbym, aby się do mnie zgłosił.

– Proszę tak nie zapraszać, bo pacjenci  naprawdę mogę do pana przyjść i będzie to spora grupa. Będzie im pan tłumaczył?

ODPOWIEDŹ na to i wiele innych pytań w najnowszym wydaniu „Powiatowej”. Całość rozmowy znajdziesz również w e-wydaniu. CZYTAJ TUTAJ: http://eprasa.pl/news/gazeta-powiatowa-wiadomo%C5%9Bci-o%C5%82awskie/2016-01-28

sor2

Kategoria artykułu: Rozmowy

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

reklama

Komentarzy (47)

  1. Już to pisałem pod innym artykułem, ponowię.

    Wyjaśnię Państwu jak to wygląda od strony finansowej. Kto skąd i ile ma pieniędzy, te wszystkie dane są ogólnie dostępne w internecie na stronach NFZ.
    POZ czyli podstawowa opieka zdrowotna – lekarz poz, pielęgniarka poz oraz położna poz powinni zapewnić opiekę medyczną pacjentom którzy, złożyli u niego deklarację w godzinach od 8.00 do 18.00. To są 3 rodzaje deklaracji, które składamy w przychodni POZ. Za każdą deklarację złożoną do przychodni POZ otrzymuje ona określoną kwotę w każdym miesiącu. Deklaracja lekarza – 12zł/mc, pielęgniarki 2,57, położnej 1,43. Przy tym zależnie od wieku pacjenta deklaracja lekarska może być finansowana wyżej. Wychodzi więc, że za usługi lekarskie na cały rok NFZ płaci 144zł, pielęgniarskie 30,84zł, położnej 17,16zł. To nie za wiele, ubezpieczenie w Medicover lub Lux Med tyle kosztuje na miesiąc. Maksymalna liczba pacjentów zadeklarowanych na lekarza/pielęgniarkę wynosi 2750 osób. Finansowanie które jest przeznaczone na POZ jest w formie kapitacyjnej – tzn. niezależnie do tego czy pacjenci są przyjmowani na wizyty czy nie pieniądze przychodnia otrzymuje i w tym finansowaniu przychodnia zapewnia personel, finansuje badania laboratoryjne, RTG. Jasnym jest więc, że jedni nie chodzą w ogóle, inni co tydzień. Teraz dlaczego przychodnia POZ nie przyjmuje pacjentów – ponieważ zapotrzebowanie na usługę lekarza poz jest większe niż możliwości ich obsługi. Jeżeli lekarz pracuje 8h, i poświęci na pacjenta średnio 10min to może obsłużyć 48 pacjentów. Jeżeli pacjentów zgłosi się więcej to nie przyjmie tych ponad te 48 bo nie zdąży. Czym zajmuje się lekarz POZ – zachorowania, leczenie przewlekłe, drobne urazy, recepty, stany nie zagrażające życiu.

    Nocna i świąteczna opieka zdrowotna – tutaj zasada jest inna. Podmiot świadczący tego typu usługi otrzymuje finansowanie w wysokości ok. 50 tys zł/mc na obszar zamieszkania 50 tys osób, istotą funkcjonowania NPOZ jest zapewnienie tych usług które wykonuje przychodnia POZ w godzinach gdy ona tego nie wykonuje, czyli w dni powszednie od 18.00 do 8.00 oraz w weekendy i święta całodobowo. Lekarz w NPOZ ma za zadanie przyjmowanie pacjentów którzy zgłoszą się osobiście do NPOZ, jeździ na wyjazdy do pacjentów którzy nie są w stanie przyjść sami do NPOZ ale ich stan nie jest zagrażający życiu (np. osoba w starszym wieku, która nie jest w stanie się poruszać), oraz wyjazdy do stwierdzenia zgonu. Podkreślmy jeden (1) lekarz zapewnia usługi dla obszaru zamieszkania 50 tys osób. Zakładając że 1% osób jest chorych i się zgłosi do lekarza to daje nam 500 osób. Myślę, że więcej niż co setna osoba jest chorych przewlekle, nagle zachorowało lub po prostu źle się poczuło danego dnia.

    Pogotowie Ratunkowe – zespół ratownictwa medycznego w typie P – podstawowy (2 ratowników), S – specjalistyczny (2 ratowników + lekarz systemu), finansowany w wysokości 3100zł/dobę za karetkę P, 4025zł/dobę za karetkę S. Pogotowie ratunkowe służy przede wszystkim stanom zagrożenia życia bądź poważnym stanom zagrożenia zdrowia, a także w przypadku urazów, w których pacjent nie jest w stanie samodzielnie zgłosić się do lekarza POZ lub SOR. Pogotowie ratunkowe nie wypisuje recept. W praktyce jeździ do większości wyjazdów zgłaszanych na terenie zapezpieczenia przez Pogotowie Ratunkowe we Wrocławiu.

    Szpitalny oddział ratunkowy – oddział szpitalny udzielający świadczeń medycznych w ramach hospitalizacji (przyjęcia do szpitala), który powinien uporać się ze stanem pacjenta w ciągu 24h lub przekazać go do oddziału szpitalnego lub przekazać bądź skierować pacjenta do leczenia w odpowiednim miejscu zależnie od stanu pacjenta.
    Istotą SOR jest zapewnienie opieki w stanach zagrożenia życia oraz wszelkich urazach, poważnych ranach wymagających szycia, pacjentom przekazanym z Pogotowia Ratunkowego lub skierowanym z przychodni POZ oraz NPOZ. W stanach nagłych. Chciałem podkreślić, że SOR nie jest po to aby w razie zaniepokojenia pacjenta bólem palca po urazie wykonać RTG palca po tygodniu od urazu. Na SOR zgłaszać się należy niezwłocznie po doznaniu urazu. Skąd SOR ma pieniądze. Finansowanie SOR odbywa się na zasadzie ryczałtowej, w Oławie wynosi ona 9630zł/dobę. W tej kwocie szpital musi zapewnić personel w ilości 1 lekarza systemu oraz 3 pielęgniarek/ratowników medycznych, ponosić koszty całej diagnostyki laboratoryjnej, RTG, TK, transportu medycznego do innego ośrodka leczenia.
    SOR zapewnia udzielanie świadczeń w trybie hospitalizacji – zakładana jest dokumentacja szpitalna, cały proces przechodzenia pacjenta przez udzielanie świadczenia jest diametralnie inny niż w przypadku poprzednich zakresów świadczeń medycznych, co wiąże się z o wiele dłuższą procedurą tworzenia dokumentacji medycznej, pozyskiwania wyników badań itp. Pomijam karygodne przypadki bardzo skąpego opisu stanu medycznego pacjenta w karcie informacyjnej SOR. Zgłaszając się do SOR musicie Państwo liczyć się z oczekiwaniem i dłuższym pobytem ponieważ tego wymaga ten zakres świadczeń. Dlatego w stanach zachorowania pacjenci przekierowywani są z SOR do NPOZ, a jeżeli tam lekarz uzna że pacjent wymaga diagnostyki, wtedy kieruje pacjenta do SOR lub do właściwego oddziału szpitalnego.
    System jest stworzony w taki sposób aby świadczeniodawca i pacjent mieli inne cele do zrealizowania, żeby po prostu byli swoimi wrogami, ponieważ to co jest interesem jednego (uzyskanie świadczenia medycznego) jest stratą drugiego (poniesienie kosztów zbędnego diagnozowania). Podkreślić chcę, że na SOR pracuje 1 lekarz, jeżeli ma jednego pacjenta, wszystko idzie gładko, jednak gdy ma 10 pacjentów, na raz to odpalonych jest 10 procesów leczenia na głowie jednej osoby i to jest słabością, piętrzenie się pacjentów w krótkim czasie. Bez podjęcia decyzji przez lekarza (z powodu obciążenia dużą liczbą pacjentów) odnośnie postępowania z pacjentem (ponieważ to lekarz ponosi odpowiedzialność za to co z pacjentem się dzieje na SOR) personel pielęgniarski i ratownicy nic nie mogą zrobić z pacjentem. Żeby usprawnić tę pracę pacjenci ze schorzeniami internistycznymi mają wykonywne mają podstawowe badania (EKG, pomiar ciśnienia) i pobieraną krew. Ale pacjenci urazowi muszą czekać, chyba że ich stan tego wymaga, wtedy lekarz zostawia wszystko co rozpoczął do tej pory i zajmuje się takim pacjentem. Nie wszystko działa doskonale, ale i od Państwa zależy czy SOR jest przeciążony czy nie.
    Pacjenta trzeba zbadać, wykonać EKG, zmierzyć ciśnienie, pobrać krew na badania , zlecić jakie badania mają zostać wykonane, opisać probówki, zanieść je do laboratorium gdzie schodzą badania z całego szpitala. Jedne wyniki są już po 5 min, inne po 40min inne po godzinie. Jak już są wyniki lekarz musi je obejrzeć, zinterpretować, być może poprosić specjalistę z oddziału o konsultację i znowu czekanie. Taka jest specyfika funkcjonowania SOR. Awantury nic nie pomogą ani nie przyspieszą. SOR w Oławie udziela ok. 15tys świadczeń w roku.

    Słabością systemu jest możliwość przesuwania pacjenta coraz dalej jeżeli samemu nie ma się możliwości podjęcia działań. W ostatecznym rozrachunku pacjent trafia na SOR, to ostatnie ogniwo gdzie można „dopchać” pacjenta potem zostaje tylko wykluczenie najczęściej błahych przyczyn stanu pacjenta, oczywistym jest że dla każdego z nas nasze zdrowie i zdrowie najbliższych jest najważniejsze, ale wydolność każdego systemu jest ograniczona.

    Pozdrawiam i życzę cierpliwości i wyrozumiałości dla pacjentów i zespołu SOR – naprawdę nie jest taki zły jak tu piszecie.

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu
  2. skoro nocna i swiaetczna pomoc bierze za nas mieszkancow 50 tysiakow miesiecznie to dlaczego odsyla mnie po zwolnienie l4 do lek. rodzinnego?to moze niech lekarz odda swoje wynagrodzenie skoro nie wypelnia swoich obowiazkow?

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu
  3. po przeczytanie całego artykułu byłam zszokowana, co innego napisane co innego dzieje się w realiach….SOR nie odsyła ? no wielka szkoda, ok 2 tygodni temu (weekend) miała tam miejsce sytuacja karygodna i śmiem stwierdzić, że pewnie nie pierwsza i nie ostatnia… człowiek trafia na SOR z zaburzeniami widzenia, majaczenia, niedowład nóg , zostaje potraktowany jak najgorszy z najgorszych po czym wypisany w nocy z notatką na wypisie ” niedowład kończyn dolnych ” !!! skandal!!! a co gdyby owy człowiek, po wyjściu za drzwi szpitala spadł ze schodów ( bo przecież ma niewyjaśniony niedowład nóg) …. podejście lekarza dyżurującego… możecie sobie tylko wyobrazić….zero profesjonalizmu, zero człowieczeństwa….a podobno „według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując im należny szacunek …” dnia następnego bezradny człowiek został przewieziony przez swoich najbliższych do jednego ze szpitali wrocławskich ,gdzie przebywa do dnia dzisiejszego…reakcja Pani doktor z wrocławskiego szpitala po przeczytaniu wypisu z oławskiego sor-u : zamilkła….jak to możliwe , że człowiek z niewyjaśnionych przyczyn ma zaburzenia widzenia, niedowład kończyn …zostaje po prostu wypuszczony…a gdzie jakakolwiek obserwacja…gdzie zdrowe podejście do pacjenta ? Tak zdecydowanie jestem za tym ,żeby w końcu ktoś się za to zabrał !!! Ten szpital „kuleje” i wiemy to nie od dziś , więc po co pieniądze na niego skoro człowiek nie może uzyskać należytej mu pomocy?! niech lekarze w końcu zaczną ponosić odpowiedzialność za to co robią….

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu
  4. Ty człowieku albo jestes taki głupi i nie rozumiesz o czym piszą ludzie ,albo tam pracujesz !!Jak ktoś nagle w nocy traci wzro ,ma problemy z poruszaniem itd,to to jest kwalifikowany pacjent do przyjęcia na oddział,jak on ma czekać na drugi dzień zeby pość do przychodni ,to moze juz niedoczekać tej wizyty!Więc nie pisz bzdur ,bo wszyscy wiedzą ,ze jest przychodnia i po co jest !!!!!

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu
    • zgadzam sie z „do abc” – wypowiedzi oderwane od rzeczywistosci. To chyba naprawde pisze pracownik? bo kto inny caly czas wypisywal ze pacjenci sa „nie ich” i nie powinni sie zglaszac? czyzby ktos kto chcialby brac pieniadze za siedzenie w spokoju? czasy mamy takie ze za bezczynne siedzenie juz sie nie placi, to nie PRL

      Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu
  5. Jedna kwestia:
    Dlaczego odmówiono przyjęcia kobiety ze złamaną ręką po wypadku samochodowym w wigilię? Karetką została odesłana na Borowską. Czy nie dlatego, że w tym czasie w szpitalu nie było zabezpieczenia anestezjologicznego? Czy nie dlatego, że anestezjolodzy zawołali sobie 5 tys. zł za dobowy dyżur w szpitalu? Czy to nie jest jedna z przesłanek, dla której w tym szpitalu powinno się zamknąć SOR? Z tego, co mi wiadomo – jednym z kryteriów utrzymania takiego oddziału jest całodobowe zabezpieczenie anestezjologiczne.
    Czekam na odpowiedź, panie samozwańczy rzeczniku.

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu
  6. Opisałem Państwu jak to działa i dlaczego. Co zrobicie z tą wiedzą, Wasza sprawa. To interes pacjenta by szybko i we właściwym miejscu uzyskać świadczenie, a jak Wy chcecie spacerować z jednego miejsca do drugiego, to trudno.
    Swoją drogą, psy szczekają, karawana jedzie dalej:)

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu
  7. Wszyscy znajomi których znam mieli nieprzyjemne sytuacje na sorze zresztą ja sam wielokrotnie na własne oczy sie przekonałem że tam nie ma po co jechać .a co do pogotowia świątecznego w starym budynku to tam przyjmują stażyści którzy się uczą na ludziach i raz trafilem na araba który ledwo po polsku gadał i sam potrzebował pomocy tak go noga bolała kur….a. kpina totalna. A innym raze lekarz nawet w nocy światła nie zapalił i mi dziecko badał ..dyrektorze obudź się pan bo albo pan nic nie wiesz naprawde albo to układ zamknięty .bardziej bym stawiał na to drugie

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu
  8. A może powinieneś uświadomić lekarzy ,jakie maja obowiązki w stosunku do pacjentów,bo jak się okazuje oni nie wiedzą o co chodzi ,dlaczego pacjenci oczekują od nich fachowej pomocy medycznej !!??Lekarze i pielęgniarki w Oławie są tymi obowiązkami zaskoczeni !!!???

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu
  9. Dokładnie !!! Człowiek płaci tyle lat te je**** składki i przychodzi raz na parę lat do lekarza a tu gorzej niż w zakładzie pogrzebowym. Większość tych lekarzy w Oławskim szpitalu bierze nadgodziny i traktują Szpital i pacjentów jako dodatkowy zarobek bo wielu z nich ma prywatne gabinety w których dopiero jak zapłacisz to ci pomogą a tutaj mają wy****** na ludzi (jeden wchodzi drugi wychodzi a kasa leci do kieszeni nieważne czy mu pomoże czy nie ) Dla przykładu byłem pare razy w szpitalu wojskowym we wrocku ;inny świat

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu
  10. Czemu lekarze soru nie wystawiają zwolnień lekarskich tylko odsyłają do lekarza rodzinnego? Mają obowiązek wypisywać L4( sprawdzone w NFZ). Chory człowiek, zamiast się leczyć wysiaduje w kolejkach po przychodniach .

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu
  11. Udałam się na nasz oławski sor z urazem nogi (skręcenie ) godziny nocne bliżej północy, aż lekarz wzbudzi się ze swojego snu czekałam z potwornym bólem na korytarzu po ok 1H (nikogo nie było na poczekalni ani w środku gabinetu) wyłonił się lekarz który z wielką łaską przyjął mnie (na korytarzu) słowem się nie odzywając nie oglądając ani nie opatrujac nogi podał karteczkę z opisem -skręcenie stawu skokowego zalecenia: maść – jedyne słowo jakie usłyszałam przy wizycie to do widzenia ! Do Dziś mam problem z noga która jak inny lekarz stwierdzil przy tak poważnym skręceniu (jakie doznałam) powinna być usztywniona gipsem a nie -bandażem ! Lekarze i pielęgniarki gdzieś ludzi którzy przychodzą po pierwsza pomoc na Sor jednymi jednywy -panuje tam znieczulica

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu
  12. Moje dziecko w szkole spadło z krzesła do tyłu na głowe. Musiałam sama odebrać go ze szkoły, i zabrać do. Szpitala w celu sprawdzony nie ma wstrzasnienia. Na sorze czekałam 2.30 min aż mnie. Z dzieckiem przyjmą. Poczym lekarz wyszedł spytał kto. Następny i ja się. Odezwalam że my chcemy sprawdzić czy jest. Ok bo ma powtórnego góza.. To lekarz nas zapylalczy dobrze się czuje.. Dziecko odpowiedziało że spać. Mu się. Chce i w tedy. Zaraz nas z poczekalni do gabinetu i napisał. Informacje do szpitala we Wrocławiu gdzie. Musiałam sama na własną rękę się tam dostać i zrobić mu przrswietlenie bo w Oławie. Nie robią… Dziecko znudzone. Czekaniem. Już aż było śpiące… I to nasz szpital… Porażka!

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu
  13. Moja mamę która miała wodę w płucach i się dusila leczone na refleks, podano kroplowke i wypisanie do domu. Po wezwaniu pogotowia za parę godzin odmówiono zabrania do szpitala, następnego dnia zawiodłam ledwo wchodząca mamę na sor i zostawiłam z bólem serca , bo zaś chcieli odesłać do domu .
    Powiedziałam że skoro jest zdrowa to niech wyślą mamę do domu sama , po pół godziny dostałam telefon że mamy stan jest poważny i została przyjęta na wewnętrzny oddział na R .
    A parę godzin wcześniej była leczona na problemy zoladkowe .

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu
  14. Informacja dla rodziców – na Borowskiej dzieci przyjmowane są szybko, w pierwszej kolejności, i to jest plus. Wiem, bo sama czekałam tam 4.5 godz.w niby kolejce na konsultację do okulisty. Organizacja jest tam fatalna, ale lekarze o wiele sympatyczniejsi niż w Oławie.

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu
  15. I ja dzisiejszej nocy mialam podobny przypadek. Upadłam i nagle stłuczenie kolana. Udałam się na SOR gdyż uraz był ok. 22 a przed 1 w nocy nie mogłam ruszyć nogą. Wyszedł do mnie mężczyzna który nic sobą nie reprezentował i stwierdził że lepiej było by ażebym przyszła rano. Na co odpowiedziałam że tak mnie boli że usiądę i do rana zaczekam może przyjmie mnie Dyrektor w końcu to Chirurg. Ten sam mężczyzna po godz. Skierował mnie na rendgen A nogę obejrzał na korytarzu. Moja wizyta zakończyła się ok.4 nad ranem gdzie Sanitariusz wręcza mi wypis z zapytaniem czy rozmawiał ze mną lekarz?? Więc ja na to że nie. I wręcza mi wypis A na wypisie jest jego pieczątka lekarza i diagnoza stłuczenie kolana. Do dziś lekarza nie widziałam na oczy bo nawet nie wiem kto do mnie wyszedł. GRATULUJE PERSONELU. Wszystkie gazety o tym będą pisały.

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu
  16. Trafiajac na Borkowska Panie Ryszardzie pod skrzydła prof. Podemskiego to zdecydowanie nie byłoby takiej samowolki jaka panuje na Oławskim SOR. Wszyscy wylecieli by z hukiem. Bo tam pacjent ma prawo do tego żeby szukać pomocy u lekarza i zostać przyjętym w ramach NFZ A nie zadawać pytanie czy może przyjść rano.

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu
  17. Do Pana Ryszarda !!!! Czytając co pisze ta pani to została potraktowana strasznie. Życzę panu żeby kiedyś to Panu udzielano pomocy na Korytarzu A kiedy będzie Pan łapał swój ostatni oddech to żeby ten lekarz wyszedł i poszedł odpocząć. Ja wiem o kim ta pani pisze i to nic dobrego dla tego szpitala. Uważam że Pan powinien zmienić LEKARZA lub czym prędzej udać się na ten SOR bo swój na swego zawsze trafi.

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu
  18. Pewnie kolano tej pani oglądał Pan dr. J.F. Jeżeli tak to czym prędzej powinna udać się do innego specjalisty. Ja jestem po kontuzji kolana i kiedyś miałem przyjemność poznać Dr. To co opisuje ta pani to nic. Mi kazał KUŚTYKAC NA 1 NODZE DO DOMU. I czym się skończyło?? Operacją. Teraz wiem że gdybym tylko jego spotkał na SOR to odrazu w tył zwrot i kierunek Wrocław. W pierwszej chwili też byłem przekonany że to ktoś z obsługi soru ale na pewno nie lekarz. Do momentu kiedy okazał się gburem.

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.