Wiem, kim jestem…

Agata Nowak, dwudziestolatka z Jelcza-Laskowic, została twarzą “Galerii Słowiańskiej” w Zgorzelcu. Do konkursu zgłosiły się modelki z całej Polski. Wysyłały fotografie z profesjonalnych sesji zdjęciowych, ona – zrobione komórką przez kolegę. O udziale w konkursie nikomu nie mówiła. Czy to początek kariery modelki?

Powiat
Wygrany konkurs 

– Czego dotyczył konkurs?

– Miał wyłonić dziewięć dziewczyn z całej Polski, które będą twarzą danej galerii. Wybierało nas specjalne jury, a finał rozgrywał się poprzez głosowanie internautów. Wizerunek każdej z nas ma widnieć w zimowych katalogach, na bilboardach i innych tego typu reklamach.

– Dlaczego zdecydowałaś się wziąć udział w tej rywalizacji?
 
– Sama nie wiem. Zobaczyłam ogłoszenie w internecie, pomyślałam, że wyślę  i… udało się. Tak zwyczajnie, po prostu się udało, choć tak szczerze nikomu nie chciałam się do tego przyznać. O wygranej powiedziałam bliskim dopiero po fakcie.

– Jak się czułaś w roli modelki?

– Dziwnie, inaczej niż zwykle. Jestem z natury ciekawska i chciałam sprawdzić, jak ten cały modeling wygląda „od kuchni”. Konkretnego doświadczenia nie miałam, ponieważ nigdy o takie nie zabiegałam. Marzenie o byciu modelką zazwyczaj trwa w wieku gimnazjalnym. Później są inne priorytety, a przynajmniej takie jest moje zdanie.

– Ważna jest pewność siebie?

–  Uważam, że w każdym zawodzie jest ważna. np. w dziennikarstwie szczególnie. Oczywiście, że tak samo wiem coś o tym i pani redaktor też powinna wiedzieć.

– Jesteś pewna siebie, a czy zawsze tak było?

 – Jestem, ale odkąd poszłam na studia. Mam tyle samo wad, ile zalet, dlatego moja pewność siebie przejawia się wyłącznie w dążeniu do określonego celu. Chcę skończyć studia i być dobrym dziennikarzem.

– Po konkursie coś się zmieniło, może zobaczyłaś siebie w innym świetle?

– W innym świetle? Pewnie! Studio było dość duże i miało więcej niż jedno światło. Pod tym względem na pewno, ale pod żadnym innym. Nigdy przez takie przygody nie należy się zmieniać. W każdej chwili swego życia wiem, kim i jaka jestem. Nie widzę potrzeby kreowania się na kogoś innego.

– Masz zamiar pójść za ciosem i związać się na jakiś czas z modelingiem?

– Co prawda było dużo rozmów na ten temat, ale określony plan działania na resztę swojej egzystencji już mam. Modeling zostawiam innym. Nie twierdzę, że odmówię, jeśli nadarzy się okazja na interesującą sesję w wolnej chwili, np. weekend. Natomiast swoje marzenia zawodowe już mam.

– Stosujesz jakąś dietę cud, jak większość modelek?

– Żart? Istnieje taka w ogóle? Wszystko zależy od nastroju. Jem, co lubię, zazwyczaj na śniadanie ukochaną czarną bułkę i jogurt. Jeśli mojego nadmiaru mam za dużo, to wbijam się w dres i lecę pobiegać. Sport to najlepsza dieta. Poza tym nigdy nie zamierzam być chodzącym „wieszakiem” i jeść jeden liść sałaty na dzień.

– Wygląd pomaga w życiu?

– Zależy jak do tego podejdziesz. Jeśli nastawisz się na to, że nie pomaga, to tak będzie – nie pomoże. Wygląd nie będzie miał żadnego znaczenia w tym, co chcesz osiągnąć lub kim być. Jeśli natomiast nasłuchasz się opinii, że wygląd otwiera wszystkie drzwi do kariery, to wtedy popadniesz w paranoję. To niezdrowe. Nie mówię o tym, aby przestać myć włosy, czy nosić powyciągane swetry itp. Trzeba po prostu być zadbanym. Sama rzadko używałam fluidów, pudrów itp. specyfików. Wbrew pozorom to wcale nie dodaje młodej dziewczynie uroku, jedynie lat… Poza tym bycie atrakcyjnym, to pojęcie wieloznaczne. Nie to ładne, co ładne, lecz to, co się komu podoba. Moja rada? Wysypiać się, dbać o siebie i nie zapominać o uśmiechu.

– Co sądzisz o stereotypach?

– Myślę, że powinno się je niszczyć. Stereotypy dzielą ludzi i powodują konflikty. Przecież nie każdy Polak to złodziej, a heavy-metalowiec to satanista. Liczy się, kto jakim jest  człowiekiem i co sobą prezentuje, niezależnie od pochodzenia, wyglądu, czy upodobań.

– Mówiłaś, że kilka lat temu rówieśnicy śmiali się z ciebie, że byłaś brzydkim kaczątkiem. Czy chciałabyś coś powiedzieć tym osobom  lub dziewczynom, które są w podobnej sytuacji jak ty kiedyś?

– Ach, tak, gimnazjum…, kiedy już prawie miałam  ksywkę „Harry Potter” w związku z moją krótką fryzurą i okularami. Mój wygląd był też powodem złamanego serca właśnie w czasach gimnazjalnych. Gdybym się wtedy tym przejęła, nie byłabym dzisiaj taka, jaka jestem teraz.Siedziałabym pewnie schowana gdzieś przed światem i rozmyślała nad swoim okrutnym losem. Wygląd się zmienia, o czym miałam okazję się przekonać, ale cele i marzenia życiowe powinny pozostać stałe.
Co mogłabym powiedzieć innym?! To, że można być tym, kim się chce. Wystarczy tylko po to sięgnąć. Nie należy bać się własnych marzeń i dążenia do celu. Warto kształtować pewność siebie i to niekoniecznie w sferze wyglądu.

– Dziękuję za rozmowę.

Iwona Zając
[email protected]

Fot. Iwona Zając

 

 

Kategoria artykułu: Rozmowy

reklama

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.