Przemoc rodzi przemoc

Z Jolantą Malanowską, konsultantem Dolnośląskiego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli – rozmawia Xawery Piśniak

– Jakie skutki może powodować przemoc wobec małych dzieci?

– W mojej opinii najgorsze jest to, że dzieci bite przez swoich rodziców wyrastają w przeświadczeniu, że przemoc jest dobra. Same zaczynają ją stosować i w pewnym momencie uzyskują z tego profity, bo inni zaczynają się ich bać, poddają się ich woli…

– Ale może z tej przemocy się wyrasta i nie prowadzi ona do konfliktów  z prawem?

– Zależy – jedni z niej wyrastają, a drudzy nie. Chcę zwrócić uwagę na to, że 63% młodocianych przestępców określiło swoich rodziców jako ludzi gwałtownych, popędliwych, którzy po prostu ich katowali. To jest wskazówka, że ci młodzi przestępcy tacy się nie urodzili, tylko zostali w ten sposób ukształtowani.

– Mówiła pani, że najmniejsze dzieci nie potrafią się obronić i zdane są wyłącznie na pomoc dorosłych. Ale co w przypadku, gdy otaczają je dorośli, którzy są dla nich oprawcami? Kto wtedy może im pomóc?

– Wtedy musi zareagować otoczenie. Utrzymuję żywe kontakty z przedszkolami w Dzierżoniowie. Tam coraz częściej matki innych dzieci zgłaszają, że z niektórymi wychowankami dzieje się coś niepokojącego. Pamiętam przypadek Kamila, który ciągle płakał, wychodził na podwórko, bał się, patrzył w okno. Okazało się, że dziecko było bite. Na konferencji w Środzie Śląskiej nauczyciele opowiadali o dziecku, które mimo upału ciągle nosiło długie rękawy. W końcu któryś z nauczycieli odkrył, że ten uczeń oberwał siekierą od swojego ojca w przedramię. Miał potężną ranę, która nie dość, że nie była zszyta, zaczęła mu ropieć. W tym wypadku natychmiast wkroczyła policja, dziecko skierowano do szpitala, dla ojca sprawa zakończyła się bardzo przykro, dostał wyrok. Nie wiem, co się z nim stało, ślad po nim zaginął, rodzina odetchnęła. Okazało się, że stosował przemoc powszechnie, wyganiał w nocy z domu matkę z trójką dzieci…

– Tematem pani wystąpienia była przemoc domowa, a jakie są skutki wychowywania dzieci w rodzinach bez ojca?

– Mówi pan o nieobecności ojca, ale znam też model rodziny, w którym dzieci wzrastają bez matek, bo musiały szukać pracy za granicą. W tym przypadku dzieci są totalnie zaniedbane, chodzą brudne, nieprzypilnowane, ojcowie nie zwracają uwagi na nieobecności w szkole. Znam całe wsie, gdzie kobiety wyjechały do pracy, a dzieci zostały bez opieki. W sytuacji, kiedy nie ma ojca, a matka pracuje, dziecko czuje zbyt dużą swobodę. Może popadać w coraz większe tarapaty, związane z zachowaniami społecznymi i nieumiejętnością radzenia sobie w trudnych sytuacjach. To jest paradoks naszych czasów, że niby dla dobra dziecka jedzie się zarabiać za granicę, a często jest tak, że zostaje ono półsierotą. Poznaje się tam kogoś innego i wchodzi w nowy związek, nie zwracając uwagi na dobro własnego dziecka. Żadne pieniądze nie są warte tego, żeby tak człowieka unieszczęśliwiać.

Kategoria artykułu: Rozmowy

reklama

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.