Sześciolatki do szkoły

Od września nie będzie zerówek w przedszkolach. Sześciolatki trafią do szkół. To wywołało sporo kontrowersji. Rodzice nie są zadowoleni z tej decyzji, mają wiele obaw związanych z nową sytuacją. Czy jest się czego bać? Jerzy Hadryś, zastępca burmistrza Oławy, wyjaśnia wątpliwości

Problem rodziców
 
 
– Rodzice maluchów w wieku przedszkolnym sprzeciwiają się decyzji o wcześniejszym przenoszeniu ich pociech do zerówek w szkołach. Mają pretensje, że o tych planach dowiedzieli się za późno…
 
– Nie zgadzam się z tym. Decyzja o likwidacji zerówkowych oddziałów w przedszkolach zapadła w zeszłym roku – 8 lipca, na posiedzeniu rządu. Już wtedy pojawiły się sygnały o takiej reformie edukacji. To nie jest pomysł lokalnych władz. Nasze postępowanie jest konsekwencją rządowego projektu. 21 października 2008 przyjęto projekt ustawy, który m.in. zakładał objęcie obowiązkiem szkolnym dzieci 6-letnich. 
 
– A jeśli ktoś nie zgadza się na przeniesienie pociechy do szkoły, ma prawo odwołać się od tej decyzji?
 
– Zakładany pierwotnie obowiązek szkolny dla sześciolatków zastąpiono w marcu prawem do podjęcia tego obowiązku. 
 
– Czyli rodzice mogą decydować, czy we wrześniu tego roku dziecko zostanie w przedszkolu, czy trafi do szkoły?
 
– Mogą zdecydować o tym, czy dziecko trafi do I klasy, czy do „zerówki”, usytuowanej w szkole. Jednakże termin na składanie odwołań już minął. 15 kwietnia trzeba było podjąć decyzję, złożyć wniosek do dyrektora szkoły rejonowej i odroczyć lub przyspieszyć o rok rozpoczęcie nauki.
 
– Skąd się wzięło takie zamieszanie? Rodzice skarżą się, że nie wiedzieli do końca co robić...
 
– Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, co chwilę rząd wprowadzał poprawki. „Na górze” trwały przepychanki. Finał sprawy nastąpił dopiero 22 kwietnia tego roku, bo od tego dnia obowiązuje ustawa, a podania o przyjęcie do przedszkoli przyjmowano do 15 kwietnia. Tu był paradoks. My też nie wiedzieliśmy, co robić, a trzeba było podjąć decyzję. Zrobiliśmy szczegółową analizę liczby miejsc i dzieci, ubiegających się o przyjęcie do przedszkoli. Biorąc to pod uwagę, burmistrz zadecydował, że wszystkie sześciolatki kierujemy do szkolnych zerówek, a do przedszkoli tylko 3-, 4- i 5-latki. 
 
– Rozumiem, że taką decyzję podjęto ze względu na młodsze dzieci, dla których nie byłoby miejsca, gdyby „starszaki” zostały…
 
– Tylko dlatego. Rodzice ponad setki sześciolatków ubiegali się o przyjęcie ich do przedszkoli. Gdyby do tego doszło, nie byłoby miejsca dla młodszych dzieci. 
 
– Ile było podań od rodziców sześciolatków?
 
– 169. Gdyby przedszkola przyjęły te dzieci, wtedy znalazłoby się miejsce tylko dla 20 trzylatków. To byłby prawdziwy dramat.
 
– Pojawiają się głosy, że w szkołach jednak nie ma miejsc dla sześciolatków. Jedna z matek powiedziała, że jej koleżanka musiała przemeldować malucha do babci, bo obowiązuje rejonizacja… Rodzice skarżą się, że wcale nie mają możliwości wyboru szkoły. Muszą oddać pociechę tam, gdzie są jeszcze wolne miejsca...
 
– Nie słyszałem, żeby ktoś musiał z tego powodu przemeldowywać dziecko. Na spotkaniach z rodzicami dyrektorzy szkół wyjaśnili, że rejonizacja obowiązuje, ale każdy ma prawo wyboru. Oczywiście, jeżeli szkoła ma komplet, to nie może przyjąć nowego ucznia, ale przygotowaliśmy tyle miejsc dla sześciolatków, że bez problemu wystarczy dla każdego.  
 
– Gdzie w takim razie są jeszcze te wolne miejsca?
 
– Bardzo dobrze przygotowane są szkoły nr 4, 8, 1 i 5. Miejsc dla nikogo nie zabraknie, bo wszystko dokładnie obliczyliśmy. Kadra nauczycielska jest znakomita. Na przykład w szkole numer 1 mamy piękną salę, zrobioną z myślą o zerówce. Jest w czym wybierać. Wystarczy pójść i się przekonać…
 
– Dorośli, którzy pracują, mają jeszcze inne obawy. Do tej pory mogli zostawiać sześciolatki w przedszkolu do godziny 16.00. Jeśli oddadzą je do szkolnej zerówki, wtedy plan zajęć malucha kończy się po pięciu godzinach. Podobno świetlice są przepełnione…
 
– Pomyśleliśmy o wszystkim. Zdecydowaliśmy o wydłużeniu czasu pracy szkół od godziny 6.00 do 17.00. Świetlice też są dobrze przygotowane, w szkole nr 8 otworzyliśmy nową świetlicę, powiększając dwukrotnie powierzchnię starej. Tam jest 200 metrów kwadratowych. Warunki mamy bardzo dobre. Dziecko sześcioletnie, które trafia do zerówki w szkole, dużo zyskuje. W przedszkolu trzeba płacić, a w szkole nie. Tutaj opieka i nauka są nieodpłatne. Poza tym dzieci korzystają z pełnego wyżywienia. Jest śniadanie, obiad i podwieczorek, rodzic płaci tylko tzw. wsad do kotła. W kieszeni zostaje około 250 złotych.
 
– Miejsc w przedszkolach jest więcej, ale podobno i tak zaczyna brakować. Czy są jakieś plany, żeby otworzyć dodatkową placówkę?
 
– Coraz więcej ludzi zdobywa pracę, więc zwiększył się nacisk na miejsca w przedszkolach. Mamy już plan i wiemy, co zrobić, ale to się nie stanie z dnia na dzień… Chcemy reaktywować przedszkole przy ulicy Żołnierzy AK. Na razie jednak rozpoczynamy remont ratusza, więc jeszcze chwilę trzeba odczekać, ale prawdopodobnie w tym roku zaczniemy opracowywać dokumentację. 
 
Agnieszka Herba
 
 

Kategoria artykułu: Rozmowy

reklama

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.