Na markę szkoły pracują wszyscy

Z oławianinem Piotrem Wałcerzem, dyrektorem wrocławskiej filii Towarzystwa Edukacji Bankowej „Edukacja”, rozmawia Kryspin Matusewicz

– Jak to się stało, że trafiłeś do tej szkoły?

– Nic się nie dzieje od razu. Edukacja jest moją pasją. Chodziłem do „Dwójki” przy ul. Rybackiej w Oławie. Wspominam tych 9 lat (zacząłem od zerówki) bardzo miło. Dzięki moim ulubionym nauczycielom odkryłem swoje zainteresowania: pani Wiesławie Gębce udało się zarazić mnie matematyką, Stanisław Konopacki i Mieczysław Turek zaszczepili zamiłowanie do sportu, a najwięcej zawdzięczam Romanowi Witkowskiemu – nauczycielowi historii. Ten przedmiot był moim ulubionym. Pewnie dlatego po liceum ekonomicznym poszedłem na studia historyczne, na Uniwersytecie Wrocławskim. Potem uczyłem historii w różnych wrocławskich szkołach niepublicznych. W końcu trafiłem do Towarzystwa Edukacji Bankowej „Edukacja”. Jestem dyrektorem tej szkoły, byłem jej nauczycielem i absolwentem, bo tu ukończyłem podyplomowe studia menedżerskie.

– Zdobyłeś więc komplet dokumentów, żeby zostać dyrektorem…

– Tak, ale nie tylko o dokumenty tu chodzi. Bardzo ważne są doświadczenie i pasja…

– Tej ostatniej to ci rzeczywiście nie brakuje. Chodzą słuchy, że więcej czasu spędzasz w szkole niż w domu…

– Może nie aż tak, ale faktem jest, że jestem w pracy praktycznie przez siedem dni w tygodniu. Czy spędzam więcej czasu w szkole niż w domu? To trudne pytanie, bo pracuję razem z żoną, która uczy w naszej szkole. Część domu mam w pracy, a w domu często rozmawiamy o naszej pracy, więc tak jakbyśmy część szkoły zabierali ze sobą do domu. Czasami trudno to rozgraniczyć.

– Wrocławskie TEB jest jedną z największych i najbardziej rozbudowanych organizacyjnie filii w Polsce. Czy to twoja zasługa?

– Nie, a może nie tylko moja. Na markę szkoły pracują wszyscy ludzie z nią związani – uczniowie, nauczyciele, pracownicy administracyjni i dyrektor. Jeśli w tym łańcuchu nie ma słabego ogniwa, to szkoła funkcjonuje właściwie i rozbudowuje się. Może sobie wówczas pozwolić na nowe inwestycje. Nasza szkoła mieści się w nowoczesnych budynkach przy ulicy Fabrycznej. W tym samym kompleksie ma też siedzibę nasza „siostrzana” instytucja, czyli Wyższa Szkoła Bankowa, z którą ściśle współpracujemy. Obie placówki są świetnie wyposażone i uczą w nich doświadczeni nauczyciele. Kiedy przed 15 laty ruszała wrocławska filia, funkcjonowały tylko szkoły policealne. Nadal są one filarami naszej filii. Obserwujemy wnikliwie rynek pracy i do prognoz dostosowujemy programy nauczania. Od kilku lat stawiamy na kierunki informatyczno-techniczne , informatyk, logistyk, spedytor czy grafika komputerowa. Jako jedyna szkoła policealna wystawiamy certyfikaty Novella, Linuxa i Microsoftu. Kształcimy także na kierunkach związanych ze zdrowiem i urodą. To przede wszystkim farmacja, kosmetyka, fryzjerstwo, wizaż, charakteryzacja, instruktor fitness czy odnowa biologiczna. Poza szkołami policealnymi prowadzimy także Gimnazjum Językowe „Parnas” oraz Liceum Ogólnokształcące „Olimp” (profil ogólny i matematyczno- informatyczny) oraz technikum (technik informatyk, technik obsługi turystycznej, technik usług fryzjerskich).

– Jak ty, jako dyrektor szkoły, radzisz sobie z powszechnymi zarzutami, że szkoły niepubliczne nie zapewniają takiego poziomu nauczania jak państwowe?

– Przytaczam liczby i fakty. Liceum „Parnas”, to według ostatnich wyników egzaminu gimnazjalnego najlepsze gimnazjum niepubliczne i drugie w ogóle na Dolnym Śląsku. Egzaminy zawodowe zdaje u nas 80% uczniów, a średnia krajowa wynosi ok. 50%. Kosmetyczki rok temu zdały wszystkie i był to najlepszy wynik we Wrocławiu.

– Zdolne…

– Pewnie, że tak. Wszyscy nasi uczniowie są zdolni. Szczególnie te 10% pochodzących z Oławy.

– Czy poza dyrektorowaniem tym 10 procentom oławian utrzymujesz kontakty z naszym miastem?

– Jak najbardziej. Kiedy tylko przyjadę do rodziców, czytam waszą gazetę – śledzę przede wszystkim oławski sport, kibicuję głównie piłce nożnej (chciałem powiedzieć Moto-Jelczowi Oława, ale to już historia) i siatkówce (pozdrawiam trenera Jarka Gębarzewskiego). W Oławie poznałem świetnych kolegów i przyjaciół. Z niektórymi z nich spotykam się do dzisiaj. Renesans kontaktów ze szkoły podstawowej przyniósł boom związany z portalem „nasza- klasa”. Spotykamy się regularnie, nie brakuje tematów do rozmów. W tym roku mija 25 lat, kiedy mój rocznik opuścił mury tej szkoły. Chcemy zorganizować zjazd absolwentów, ale niestety, mimo złożonych kolegom obietnic, wciąż nie mogę znaleźć czasu, aby się tym zająć. Na swoje usprawiedliwienie pochwalę się, że już rozmawiałem telefonicznie z panią dyrektor…

Fot. arch. PW

Kategoria artykułu: Rozmowy

reklama

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.