Wbrew krążącym opiniom, nie jesteśmy tylko od podawania kawy

Kacper Danieliszyn z Jelcza-Laskowic od kilku lat jest stewardem. O pracy na pokładzie samolotu rozmawia z nim Kamil Tysa

– Jak to jest z tym klaskaniem po wylądowaniu?

– Tak naprawdę zależy od państwa, do którego się leci albo od samych pasażerów. Niemcy czy Francuzi nie klaszczą w ogóle, a Polacy i mieszkańcy krajów wschodnich robią to bardzo często. Dla załogi to dosyć zabawne, bo piloci i tak zwykle oklasków nie słyszą, więc nie docenią tej formy podziękowania. Nie bardzo jest też chyba za co dziękować. Gdy jedziemy gdzieś autobusem i kończymy podróż, to bijemy kierowcy brawo? Nie, bo wiemy, że on po prostu wykonał swoją pracę. Tak samo jak pilot.

– A jak już ktoś bardzo chce?

– Nikt mu nie zabroni. Najlepszą formą okazania zadowolenia jest jednak uśmiech przy wyjściu i słowo „dziękuję”. To wystarczy!

– Pamiętasz swój pierwszy raz w samolocie?

– Dużo latałem już jako dziecko, bo miałem rodzinę w Anglii, więc często ją odwiedzałem. Skłamałbym, gdybym powiedział, że się nie bałem, ale tak już jest, że pierwszy lot zawsze wzbudza emocje. Jesteś zamknięty w puszce, która hałasuje. Wzbijasz się w powietrze, co chwilę docierają do ciebie komunikaty, których nie rozumiesz. Można się zestresować? Można! Zwłaszcza jeśli przytrafią się turbulencje albo masz za sobą pasażerów z dziećmi, które głośno płaczą.

– Nie masz gruntu pod nogami, nie możesz po prostu wyjść, tak jak z pociągu czy autobusu.

– To prawda. Nie wiesz też, jak dokładnie funkcjonuje samolot. Widzisz, że załoga dzwoni do siebie i zapala się jakaś czerwona lampka. Kolor czerwony kojarzy się z czymś negatywnym. Słyszysz dźwięki, krótkie komunikaty z kokpitu w języku angielskim, którego na przykład nie znasz. To wszystko sprawia, że czujesz niepokój.

– Kiedy pomyślałeś, że mógłbyś się zatrudnić jako steward?

– To był przypadek. Pięć lat temu po skończeniu ogólniaka poszedłem na studia. Po pierwszym semestrze uznałem, że to nie dla mnie. Pojechałem do Holandii, pracowałem tam, choć nie było to nic wymarzonego. Chciałem zmienić swoje życie, więc wysyłałem CV do różnych miejsc. Zobaczyłem ofertę pracy w liniach lotniczych, ale problem polegał na tym, że mój angielski nie był na perfekcyjnym poziomie. Stwierdziłem jednak, że spróbuję i wysłałem aplikację. Nie dostałem żadnej odpowiedzi i postanowiłem wyjechać gdzieś dalej. Znalazłem tani bilet do Wietnamu w jedną stronę i go kupiłem. Nagle dostałem zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną do pracy na stanowisku stewarda. Na dwa dni przed planowanym wylotem do Azji zatrudnili mnie w liniach Wizzair.

– Jak wyglądał proces rekrutacji? ROZMOWA W CAŁOŚCI W E-WYDANIU „Powiatowej”POD TYM LINKIEM – koszt e-wydania 2.90 zł

Kategoria artykułu: Rozmowy

Tagi: , , , , , , , , , , ,

reklama

Komentarzy (4)

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.