Komu piwnicę?

Mile zachwycony wyglądem Oławy, a jednocześnie trochę zgorszony, był gość z zagranicy. Stąd się wywodzi, ale przez parę dziesiątków lat nie widział tego miasta.

Podziwiał zmiany, cieszyło go wiele, szczególnie nowe dzielnice. Przede wszystkim wygląd Rynku i placu Zamkowego. Wraz z tysiącami oławian i gości szedł 17 sierpnia w wielkim kondukcie pogrzebowym. Wtedy rzucił mu się w oczy wygląd ulicy Brzeskiej. Nie mógł pojąć, jak można było nie posprzątać małego odcinka trasy żałobnego pochodu, od Rynku w stronę ulicy 1 Maja. Tyle ludzi, niezwykle uroczysty pogrzeb, mnóstwo gości z kraju i ze świata, a tu nieporządek i prawie zabarykadowana samochodami wąziutka ulica.

 Zwrócił się z tym do redakcji. Nie przyjmował tłumaczenia, że to chyba był przypadek, niedopatrzenie. Że na co dzień nie jest aż tak fatalnie, jak wytykał nasz rozmówca. Nie dał się przekonać, że to drobna sprawa. Że oprócz zaniedbania mogła się zdarzyć awaria nowoczesnej sprzątaczki samochodowej, która z różnym skutkiem zamiata ulice. Ripostował, że pół wieku temu wystarczały brzozowe miotły i duże szufle.

Jednak trochę zrozumiał, że oławianie przywykli do nieustających budów, remontów i innych prac, bo robi się ładniej. To czasem rozgrzesza budowlane nieporządki. A Brzeska, choć powoli, przestaje być zakałą miasta. Świadczą o tym fakty. Np. odnowiono front budynku z cukiernią Krawczyńskich, która jest jedną z pierwszych po wojnie i do dziś bez przerwy działającą firmą. Od niedawna funkcjonuje kawiarenka po drugiej stronie ulicy, gdzie przez lata straszył budowlany rupieć. Właśnie kończą się remonty dwóch lokali, które też mają swoją historię. Pierwszy sklep PSS „Praca” (potem „Społem”), gdzie ostatnio mieściła się wypożyczalnia kaset. Obok księgarnia, do której ciągnęły ponad pół wieku kolejne pokolenia mieszkańców ziemi oławskiej.
Zagraniczny oławianin zapytał z niepokojem, co będzie w tych lokalach, czy kolejne banki? Bo w swoich podróżach po Europie nie spotkał wokół ratusza takiego zbiegowiska placówek bankowych, jak w Oławie. Wyraźnie się zasmucił, że nie ma w Rynku …placówki Amber Gold. Bo po jego nieuniknionym upadku byłaby szansa na jakiś lokal „dla ludzi”.

Trudno było pocieszyć miłego gościa, że przynajmniej jedno takie miejsce już jest. Czeka w odnowionych piwnicach ratusza. Jednak nie może się doczekać na duże pieniądze, które trzeba wpakować na urządzenie pięknego wnętrza. Poszukiwania trwają. Wciąż nie widać chętnych…

Edwarda Bykowski [email protected]

Kategoria artykułu: Archiwum

reklama

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.