Kampania na finiszu. Jak walczyli o Wasze głosy w J-L?

Krystyna Dekret, Łukasz Dudkowski, Piotr Stajszczyk czy Bogdan Szczęśniak? Kto będzie burmistrzem Jelcza-Laskowic w kadencji 2018-2023? To pytanie numer jeden wśród mieszkańców miasta i gminy J-L. Odpowiedź poznamy już niebawem
*
Najbliższa sobota z pewnością będzie spokojniejsza od poprzednich. Nie zakładamy bowiem, że ktoś zdecyduje się na akcje kampanijne w ciszy wyborczej. Działo się za to przed tygodniem. Jak kandydaci na burmistrza, ale też na radnych przekonywali swoich wyborców? Publikujemy artykuły z papierowego wydania „GP-WO”.
*
Dekret: – Ludzie mówią, że jak nie ja, to kto

Krystyna Dekret walczy o głosy mieszkańców

W ostatnią sobotę rozmawiała z potencjalnymi wyborcami na jelczańsko-laskowickim targu. Jak mówiła, kampanię robi nie tyle dla siebie, co przede wszystkim dla nich: – Startuję na burmistrza, ponieważ moja inicjatywa jest oryginalna, tak jak ja. Nikomu nic nie obiecuję, nikogo nie okłamałam, żyję uczciwie. To, co proponuję, to potrzeby naszych mieszkańców. Problemy, które jak najszybciej trzeba rozwiązać!

Dekret twierdzi, że będzie starała się wywiązywać ze wszystkich założeń programu. Zwracając się bezpośrednio do wyborców mówi, że od tego, jakiego dokonają wyboru, będzie zależało to, jak będzie się rozwijało miasto: – W tym momencie ludzie nie zadają już nawet wielu pytań. Mówią do mnie „jeżeli nie ty, to kto?”. Jestem radną od czterech lat, od ośmiu przewodniczącą osiedla. Działam na rzecz miasta. Dzięki moim działaniom remontowane są ulice, powstała bezpieczna droga do szkoły, zadbałam o zapomniane Brzezinki. Niektórzy się śmieją, że czyszczę nawet rowy. Nie przeszkadza mi to. Jeżeli rowy nie będą poczyszczone, to wszyscy będziemy pływać. Infrastruktura jest dla mnie bardzo ważna. Nowe drogi, mosty, przejazdy kolejowe. Słucham ludzi i wiem, że w moim programie każdy znajdzie coś dla siebie. Nasze dzieci wyjechały za granicę. I to jest nasza wina, bo nie potrafimy się dogadać. Każda kolejna partia dochodzi do władzy i robi prywatę. Dość kolesiostwa. Trzeba postawić na społeczeństwo. Bo bez społeczeństwa nie jesteśmy warci nic!
*
Dalgiewicz wspiera Dudkowskiego, ale nie tylko
Wieloletni dyrektor Jelczańskich Zakładów Samochodowych udzielił poparcia Łukaszowi Dudkowskiemu, a także Stanisławowi Grzesikowi i Stefanowi Dębskiemu

Ten pierwszy jest kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na burmistrza Jelcza-Laskowic. Pozostała dwójka walczy o mandat radnych Rady Powiatu z list Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Na krótkiej konferencji prasowej Jan Dalgiewicz powiedział: – Ludzie, którzy mnie znają, wiedzą, że zawsze zależało mi na rozwoju miasta i gminy. Teraz, kiedy nadchodzą wybory, powinniśmy wybrać możliwie najlepszego z kandydatów. Wspieram Łukasza Dudkowskiego, prezesa spółki „Jelcz” (od miesiąca już byłego prezesa – przyp. red.), który zna zarówno środowisko wiejskie, jak i miejskie. Zna też dobrze gospodarkę, ponieważ przez parę lat pracował w przemyśle i w obiekcie gminnym. Jest to człowiek, który może pomyślnie pobudzić do życia całe społeczeństwo jelczańsko-laskowickie. Nie bez znaczenia jest to, że jest w kwiecie wieku. Ma dobre zdrowie, jest rozwojowy. Wspieram go i namawiam do oddania głosów na tego kandydata.

Cztery lata temu Dalgiewicz sam walczył o fotel burmistrza J-L. Zdobył wtedy 19% głosów, co dla wielu było sporym zaskoczeniem. Dziś mówi, że w programie Dudkowskiego widzi elementy, o które sam postulował w swojej kampanii: – Namawiałem pana Łukasza, żeby skorzystał z mojego programu. Nie wiem, na ile to zrobił, ale w jego postulatach powtarza się z całą pewnością wizja rozwoju. Rozczarowało mnie to, co się przez ostatnie cztery lata w gminie działo. Miasto jest zasobne w fundusze dzięki licznym mniejszym i większym przedsiębiorstwom gospodarczym. Nie miało jednak takiego gospodarza i koncepcji, która by nadawała tej aglomeracji miejsko-przemysłowej charakter coraz bardziej miejski.

   Dudkowski dziękował za te słowa, mówiąc że dokładnie oddają one zawiedzione nadzieje mieszkańców. Obiecał, że będzie szedł naprzód, z nową energią i nowymi pomysłami. Już po konferencji Jan Dalgiewicz zadzwonił do nas i zapytał, czy mógłby uzupełnić swoją wypowiedź. Chodziło o poparcie jeszcze dwóch osób. – Na głosy mieszkańców zasługują również kandydaci na radnych Rady Powiatu Stanisław Grzesik i Stefan Dębski z SLD – mówił. – Bardzo drogie są mi kolory biały i czerwony, nasze barwy narodowe. Dobrze oddają one charakter Polaków. Łukasz Dudkowski reprezentuje PiS, natomiast tych dwóch dżentelmenów ma charaktery lewicowe. Nie znoszę skrajności i zaprzaństwa. Ludzie pytają mnie, czy to prawda, że dołączyłem do Prawa i Sprawiedliwości. Nie muszę się zapisywać do partii, żeby kogoś popierać. Poza tym żadne poparcie nie jest decyzją wiążącą. 21 października mieszkańcy i tak zdecydują sami. Patrząc z boku mogę jednak wygłaszać opinie i oceny. Ostatecznie wyborca pozostanie sam na sam z kartką. Nie będę się wypierał jak żaba błota, że jestem mocno osadzony w środowisku lewicowym i takie mam też przekonania. Nie przekreśla to jednak moich trzeźwych ocen innych ludzi. Jest jeszcze tylko kwestia, żebym się nie pomylił. Dla pewnej równowagi chciałbym więc też wspomnieć o tych dwóch kandydatach do Rady Powiatu. Zasługują na wsparcie. To ludzie starszego wieku, ale w działalności samorządowej wiek i doświadczenie mają ogromne znaczenie.

*
Szczęśniak: – Mam doświadczenie, którego nie mają inni
Przez długi czas kampania Bogdana Szczęśniaka była wyjątkowo spokojna, czasem nawet niezauważalna. Na tydzień przed wyborami mieszkańcy wyraźnie usłyszeli, że obecny burmistrz walczy o reelekcję

Wszystko za sprawą radnego Roberta Jadczaka (jednocześnie kandydata Koalicji 2018-2023), który w centrum Jelcza-Laskowic za pomocą solidnego nagłośnienia przekonywał, że tylko Bogdan Szczęśniak nie obiecuje gruszek na wierzbie i będzie gwarantem dalszego rozwoju. Sam zainteresowany rozmawiał wtedy z mieszkańcami. O czym? – To już ostatnia sobota przed wyborami – mówił w rozmowie z nami. – A jak wiadomo, sobota to specyficzny dzień w Jelczu-Laskowicach, w którym sporo osób przemieszcza się w centrum. To dobry moment, by spotkać mieszkańców i z nimi porozmawiać. Ludzie chętnie mówią o swoich problemach. O takich, które znamy, ale też o takich, które są dla nas nowe. Dziś usłyszałem o problemie kanalizacji burzowej przy ulicach Długiej i Cichej w Jelczu-Laskowicach. Ktoś inny zapytał, kiedy zostanie zrealizowana ulica Folwarczna. Usłyszałem również pretensje, że gmina nie robi nic z murem przy Urzędzie Miasta i Gminy. Wytłumaczyłem mieszkańcowi, że niestety jest to prywatna własność. Na szczęście pojawił się inwestor, który chce tam wybudować obiekty handlowe. Dobrze było się spotkać i porozmawiać. Wiele osób nie chciało nawet brać moich ulotek. Mówili, że mnie znają i będą na mnie głosować. Odbiór jest bardzo pozytywny. To miłe, budujące i motywujące do dalszej pracy.

Gdy Jadczak przekonywał, że najlepszym wyborem będzie Szczęśniak, po drogach jeździł samochód sztabu innego kandydata. Z tego objazdowego głośnika mieszkańcy usłyszeli, że Bogdan Szczęśniak przez lata swojej działalności samorządowej, postawił tylko BricoMarche w centrum miasta. – Twierdzenie, że nic w tym mieście się nie dzieje jest, delikatnie mówiąc, nieuprawnione – komentował Szczęśniak. – Propozycje moich kontrkandydatów są szerokie, ale nie zawsze do końca realne. Podam przykład. Jeden z nich pokazuje na wizualizacjach, że na placu Jana Pawła II będzie ciąg handlowy. Na jakiej podstawie to obiecuje? Jest to teren prywatny i jeżeli kandydat na burmistrza lansuje prywatnego inwestora, to coś jest nie tak. Druga sprawa to kwestia planu miejscowego. Można go zmienić, ale ten plac to obecnie jedyny teren zielony w centrum miasta. Budowanie kolejnych pawilonów nie ma żadnego sensu. Wierzę, że wyborcy po raz kolejny mi zaufają. Mam doświadczenie, które jest bardzo ważne w działalności samorządowej.

*
Stajszczyk: – Z nikim się nie ułożyłem

Piotr Stajszczyk wierzy, że wygra wybory i będzie burmistrzem Jelcz-Laskowic. Jak podsumowuje swoją kampanię?

W ostatnią sobotę wielu kandydatów walczyło o głosy mieszkańców. Piotr Stajszczyk przyznaje, że chciałby, aby kampania przed kolejnymi wyborami zaczęła się już od pierwszego dnia nowej kadencji. Jego zdaniem burmistrz swoimi działaniami, a nie obietnicami, ma przekonywać wyborców. – Staram się zwyciężyć i rozmawiam z ludźmi od wielu tygodni – mówi kandydat Wspólnoty Samorządowej. – Słucham o ich problemach. Mój program oparty jest nie tylko na moich doświadczeniach, ale przede wszystkim na tym, co mówią ludzie. Z mieszkańcami rozmawiam właściwie od 12 lat, czyli odkąd współpracuję z gminą. W 2007 roku napisałem strategię, która wciąż jest realizowana. Przez cztery lata byłem wiceburmistrzem i wiem, że potrzeby są różne. Jedni potrzebują kawałka chodnika, inni ścieżek rowerowych czy placów zabaw. W moim programie jest również ważny punkt dla osób starszych. Chciałbym stworzyć dom opieki dziennej dla seniorów. Zakład opiekuńczo-leczniczy nie jest zadaniem gminnym, ale od wielu miesięcy rozmawiam z ludźmi, którzy mogliby być zainteresowani otworzeniem czegoś takiego. Nie mówię o budowie, bo nie jestem za budowaniem. Jestem za rozwiązywaniem problemów. Potrzeba jest i wiem to z autopsji. Moja mama potrzebowała opieki każdego dnia i właśnie w takim zakładzie opiekuńczo-leczniczym zmarła.

Piotr Stajszczyk nie chce oceniać obecnego burmistrza ani żadnego z kontrkandydatów. Podkreśla jednak, że przez lata pozyskiwał dla gminy fundusze unijne (jako współpracownik, a potem zastępca Kazimierza Putyry, i w ostatniej kadencji jako pracownik gminy – przyp. red.) i na pewno na ten temat wie najwięcej: – Tylko ktoś, kto nie ma rozeznania, jak funkcjonuje przyznawanie dotacji, może mówić o tym, czy 12,5 mln z Unii Europejskiej w cztery lata to mało lub dużo. To nie jest tak, że Unia daje pieniądze i za każdym razem, kiedy się chce, można o nie wnioskować. Bywa tak, że w całej perspektywie finansowej jest tylko jedna okazja. I wtedy należy ten jeden strzał wykorzystać. Niektóre nabory i wnioski będą realizowane w kolejnych latach. Mam na myśli między innymi parking w Miłoszycach czy rewitalizację zbiorników wodnych. Mogę spokojnie powiedzieć, że w sposób maksymalny wykorzystałem możliwości wyciągnięcia pieniędzy z UE.

W trakcie całej kampanii docierały do nas głosy, że Piotr Stajszczyk dogadał się z Łukaszem Dudkowskim, którego zastępcą ma zostać po wyborach. Kandydat Wspólnoty Samorządowej dementuje te plotki: – Ludzie pytają mnie, czy to prawda. Słyszałem bardzo wiele takich głosów. Przede wszystkim zakładam zwycięstwo. Z nikim nie chcę się w tej chwili układać. Nie ma żadnej umowy. Jeśli ktoś inny zostanie burmistrzem i będzie chciał porozmawiać ze mną o mojej pracy, to nikomu takiej rozmowy nie odmówię. W tym momencie podkreślam jednak, że żadnej umowy nie ma.

*
Iluminacją do wyborów

„Lokalni Patrioci” chcą być radnymi. Jak walczą o głosy?

W ostatnią sobotę członkowie stowarzyszenia i kandydaci na radnych agitowali w centrum miasta. Były rozmowy, ulotki wyborcze oraz gadżety i kolorowanki dla dzieci. – Rozdajemy ulotki, zachęcamy ludzi do głosowania i rozmów z naszymi kandydatami – mówiła szefowa „Lokalnych Patriotów” Weronika Kuszyk. – Mieszkańcy mogą również poznać nasze priorytety wyborcze, czyli zbiór zadań, które chcemy wykonać po wyborach. Mówią nam, co można w gminie poprawić. Słuchamy i zbieramy to wszystko. Zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy wszystkowiedzący. Na szczęście odbiór społeczny jest wspaniały. Ludziom podoba się, że jesteśmy młodzi i wykształceni. Każdy z nas jest specjalistą w jakieś dziedzinie. Kojarzą nas z budżetu obywatelskiego i jest to bardzo miłe. Czasami pytają, dlaczego nie wystawiamy kandydata na burmistrza, ale my wiemy, że musimy mierzyć siły na zamiary.

Rozmowy w centrum miasta, to z całą pewnością nic odkrywczego. Wszak w ostatni weekend robiły to wszystkie komitety. „Lokalnych Patriotów” można jednak spotkać również wieczorami. Po zmroku w różnych miejscach, za pomocą rzutnika, wyświetlają swoje logo oraz sylwetki kandydatów. Rozpoczęli w sobotę, zaraz po meczu futsalowego „Orła” i obiecują, że nie zaprzestaną aż do ciszy wyborczej. Chcą tym samym w niesztampowy sposób zwrócić uwagę mieszkańców. Zwłaszcza tych, którzy mają już dość zmieniającego się codziennie plakatowego krajobrazu na słupach ogłoszeniowych.

 

Kategoria artykułu: Aktualności

reklama

Komentarzy (32)

    • Wyszedł do ludzi, bo do tej pory ciężko pracował dla tych ludzi. Nie jest populistą i nie obiecuje gwiazdki z nieba, mariny jak na Mazurach czy betonowego rynku, w miejscu, gdzie nie ma na niego miejsca.
      Kampania PiS, jak i cała ich polityka, jest agresywna, bez polotu, każdy jest zły- a oni najlepsi. Na niektóre banery czy plakaty to już patrzeć nie można. Mam wrażenie, że niedługo Marchewski czy Pakosz wyskoczą mi z lodówki.

      Zgłoś naruszenie regulaminu

      Komentarz
  1. Jak wygra Dudkowski to dla swoich zrobi bibę jak na stadionie we Wrocławiu z okazji 65lecia Jelcza co tam się jadło i piło to tylko na salonach szukać a dla pozostałych zrobi imprezę pod namiotem Putury i da talonik na kiełbaskę zwyczajną plus plus plus piwko w plastiku jak zrobił dla tych co na stadion się nie załapali.No i oczywiście za karę że nie głosowali będą śpiewać (piać) im ‚ratowiczanki”. także wiecie na kogo głosować .

    Zgłoś naruszenie regulaminu

    Komentarz
  2. Jeszcze raz niedowiarki Tandem Dudkowski,Szuturma podnieśli jelcz z kolan
    Dudkowski załatwił 500milonów,wyremontowali halę,biura,parkingi,place,kupili nowe maszyny,dali podwyżki zatrudnili ponad 100 nowych fachowców samochody stały się nowoczesne,będą produkować strażaki,Amerykanie są zainteresowani pojazdami,co jeszcze chcecie ? a impreza na stadionie była potrzebna do promowania zakładu nie każdy mógł tam być.Mam nadzieję że sukcesy powtórzy na stanowisku burmistrza .Przecież był tu premier i obiecał pieniądze jak wygra Pis kandydat.

    Zgłoś naruszenie regulaminu

    Komentarz
  3. Lokalni Patrioci – świetna ekipa! Minimalizm na plakatach, kulturalna nie nachalna kampania i w końcu młodzi, ktorzy mają zapał do pracy i głowę pełną pomysłów. Ciesze się, że nie musze się długo zastanawiać nad wyborem, Co burmistrza? Chyba lepsze zło, które się zna niż to, które może nadejść.

    Zgłoś naruszenie regulaminu

    Komentarz
    • jak słyszę nazwiska Pakosz i Skrzydłowski, to mi się niedobrze robi. Pamiętne zbieranie do puszek, z których pieniądze chcieli sobie zostawić. Pakosz chciałby pewnie przytulić ponownie sponsoring z gminy na sporty motorowe (na prywatną zajawkę). A jak do tego zestawu ma jeszcze dojść Kołodziej i Bajsarowicz na zastępców, to ja dziękuję.
      ps. Bajsarowicz dzisiaj sobie jeszcze próbuje Lokalnych Patriotów i ich zwolenników na fb zjednać. Mam nadzieję, że pozostaną niezależni.

      Zgłoś naruszenie regulaminu

      Komentarz
    • jak słyszę nazwiska Pakosza i Skrzydłowskiego, to mi się niedobrze robi. Tylko pyszczą, szukają sensacji, żeby się wypromować i przypisują sobie zasługi innych. A dodatkowo mam w pamięci sprawę ze zbiórką pieniędzy, którą organizowali i to, jak nie śpieszyło im się wtedy z rozliczeniem 😉 Jeżeli do tego mają dojść Kołodziej i Bajsarowicz, jako zastępcy, to ja dziękuję.
      ps dzisiaj Bajsarowicz na fb chciał sobie przymilić tych, co planują zagłosować na Lokalnych Patriotów 😉 Chwytają się wszystkiego. Mam nadzieję, że to im nie pomoże

      Zgłoś naruszenie regulaminu

      Komentarz
  4. Kolado…pożal się Boże nauczycielka…nic konkretnego jak do tej pory. Jeden występ z Dutkiewiczem jak się jąkała przez 15 sekund.
    Stachnio, Skrzydłowski, Pakosz…gwarant cwaniactwa, pyskówek i szczekania…nic więcej

    Zgłoś naruszenie regulaminu

    Komentarz
  5. Lokalni Patrioci niby skromnie ale kampania z pomysłem i jak już ktoś napisał przede wszystkim kulturalna i nienachalna. Najbardziej nachalny jest za to Pan Marchewski który jak by mógł wszedł by do ciebie przez okno z ulotką. Prawda jest taka że jak kiedyś był w radzie to robił jako statysta i tylko hajs na ping ponga wyciągał, więc po co nam taki radny bez polotu.

    Zgłoś naruszenie regulaminu

    Komentarz
    • Ani Bajsarowicz, ani Dudkowski nie mają powrotu do Jelcza. Zostali ze spółki wyrzuceni. To, że mówią lub piszą inaczej, robione jest tylko na potrzeby kampanii. Pod koniec prezesowania, Dudkowski z Szuturmą mocno się gryźli, więc nie ma szans, żeby współpracowali w gminie. Dalgiewicz nie jest zainteresowany. A Bajsarowicz sam mówi w wąskim kręgu, że będzie zastępcą.

      Zgłoś naruszenie regulaminu

      Komentarz
  6. Marek Twardowski

    W Jelczu Laskowicach najwięcej jest ulotek PiSu i kandydata na burmistrza Łukasza D. Ilość reklam wyborczych jest jednak odwrotnie proporcjonalna do fachowości kandydatów. Ci co znają Łukasza, wiedzą, że nie nadaje się na burmistrza. Z mojego kręgu znajomych znam tylko jedną osobę, która na niego zagłosuje. Piastując różne stanowiska wszędzie pokazał się z nienajlepszej strony. Na forum Jelcza Laskowic ciekawie podsumowali jego działalność: (…)
    W lokalnym samorządzie nie warto głosować na przedstawicieli ogólnopolskich partii. Taki burmistrz i radni nie będzie niezależny, zawsze będzie musiał wypełniać partyjne nakazy niekoniecznie potrzebne dla lokalnej społeczności. Typu budowy pomników, sponsorowania określonych firm lub instytucji, zlecania prac polecanym firmom.
    Ja nie będę reklamował tu żadnego kandydata, ale wiem, że nie zagłosuję na PiS i raczej nie dam głosu PO.
    Szczególnie PiS jest złym wyborem.

    Zgłoś naruszenie regulaminu

    Komentarz

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.