Trudno w to uwierzyć! Straciła ponad 50 tys. złotych!

POLICJA APELUJE O ROZSĄDEK i OSTRZEGA! Co zrobić, żeby mieszkańcy nie dawali się na to nabrać? Oszuści znów triumfują. Mieszkanka dała im dostęp do konta, ukradli ponad 50 tys. złotych. Kiedy kobieta zgłaszała sprawę policji mówiła, że czytała i słyszała o podobnych metodach oszustów, ale i tak dała się zmanipulować, bo wydawało się jej, że ta metoda nieco się różni od tych opisywanych…

68-letnia mieszkanka Oławy został oszukana metodą na policjanta 1 kwietnia. Schemat był niemal taki sam, jak tych spraw, które już opisywaliśmy pod koniec 2018 roku i na początku 2019. Zadzwonił telefon stacjonarny, mężczyzna powiedział, że jest policjantem. Podał stopień, imię i nazwisko, podkreślił, że jest zastępcą naczelnika wydziału śledczego we Wrocławiu. Poprosił, aby mieszkanka dla pewności potwierdziła jego dane na policji i wykręciła numer 997. Wybierając numer prawdopodobnie nie rozłączyła wcześniejszego połączenia. W słuchawce odezwał się inny mężczyzna, przedstawił jako dyżurny komendy policji w Oławie, potwierdził dane tamtego policjanta. Po rozłączeniu zadzwonił ponownie fałszywy policjant i powiedział, że teraz może już dokładnie wyjaśnić o co chodzi. Spokojnym, miłym głosem zapewniał, że wszystko jest pod kontrolą i prowadzi sprawę oszustów, którzy włamują się na konta bankowe, mówił że współpracują z nimi pracownicy dwóch oławskich banków… – Wypytał kobietę o banki, w których ma założone konta, ile ma środków – mówi podinsp. Alicja Jędo z KPP w Oławie. – Podkreślał, żeby z nikim się nie kontaktowała, gdyż telefony są na podsłuchu. Uzyskał od kobiety numer telefonu komórkowego i od tego momentu dzwonił tylko na komórkę, ale z zastrzeżonego numeru. Polecił udać się do banku i uruchomić internetowy dostęp do konta. Niestety, kobieta to zrobiła i podała identyfikator obcemu mężczyźnie. Oszust powiedział, że teraz policjanci będą mogli zabezpieczyć pieniądze przed złodziejami. Powtarzał, aby z nikim się nie kontaktowała i ciąg dalszy akcji zostanie przeprowadzony 2 kwietnia. Rzeczywiście oszust zadzwonił następnego dnia i powiedział, że „rozpoczyna się akcja”. Kilka godzin później zadzwonił ponownie i stwierdził, że już po akcji, że oszuści zostali zatrzymani. Obiecał, że skontaktuje się o 17.00, aby dokończyć sprawę. Obiecywał nawet, że do banku przyjdzie prezes i osobiście podziękuje mieszkance za pomoc w przeprowadzeniu akcji…

Z konta kobiety wykonano kilka przelewów – w sumie straciła ponad 50 tys. złotych. Kiedy fałszywy policjant już nie zadzwonił, mieszkanka zorientowała się, że po prostu została oszukana.

TYLKO od początku 2019 roku w naszym powiecie dało się nabrać aż 5 osób. 40 osób zgłosiło próbę oszustwa policji, a ilu jest mieszkańców, którzy odebrali taki telefon, ale nie powiadomili funkcjonariuszy?

***Potrafią wyrzucić 60 tys. zł przez balkon

Policja dwoi się i troi, aby uświadomić seniorom, jak działają oszuści, podający się za wnuczka, policjanta, a ostatnio za prokuratora. Mimo licznych apeli mieszkańcy naszego terenu wciąż dają się nabrać… Na każdym kroku funkcjonariusze podkreślają, że policja nigdy nie informuje o akcjach przez telefon, a tym bardziej nie prosi o przekazanie pieniędzy!

W sali konferencyjnej oławskiej KPP w połowie marca zorganizowano szkolenie skierowane do mieszkańców i pracowników banków, ponieważ to oni w pierwszej kolejności mogą uchronić seniorów przed utratą oszczędności życia. – W parze z działaniami policji musi iść edukacja społeczna, i to do was, do pracowników banków prośba, abyście reagowali, wypytywali, jeżeli widzicie, że osoba jest zdenerwowana, roztrzęsiona i chce wybrać wszystkie pieniądze, zainteresujcie się tym – mówiła asp. Wioletta Polerowicz, dzielnicowa z KPP w Oławie. – Wiem, że to ciężka sprawa, ale spróbujmy dotrzeć do takich ludzi, czy chociaż powiadomić kogoś z rodziny, że mama lub babcia wypłaca właśnie całe oszczędności, ale jest mocno zdenerwowana. W ubiegłym roku dzięki takiej super reakcji pracownicy oławskiego banku udało się zapobiec przestępstwu na wnuczka!

Z policyjnych statystyk wynika, że w 2018 roku było 49 usiłowań przestępstw na wnuczka i policjanta i jedno przestępstwo dokonane, tymczasem w tym roku mamy już 23 usiłowania i aż trzy przestępstwa dokonane (to statystyka z trzech miesięcy 2019 roku). – Do tych oszustw nie dochodzi wśród osób, które mają częsty kontakt z rodziną – mówi Marzena Sypko, naczelnik wydziału prewencji KPP w Oławie. – To zdarza się wśród tych, którzy mają bardzo rzadki kontakt z bliskimi, żyją na uboczu, unikają życia towarzyskiego, a jak już ktoś zadzwoni i potrzebuje pomocy, to za wszelką cenę chcą pomóc, bo chcą poczuć się ważni i zrobić coś dobrego.

Na szkolenie przyszli też mieszkańcy, którzy odebrali telefony od oszustów, ale dzięki czujności i zachowaniu zimnej krwi nie dali się nabrać. Te osoby dokładnie opowiadały jak wyglądało zachowanie fałszywego policjanta czy wnuczka. – Zadzwoniła pani i mówi „to ja, córka, miałam wypadek” – relacjonowała mieszkanka. – Po pierwsze nie mam najstarszej córki, a po drugie wszystkie głosy dzieci znam. Powiedziałam, że dzwonię na policję, że to oszustwo i szybko się rozłączyli. Dużo słyszałam o takich rzeczach i dlatego inaczej zareagowałam, ale wiem, że ktoś, kto ma córkę, mógłby w nerwach dać się nabrać, bo to są straszne emocje, od razu nogi się uginają.

Policja zaprezentowała też krótkie filmy oparte na autentycznych historiach, w rolach głównych występowali seniorzy, było pokazane krok po kroku, jakich błędów nie popełniać. Funkcjonariusze są świadomi, że na szkolenia organizowane przez policję przychodzą nieliczni, dlatego podczas tego spotkania zastanawiano się co zrobić, aby w jak największym stopniu dotrzeć do emerytów.

Podpowiedział Tomasz Rygielski z fundacji ProPublika z Wrocławia, mieszkaniec naszego powiatu. Podkreślał, że podstawowa sprawa to dotrzeć do ludzi, którzy prawie nie wychodzą z domu. – Zorganizowaliśmy w 19 miastach na terenie całej Polski ponad 50 spotkań z seniorami, na tych spotkaniach w sumie było 1000 osób, oglądali filmy, rozmawiali – mówił. – O ile państwo tutaj dziś obecni są aktywnymi seniorami i chcą uczestniczyć w takich spotkaniach, to trzeba pamiętać, że jest duża grupa ludzi, którzy nie wychodzą nigdzie z różnych przyczyn, nie mogą, nie chcą, wstydzą się. To właśnie do takich osób należy dotrzeć i w naszym projekcie w zeszłym roku wymyśliliśmy, że dzięki tym seniorom, którzy przychodzą na nasze spotkania dotrzemy do innych, bo oni zgodzili się jako wolontariusze, żeby pójść do sąsiadów, rodziny, innych swoich rówieśników, przekazać materiały, ulotki, porozmawiać i w ten sposób dotarliśmy dodatkowo do ponad 2500 osób! Musimy dotrzeć do tych innych ludzi, którzy nie przychodzą na takie spotkania. Jeżeli zaczniemy takie osoby odwiedzać w domach, wtedy to będzie miało sens. Nie ma innej metody, niż cały czas przypominanie i opowiadanie takich historii, nawet, jak ktoś powtarza, że to już nudne.

Wioletta Polerowicz dodała, że w naszym powiecie mamy seniorów, którzy są wyjątkowo mocno zaangażowani w akcję przeciwko oszustom. – Jedna kobieta już dwukrotnie pomogła nam w zatrzymaniu osób, które przyszły po gotówkę- mówi asp. Polerowicz. – Pani jest niesamowita, odebrała taki telefon, zagadywała przestępcę, podającego się za wnuka, ten był pewny, że znalazł ofiarę, pani rozmawiała z nim, ale w tym czasie poszła do sąsiadki z karteczką, na której byłą informacja, że to dzwonią oszuści. Dzięki temu, zanim fałszywy wnuczek przyjechał, na miejscu już czekali policjanci. To jest fajne, że sąsiadka też zareagowała i pomogła.

Marzena Sypko poinformowała, że policja nie chce już prowadzić zwykłych kampanii, czyli rozwieszać samych informacji typu „Uwaga, oszust!” lub wymieniać kolejno w punktach, jak uniknąć zagrożeń. Funkcjonariusze są świadomi, że taki przekaz jest słaby. Sypko zwróciła się do mieszkańców naszego powiatu, którzy odebrali telefony od oszustów, aby byli twarzą nowej kampanii. – Chcemy, żeby na plakatach były osoby, które ludzie kojarzą, spotykają na co dzień na ulicy – mówi Sypko. – Chodzi o mieszkańców, którzy będą ostrzegać innych, którzy przyciągną uwagę rówieśników.

Głos zabrał też policjant z komendy wojewódzkiej we Wrocławiu. Powiedział, że skala zjawiska na terenie całego Dolnego Śląska jest ogromna. Zdarza się, że dziennie jest około 40 prób wyłudzenia pieniędzy od seniorów. – Niektórzy podejmują zupełnie niezrozumiałe decyzje – mówił. – Ludzie potrafią w kopercie wyrzucić przez balkon 60 tys. zł, bo ktoś stoi na dole i czeka. To irracjonalne, ale zdarza się naprawdę. Zostawiają też kopertę pod śmietnikiem. Na jednej z moich służb przestępcy byli tak bezczelni, że w ciągu tygodnia trzy razy tę samą kobietę wozili taksówką do banku, aby wymusić wypłatę gotówki, dzień po dniu, przecież dostała już nauczkę, a jednak… Te rzeczy się dzieją. Nabrali też kobietę ze Stanów Zjednoczonych, zrobiła im kilka przelewów po 30 tysięcy dolarów i dopiero jak miała wykonać czwarty na 65 tys. dolarów, to ją coś tknęło i zadzwoniła na policję.

Przestępcy potrafią zupełnie ogłupić ofiarę, znają wachlarz sposobów, a starsi ludzie nabierają się na to jak, dzieci, chociaż wiedzą, że nie powinni. – Przy przesłuchaniu oszukana mieszkanka powiedziała, że doskonale wie o tym, że nie wolno dawać pieniędzy obcym – mówi asp. sztab. Rafał Bargiel, kierownik dzielnicowych. – Mówiła, że nawet słyszała, jak ksiądz czytał ogłoszenia podczas mszy i ostrzegał przed oszustami, ale ona nie ma pojęcia, co się stało, że oddała pieniądze…

Poniżej zamieszczamy zdjęcia ze szkolenia

Tekst i fot.: Agnieszka Herba [email protected]

Kategoria artykułu: Na sygnale

Tagi: , , , , , , , , , , , , ,

reklama

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.