Twój junkers to bomba zegarowa, za chwilę wybuchnie – czyli jak działają oszuści!

Podszywają się pod ekspertów lub przedstawicieli administracji mieszkaniowej, a ich ofiarami najczęściej padają osoby starsze. Tym razem oszuści próbują wyłudzić pieniądze „oferując” mieszkańcom po znacznie zawyżonej cenie piecyki gazowe, przedstawiając jednocześnie nierzetelne informacje, dotyczące stanu technicznego instalacji. Co zrobić, aby nie zostać oszukanym i gdzie szukać pomocy?

W ostatnim czasie wpływa do biura Powiatowego Rzecznika Konsumentów w Oławie dużo skarg od mieszkańców, na nieuczciwe praktyki przedstawicieli handlowych, oferujących wymianę piecyków gazowych. Według oświadczeń mieszkańców, przedstawiciele tych firm podszywają się często pod pracowników gazowni. Twierdzą, że posiadane do tej pory urządzenie jest przestarzałe i grozi wybuchem oraz przecieka. Mieszkańcy, a często są to starsze osoby, w obawie o swoje bezpieczeństwo, podpisują niekorzystne dla nich warunki umowy. Po podpisaniu okazuje się, że urządzenie (niekoniecznie tego samego producenta), można zakupić w cenie o wiele niższej, np. w pobliskim sklepie. Nieuczciwi przedstawiciele handlowi wykorzystują fakt, że w danym bloku niedawno odbywała się coroczna kontrola instalacji gazowej. O niej informują ogłoszenia, wywieszane na drzwiach wejściowych do budynku. Domokrążcy przedstawiają się mówiąc, że są z gazownictwa. Twierdzą, że zgodnie z zaleceniami pokontrolnymi konieczna jest wymiana piecyka gazowego. Wtedy podsuwają swoją ofertę. Powiatowy Rzecznik Konsumentów w Oławie przestrzega przed pochopnym i nieprzemyślanym zawieraniem umów. Zgodnie z zaleceniem kampanii realizowanej przez Urząd Komunikacji Elektronicznej, do której przyłączyło się Starostwo Powiatowe w Oławie, umowy należy podpisywać z zachowaniem zasady: „Sprawdzaj, co podpisujesz!”

W wielu przypadkach mieszkańcy, pokrzywdzeni przez nieuczciwych przedstawicieli handlowych, zgłaszający się do Powiatowego Rzecznika Konsumentów w Oławie, opisują zdarzenia i sytuacje, w których schemat działania jest podobny. W tym materiale zostaną zaprezentowane najbardziej typowe sposoby i praktyki nieuczciwych firm.

Najczęściej domokrążcy wykorzystują sytuację, gdy w mieszkaniu przebywa starsza lub schorowana osoba, a pozostali członkowie rodziny są w tym czasie w pracy. Aby uśpić czujność domownika, okazują firmowe plakietki i podają się za pracowników dozoru gazowego, albo mechaników przysłanych tutaj przez spółdzielnię lub wspólnotę mieszkaniową. Zdarza się, że nieuczciwi przedstawiciele firm, powołują się na kartkę zawieszoną przez inną jednostkę, faktycznie wynajętą przez zarządcę nieruchomości, która dotyczy przeglądu, ale w innym dniu i w innych lokalach.

Z relacji jednej z pokrzywdzonych wynikało, że jej słabowidzący mąż, obecny w mieszkaniu, został przekonany przez monterów i za namową, wpuścił ich do kuchni. Bez jego zezwolenia zdjęli od razu pokrywę junkersa, a męża wysłali do łazienki, aby odkręcił wodę, chociaż można było zrobić to w kuchni. Poszkodowana podejrzewa, że nieuczciwi monterzy zainscenizowali „wyciek” przez np. poluzowanie zaworu, stwierdzając przy tym autorytatywnie, ze wężownica jest dziurawa jak sito, a junkers to „bomba zegarowa” i „wylecielibyśmy w powietrze jak ten z sąsiedniej ulicy”. Jak tłumaczy kobieta, w jej lokalu niedawno był dokonywany przegląd i fachowcy z gazowni nie mieli zastrzeżeń ani do szczelności, ani do samego urządzenia nagrzewającego wodę, zatem zdziwienie wywołała ta informacja także u starszego mężczyzny. Poza tym członkowie rodziny nigdy przedtem nie zauważyli wody na blacie zlewozmywaka. ”Specjaliści” tymczasem nie ustawali w perswadowaniu mężczyźnie, że natychmiast musi wymienić stary piec na ten oferowany przez nich, nowego typu, bo taki antyk trafia się bardzo rzadko, nie da się go już naprawić, a takich starych zaworów już się nigdzie nie spotyka i potrzeba wielkiej siły fizycznej, aby je otworzyć. Starszy mężczyzna przestraszony wizją bliskiej katastrofy, podał telefon do pracy swojej żony. Podobnie jak wcześniej „fachowcy” jemu, tak teraz żonie mężczyzny przedstawili się twierdząc, że są z oławskiej gazowni, a rodzina zalewa sąsiada. Naciskali ponadto, aby kobieta wydała im jak najszybciej zgodę na montaż nowego piecyka, bo w takim stanie piecyk nie może już czekać do jej powrotu.

Wystraszona lokatorka, nie mając oglądu sytuacji, jak sama później uznała – pochopnie i zaocznie przez telefon zgodziła się na wykonanie tej usługi i w efekcie rozpoczął się montaż piecyka. Monter wyniósł z mieszkania stary junkers, aby nikt nie zdążył go później obejrzeć i ocenić faktycznego stanu. Kobieta nie widziała dokumentów, natomiast mąż pod presją miał podpisać dokumenty potwierdzając tym samym, że zapoznał się z instrukcją montażu i użytkowania i ma świadomość, że firma nie jest związana z administracją ani gazownią oraz że wyraża zgodę na demontaż starego urządzenia. Później rodzina doszła do wniosku, że przedstawiciele tej firmy kilka miesięcy wcześniej próbowali ich już naciągnąć w podobny sposób, ale wtedy obecna była ich córka, która zapobiegła takiemu oszustwu. Kobieta ma za złe, że monterzy nie odczytali drobnego druku starszemu człowiekowi, który niedowidzi. Użalała się ponadto, że zamiast solidnego, niezawodnego junkersa z nierdzewną wężownicą z mosiądzu mają skomplikowany w obsłudze turecki piecyk, którego nikt teraz nie chce serwisować z powodu braku części, a właściciel firmy uniemożliwia kontakt, bo nie odbiera połączeń telefonicznych i nie odpisuje na sms-y.

W innym zgłoszonym przypadku monterzy pod pretekstem kontroli stanu grzejnika wody, wpuszczani do mieszkania stwierdzili awarię grzejnika i przy okazji starali się udowodnić defekt sprzętu poprzez pokazanie, że jest on mokry od dołu i wymaga natychmiastowej wymiany. Tymczasem, według relacji pokrzywdzonej, grzejnik był nowy, mało używany i dotychczas działał bezawaryjnie, ale na skutek jednoznacznej opinii fachowca, kobieta podpisała umowę na nowy grzejnik i jego montaż. Przedstawiciel firmy zażądał legitymacji emeryta i powiedział, że skoro jest emerytką, to montaż i podłączenie grzejnika jest bezpłatne. Zgodziła się również na zabranie wymontowanego grzejnika, bo została przekonana, że będzie miała kłopot z jego wyrzuceniem, a firma zrobi to bezpłatnie. Pokrzywdzona użala się, że w związku z tym poniosła podwójną szkodę. Za nowy grzejnik, jak później ustaliła, zapłaciła zawyżoną cenę. Pracownik firmy zapewniał, że ureguluje ona tylko koszt grzejnika, a montaż będzie wykonany za darmo. Kobieta ma poczucie, że wprowadzono ją w błąd, bo z wcześniejszego grzejnika była zadowolona, nie dochodziło nigdy do awarii, w związku z czym nie wymieniłaby go.

Jedna z konsumentek opisuje również przypadek, gdy monter zadzwonił do drzwi, a następnie oświadczył, że kontroluje stan urządzeń gazowych. Nie podał jasnej informacji, że nie jest pracownikiem gazowni. Na ubraniu miał przywieszoną dużą, żółtą plakietkę z napisem GAZ oraz swoim imieniem i nazwiskiem. W kuchni od razu podszedł do podgrzewacza wody i w opinii kobiety stworzył atmosferę zagrożenia. Powiedział, że części plastikowe są całkiem stopione, cieknie woda i takiego piecyka nie można używać. Kontynuował w podobny sposób powodując wzrost lęku przed poważną awarią czy nawet wybuchem. Na pytanie kobiety – co ma teraz robić, odpowiedział, że akurat jego kolega montuje piecyk w mieszkaniu znajdującym się w sąsiedniej klatce, więc zapyta się go, czy mógłby zamontować od razu nowy, dobry piecyk polskiej produkcji. Kobieta, jak twierdzi, kilkakrotnie pytała, czy mężczyzna przeprowadza kontrolę na zlecenie gazowni? Odpowiedź nie była jednoznaczna, natomiast pokrzywdzona usłyszała, że jest wyjątkowo podejrzliwa i że jeszcze nie spotkał się z tak przerażoną osobą. Drugi z monterów przyszedł bardzo szybko z piecykiem i zamontował go. Mężczyźni podsunęli do podpisu kartkę z oświadczeniami, a następnie kartkę z nadrukiem Umowa. Cały czas kobieta odczuwała presję, że musi zgodzić się na wszystkie ich warunki, bo nowy piecyk jest już zamontowany, ponadto nie ma wyjścia, bo stare urządzenie jest niebezpieczne. Kartki zawierały tekst zapisany drobnym drukiem, próbowała je odczytać, ale litery były zbyt małe. Kobieta uważa, że potrzebowałaby więcej czasu na zrozumienie treści i na sięgnięcie po przepisy źródłowe, jednak odczuwała ze strony mężczyzn presję czasu. Dopiero opuszczenie lokalu przez monterów umożliwiło jej dokładniejsze zapoznanie się z treścią podpisanych kartek. Następnie pokrzywdzona porównując ceny podobnych urządzeń stwierdziła, że cena, którą zapłaciła, jest mocno zawyżona w stosunku do jakości zamontowanego piecyka.

Powiatowy Rzecznik Konsumentów w Oławie przestrzega przed pochopnym, nieprzemyślanym zawieraniem umów. Zgodnie z zaleceniem Urzędu Komunikacji Elektronicznej, umowy należy podpisywać z zachowaniem zasady: „Sprawdzaj, co podpisujesz!”. Bezsprzecznie trzeba być niezwykle ostrożnym w przypadku podejrzenia nieszczelności, czy wadliwości urządzeń gazowych i bezzwłocznie należy zgłosić taką sprawę uprawnionemu fachowcowi, jednak nie można ulegać presji nieuczciwych przedsiębiorców.

Bardzo często konsumenci nie czytają dokumentów, zostawiają na nich podpisy nie otrzymując ich kopii. Niektóre osoby, które wysłały takie odstąpienia, są zastraszane, np. wysokimi kosztami demontażu piecyka. Jest to bezprawne działanie. Rzecznik przypomina, że w przypadku umów zawieranych poza lokalem przedsiębiorstwa, czyli np. w naszym prywatnym mieszkaniu, mamy 14 dni na odstąpienie od umowy. Nie musimy podawać żadnych przyczyn. Sprzedawca, w chwili podpisywania umowy, musi nas o tym prawie poinformować na piśmie i dać wzór odstąpienia od umowy. Jeżeli tego nie zrobi, ani nie przekaże wzoru odpowiedniego pisma, mamy trzy miesiące na odstąpienie od umowy. W przypadku rat i kredytu o odstąpieniu od umowy lepiej poinformować również bank.

Po raz kolejny Powiatowy Rzecznik Konsumentów prosi mieszkańców, aby podpisując tego rodzaju umowy pamiętali o kilku istotnych sprawach:

– Sprawdźmy, czy osoba podająca się za pracownika danej firmy, rzeczywiście nim jest. Każda taka osoba powinna mieć identyfikator,
– Poinformujmy osobę proponującą nam zawarcie umowy, że podjęcie ostatecznej decyzji będzie możliwe po konsultacji tej sprawy z rodziną, albo Powiatowym Rzecznikiem Konsumentów,
– Jeżeli podpisaliśmy taką umowę poza lokalem przedsiębiorstwa (czyli w naszym mieszkaniu, na pokazie), możemy od niej odstąpić bez podawania przyczyny w terminie 14 dni od dnia jej podpisania. Takie oświadczenie składamy na piśmie, wysyłając je listem poleconym na adres firmy,
– Istotnym jest, aby każdy podpisany przez nas dokument posiadał kopię, która zostanie pozostawiona przez przedstawiciela firmy do naszej dyspozycji. Nie podpisujmy dokumentów, które nie są wypełnione (in blanco),
– Nie podejmujmy decyzji o zawarciu jakiejkolwiek umowy pochopnie, dajmy sobie kilka dni na zastanowienie. Poprośmy o pozostawienie druku umowy w celu zapoznania się z warunkami przed jej podpisaniem. Uczciwy przedstawiciel handlowy nie odmówi nam tego prawa i umówi się na kolejne spotkanie,
– Przekazujmy powyższe informacje naszym bliskim, sąsiadom, szczególnie w podeszłym wieku, gdyż najczęściej to oni padają ofiarą pochopnie podjętych decyzji.

Żadnego sprzętu nie wolno sprzedać i zainstalować bez podpisania stosownej umowy, a w niej musi być zawarta informacja o warunkach odstąpienia od zakupu. Jeśli nieuczciwym fachowcom uda się już zainstalować piecyk czy kuchenkę, nie pozwólmy zabrać im starego sprzętu. Kolejnym krokiem powinno być przygotowanie oświadczenia, w którym zaznaczymy, że chcemy odstąpić od umowy i żądamy zwrotu pieniędzy. Oświadczenie wysyłamy do przedsiębiorcy listem poleconym za potwierdzeniem odbioru. Niestety, sprzedawca może odliczyć sobie od pierwotnej kwoty procent za „użytkowanie sprzętu”. Jeśli jednak nieuczciwy przedsiębiorca całkowicie zignoruje wiadomość, wtedy warto udać się do rzecznika i podjąć wspólne działania na rzecz odzyskania pełnej kwoty. Warto też zgłosić taki przypadek na policję.

DYŻURY POWIATOWEGO RZECZNIKA KONSUMENTÓW

Powiatowy Rzecznik Konsumentów Barbara Wojtasik przyjmuje interesantów w Starostwie Powiatowym w Oławie w pokoju nr 108 (I piętro), tel. 71-301-15-08.

* w poniedziałki: od godz. 9.00 do 15.30;
* we wtorki (drugi, czwarty i piąty w miesiącu): od godz. 9.00 do 15.30;
* w środy: od godz. 9.30 do 17.00;
* w piątki: od godz. 9.00 do 14.00.

Rzecznik pełni także dyżury:

* w każdy pierwszy i trzeci wtorek miesiąca w sali konferencyjnej Urzędu Miasta i Gminy Jelcz-Laskowice, przy ul. Witosa 24 (pok. 11a), w godz. od 8.15 do 15.00; tel. 71-318-43-76
* e-mail: [email protected]

Źródło Starostwo Powiatowe w Oławie

Kategoria artykułu: Na sygnale

Tagi: , , , , , , , ,

reklama

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.