Wielkanocna na Wielkanoc

Jaki ma związek z naszymi świętami wielkanocnymi? Kto musiał wrócić z jajkiem, jeśli chciał władzy? Skąd się wzięły te wielkie kamienne posągi?
Zapadła decyzja, lecimy do Chile. Patrząc na mapę widzimy odległą krainę, gdzieś na skraju Ameryki Południowej, kraj w kształcie papryczki chilli, długi i wąski. W sumie jego rozmiary robią wrażenie, bo długość linii brzegowej wynosi ponad 6 tysięcy km, a najwęższa szerokość to 90 km. Oczywiście najbardziej interesuje nas położona na północy pustynia Atakama, ale uwagę przykuwa też chilijska Wyspa Wielkanocna, osławiona, filmowa Rapa Nui, otoczona wodami Pacyfiku. Samotny punkt na mapie. Watro odwiedzić ją przy okazji pobytu gdzieś w okolicach… Ona też będzie tematem tego artykułu, bo w każdą Wielkanoc celebrujemy jej odkrycie dla świata europejskiego.

Nasza podróż rozpoczęła się od śledzenia palcem po mapie, a następnie przeszła w kolejny etap – wyboru terminu i kupna biletów.

Wyspa Wielkanocna leży w okolicach Zwrotnika Koziorożca, więc ma ciepły i wilgotny klimat. Podczas naszego lata jest tam pora deszczowa, występują wówczas ulewne opady. Tak wiec wybraliśmy okres stabilnej, ciepłej, słonecznej pogody, czyli późną jesień, a dokładniej listopad. Podróż morska na wyspę trwa 7-10 dni. Pływają tam statki towarowe, które w drodze wyjątku zabierają turystów. Odbijają z kontynentalnego chilijskiego portu Valparaiso, oddalonego od wyspy o prawie 4 tysiące kilometrów. Ceny jednak nie możemy znaleźć w internecie, choć zapewne byłaby to nie lada przygoda. Jednak ogranicza nas długość urlopu.

Wszystkie połączenia lotnicze wiodą nas przez Santiago de Chile. Przelot na wyspę z Santiago oferuje jedna chilijska linia LATAM, w dość stałej, wysokiej cenie. Co ciekawe, niemal podwójnie droższej dla osób, które nie mają chilijskiego obywatelstwa. Nasze próby znalezienia Chilijczyka, który kupiłby nam tańszy bilet, bądź próby zapłaty przez znajomych mieszkających w innych państwach nie przynoszą rezultatu. Nikt nie zna Chilijczyka, a płatności z kart innych niż chilijskie są odrzucane. No cóż, decydujemy się na kupno biletów Iberia z Berlina do Santiago de Chile z przesiadką w Madrycie, a następnie LATAM, w cenie turystycznej, z Santiago do Hanga Roa – miasta na Wyspie Wielkanocnej.

Startujemy autobusem do Berlina. Podróż do docelowego miejsca na Rapa Nui trwa ponad 48 godzin. Linie LATAM są liniami komfortowymi z rejsowymi samolotami typu Boeing Dreamliner.

Jak kleks

Z okien samolotu widzimy już wyspę i zapominamy o wielogodzinnym zmęczeniu. Wygląda jak zielono-brązowy kleks na niebieskim oceanie, brzegi strome, brak charakterystycznego jasnego paska, świadczącego o tym, że są plaże. Wielkość wyspy to 164 km2, czyli prawie 1/3 naszego powiatu oławskiego, który ma powierzchni 532 km2. Natomiast Hanga Roa to miasto posiadające 7.750 mieszkańców, czyli 1/4 liczby ludności Oławy. Lotnisko w Hanga Roa jest małe, praktycznie to kryty strzechą barak. Za to pas startowy robi wrażenie, jest długi na ponad 3.000 metrów długości, więc mogą na nim lądować amerykańskie promy kosmiczne. W okresie lotów amerykańskich wahadłowców stanowił dla nich zapasowe lotnisko. Przy wejściu kupujemy kilkudniowe bilety wstępu na strefę archeologiczną, bo cała wyspa to właściwie zabytek wpisany na listę UNESCO.

Witają nas słońce, ciepło i… pan z hotelu z girlandami kwiatów. Historię Izy i Piotra w całości przeczytasz w e-wydaniu: https://eprasa.pl/news/gazeta-powiatowa-wiadomo%C5%9Bci-o%C5%82awskie/2019-04-18

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kategoria artykułu: Ważne

Tagi: , , , , , ,

reklama

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.