Nowe stanowisko w UM: burmistrz-dubler

Oława. Zaskakujące zmiany. Ze względu na lawinowo wzrastającą ilość przeróżnych obowiązków burmistrz Oławy Tomasz Frischmann postanowił powołać swojego dublera, który odciąży go od mniej istotnych, a pochłaniających bardzo dużo czasu zadań…

– To nie był łatwy wybór, bo kandydat musiał mi dorównywać nie tylko urodą, czy – mówiąc bardziej ogólnie – zewnętrzną prezencją, ale także dobrze znać zagadnienia samorządowe, w tym zwłaszcza kwestie inwestycyjne, finansowe, społeczne i negocjacyjne – wyjaśnia główny szef miasta. – Ostatecznie postawiłem na pana Tadeusza Kułakowskiego, który całkiem niedawno z powodu przejścia na emeryturę, pożegnał się z funkcją naczelnika wydziału rozwoju gospodarczego miasta. W tym samym niemal czasie objął ważne stanowisko w oławskiej Radzie Powiatu, co potwierdza jego nietuzinkowe umiejętności i zdolności koncyliacyjne. Uznałem, że nie możemy stracić tak wybitnego samorządowca i dlatego właśnie jemu powierzyłem obowiązki swojego dublera…

Sekretarz miasta Lilla Rzadkowska, która przygotowywała tę trochę zaskakującą i nad wyraz nowatorską decyzję swojego szefa od strony organizacyjno-merytorycznej wyjaśnia, że pomysł zrodził się już dość dawno, a zaczął się materializować od momentu wyremontowania ratusza i ulokowania tam głównego gabinetu burmistrza. – Okazało się, że nasz młody szef woli urzędować w starym gabinecie, w Pałacu Luizy na placu Zamkowym, bo tutaj ma pod ręką większość kluczowych wydziałów, a także osoby zajmujące najważniejsze stanowiska w UM, w tym zwłaszcza skarbnika i miejskiego architekta. Codzienne wędrowanie do ratusza i z powrotem – aczkolwiek korzystne z pewnością dla zdrowia – stało się kłopotliwe ze względu na coraz większą dynamikę różnego typu samorządowych działań, wymagających podejmowania decyzji szybko i bez zbędnej zwłoki. Samo noszenie burmistrzowych pieczątek wte i wewte było kłopotliwe, bo trzeba je było przenosić w opancerzonej kasetce i przy asyście co najmniej dwóch strażników miejskich…

Poza tym, jak wyjaśnia sekretarz Rzadkowska, burmistrz Frischmann jest niemal codziennie zapraszany na różne spotkania i do różnych miejsc czy środowisk społecznych: – A on, podobnie jak ta mądra i piękna żaba z anegdoty, przecież się nie rozerwie…

Gdy zapytaliśmy, czy aby powołanie takiego burmistrza-dublera jest zgodne z prawem, Lilla Rzadkowska wyjaśniła, że wysłano formalny wniosek w tej sprawie do Trybunału Konstytucyjnego, ale samo użycie w tym dokumencie słowa „dubler” spowodowało, że prezes Julia Przyłęcka o co najmniej dwa lata opóźniła decyzję o przydzieleniu odpowiedniej sygnatury tej sprawie. – Wynika z tego, że na jakikolwiek ruch TK w tej kwestii trochę jeszcze poczekamy – tłumaczy Rzadkowska i dodaje: – Na razie kierujemy się więc dyrektywą unijną, znaną powszechnie pod kryptonimem „Paragraf 22”, z której wynika, że co niej jest zabronione, jest dozwolone…

Zapytaliśmy także, czy burmistrz-dubler będzie tak samo chroniony, jak pierwszoplanowy szef miasta? – Oczywiście, że tak! – wyjaśnia odpowiedzialny za bezpieczeństwo oławskich samorządowców komendant Straży Miejskiej Jerzy Narolski. – Zakupiliśmy dla niego 3 zestawy kamizelek kulo- i nożoodpornych. Poza tym w razie zagrożenia burmistrz-dubler jednym specjalnym przyciskiem, ukrytym pod biurkiem w jego ratuszowym gabinecie, lub też za pomocą apki „Ratatuj ratuj” na smartfonie, będzie mógł albo uruchomić czarcią zapadkę, poprzez którą błyskawicznie ukryje się w ratuszowych czeluściach lub też włączyć pisk ratuszowych szczurów, co powinno skutecznie odstraszyć nawet najbardziej agresywnego napastnika, udającego interesanta…

A co na to sam zainteresowany? – Jestem oczywiście bardzo dumny z tego, że będę mógł w różnych sytuacjach i przy różnych zdarzeniach miejskich dublować burmistrza – mówi Tadeusz Kułakowski. – Nie zamierzam być jednak jego sobowtórem, bo rola dublera jest zupełnie inna niż ta, którą powierzano kiedyś osobom bardzo podobnym np. do Leonida Breżniewa czy Winstona Churchilla. Moje zadanie będzie polegało na tym, żeby być tam, gdzie burmistrz nie może dotrzeć, a nikt inny formalnie nie może za niego wykonać określonych czynności. Ja jako dubler, będę miał takie prawo. Dodatkowo zechcę przy tej okazji wypełnić swoje niedawne zobowiązanie wyborcze. Deklarowałem, że będę tzw. „lepiszczem”, łączącym Urząd Miejski ze Starostwem Powiatowym. Czynię to już od kilku miesięcy. Teraz natomiast w miejskim samorządzie będę chciał zlepić opozycję z rządzącymi i jako akt dobrej woli, rozpoczynającym ten proces, zaproponuję radnemu Pawłowiczowi wspólne olepikowanie fundamentów naszego ratusza. Zapraszam więc delegację opozycji w poniedziałek 1 kwietnia, bo w tym dniu oficjalnie obejmę stanowisko burmistrza-dublera, do mojego ratuszowego gabinetu, w którym szczegółowo omówimy plan i harmonogram tego pojednawczego lepikowania…

(KAT)

Kategoria artykułu: Humor

Tagi: , , , , , , , , , ,

reklama

Komentarzy (5)

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.