„Homs”, czyli syryjska kuchnia po oławsku

OŁAWA. Pamiętacie rodzinę z Syrii, którą trzy lata temu przyjął do siebie Tomasz Wilgosz? Właśnie zrobili kolejny krok – uruchomili lokal z syryjską kuchnią
W 2015 roku zaczęło się od maila, którego Tomasz Wilgosz rozesłał swoim znajomym:

– Przed chwilą studiowałem czytania na najbliższą niedzielę, gdy doszedłem do mocnych słów: „Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie (list Jakuba). Pomyślałem, że muszę w końcu do was napisać. 12 lipca przyjęliśmy rodzinę uciekinierów z Syrii.”
I słowo staje się ciałem od trzech lat. Perypetie Syryjczyków opisywaliśmy już w gazecie. Końcówka 2018 roku była jednak dla nich szczególna. Po próbie uruchomienia restauracji we Wrocławiu, pod koniec grudnia otworzyli lokal w Oławie, gdzie można kosztować syryjskiej kuchni. Gdzie? Na parterze tzw. „wieżowca”. Jak się nazywa? „Homs” – bo z tego miasta, obecnie wciąż w ruinie, pochodzą. – Ale już od dawna to w Oławie czujemy się jak w domu, bo on jest teraz tutaj, gdy gdzieś wyjeżdżamy, tęsknimy do tego oławskiego – opowiada Carmen Salloum, której mąż Toni i szwagier Memos wzięli na siebie obowiązki zajmowania się nowo otwartym lokalem. Czytaj artykuł w całości – już teraz dostępny w e-wydaniu: https://eprasa.pl/news/gazeta-powiatowa-wiadomo%C5%9Bci-o%C5%82awskie/2019-01-03(Koszt 2.90 zł)

Falafel z hummusem i sałatką

Toni w akcji. Tak przygotowuje kawę po syryjsku, ale nie chce zdradzać, co do niej dodaje, żeby miała charakterystyczny smak Carmen wierzy, że syryjska kuchnia może być dla oławian interesująca

Kategoria artykułu: Aktualności

Tagi: , , , , , , , , , ,

reklama

Komentarzy (25)

    • Wojna dopiero się skończyła i nie wiadomo jeszcze co dalej i czy chrześcijanie dalej będą tam mogli spokojnie żyć. Wierz mi, że chcieliby wrócić, ale na razie nie mają do czego. Ich dom nie istnieje, utracili cały majątek. Nie dziwię się im, też bym tam z dzieckiem teraz nie wracał.

      Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu
    • Żaden z nich nie jest kucharzem. Musieli się tego nauczyć. Tutaj od wielu osób otrzymali i nadal otrzymują dużo wsparcia, zwłaszcza niematerialnego, wiedzy, tzw. know-how. W Syrii pracowali w zupełnie innych zawodach. Próbowali podjąć taką pracę w Polsce, ale było bardzo trudno – podejrzliwosc wobec nich, utrata dokumentów potwierdzających wykształcenie, bariera językowa, inna kultura. Teraz już zaczynają mówić po polsku i chwała im za to, że się ogarnęli i zarabiają na swoje utrzymanie, bo w Polsce nie ma socjalu dla uchodźców.

      Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu
  1. Ja tam napewno nic nie zjem,jakos sie brzydze !!Nie mowie ze ci ludzie sa zaniedbani,ale jakos tak brrrr,ale zreszta w Olawskich knajpach nie jest lepiej,jak u mamy kiepsko,w tropiku porazka ceraty na stolach jak za komuny !

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu
  2. Byłem, jadłem. PYSZNE jedzenie, bardzo mili, sympatyczni, otwarci ludzie, ceny niewygórowane. Polecam, można zjeść zarówno bliskowschodnie specjały, jak i tradycyjną pizze lub kebab . Wystrój wnętrza nawiązuje do historii USA moim zdaniem bardziej pasowałby tam „klimat” Bliskowschodni, nawiązujący do nazwy restauracji, ale do kwestia gustu.

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.