Poświąteczna logika alkoholowa

FELIETON

Że mamy w Polsce problem alkoholowy, wiadomo od dawna. Kolejny dowód zawisł niedawno na ogrodzeniu budowy galerii handlowej w Nowym Otoku. Miejsce szczególne, bo tu budują, budują i zbudować nie mogą (już teraz domyślamy się dlaczego), za to obiecywali po drodze mnóstwo sal kinowych, parking na dachu i podobne fajerwerki.

Na razie obserwujemy kolejne zmniejszanie się projektu i kolejne podejście do tematu. Jak widać na zdjęciu – na poważnie i ostro. Już mniejsza o to, na jakiej podstawie kierownik budowy straszy okoliczną ludność mandatami w wysokości akurat pięciu tysięcy złotych, ciekawsza jest prosta logika przesłania. Albo i nie prosta. Jak język polski, którego reguły, a zwłaszcza wyjątki, czasem ciężko zrozumieć na trzeźwo.
No to zaczynamy. Za wejście na teren budowy grozi mandat pięć patoli. Za przebywanie tam pod wpływem alkoholu – też pięć. To lub to. Żeby jednak przebywać, najpierw trzeba wejść, za co – jak już napisałem wcześniej – dostaniemy piątala. Wychodzi na to, że stan pod wpływem alkoholu można mieć gratis. Bo jeśli już masz te pięć patoli zapłacić, to taniej wychodzi wejść na teren budowy i przebywać tam pod wpływem alkoholu. Płacisz raz za dwie przyjemności jednocześnie.
Z drugiej strony, jeśli potraktujemy spójnik lub inaczej, czyli że nie tylko przeciwstawia to, co komunikują łączone wyrażenia, lecz także dopuszcza możliwość współwystępowania tego, do czego się odnoszą człony przeciwstawienia (mądre, ale to nie moje, tylko jednego z członków Rady Języka Polskiego), wychodzi na to, że możemy pododawać. Bo wtedy w spójniku lub zawiera się także spójnik i. A wtedy pięć tysięcy dostaniemy za samo wejście, a drugie za przebywanie pod wpływem alkoholu. Razem dycha!
Z trzeciej strony jeszcze inaczej będzie, gdy osobno zajmiemy się słowami wejście i przebywanie. Bo przecież ktoś nieupoważniony i nie pod wpływem alkoholu może legalnie przebywać na terenie budowy, skoro nie wszedł (a to wejście jest zagrożone), tylko wjechał albo go wnieśli…
Dobra, wiem, wiem. Tego się nie da czytać na trzeźwo!

Jerzy Kamiński

Kategoria artykułu: Aktualności

Tagi: , , , , , , , , , ,

reklama

Komentarzy (9)

  1. Kiedy zlecający prace budowlane może zawrzeć taką klauzulę w umowie z pracownikami i uzasadnić to w ten sposób, że jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo na terenie budowy. W firmach budowlanych raczej powszechniejszą praktyką jest zwolnienie dyscyplinarne w sytuacji gdy pracownik jest nietrzeźwy (z resztą we wszystkich firmach tak jest), natomiast prawo nie zabrania zawarcia takiej klauzuli.
    Osobiście, jakbym był odpowiedzialny za taką budowę, to wolałbym się nie bawić w jakieś kary a od razu zwolniłbym dyscyplinarnie jakby ktoś mi przyszedł pijany na budowę.
    Być może jest to metoda na niewypłacanie wynagrodzenia. Redakcja mogłaby bardziej zgłębić ten temat, a nie głupio śmieszkować z napisu na płocie.

    Zgłoś naruszenie regulaminu

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.