Zagubiony we mgle

Zachciało się nam Europy bez granic, wolnego seksu, mieszanych małżeństw i jeszcze więcej wolności dla seniorów, to mamy! Kilka dni temu, tuż pod Oławą, policja zatrzymała siedemdziesięcioparolatka z Niemiec, który zagubił się na autostradzie A-4

Tygodniowy remanent powiatowy

Był przekonany, że jest gdzieś w pobliżu Frankfurtu nad Menem, a tymczasem wylądował w okolicach Breslau. I to bynajmniej nie był kibic, który już teraz wyruszył na Ukrainę, bo tam jego rodacy za pół roku będą walczyć o mistrzostwo Europy w piłce kopanej. Zresztą to się jeszcze przed losowaniem grup zdarzyło, więc niemiecki senior nie mógł wiedzieć, że Germańcy już wkrótce z naddonieckimi kozakami znowu będą zakładać sojusz. Pod Stalingrad też już raczej się nie wybierał, bo tego miasta (pod taką nazwą) nie ma już na mapach, a poza tym każdemu Niemcowi bardzo źle się kojarzy i tylko prawdziwi aryjscy masochiści mogą się wybierać na wycieczkę w okolice dawnego Stalingradu.

No więc pewnie się okazało, że starszy pan sobie po prostu wracał z internetowej randki we wschodniej części kraju, bo tam poenerdowskie seniorki na erefenowskich seniorów sieć zarzucają i tak się chłopina rozmarzył, że kierunki pomylił. A że od niedawna wiele się zmieniło na naszych drogach i przekroczenie granicy niemiecko-polskiej nie spowodowało szoku dla samochodowych amortyzatorów, jak to drzewiej bywało, więc senior gaz do dechy przycisnął i w try miga pod Oławą wylądował. Tu go dopiero w rozporku troszeczkę przycisnęło i chciał się wysikać, ale na przyautostradowym parkingu zamiast „Herren” przeczytał z trudem, że „Dla mężczyzn…”, no i wtedy we wciąż sprawnym germańskim mózgu lampka kontrolna się zapaliła.

Z pomocą pospieszyli chłopcy komendanta Gałuszki. Co prawda z zagubionym we mgle seniorem zza Odry i Nysy trochę metodą migowo-slangową się porozumiewali (bo oni przed „Euro” bardziej angielskiego niż niemieckiego się uczą), ale wszystko dobrze się skończyło. Niemca okryto kocem, nakarmiono i nawet do szpitala na badania przywieziono. Teraz co prawda dyrektor Dronsejko już piętnaste pismo do NFZ pisze, żeby to jakoś rozliczyć, ale najważniejsze, że gościnni byliśmy. Szkoda tylko, że wkrótce Niemcy nie będą piłki kopanej po murawie maślickiego stadionu toczyć, bo los zamiast do Breslau, jednak na naddońskie stepy ich rzucił…         

(Pieprz)

Kategoria artykułu: Humor

reklama

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.