Z Oławy do Belwederu i Wilanowa

Była wczesna jesień 1953 roku. Nasz sąsiad pan Mieczysław, wówczas pracownik PKP w Oławie wrócił z pracy i przyniósł czapkę szeregowca Wojska Polskiego, którą znalazł przy torach. Czapka była ładna, bo żołnierza wojsk lądowych, miała więc intensywnie czerwony otok. Włożyłem ją na głowę i długo przyglądałem się w lustrze. To chyba wówczas po raz pierwszy zastanowiłem się, czy nie zostać żołnierzem

Mijały lata licealnej edukacji pod znakomitym przewodnictwem dyrektora – pana Palidera i wychowawczyni pani profesor Sajkiewicz. Inspiracją do nauki, ale także imponowania w każdym wymiarze była fascynującej urody Jolanta Adamowicz – miss liceum. Chyba nie do końca zdawałem sobie sprawę z tego, ilu chłopców się w niej kochało. W ostatniej klasie liceum koleżanki i koledzy w większości mieli już wyraźnie sprecyzowane plany pomaturalne. Ludwik Rzeszotnik myślał o polonistyce, „połykając” niezliczone ilości książek, kreatorka sztuki filmowej w naszej klasie Halinka Kowalska – o medycynie lub biologii, bardzo urokliwa, acz tajemnicza Agnieszka Szanek – o Akademii Rolniczej zaś nasi prymusi Rysiek Bronowski i Sławek Zawadzki – o politechnice. Do tej ostatniej opcji skłaniałem się i ja.

Na fot. Moment wejścia prezydenta de`Gaulla do Belwederu. Towarzyszy mu dyrektor gabinetu przewodniczącego RP minister Nowak, a honory wojskowe oddaje autor wspomnienia

Zygmunt Piskozub

Sulejówek, jesień 2016 r.

 

Więcej w Gazecie Powiatowej – Wiadomości Oławskie nr 46 z 17 listopada 2016 lub w e-wydaniu

Kategoria artykułu: Historia

Tagi: , , ,

reklama

Komentarzy (2)

  1. Witam serdecznie Pana Zygmunta. Z ogromnym sentymentem i dreszczykiem miłych emocji przeczytałem Pana wspomnienia. Powiem Panu więcej – byliśmy za czasów mojego dzieciństwa bardzo bliskimi sąsiadami z przeciwnych stron ulicy. Znałem Pańskich Rodziców z Panem zaś nie łączyły nas żadne relacje ze względu na mój znacznie młodszy wiek (kojarzę, że był Pan mniej więcej rówieśnikiem Gabrysi a ja jestem o rok młodszy od „Żuńki” – wie Pan o kim mówię…ona chodziła do tej samej klasy co mój o rok starszy brat). Wydaje mi się, że pamiętam Pana przyjazdy na przepustkę z wojska do domu…Oczywiście okres Pana nieobecności wiąże się z wyprowadzką z Oławy. Ja też w wieku 19 lat wyemigrowałem z tej „Naszej Małej Ojczyzny” i dom po moich rodzicach „opanowała” moja siostra (rówieśnica Waldka). Profesorowie: Palider, Sajkiewicz, Krasuska, Żarowska to też dla mnie obszar szkolnych wspomnień. Ścieżka wiodąca nad Odre i do „starej śluzy” (gdzie w pokrzywach miałem ukryty kij leszczynowy uzbrojony w żyłkę ze zmywaka, spławik ze stosiny gęsiego pióra i ukradziony ojcu haczyk) wzdłuż ogrodzenia Państwa posesji, należy do utrwalonych na zawsze miłych obrazów, których nie da się wymazać z pamięci. Oławę odwiedzam na ogół 1 listopada (grób rodziców i rodziny). Nie podaję swoich danych bezpośrednio bo nie wiem czy ma Pan życzenie nawiązywać bliższy kontakt. Jeśli ma Pan takie nastawienie proszę o komentarz na tym portalu. – Pozdrawiam – Tadeusz.

    Zgłoś naruszenie regulaminu

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.