Niezłomny z oławskiego cmentarza

Na oławskim cmentarzu przy ul Zwierzynieckiej, tuż obok kaplicy, spoczywa jeden z najbardziej znanych bohaterów Armii Krajowej i powojennego podziemia zbrojnego. Spoczywa tu od 1968 roku, ale wciąż pozostaje niemal zapomniany. A to przecież nasz „wyklęty”

W minionych dwóch dekadach w całej Polsce, z tzw. „dołów śmierci”, wydobywano szczątki bezimiennych bohaterów polskiego podziemia. Dzięki badaniom DNA, pobranych w czasie ekshumacji i badań, wiele rodzin może poznać prawdę i po latach dokonać godnego pochówku najbliższych. Nasz bohater, w przeciwieństwie do tysięcy niezłomnych, spoczywa w spokoju na oławskim cmentarzu, wyjątkowo i szczęśliwie ma swój grób. Ten „wyklęty”, dowódca organizacji Wolność i Niezawisłość, walczył na Lubelszczyźnie, przetrwał wojnę i terror lat 50., a jednak niemal nikt w Oławie o nim nie słyszał. Służby PRL potrafiły skutecznie zamykać usta, ukrywać przeszłość i fałszować historię. Miał pozostać nieznany i zapomniany. Bez wątpienia, spośród wszystkich weteranów i bohaterów pochowanych na terenie naszego powiatu, jest żołnierzem niezłomnym o najwyższym stopniu wojskowym, a jego życie to niezwykły przykład długiej i ofiarnej służby dla niepodległej Rzeczypospolitej.

„Orlis” niezłomny

Nasz oławski niezłomny to por. Klemens Panasiuk, pseudonimy: „Żytosław” i „Orlis”, syn Mieczysława, ur. 22 stycznia 1903, w Lubieniu, gm. Wyryki, pow. Włodawa, mieszkał w Załuczu, gmina Wola Wereszczyńska, powiat Włodawa. W latach dwudziestych ubiegłego wieku odbył dwuletnią służbę wojskową w 27. pułku ułanów im. Króla Stefana Batorego w Nieświeżu (plutonowy). Ten pułk (słynni ułani Radziwiłła) podlegał nowogródzkiej brygadzie kawalerii. Przed wybuchem wojny ukończył szkołę powszechną i kontynuował naukę, m.in. na wyższych kursach handlowych. W latach 30. był rolnikiem w swojej rodzinnej miejscowości, gdzie zbudował dom, założył rodzinę. Z żoną Marianną miał troje dzieci: Helenę, Gustawa i Józefa.

Jego dzieci i wnukowie często wspominają najważniejsze rodzinne wydarzenia sprzed wojny. Zbierając materiały do tego opracowania, rozmawiałem z synem i pozostałymi potomkami, wnukami „Orlisa” (za co składam im wielkie podziękowanie). Jednym z ważnych wspomnień o dziadku Klemensie są dni, kiedy po śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego transportowano koleją trumnę z ciałem komendanta – z Warszawy do Krakowa. Tego dnia wzdłuż całej linii kolejowej ustawiali się rodacy.

Czytaj ten artykuł w całości. Dostępny w e-wydaniu „Powiatowej”. Sprawdź tutajhttp://eprasa.pl/news/gazeta-powiatowa-wiadomo%C5%9Bci-o%C5%82awskie/2016-02-04

Przemysław Pawłowicz

ni

 

Kategoria artykułu: Historia

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

reklama

Komentarzy (9)

  1. W Niemilu ,nie wiem czy bedzie mialo to znaczenie.W kierunku na Oleśnicę Mała ,jadąc z Niemila po prawej stronie za drugim mostem sa zarośla .Zawsze tam na swieto Wszystkich Świętych palila sie swieczka widac ją bylo z mego podworka.Ktoś powiedział że tam jest grób.Czyj i kto to mowil to potylu latach nie pamietam .Wiedzieli to nasi sąsiedzi niektórzy jeszcze żyją.

    Zgłoś naruszenie regulaminu

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu
  2. Do osoby „kuba48”. Napisałem: „o najwyższym stopniu wojskowym – spośród wszystkich weteranów pochowanych na…..” – jeśli pominąłem kogoś o wyższym stopniu, to rzeczywiście – źle, ale nie mam danych o innych osobach z wyższą rangą z WiN-U.
    Sprawa „wyższych kursów handlowych” – taka była terminologia, i tak to nazywano kiedyś. Nazwanie dawnego szkolenia wg współczesnych określeń czasem prowadzi do zupełnego pomieszania pojęć. Najczęściej stosujemy nazewnictwo źródłowe.
    Dopisałem, bo „bzdury” to chyba jednak nieco za ostro. Dziękuję za uwagi. PP

    Zgłoś naruszenie regulaminu

    Komentarz Zgłoś naruszenie regulaminu

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.