Kazimierz Woźniak – ostatni, co tak garnki lepił (cz.1)

OŁAWA Sztuka

Jednym z wyjątkowych oławskich artystów był Kazimierz Woźniak. Wybitny, choć nieco zapomniany garncarz, kontynuator dziedzictwa pokoleń, przeniesionego z Pokucia – z jego rodzinnych stron

Przyszedł na świat 3 kwietnia 1909 roku w Drohobyczu,-  w wielokulturowym mieście na pogórzu karpackim,  niespełna 60 kilometrów na południowy zachód od Lwowa. Był synem Michała i Pelagii, z domu Zając.

W Drohobyczu uczęszczał do szkoły powszechnej, której   wskutek wojny i śmierci ojca nie  ukończył. W 1924 roku wyjechał do Pistynia – wsi pod Kosowem, na Pokuciu, gdzie od  wieków trudniono się garncarstwem i wypalaniem ceramiki huculskiej. Oprócz Pistynia nad Pistynką wyróżniały się na garncarskiej mapie Kuty nad Czeremoszem i Kołonyja nad Prutem, oraz Kosów nad Rybnicą. Zdaniem etnografów wytwarzana tam ceramika majolikowa te efekt krzyżowania się wpływów orientalnych, ruskich, wołoskich i polskich.

Na początku XX wieku, w  Pistyniu działało 27 garncarzy, w Kosowie  23,  a w Kutach 63. Tą wielką tradycję garncarską zapoczątkował  w pierwszej połowie XIX wieku Aleksander Bachmiński (1822-1882), z Kosowa. Ten artysta, malarz, garncarz i  kaflarz zdobył sławę, gdy w 1877 roku, na wystawie we Lwowie, otrzymał złoty medal. Rozgłosu przysporzyła mu także odbywająca się w 1880 roku wystawa etnograficzno- przemysłowa w Kołomyi, po której cesarz Franciszek Józef I, będąc pod urokiem oryginalnych kafli, garnków i dzbanów, zamówił u niego majolikowy piec do cesarskiego pałacu w wiedeńskim Schonbrunnie. Po Bachmińskim prym wiedli m.in. Michał Baranowski, Mateusz Kowalski, Lewicki, Jan Tymiak, Piotr Koszak i Kazimierz Woźniak. Wszyscy znaczniejsi artyści byli Polakami, wbrew temu, co podają niektórzy autorzy ukraińscy, którzy  w publikacjach stosują praktykę zamazywania polskości. Kazimierz Woźniak, w wieku 16 lat, zaczął się uczyć garncarstwa u boku swego ojczyma Piotra Koszaka  (1886-1940) – znanego twórcy kosowskiej ceramiki artystycznej, absolwenta Krajowej  Ceramicznej Szkoły  w Kołomyi.  Artysta ten otrzymał złoty medal na wystawie we Lwowie, za miednicę, na której przedstawił cesarską rodzinę Franciszka Józefa.

prace1Prace Kazimierza Woźniaka z archiwum Barbary Matusiewicz

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości uczył rysunku w kołomyjskiej szkole ceramicznej, gdzie starano się doskonalić i uszlachetniać talenty  uzdolnionych garncarzy. Woźniak, terminując u Koszaka, poznawał tajniki garncarstwa i doskonalił swoje wyjątkowe zdolności, zwłaszcza rysunkowe. Z czasem stał się współwłaścicielem warsztatu, w którym oprócz typowej ceramiki użytkowej – donic, mis, makutr i garnków- wyrabiano ozdobne, kolorowe kafle. Także oryginalne talerze, wazony i  świeczniki, pokryte plątaniną subtelnych rysunków, wyszukanych scen rodzajowych i motywów roślinnych.

K. Woźniak 5Siedzi Piotr Koszak, z prawej strony Kazimierz Woźniak, z lewej jego brat, lata 30. XX w.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOryginalny warsztat Kazimierza Woźniaka (Izba Muzealna Ziemi Oławskiej)

10 października 1929 Kazimierz Woźniak zawarł w Pistyniu związek małżeński z Marią Burczak. Do wybuchu II wojny światowej  ceramika Woźniaka trafiała do sklepu w Kołomyi. Docierała również do sklepu w Warszawie. Z tej pracy  artysta utrzymywał swoją rodzinę z sześciorgiem dzieci oraz rodziców i wybudował też dom. Wybuch wojny i śmierć ojczyma w 1940 roku nie sprzyjały artystycznej twórczości. Aż do nadejścia frontu wykonywał głównie zwykłą ceramikę użytkową – tzw. siwaki i proste „horszczyki” – powszechnie używane dzbanki, które można było wymienić na zboże. Podczas okupacji znalazł się w transporcie wywożącym przymusowych robotników do Rzeszy. Jednak za wstawiennictwem żony, Niemcy zawrócili go do Pistynia, żeby wytwarzał ceramikę na ich potrzeby. W sumie wypalił tylko dwa piece ozdobnych kolorowych naczyń, za które płacono mu podstawowymi artykułami żywnościowymi. Po wycofaniu się Niemców, 6 kwietnia 1944 został zmobilizowany i przeszkolony w 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Brał udział m.in. w walkach o Wał Pomorski, pod Nowogardem został ranny. Po wyjściu ze szpitala przydzielono go do plutonu ochrony 12. Pułku Kawalerii Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego Ziemi Szczecińskiej. Zdemobilizowany 26 października 1945, powrócił do Pistynia, gdzie zastał dom i pracownię całkowicie zniszczone przez banderowców. Żonę z dziećmi odnalazł w Kołomyi. Jednym z pierwszych transportów  wyjechał  z Kołomyi i 4 kwietnia 1946 dotarł do Oławy. Jak wielu mu podobnych, jest przykładem powojennych losów Polaków, którzy musieli zostawić swoje strony rodzinne i zacząć żyć na nowo w obcych i nieprzyjaznych dla nich warunkach. Początkowo wraz z rodziną zamieszkał w niewielkim, jednopokojowym mieszkaniu  przy ulicy Rybackiej 22 a. W tym budynku budynku  przez pewien czas mieszkała też rodzina niemiecka, z którą Woźniakowie mieli dobre relacje.

K. Woźniak 14Woźniak przy pracy. Oława, lata 80. XX w

Zbigniew Jakubowicz

Fot. ARCH. BARBARY MATUSIEWICZ

Kategoria artykułu: Historia

Tagi: , , , , ,

reklama

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.