Rolf – ostatni Niemiec

Jednym z ostatnich żołnierzy niemieckich, który w czasie wojny przebywał na terenie powiatu oławskiego, był pilot Luftwaffe Rolf Singenstreu

Historia
Powojenna Oława

Armia Czerwona zajęła Oławę 28 stycznia 1945. Od tego dnia oddziały niemieckie znajdowały się od kilku do kilkunastu kilometrów od miasta. Podjęto próbę kontrataku, głównie w celu likwidacji przyczółków i wypchnięcia Rosjan za Odrę, ale poza kilkoma lokalnymi sukcesami nie osiągnięto większych zdobyczy terytorialnych. Rosjanie byli skuteczni, mieli przewagę i wkrótce zajęli cały powiat oławski i do połowy lutego zamknęli pierścień okrążenia wokół „Festung Breslau”.

Rosjanie

Opisywanie walk w okolicach Oławy na podstawie dostępnych źródeł rosyjskich nie jest łatwym zadaniem. Nawet błahe informacje i wspomnienia są nasycone ideologią i treściami związanymi z chwałą komunizmu, trudno znaleźć precyzyjne meldunki ilościowe, we wspomnieniach straty są zaniżane, liczba Niemców atakujących i pokonanych zawyżana nawet o kilkadziesiąt procent. Mozolne zestawienia dat wydarzeń i porównywanie sił pozwala na w miarę obiektywny i zbliżony do prawdy obraz wydarzeń. Zmianę rosyjskiej polityki historycznej przyniosły dopiero ostatnie lata, a zwłaszcza zniesienie cenzury.
Rosjanie po sforsowaniu Odry i zajęciu Lipek, wykorzystując wycofanie się Wehrmachtu, 26 stycznia wysłali małą grupę rozpoznawczą do Godzikowic. Nocą doszło do walki, Rosjanie zabili kilku Niemców, a dwóch wzięli do niewoli. Zwiadowcy gwardii – sierżanci Migun i Jazow, szeregowi Sterpun i Katań – przeszli głębiej na tyły przeciwnika, pozostając w ukryciu. Wkrótce pojawiły się dwa pojazdy z piechotą i ciągnik z działem. Sowieccy zwiadowcy przygotowali zasadzkę, zajęli stanowiska po obydwu stronach drogi i ostrzelali Niemców. Atak był skuteczny, zdobyto działo. Za męstwo i odwagę całą czwórkę odznaczono Orderem Chwały I stopnia. Dowódca tej kompanii zwiadu, Piotr Migun, był doświadczonym żołnierzem, walczył w rejonie Odessy i Sewastopola jako marynarz na krążowniku „Czerwona Ukraina”. W czasie walk w Polsce i na Śląsku został dowódcą kompanii rozpoznawczej. Oprócz orderu za akcję pod Godzikowicami Migun otrzymał Order Czerwonej Gwiazdy.
Nazajutrz, 27 stycznia, Rosjanie opanowali całe Godzikowice. Niemcy nie mogli się pogodzić z utratę tej miejscowości i wieczorem przystąpili do ataku, siłą dwu batalionów piechoty i przy wsparciu 25 czołgów. Tu komentarz: takiej ilości czołgów w tym miejscu Niemcy nie mieli, 25 to być może ogólna liczba wszelkich pojazdów gąsienicowych w tym rejonie, również transporterów. Rosjanie ocenili swoje położenie jako ciężkie, pomimo to z trudem odparto atak głównie dzięki wsparciu artylerii i moździerzy. Wsparcia udzieliła 2. bateria 232. pułku artylerii pod dowództwem porucznika Frołowa i bateria moździerzy 120 mm kapitana Liczmana. Rosjanie podają, że w tej walce rozbili Niemcom 6 czołgów.       W tym czasie inne oddziały wdzierały się do miasta od strony dworca towarowego i ulicy Grodkowskiej (1 Maja).  W celu opanowania Oławy i Marcinkowic wprowadzono 28 stycznia do działań 292. pułk strzelców gwardii. Wykorzystując odwrót Niemców Rosjanie zaatakowali i zajęli Jaczkowice. Niemcy stawili słaby opór, zostawiając swoich zabitych na polach pomiędzy Godzikowicami a Jaczkowicami. W dostępnych wspomnieniach Rosjanie podają, że na czele natarcia szedł politruk  por. i komunista Mojsjejew – „szedł pierwszy, porywając za sobą żołnierzy i pierwszy wkroczył do wsi Jaczkowice”. Za to otrzymał Order Lenina. Walki były krwawe i wielu otrzymało najwyższe odznaczenia. Za zdobycie stacji kolejowej Lipki, Godzikowice i Jaczkowice, dowódcy 2. batalionu strzelców gwardii majorowi A. Stablewskiemu przyznano najwyższe odznaczenie – Bohatera Związku Radzieckiego. Dobrze dowodził, ale nie to jest najważniejsze. Rosjanie – swoim zwyczajem – podkreślają, że do partii komunistycznej wstąpił w 1943 roku. Już wcześniej był ciężko ranny, brał udział w bitwie na Łuku Kurskim. Po wojnie Stablewski mieszkał we Lwowie.
Wśród typowo wojskowych relacji są również inne, czasem wręcz niewiarygodne, ale ocenę ich prawdziwości pozostawmy czytelnikom. Rosyjscy kronikarze walk  w powiecie oławskim tak opisali jedno z wielu zdarzeń: „Do kolumny Rosjan podeszła Niemka z 12-letnią córką, obydwie niosły obrazy w ramach. Rosjanie po chwili sprowadzili tłumacza i co się okazało? Niemka miała portrety Karla Liebknechta i Róży Luksemburg, a jej córka – zdjęcie Ernsta Thaelmanna (to znani niemieccy komuniści). Niemka opowiadała, że jej mąż, członek Komunistycznej Partii Niemiec, został zamordowany w obozie koncentracyjnym jeszcze przed wojną. Kobieta pokazywała pamiątki po mężu: gwiazdę  z sierpem i młotem, jak twierdziła, przechowywała je przez całą wojnę. Być może tak było, ale nie znamy nazwiska i losów Niemki, która w tak niezwykły sposób witała Armię Czerwoną”.

Niemcy
 

Zajęcie Oławy nie zmniejszyło niemieckiego oporu. Powiat oławski miał duże znaczenie strategiczne. Właśnie na tym terenie Rosjanie prowadzili natarcie zamykające „kleszcze” oblężenia „Twierdzy Wrocław”. Największa bitwa pancerna  i walki kilkudziesięciu czołgów toczyły się  na polach pomiędzy Marcinkowicami, a Siedlcami. Zmagania były krótkie, ale krwawe. Niemcy sądzili, że dotrą do Odry i ustabilizują front na tym kierunku. Obronę miały ułatwić kompleksy leśne i przeszkody wodne. Po początkowych sukcesach jeden z oddziałów zajął Winną Górę, którą wcześniej Volksturm opuścił bez walki. To był ważny punkt, miejsce do obrony, ponieważ Rosjanie przekraczali Odrę z Jelcza na wysokości Siedlec i tu wkrótce pojawiły się sowieckie czołgi. Niemcy na jeden dzień zajęli ponownie Zakrzów i Siedlce, szykując się do dalszego natarcia.  W tym rejonie znalazły się nieliczne czołgi z Abteilung 501, wspierające piechotę z 269. dywizji. 28 stycznia pod Siedlcami znalazł się (opisany przez kronikarzy) czołg typu PzKpw IV, dowodzony przez por. Arnolda.
Arnold był doświadczonym czołgistą, dysponował dobrym i sprawdzonym sprzętem. W ciągu kilkudziesięciu minut walki zniszczył kolejno pięć sowieckich czołgów, które opuszczały ukrycia w siedleckim lesie. Po tej akcji, czołg  por. Arnolda wycofał się w kierunku Sobociska i  kontynuował walkę. Rosjanie szybko zlikwidowali tę lokalną ofensywę, odbili Winną Górę i Siedlce. Potem Niemcy już nie podejmowali ataków w kierunku Oławy. Relacje z walk ukazują wielki stopień zaangażowania obydwu stron i zmagania w trudnych warunkach ostrej zimy. Trzeba przyznać, że tempo sowieckiego natarcia i szybkość zajmowania kolejnych miejscowości były imponujące. Krwawe walki toczyły się nadal.

Ostatni Niemiec

Jednym z ostatnich żołnierzy niemieckich, który  w czasie wojny pojawił się na terenie powiatu oławskiego, był pilot Luftwaffe. Pomimo oporu Rosjan, do końca obrony zaopatrywano oblężony Wrocław drogą powietrzną. W marcu przygotowano kolejną, większą dostawę zaopatrzenia. Szybowce desantowe miały dotrzeć na lotnisko polowe, położone na Polu Marsowym przy stadionie olimpijskim. Kolejny lot zaplanowano na noc z 7 na 8 kwietnia. Przygotowano i wyposażono łącznie 10 szybowców transportowych typu Gotha-242 i 7 DFS-230. Startowały z lotniska Alt-Lonnewitz, koło Torgau nad Łabą. Za sterami jednego z szybowców typu DFS-230 znalazł się doświadczony pilot, unteroffizier Rolf Singenstreu. To był jego 156. lot bojowy. Szybowiec był wypełniony zaopatrzeniem, głównie amunicją  i  wyposażeniem medycznym oraz dokumentami (poczta polowa, odznaczenia, awanse, itd.).
Zespoły transportowe startowały do Wrocławia o godzinie 20.00. Szybowce były holowane przez dwusilnikowe bombowce typu Dornier Do-17 i Heinkel He-111. Lot szybowcem był wyczerpujący, wprawdzie pilot holowany na grubej linie (rzadziej na sztywnym holu) nie musi prowadzić nawigacji, ale lot wymaga stałego napięcia, obserwacji przyrządów pokładowych, ciągłych reakcji sterami. Szybowiec DFS to lekka konstrukcja z drewna i rur stalowych pokrytych płótnem – kabina  nieogrzewana. Nocny lot w takich warunkach wymagał dużego doświadczenia i wytrzymałości.
Pilot Rolf Singenstreu miał pecha pod koniec lotu. Po ponad 2 godz., o 22 15, w pobliżu płonącego Wrocławia, został przedwcześnie wyczepiony przez maszynę holującą. Możliwe, że przyczyną było również zerwanie liny holującej.

 Holujący Heinkel He-111  szybko zniknął, a pilot i jego szybowiec pozostali w ciemnościach i mroźnej ciszy – samotnie nad  terytorium wroga.
Czasu na reakcję nie było zbyt wiele, obciążona maszyna traciła wysokość, lotnik wypatrzył linię Odry i widoczne jaśniejsze pole pod lasem. Sprawnie, bez problemu wylądował i szybko opuścił swój szybowiec. Zorientował się, że jest daleko za liniami wroga, na polu pod Siedlcami. Wokół panował spokój, niemiecki lotnik zabrał mapę, kilka konserw i ruszył na zachód w kierunku Wrocławia. Pomimo rozkazów, w obawie przed Rosjanami, nie zniszczył szybowca – cały ładunek pozostał nietknięty. DFS 230 był wyposażony w  race, umożliwiające szybkie zniszczenie (spalenie maszyny), ale łuna pożaru mogła zwrócić uwagę. Wkrótce dotarł do lasu pod Kotowicami. Wokół było wiele patroli rosyjskich, ale pilot w ciągu dnia starannie się się maskował, przekradał między rosyjskimi posterunkami tylko pod osłoną nocy. Po trzech dniach dotarł do brzegu Odry za Trestnem, udało mu się znaleźć łódź wiosłową            i kolejnej nocy, 10 kwietnia, przepłynął Odrę. Wkrótce, już we Wrocławiu, dołączył do pozostałych pilotów ze swojej jednostki i po kilku dniach został ewakuowany z twierdzy. Pilotów   zabrano 23 kwietnia do Świdnicy, na pokładzie samolotów Fi-156-Storch –  do końca obrony Wrocławia utrzymywały komunikację lotniczą  dla potrzeb „Festung Breslau”.  

JEDNOSTKA ROLFA SINGERSTREU – SCHLEPPGRUPPE 1

Dowodzona przez płk. Kurta Herzoga od stycznia do lutego 1945 stacjonowała w Żaganiu, do 13 kwietnia 1945 na lotnisku Alt-Lonnewitz, od 13 kwietnia do końca wojny na lotnisku Hohenmauth obecnie Wysokie Myto, koło Hradca Kralove w Republice Czeskiej. Jednostka do kapitulacji zaopatrywała załogę „Festung Breslau”.

W czasie wojny w meldunkach najczęściej określano ich jako Grupa Transportowa „Herzog”. Wyposażenie: 11 Dornierów 17, 15 Heinkli 111, 3 Junkersy, 87 Stukasów, 13 DSF 230 i 6 Gotha 242. Oznaczenie jednostki (kody na kadłubie) – 6Z.

Coś dla kolekcjonerów

Na terenie powiatu oławskiego, po walkach w 1945 roku, przetrwało już niewiele śladów, ale wciąż pojawiają się nowe odkrycia i tropy. W ramach przygotowania niniejszego artykułu obejrzałem prawdopodobne miejsce lądowania szybowca. W owym miejscu nic nie pozostało, ale w pobliżu (w prywatnym gospodarstwie) moją uwagę zwróciła niepozorna stalowa beczka, używana jako wędzarnia. Początkowo nie zareagowałem, ale myśl, że „ja to już kiedyś widziałem”, nie dawała spokoju. Sprawdzenie nie było trudne. Zaglądamy np. do książki J.Piekałkiewicza – i jest. Zardzewiała beczka to amortyzator niemieckiego zasobnika desantowego o masie 500 kg. Zasobnik to po prostu wielka beczka     i skrzynia, którą z samolotu zrzucano na spadochronie w celu dostarczenia wszelkiego wyposażenia. Takie zasobniki używano przez całą wojnę na wszystkich frontach. Nasz powiat był po wojnie zawalony resztkami zasobników, które nie dotarły do Festung Breslau. Może to nie jest istotne, ale taka sama beczka jest eksponowana w muzeum w Berlinie (fot. niżej). Ta „nasza” beczka służy innym celom niż w czasie wojny, ale jest częścią historii powiatu oławskiego. Bez wątpienia to eksponat. Z drugiej strony – co z nią zrobić i jak zabrać komuś ulubioną wędzarnię? Niech więc służy tradycyjnej polskiej kiełbasie, a my z kronikarskiego obowiązku zamieszczamy zdjęcie ostatniej „wędzarni Luftwaffe” z naszego powiatu.

Szybowiec DFS-230

Rozpiętość skrzydeł – 22 metry
Doskonałość lotna – 18
Konstrukcja metalowo-drewniana, pokrycie częściowo sklejka i płótno.
Załoga: 1 pilot, w wersji desantowej 9 żołnierzy oraz 270 kg ładunku
Wersja transportowa: ponad 800 kg ładunku
Ten szybowiec to „wół roboczy” szturmowych lądowań niemieckich spadochroniarzy,  znany
z wielu operacji w czasie wojny, np zdobycie umocnień w Holandii w 1940, zdobycie Krety w 1941, czy też uwolnienie Benito Mussoliniego w 1943 roku. Niemieccy spadochroniarze uwolnili włoskiego dyktatora, lądując w pobliżu jego miejsca uwięzienia, właśnie na pokładach 12 szybowców DFS-230. Obecnie w muzeach Europy zachowane 3 egz.

Polacy

Co w Polsce się działo w tym samym czasie? Skuteczna ofensywa Rosjan doprowadziła do szybkiego zajęcia terytorium Polski w jej przedwojennych granicach. Byliśmy wolni od Niemców i niemieckiej okupacji, ale byliśmy znowu w  niewoli. Dowódca Armii Krajowej gen. Leopold Okulicki (ps. Kobra, Niedźwiadek) 19 stycznia 1945 podjął decyzję o rozwiązaniu największej podziemnej i konspiracyjne armii w okupowanej Europie.  Z kim i o co mieliśmy walczyć ? Wciąż byliśmy lojalnymi aliantami, hitlerowski okupant został usunięty, ale rozpoczęła się kolejna krwawa okupacja. W dniach walk o Oławę, na pozostałych ziemiach Polski trwały sowieckie aresztowania             i egzekucje  naszych żołnierzy, walczących o niepodległą Polskę. To był dopiero początek „nowego” losu Rzeczypospolitej…

Przemysław Pawłowicz
[email protected]

Kategoria artykułu: Historia

reklama

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.