Rycerz z Oławy (3)

…czyli znaki zapytania z obszaru tworzenia podstaw heraldyki samorządowej

Ukazany w herbie (na fot.) i jego kleynocie wizerunek ptaka jest bardzo bliski krukowi (lub też wronie). Jeśli więc to kruk lub wrona (?!?), to czy aby wówczas można wyprowadzić ten herb z epitafium zarówno z herbu rodu de Stercza, jak też z herbu rodu von Poser n? Von Sterczowie w obszarze dzisiejszej gminy Jelcz-Laskowice, występują w Miłoszycach, natomiast von Posernów widać w Miłocicach…
*
MIŁOSZYCE: Wieś wzmiankowana w bulli papieża Inocentego IV, wystawionej dla biskupstwa wrocławskiego w dniu 9 sierpnia 1245 roku, określającej (tu potwierdzającej) własności w diecezji, a w tym także wieś Olezci (tu Miłoszyce). Ta nazwa jest zamieszczona około roku 1305 w Liber Fundationis, jednakże już jako Meleschit.
*
W roku 1337 decyzją króla Czech Jana Luksemburczyka zostały potwierdzone wszelkie prawa do miejscowości Melaschitz (dziś Miłoszyc), dla Thamma von Stertza (Tammona de Stercza), wcześniej mu udzielone przez księcia wrocławskiego Henryka VI z rodu Piastów śląskich.
*
Ród Stercza…”W latach 1308-1320 głównie przy książętach świdnickich występował Tyczko de
Stercza, Sthercza. Kupił Krobielowice i dwa młyny koło Kątów. Jego synami byli Henryk, Dytryk,
Gelfrad i Gunter, dziedziczący Krobielowice. Pospołu dostali też bracia dobra w zaginionym podwrocławskim Sachenkirche (od Haugwitzów) oraz prawa książęce w kilku wsiach kościelnych pod Środą (od króla Jana Luksemburczyka).
*
Tammon de Stercza (1320-1340) – częsty świadek i sędzia dworski księcia Konrada Oleśnickiego,
posiadacz zamku w Bierutowie (lenno zamkowe ?); miał też dobra pod Wrocławiem (prawa książęce w Miłoszycach – Meleschwitz), otrzymane od księcia wrocławskiego Henryka VI.
Córka Tammona, Elżbieta, wyszła za Rudigera von Haugwitz, synem zaś był zapewne Apeczko de
Sterczem widoczny w Bierutowie w roku 1357.
*
Przypuszczano, że rodzina ta wyszła z namysłowskiego i była polskiego pochodzenia. Bowiem pod
Namysłowem istniała wieś nazywana później Sterzendorf (Starościn). W średniowieczu jednak zapisywano jej nazwę jako Starostendorf. Jeśli odrzucić łączenie naszych (polskich, śląskich) rycerzy z tą wsią, przyjąć wówczas trzeba ich obce pochodzenie. Rodzina  miała w herbie kruka z rozpostartymi skrzydłami.
*
MIŁOCICE: W roku 1266 książę wrocławski Henryk III Biały przekazuje Wilhelmowi von Reichenbach miasto Bierutów oraz okoliczne wsie, które mają otrzymać lokację na prawie niemieckim. Wśród tych wsi jest wymieniona wieś Milotzitz.
Następna informacja o wsi Milotschitz jest roku 1364, związana ze sprzedażą majętności w części wsi, sołectwa i 1/2 czynszowej włóki (wraz z prawem patronatu nad kościołem parafialnym) – Hansowi von Poser (przez Baldwina Westphala wraz z małżonką). Dziś miejscowość
nosi nazwę Miłocice.
*
Ród Posernów niemieckiego pochodzenia, później osiedlony również w namysłowskiem, używał
podobnego herbu do herbu rodu de Stercza. Wiadomo jednak, że ród Posernów przyjął ten herb już  na Śląsku”. Pochodzili najpewniej z Turyngii: na Śląsku nie ma miejscowości o nazwie odpowiadającej ich gniazdu, za to istnieje Poserna pod Weißenfeld, zapisywana jako Posern, Poserne, Pusern. U Posernów pojawia się rzadkie imię Tymo.
*
Ród Posern… W latach 1247-1295 występował na dworze księcia wrocławskiego i legnickiego
Henryka V Grubego Piasta, rycerz Tymo de Poserne, najpierw marszałek legnicki (do 1290), potem cześnik wrocławski (od 1290). Jego bratem był czynny na tym samym dworze Heinczke (1289-1296). Bracia otrzymali (1292) od księcia za wierne służby świadczone od młodości aż do starych lat, wieś Bieniowice pod Legnicą.
*
Ród Posernów pieczętował się głową lwa w koronie. Śląscy Posernowie nosili natomiast w herbie
– poświadczonym jednak dopiero w czasach nowożytnych – czarną wronę z rozpostartymi skrzydłami – więc podobnie jak ród von Stercza.
*
Opis herbu brzmi: W późnogotyckim błękitnym (ostrym u podstawy) polu tarczy, Wrona czarna na… No właśnie. Na czym? Jest parę odmian herbu rodu von Posern, gdzie różnica polega w zasadzie na miejscu przedmiocie…), na którym zasiada wrona czarna.
I) W późnogotyckim błękitnym (ostrym u podstawy) polu tarczy – Wrona czarna na najwyższym z
trzech półokrągłych szczytów w barwie srebrnej (zamiennie białej).
II) W późnogotyckim błękitnym (ostrym u podstawy) polu tarczy – Wrona czarna na najwyższym z
trzech półokrągłych szczytów w barwie zielonej.
III) W późnogotyckim błękitnym (ostrym u podstawy) polu tarczy – Wrona czarna na pniu wykarczowanym.
IV) W późnogotyckim błękitnym (ostrym u podstawy) polu tarczy, Wrona czarna na kamieniu
 młyńskim srebrnym (zamiennie białym).
*
Trudno jest oczywiście wskazywać drogę samorządowi miasta i gminy Jelcz-Laskowice do tworzenia w tym kierunku znaku własnej tożsamości – herbu miasta i gminy, gdyż jest niedopuszczalne przyswajanie sobie przez gminy herbów rycerskich w całości. A także nie jest dziś wykluczone, iż żyje ktoś z potomków tych rodów i bez jego zgody, takiej manipulacji
nie wolno dokonać. Tu w nawiasie informacja, że nie należy także w polskich-śląskich herbach gmin wspierać herbów z okresu królestwa Prus (jeśli takowe w projektowanym obszarze zaistnieją).
*
Na dziś jest oczywiste, że obecny herb samorządu Jelcza-Laskowic – jego znak tożsamości – nie ma dalszej racji bytu w zestawieniu z herbami samorządowymi, jakie funkcjonują obecnie w Polsce (po roku 1989) i w Zachodniej Europie. I to już nie ze względu na to, że zmieniły się w obszarze miasta i gminy stosunki własnościowe oraz wytwórcze, lecz także i z tego względu, iż znak ten nie odpowiada żadnym regułom herbowym i zasadom kształtowania takich wizerunków zarówno w Polsce jak i w Europie. Teraz kiedy państwo polskie znalazło się w obszarze Wspólnej Europy, trudno jest promując swój region, od razu wystawić się na pośmiewisko. Oczywiście, kierownica Karosy, jak też litery J i L winny być zachowane we wdzięcznej pamięci czasów minionych (jeśli co niektórzy taką mają). Jednakże, winno się je ukształtować w jakiś „zgrabny” pomysł formy współczesnego LOGO, jakim winna się posługiwać administracja lub też Rada Miasta i Gminy Jelcz-Laskowice (choć tak naprawdę to winna znaleźć się tam gąsienica czołgowa, reprezentująca faktyczną i podstawową produkcję pancerną dla Wojsk Układu Warszawskiego, jaka była wdrożona w większości ówczesnych Jelczańskich Zakładów Samochodowych).
Natomiast we współczesnym herbie powiatu czy też gminy, nie mają prawa zaistnieć przedmioty
współczesne, takie jak choćby kierownica samochodowa (i to jeszcze czeskiej Karosy). Nie mają też prawa zaistnieć litery, chyba że takowe zapisały się w jakiś sposób jeszcze w czasach
średniowiecza, w starej tradycji herbowej Piastów śląskich oraz w historii obszaru Jelcza i Laskowic.
Jednakże samorządowcy Jelcza-Laskowic nie mają się czym martwić, gdyż mają swoją tradycję sięgającą bardzo daleko, w głąb historii Śląska. Mają więc o co oprzeć koncepcję właściwego dla swego historycznego obszaru znaku tożsamości – herbu miasta i gminy Jelcz-Laskowice.
*
Natomiast – wracając do oławskiego epitafium, jest ono jak na dzień dzisiejszy, bezimiennym pomnikiem nieznanego rycerza, będąc także bezimiennym dziełem sztuki sepulkralnej w mieście, które los pozbawił bardzo wielu zabytków. Brak mu więc tradycji osadzenia w jakimś kręgu, który (być może?) pozwoliłby na dalsze szukanie pochodzenia (przysłowiowych korzeni) więc –
tradycji rodu nieznanego rycerza. A może jego trumna lub forma sarkofagu znajduje się gdzieś w
podziemiach, czy też kryptach dawnego kościoła św. Błażeja?
*
Jestem przekonany, że z bardzo wielu osób chodzących na nabożeństwa do kościoła pod wezwaniem Matki Boskiej Pocieszenia (dawniej św.Błażeja), więcej niż połowa nawet nie
uzmysławia sobie istnienia tej wspaniale artystycznie i warsztatowo wykonanej rzeźby przez
nieznanego artystę – pomnika – epitafium nieznanego rycerza, na wschodniej ścianie kruchty północnej kościoła…
*
Próbowałem znaleźć odpowiedź w istniejącej literaturze, jednak – niestety – na żadną informację
nie natrafiłem. Być może, że ktoś pisząc pracę magisterską lub walcząc o inne stopnie naukowe,
na coś natrafi?!? Może ktoś także wesprze lub też zaneguje moje dotychczasowe rozważania? Rzeźba i zawarte w pomniku wizerunki herbów urzekają świetnym warsztatem rzeźbiarskim. Wobec powyższego – istnienie tego świetnego stylowo pomnika w Oławie (przy tak małej liczbie zachowanych zabytków) – winno być odpowiednio nagłośnione.

Michał Marciniak-Kożuchowski

Kategoria artykułu: Historia

reklama

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.