„Zwyczajny” urząd (1)

Teksty Tomasza Gałwiaczka pt. “Pili, bili, kradli i strzelali” („GP-WO” nr 13/2008) oraz „Pretorianie władzy ludowej” („GP-WO” nr 25/2008), cieszyły się dużym zainteresowaniem Czytelników. Dziś publikujemy pierwszą część kolejnego artykułu naszego współpracownika, zatrudnionego we wrocławskim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej. Jest to kontynuacja historii oławskiego Urzędu Bezpieczeństwa i zatrudnionej tam kadry kierowniczej

Procedury przyjmowania do służby oraz przegląd danych osobowych wskazują, że w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Oławie stosowano wobec kandydatów ścisłe kryteria zatrudniania. Bardzo istotne było pochodzenie społeczne i socjalne – zdecydowanie przeważali ludzie ze środowiska robotniczo-chłopskiego. Oni właśnie stanowili główny rezerwuar kadr resortu bezpieczeństwa. Spora część rekrutowała się z działaczy przedwojennych związków zawodowych (np. tzw. grupa ćmielowska), z partyzantów Gwardii Ludowej i Armii Ludowej, aktywistów Polskiej Partii Robotniczej, żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego oraz robotników przymusowych w III Rzeszy. Pewną część stanowili także komunistyczni reemigranci z Francji i Belgii.

Prostactwo

Najliczniejszą rzeszą kandydatów byli niewykwalifikowani robotnicy rolni, małorolni chłopi, pochodzący z ubogich grup zawodowych, także robotnicy fabryczni z Polski centralnej. Do służby poszukiwano ludzi młodych, oddanych, których poddawano szczególnej marksistowskiej indoktrynacji ideologicznej.
Brak doświadczenia, niski poziom wykształcenia oraz ogólnie słaba orientacja w sprawach społecznych sprawiały, że wielu funkcjonariuszy UB spędziło okres wojny w kraju poza nawiasem politycznych i militarnych wydarzeń. Niektórzy wprawdzie aktywnie włączali się do podziemnego ruchu komunistycznego lub ludowego, angażując się w struktury PPR, GL i AL, a w mniejszym stopniu także oddziały Batalionów Chłopskich. Ich rola w konspiracji miała jednak charakter marginalny. Brak wykształcenia ogólnego i przygotowania wojskowego uniemożliwiały zdobycie autorytetu i społecznego oparcia wśród ludności. Dla większości kandydatów służba w UB stanowiła więc niekwestionowany awans społeczny i była szansą wybicia się z dotychczasowego środowiska.
Polityczna pewność oraz oddanie pracowników resortu gwarantowały komunistycznej władzy konkretną siłę zbrojną. Niskie wykształcenie funkcjonariuszy urzędów powiatowych oraz braki ogólne narzucały konieczność organizowania różnego rodzaju kilkumiesięcznych kursów doszkalających i szkół wieczorowych. W praktyce doświadczenie operacyjne i wiedzę potrzebną do wykonywania obowiązków służbowych nabywano już w trakcie odbywanej służby. Dopiero w kolejnych latach kierownictwo poddało kadry właściwej weryfikacji, pozbywając się ludzi przypadkowych, o niskiej wartości.
Stały rozwój struktur „bezpieczeństwa publicznego” powodował, że w kolejnych latach kierownictwo MBP stanęło przed problemem uzupełniania braków w obsadzie stanowisk, szczególnie szczebla kierowniczego oraz pionów operacyjnych i śledczych. Kwestie te starano się rozwiązać, szukając kandydatów w organizacjach partyjnych (PPR i PZPR), w komunistycznych młodzieżówkach (ZMP i SP), w formacjach wojsk wewnętrznych (WOP i KBW), w związkach zawodowych oraz wśród tzw. „aktywu”.

Przywileje

Rozbudowa struktur MBP, rozpiętość i złożoność zadań resortu były przyczyną stałego narastania problemu w kolejnych latach. Kłopoty z naborem do pracy w UB jednostek wartościowych leżały także w społecznej niechęci do tej instytucji. W ocenie społeczeństwa resort bezpieczeństwa publicznego stanowił instytucję obcą politycznie i narzuconą Polsce, a także sprzeczną z jej żywotnymi interesami i tradycjami. Aparat bezpieczeństwa wzbudzał w narodzie uczucia strachu i nienawiści, potęgowane przez kwestie narodowościowe – spora część pracowników resortu była pochodzenia rosyjskiego, ukraińskiego lub żydowskiego. Aby przyciągnąć kandydatów do pracy w tym resorcie, władze odwoływały się w znacznym stopniu do argumentacji materialnej, opartej na przywilejach, np. takich jak prawo do noszenia służbowej broni krótkiej, oraz na reglamentacji dóbr (dodatkowe przydziały odzieży, odbiorników radiowych itp.). Oprócz wysokich poborów, znacznie przekraczających obowiązujące w sektorach gospodarki, funkcjonariuszom UB przysługiwały liczne przywileje socjalne – wygodniejsze mieszkania, zaopatrywanie się we własnych placówkach handlowych, uzyskanie w krótszym czasie świadczeń emerytalnych itp.
Innym, być może równie istotnym czynnikiem, decydującym o wstępowaniu do UB, stawał się swoisty etos munduru, cieszącego się sporym szacunkiem społecznym w pierwszych latach po wojnie. Posiadanie munduru dawało możliwość otrzymania orderów i odznaczeń oraz przyczyniało się do szybkiego awansu społecznego.

„Dyscyplina”

Przeprowadzone badania wskazują, że zjawisko braku dyscypliny wśród funkcjonariuszy UB, tak charakterystyczne dla oławskiego urzędu bezpieczeństwa, można też śmiało odnieść do sytuacji w skali całego kraju. Pracownicy UB, działając często na granicy prawa, a nawet poza prawem, pozostawali bezkarni – mimo iż popełniane przez nich czyny kwalifikowano jako wykroczenia, a nawet przestępstwa.
Poważnym czynnikiem, który z pewnością miał duży wpływ na normy postępowania funkcjonariuszy MBP, były trudne lata wojny. Wyrastanie w atmosferze ciągłego strachu i otaczającej przemocy wywoływało w świadomości przekonanie, iż tylko siła może zapewnić godne, lepsze życie. Brak hamulców i walka o byt przeważały nad racjami rozumowymi, humanistycznymi.
Podnoszone przez władzę hasło „rewolucyjnej walki klasowej” wywoływało poczucie misji dziejowej oraz tworzyło mit szczególnej roli tego zjawiska w historii. Rodziło też wśród funkcjonariuszy UB przekonanie o omnipotencji władzy, a skutkowało rozluźnieniem dyscypliny i poczuciem bezkarności, co w efekcie często doprowadzało do degeneracji moralnej i mentalnej. Ogromne upolitycznienie życia społecznego, ogłupiająca ideologizacja oraz nachalna ingerencja organizacji partyjnej we wszystkie dziedziny życia prywatnego i społecznego, powodowały zagubienie się w świecie podstawowych wartości. Wielu kandydatów do służby w UB, deklarujących wysoką ideowość i zapewniających w składanym ślubowaniu o rzetelnym wykonywaniu obowiązków służbowych, już po kilku miesiącach pracy popadało w poważne tarapaty i liczne problemy natury dyscyplinarnej. Na porządku dziennym było nadużywanie alkoholu, lekceważenie służby i okłamywanie przełożonych…

„Konfitury”

Służba w resorcie bezpieczeństwa publicznego była zajęciem wymagającym dużej odporności psychicznej, chwilami niebezpiecznym, ale z pewnością intratnym. Atrakcyjne uposażenia pracowników resortu oraz korzystne warunki socjalne miały być magnesem przyciągającym kandydatów do służby.

W końcu 1945 roku stawki wynagrodzeń w oławskim PUBP kształtowały się w sposób następujący:

* kierownik urzędu – 2748 zł,
* kierownik sekcji/referatu – 1962 zł,
* oficer śledczy – 1631 zł,
* referent – 1287 zł,
* młodszy referent – 1197 zł,
* wartownik – 981 zł,
* lekarz kontraktowy urzędu – 1000 zł,
* maszynistka/sekretarka – 1072 zł,
* kucharka – 854 zł,
* kelnerka – 637 zł,
* kierowca/woźnica – 1197 zł.

Do pensji zasadniczej doliczano również liczne dodatki, np. za wysługę lat, funkcyjny (za zajmowane stanowisko służbowe), operacyjny lub śledczy, dodatek rodzinny, lokalny oraz za zajmowane stanowisko służbowe. Po podliczeniu całości pensja zasadnicza stanowiła około 25% poborów. Na przykład w grudniu 1945 pensja szefa urzędu wynosiła 700 zł wynagrodzenia zasadniczego, co stawiało go w V grupie uposażenia. Do sumy tej doliczano 450 zł dodatku funkcyjnego (służbowego), 490 zł dodatku ekonomicznego, oraz 700 zł dodatku rodzinnego. Wraz z innymi dawało to pensję w wysokości netto 2748 zł, co znacznie przekraczało ówczesną średnią krajową. Warto dodać, że płace te wyraźnie przekraczały stawki pracowników sfery budżetowej, zatrudnionych w szkolnictwie lub w administracji państwowej. Dla porównania zarobki netto nauczyciela wynosiły w tym czasie ok. 600 – 700 zł miesięcznie, pełnomocnika rządu administracji państwowej – 1140 zł, woźnego zatrudnionego w starostwie – 445 zł, Niemca zatrudnionego w gospodarstwie rolnym – 179 zł.
Poza wysokim uposażeniem funkcjonariusze byli wyróżniani okolicznościowymi nagrodami pieniężnymi. I tak w lutym 1947 „za sumienną i gorliwą pracę przed wyborami” szef WUBP we Wrocławiu ppłk Faustyn Grzybowski udzielił nagrody pieniężnej ppor. Tadeuszowi Irkowi w wysokości 7 tys. zł, Bolesławowi Sitce, Józefowi Hodynie, Michałowi Irkowi i Janowi Waliczkowi – po 5 tysięcy zł. W 1947 roku nagrody pieniężne otrzymali m.in.: Zygmunt Celuch, Karol Kalita, Edward Jasiński i Jerzy Domagalski – w wysokości 3 tys. złotych, oraz ponownie Tadeusz Irek – 6 tys. złotych.
Finansowe gratyfikacje dla zasłużonych funkcjonariuszy oraz awanse z okazji święta 22 Lipca miały stanowić zachętę do wytężonej pracy. W przekonaniu kierownictwa MBP opłacało się być gorliwym i zaangażowanym. Tradycyjnie nagradzano, odznaczano lub awansowano pracowników z okazji świąt i uroczystości państwowych np. 1 Maja, 22 Lipca, referendum z 30 czerwca 1946, wyborów do Sejmu z 19 stycznia 1947, rocznic urodzin Józefa Stalina itp.
Oprócz rocznic państwowych, nagrody i wyróżnienia miały charakter lokalny. Funkcjonariuszy wyróżniano m.in. w związku z zakończeniem realizacji działań operacyjnych oraz likwidacji struktur podziemnych.
Powojenną praktyką stało się także potrącanie z poborów „dobrowolnej” składki na odbudowę kraju. Od jesieni 1945 funkcjonariuszom odliczano od pensji 100 zł na odbudowę Warszawy. Od roku 1946 inicjatywa ta funkcjonowała pod nazwą „premiowej pożyczki odbudowy kraju”.
Atrakcyjnie przedstawiała się oferta opieki socjalnej MBP. Funkcjonariuszom oraz ich rodzinom zapewniano lepsze warunki mieszkaniowe, własną opiekę medyczną, sieć punktów usługowych (gastronomicznych), szpitali (klinik MBP), przedszkoli. Resort dysponował też licznymi ośrodkami wczasowymi i sanatoryjnymi, rozsianymi na terenie całego kraju, pozostającymi do dyspozycji funkcjonariuszy.

Kasa i ludzie

Komunistyczne władze przeznaczały ogromne środki finansowe na utrzymanie i rozwój aparatu represji. Już w 1946 na działalność Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego wydano 19.590 tys. złotych, co stanowiło ok. 30% budżetu państwa. W 1947 roku przeznaczono jeszcze więcej, bo aż 17.010 tys. zł, co stanowiło sumę wyższą niż łączne budżety Ministerstwa Ziem Odzyskanych (5.308 tys. zł), Ministerstwa Komunikacji (5.320 tys. zł), Ministerstwa Przemysłu i Handlu (2.572 tys. zł) oraz Ministerstwa Administracji Publicznej (1.511 tys. zł).
Od początku swojego istnienia oławski urząd stopniowo zwiększał liczebność – od pierwszych 24 funkcjonariuszy, zatrudnionych w lipcu 1945, do 47 w grudniu tegoż roku. Stan osobowy z niewielkimi zmianami ustabilizował się w roku 1947, osiągając maksymalną liczbę 44-46 pracowników. Na etatach operacyjnych zatrudnionych było 19 funkcjonariuszy, pozostali pełnili funkcje pomocnicze i administracyjne. Sytuacja ta ulegała niewielkim wahaniom wskutek ciągłych przesunięć personalnych (pracownicy operacyjni byli kierowani do innych urzędów, lub też na inne stanowiska). Można jednak przyjąć, że w omawianym okresie (1945 – 1956) PUBP w Oławie nigdy nie osiągnął pełnego stanu osobowego, zgodnego z ministerialnymi instrukcjami.
Sygnalizowano, iż w początkowym okresie, tj. w latach 1945 – 1947, występowała duża rotacja zatrudnienia. Przyczyny odejścia ze służby w znacznym stopniu zależały od indywidualnych cech kandydatów (np. zdolności, uczciwości, odporności psychicznej, poczucia obowiązku itp.), jak również od specyfiki pracy w resorcie. Rezygnacja z pracy w UB często była kwestią uzależnioną od sytuacji rodzinnej, materialnej, politycznej, wreszcie składała się na nią przydatność pracownika dla instytucji. Niskie wykształcenie, nieumiejętność zrozumienia podstawowych zasad funkcjonowania państwa, wreszcie trudności z przyswojeniem i opanowaniem materiału (instrukcji, okólników ministra MBP, rozkazów szefa WUBP) sprawiały, że funkcjonariusze przyjmowani w pierwszych tygodniach działania urzędu odchodzili po kilku miesiącach służby. Występujące problemy na tle zdrowotnym były przyczyną, że funkcjonariusze nie byli w stanie wykonywać obowiązków służbowych i zwracali się z prośbą o przeniesienie lub zwolnienie ze służby. Niezdrowy tryb życia, nerwowość atmosfery wykonywanej pracy, towarzyszące jej napięcie psychiczne, nieregularne spożywanie posiłków, przebyte choroby, wreszcie niedożywienie z czasu wojny – były przyczynami licznych dolegliwości wewnętrznych, uniemożliwiających wykonywanie zwykłych obowiązków służbowych. Powodowały też częstą absencję pracowników urzędu. W podaniach składanych przez funkcjonariuszy pojawiają się dolegliwości układu pokarmowego, problemy wynikające z przebytych chorób wewnętrznych, kwestie związane z zaburzeniami natury psychologicznej. Czasami choroby miały charakter wręcz inwalidztwa. Zaawansowany wiek oraz zły stan zdrowotny spowodowały, że już w grudniu 1945, po czterech miesiącach służby, zwolniono Salomona Zygmunta Fleissiga. W 1946 ze względu na recydywę duru brzusznego rozstał się z pracą w urzędzie Hersh Blusztein.
Wielu funkcjonariuszom zarzucano opieszałość, brak zaangażowania, apatyczność w wykonywaniu obowiązków, lekceważenie służby. W charakterystyce służbowej wartownika Józefa Konieczki z 1951 roku stwierdzono, iż „rozkazy przełożonych wykonuje, jednak nie jest obowiązkowy i punktualny i dość często nie przychodzi na czas do służby, […] ma osłabiony słuch i słabą pamięć, co uwidoczniło się tym, że po pół godzinie nie pamiętał, co mu zostało polecone do wykonania, jest flegmatyczny, bez żadnej energii życiowej – dość często narzeka, że jest przeciążony służbą – mimo, iż inni wartownicy mają takie same obowiązki, a jednak nie narzekają”. Zarzuty dotyczące lekceważenia służby pojawiały się przez cały omawiany okres, tj. od 1945 do 1956, choć największe jego nasilenie z pewnością przypada na lata czterdzieste.
Należy podkreślić, że liczne braki oraz operacyjna indolencja cechowały szczególnie pierwsze kadry z lat 1945 – 1947. Od lat pięćdziesiątych zaczęto pozbywać się pracowników małowartościowych, na których ciążyły wyroki kryminalne lub inne fakty, negatywnie wpływające na ich życiorysy…
(cdn)

Tomasz Gałwiaczek
Autor jest pracownikiem naukowym Biura Edukacji Publicznej wrocławskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.

Fot.: archiwum IPN Wrocław
Opracowanie redakcyjne, w tym tytuł i śródtytuły – Krzysztof Andrzej Trybulski

Kategoria artykułu: Historia

reklama

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.