Dziekan politycznego przełomu

28 lutego mija piętnasta rocznica śmierci księdza dziekana Jana Janowskiego – proboszcza parafii pw. Matki Boskiej Pocieszenia. Z tej okazji przypominamy postać tego nietuzinkowego oławskiego kapłana

Dla oławian, a zwłaszcza dla swoich parafian, ksiądz Janowski był człowiekiem konsekwentnym w działaniu, upartym, o skrystalizowanych poglądach społecznych, które śmiało potrafił wyrażać. Szczególnie zapamiętali go ludzie, którym pomagał w licznych akcjach charytatywnych, w inicjatywach upamiętniających ważne dla Polski rocznice oraz przy poświęcaniu zakładowych czy firmowych sztandarów. Był inicjatorem wmurowania kilku ważnych tablic pamiątkowych oraz wielu akcji o charakterze patriotycznym.
 
Dzieciństwo i młodość

Jan Janowski urodził się 23 września 1935 w Aleksandrowie Kujawskim, w rodzinie kolejarskiej. Ojciec Mieczysław Janowski był z zawodu maszynistą. Uchodził za człowieka sumiennego, solidnego, inteligentnego i mądrego. Z cechami charakteru łączył się szacunek do otoczenia, oddawany z wzajemnością. Szczery i gorący patriota, tę cechę starał się wpoić swoim dzieciom. W 1926 ożenił się z Wandą ze Żbikowskich. Z tego małżeństwa urodziło się czworo dzieci: Jan (1935), Tadeusz (1938), Andrzej (1941) i Katarzyna (1952).
Jan rozpoczął naukę w 1944 roku, w konspiracyjnej szkole podstawowej w Kutnie. Lekcje odbywały się w prywatnym mieszkaniu, położonym obok szkoły niemieckiej żandarmerii. Szkołę podstawową ukończył już na Dolnym Śląsku, w Miłkowicach pod Legnicą, gdzie służbowo przeniesiono jego ojca. Jana zapamiętano jako ucznia zdolnego i pilnego, nauka nie sprawiała mu kłopotów. Z upodobaniem zaczytywał się w książkach, z którymi spędzał każdą wolną chwilę, odznaczał się skromnością i delikatnością.

Nowicjat i… szkoła milicyjna

W 1950 roku rozpoczął naukę w Liceum Ogólnokształcącym nr 1 w Legnicy. Po egzaminie maturalnym, zdanym z wynikiem bardzo dobrym, władze zaproponowały mu wyjazd na studia do Moskwy. Jan Janowski początkowo przystał na tę propozycję, zaznaczył jednak, iż interesują go studia medyczne. Na ten temat odbył rozmowę ze swoim katechetą – ojcem Onufrym Stankiewiczem. Spotkanie to miało olbrzymi wpływ na formację duchową i intelektualną, gdyż zrezygnował z oferty moskiewskich studiów i jesienią 1954 roku rozpoczął nowicjat w zakonie Braci Mniejszych (Franciszkanów Konwentualnych) w Niepokalanowie.
Po dziewięciu miesiącach opuścił na własną prośbę zgromadzenie zakonne i wrócił do domu. Wówczas władze ponownie okazały mu swe zainteresowanie. Starano się nakłonić go do podjęcia nauki w Wyższej Szkole Milicyjnej. Janowski propozycję tę odrzucił i w 1955 rozpoczął studia w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym we Wrocławiu, uwieńczone święceniami kapłańskimi, przyjętymi 14 sierpnia 1960 z rąk księdza biskupa Andrzeja Wronki.

Karpacz, Rzym i… „nieznani sprawcy”

Wkrótce potem, 26 sierpnia 1960, ksiądz Jan Janowski rozpoczął posługę duszpasterską w Karpaczu. Pracy miał wiele. Oprócz zwykłych obowiązków duszpasterskich prowadził  35 godzin katechezy tygodniowo, zajmował się także służbą liturgiczną ołtarza oraz kontaktami z młodzieżą. Wrodzone zdolności oraz systematyczna praca sprawiły, że młodym kapłanem zainteresowały się władze kościelne. Dzięki staraniom biskupa Pawła Latuska i za poparciem biskupa Bolesława Kominka, młody ksiądz otrzymał zaproszenie od ks. Władysława Rubina (późniejszego kardynała) na studia specjalistyczne do Rzymu. Z tej propozycji nie dane mu było jednak skorzystać, gdyż komunistyczne władze nie wyraziły zgody na wydanie paszportu. Niewykluczone, że były to skutki jasnej i konsekwentnej postawy odmowy „moskiewskich” propozycji.   Podkreśleniem patriotycznego stanowiska księdza Janowskiego była też rozmowa przeprowadzona przed wyborami do Sejmu PRL. Głosowanie na „jedyną słuszną” listę było często sabotowane przez duchownych. Władze partyjne, aby zaktywizować wyborców, nakłaniały księży do głosowania i namawiania wiernych do oddania swych głosów na kandydatów w wyborach. W czasie jednej z takich rozmów ksiądz Jan miał stwierdzić: – Proszę panów, wy w swoich gazetach nie ogłaszacie naszych nabożeństw, my też nie będziemy ogłaszać na ambonie, że trzeba głosować i na kogo trzeba głosować. W odpowiedzi usłyszał, że nie będzie mu łatwo otrzymać paszport i wyjechać na studia do Rzymu. Tej obietnicy władze skrupulatnie dotrzymały. Wielokrotnie odmawiano mu paszportu na wyjazd za granicę. Wkrótce też, zapewne wskutek swojej nieugiętej postawy, został napadnięty i pobity przez „nieznanych sprawców”…

„Szkodliwa” kolęda
i ciężka choroba

Kilkakrotnie przenoszony z parafii do parafii, w 1962 roku objął na dłuższy czas funkcję wikariusza w kościele pw. św. Henryka we Wrocławiu. Tam po raz kolejny przyszło mu zmierzyć się z tak bardzo nieprzychylną władzą. 23 lutego 1963 Prezydium Rady Narodowej we Wrocławiu wszczęło postępowanie w sprawie „szkodliwej dla państwa działalności ks. Jana Janowskiego, polegającej na nadużywaniu kolędy dla działalności szkodliwej politycznie i społecznie”. W decyzji Prezydium Rady Narodowej znalazł się też następujący fragment: – Wikariusz ksiądz Jan Janowski w czasie tegorocznej kolędy na terenie parafii nachodził mieszkania osób nieżyczących sobie wizyty duszpasterskiej, co stanowi naruszenie art. 252 par. 1 kodeksu karnego.              W czasie kolędy brutalnie ingerował w życie prywatne rodzin,  wchodząc wbrew życzeniom do mieszkania obywatelki NN,  indagując ją, czy brała ślub kościelny. Biorąc pod uwagę przytoczone fakty, stanowiące  o działalności szkodliwej politycznie i społecznie ks. Jana Janowskiego Prezydium Rady Narodowej miasta Wrocławia uprzedza, że w razie nieskuteczności zarządzeń Kurii, zwróci się  z prośbą o usunięcie go z zajmowanego stanowiska kościelnego. 
W obronie księdza stanęła Wrocławska Kuria Archidiecezjalna. W jej imieniu ks. biskup Andrzej Wronka odniósł się krytycznie do stanowiska Prezydium PRN. Zanim sprawa się wyjaśniła, lekarze zidentyfikowali u księdza Janowskiego niezwykle rzadką i ciężką chorobę – sarkoidozę. Diagnoza lekarzy była bezlitosna: księdzu Janowi dawano tylko kilka tygodni życia. Po wielu miesiącach walki organizm przezwyciężył chorobę. Na osobistą prośbę proboszcza Jana Kozaka, po odbytej kuracji przeniesiono księdza Jana do parafii pw. św. Bonifacego w Zgorzelcu.

Ojciec duchowny

Po trzech latach pracy w zgorzeleckiej parafii, 1 sierpnia 1967 powołano księdza Janowskiego na ojca duchownego w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym we Wrocławiu,  na mocy dekretu księdza biskupa Bolesława Kominka. Powierzono także stanowisko moderatora Ośrodka Powołań Kapłańskich i Zakonnych Archidiecezji Wrocławskiej. Z zachowanych relacji wynika, iż formacje alumnów były jego głęboką troską, której poświęcił wiele wysiłku. Efektem wytężonej pracy była też rozprawa licencjacka pt. „Elementy formacji seminaryjnej w świadomości alumnów-żołnierzy na podstawie analizy dokumentów osobistych”.
Z tego okresu pochodzi też pokaźna korespondencja, obejmująca 750 listów do podopiecznych, ukazująca troskę o duchowy rozwój alumnów, powołanych do służby wojskowej

Proboszcz w Oławie

W 1980 ks. Jan Janowski zwrócił się z prośbą do arcybiskupa Henryka Gulbinowicza o zwolnienie z funkcji ojca duchownego w seminarium. Jego pragnieniem było poświęcenie się pracy duszpasterskiej w parafii. 26 czerwca tego roku otrzymał nominację na proboszcza parafii Matki Boskiej Pocieszenia w Oławie, a wkrótce potem dziekana dekanatu oławskiego. Ksiądz Jan przychodził do miasta, w którym pracowali wybitni księża – Tadeusz Pilawski i Feliks Oko, a przede wszystkim Franciszek Kutrowski.
Nowy proboszcz był świadom ciężaru i odpowiedzialności. Początki jego pracy w Oławie nie były łatwe. O swoich rozterkach i potrafił opowiadać nielicznym. Szczególne zrozumienie i pomoc w trudnych chwilach zawsze znajdował u najbliższych.
Po powstaniu diecezji legnickiej, na prośbę swojego przyjaciela, legnickiego ordynariusza  księdza biskupa Tadeusz Rybaka, podjął się prowadzenia zajęć w Wyższym Seminarium Duchowym w Legnicy. Z czasem poprawiała się też jego pozycja jako proboszcza w Oławie. Zaangażowanie w pracę duszpasterską i gorliwość spowodowały, że parafianie stopniowo nabierali do niego coraz większego zaufania.

W stanie wojennym

Początki pracy ks. Jana Janowskiego w Oławie zbiegły się z prawdziwym powiewem wolności.  Przez kraj przelewała się fala strajków, a na Wybrzeżu rodziła się „Solidarność”. Rok później, w czerwcu 1981, w święto Bożego Ciała,  oławski dziekan zorganizował wspólnie z lokalnym oddziałem NSZZ „Solidarność” polową mszę świętą, odprawioną na stadionie przy ulicy Sportowej, która była jawną manifestacją jedności i solidarności ludzi   w obronie praw Polaków.
11 listopada 1981 ksiądz Janowski odprawił mszę świętą za Ojczyznę, a następnie poświęcił na Rynku sztandar „Solidarności” Jelczańskich Zakładów Samochodowych, który następnie przez wiele lat ukrywał w… swoim łóżku.
W czasie stanu wojennego ks. dziekan Jan Janowski przypominał w swoich homiliach o przyrodzonych prawach narodu, domagał się legalizacji „Solidarności”, przywrócenia wolności słowa i myśli.Odnowienie poświęcenia sztandaru jelczańskiej „Solidarności” w kościele MBP, 26 listopada 1989 Pomimo licznych prób zastraszania przez służbę bezpieczeństwa,  odprawiał msze święte w intencji Ojczyzny, podawał do publicznej wiadomości informacje o represjach, jakie spotykały działaczy opozycyjnych, aktywnie włączał się do akcji niesienia pomocy prześladowanym za działalność w strukturach podziemnych.
Jego niezłomna postawa sprawiła, że w kościele pw. Matki Boskiej Pocieszenia znalazły się w eksponowanych miejscach tablice poświęcone papieżowi Janowi Pawłowi II, marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu, księdzu Jerzemu Popiełuszce, żołnierzom Armii Krajowej oraz Polakom pomordowanym przez Sowietów. Z jego inicjatywy wmurowano tablicę poświęconą księdzu prałatowi Bernardowi Lichtenbergowi.
Za swoją ofiarną pracę ksiądz Jan Janowski został uhonorowany w 1982 przywilejem noszenia rokiety i mantoletu (jako kanonik), a w roku 1985 podniesiono go do godności kapelana honorowego Ojca Świętego.

Domański, wolność
i… śmierć

W czasie swojej posługi duszpasterskiej w Oławie ks. Jan musiał zmierzyć się z problemem maryjnych objawień Kazimierza Domańskiego. Stanowisko, jakie zajął w tej sprawie,  odznaczało się wiernością i lojalnością wobec władz Kościoła. Opierając się na orzeczeniu Komisji Episkopatu Polski z 17 stycznia 1986 w jednym z kazań stwierdził, że objawienia oławskie nie mają nic wspólnego z nadprzyrodzonością, a cała działalność pana Kazimierza Domańskiego jest prowadzona samowolnie, bez łączności z władzami Kościoła rzymskokatolickiego.  
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości  w 1989 roku zaangażował się do wielu akcji społecznych i charytatywnych na rzecz miasta i jego mieszkańców. Przy jego udziale powstał m.in. pomnik Losów Ojczyzny, poświęcony przez kardynała Henryka Gulbinowicza.
Zmarł nagle 28 lutego 1994, gdy szedł, aby odprawiać nabożeństwo w kościele pw. św. Józefa. Przy trumnie gromadzili się mieszkańcy, przyjaciele i duchowni. Obecni byli m.in. kardynał Henryk Gulbinowicz, biskupi Tadeusz Rybak i Józef Pazdur oraz ksiądz infułat Władysław Bochnak – wikariusz generalny diecezji legnickiej.
Księdza Jana Janowskiego pochowano 3 marca 1994 na cmentarzu komunalnym w Oławie przy ulicy Zwierzynieckiej. W pogrzebowej homilii bp Tadeusz Rybak stwierdził: Ksiądz Jan był Bożym kapłanem, który czuł kapłaństwo, który nigdy tego kapłaństwa nie poniżył, który na posterunku zakończył życie. Moi Drodzy! Swoją modlitwą okazujecie, że polski kapłan jest bardzo potrzebny także i dzisiaj, aby umacniać w naszych sercach Bożą prawdę i zasadny moralności, które od Boga pochodzą i stoją na straży człowieka.
Do swoich parafian ks. Jan Janowski skierował ostanie słowo w napisanym przez siebie testamencie, gdzie wyraził ostatnią wolę i osobiste życzenie: – Do parafian szczególnie zwracam się! Wierzcie w Jedynego Boga, miłujcie Ojczyznę i kochajcie się nawzajem jak Pan Bóg przykazał…
 
Tomasz Gałwiaczek
 
Fot.: archiwum „GP-WO”

Opracowanie redakcyjne, w tym tytuł i śródtytuły –
Krzysztof Andrzej Trybulski

 

 

Kategoria artykułu: Historia

reklama

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.