reklama

Piotr Karłowicz (skacze do piłki) mógł rozstrzygnąć zwycięsko ten mecz. Przechodzącą piłkę meczową uderzył jednak daleko w aut!

Wielki kac! Wygrany pojedynek, a jednak przegrany…

Siatkówka III liga

To się nie mogło nie udać. To był mecz z kategorii tych, które należało wygrać. „Volley” prowadził 2:0, w czwartym secie miał piłkę meczową, a ostatecznie schodził z boiska pokonany 2:3

 

Do Jelcza-Laskowic przyjechała 1 kwietnia jedna z najlepszych trzecioligowych drużyn – ZTS Ząbkowice Śląskie. W tabeli przeciwnik dużo lepszy. Szanse na zwycięstwo teoretycznie niewielkie. A tymczasem…

Reklama

Pierwszy set rozpoczął się serią zepsutych zagrywek podopiecznych Krzysztofa Pilawy. Poza kilkoma łatwo oddanymi punktami, gra wyrównana. Goście z Ząbkowic osiągnęli przewagę i utrzymywali różnicę dwóch, maksymalnie trzech punktów. TS „Volley” Jelcz-Laskowice z minuty na minutę grał jednak coraz lepiej. Ważne punkty zdobywali Krzysztof Zarzycki, Dawid Łapiak i Przemysław Sobierski. Głównie dzięki tej trójce i skutecznemu rozegraniu Mateusza Wróbla, który w trakcie seta zmienił Marka Dolatę, końcówka należała do gospodarzy. Tę partię wygrali 26:24.
Podobnie jak kończył się pierwszy set, tak zaczął się drugi. „Volley” wyraźnie rósł w siłę, co potwierdzał każdą kolejną akcją. Już na początku odskoczył rywalom na pięć punktów. Szczególnie skuteczne były ataki środkiem. Punkty zdobywali Dawid Parzonka i Piotr Karłowicz. Również niezawodny był na skrzydle kapitan Dawid Łapiak. Kibice zobaczyli pokaz niezłej siatkówki. Prawdopodobnie był to najlepszy „Volley” w tym sezonie. Zawodnicy z Ząbkowic nie potrafili dotrzymać kroku rywalom. Przegrali 18:25 i w meczu było już 2:0 dla jelczan.
Goście mieli ostatni moment, by się obudzić. Na trzecią partię wyszli mocno zmotywowani i skoncentrowani. Nie popełniali już błędów, a kolejne dobre akcje przywracały im wiarę w odwrócenie losów spotkania. Ostatecznie wygrali 25:21 i wrócili do gry.
Czarty set był od początku bardzo wyrównany. Gra punkt za punkt trwała długo, obie strony wytrzymywały wojnę nerwów i nie pozwalały rywalom na ucieczkę. W końcówce podopieczni Krzysztofa Pilawy odskoczyli na kilka punktów. Mogli rozstrzygnąć mecz, ale przechodzącej piłki meczowej nie wykorzystał najwyższy w „Volleyu” Piotr Karłowicz. Jak się potem okazało, to był najważniejszy moment tego spotkania. ZTS wygrał czwartą partię 28:26, a w tie-breaku rozprawił się z rywalem 15:8.
– Czuję potężnego kaca, ponieważ przegraliśmy wygrane spotkanie – ubolewał po meczu trener Krzysztof Pilawa. – W czwartym secie prowadziliśmy 23:20, potem mieliśmy piłkę meczową, ale jej nie wykorzystaliśmy. Mieliśmy jeszcze inne szanse na skończenie tego meczu, ale nie daliśmy rady. Wysokiej klasy przeciwnik czekał na nasze błędy i skutecznie z nich korzystał. Nie chcę mówić, że w tie-breaku spadło z nas ciśnienie, ale nie da się ukryć, że po pechowej czwartej partii, atmosfera w drużynie siadła. Wielka szkoda, ponieważ rozegraliśmy jeden z lepszych pojedynków w tym sezonie. Drużyna z Ząbkowic jest wysoko w tabeli, a my potrafiliśmy się jej postawić. Pojedyncze piłki zdecydowały o porażce. W siatkówce mówi się czasem, że jak się nie wygra 3:0, prowadząc 2:0, to się przegrywa 2:3. I tym razem to porzekadło się sprawdziło. Nasza sytuacja w tabeli szczególnie się nie zmienia, ale wygranie z takim przeciwnikiem na pewno uskrzydliłaby zespół. To był nasz ostatni mecz w tym sezonie we własnej hali, więc tym bardziej żałujemy, że nie udało nam się odpowiednio pożegnać z kibicami. Za nami trudny sezon, w którym nie zaprezentowaliśmy pełni swoich umiejętności. Z różnych powodów. Dopadły nas kontuzje i różne niespodziewane absencje. Niewiele było takich meczów, w których mogliśmy grać pełnym składem. Raz graliśmy lepiej, innym razem gorzej. Uważam jednak, że potencjał tej drużyny jest dużo wyższy niż jej końcowe miejsce w tabeli. Szkoda, że nie udało się powalczyć o tę pierwszą piątkę, a to było naszym przedsezonowym celem.
TS Volley: Marek Dolata, Dawid Łapiak (k), Piotr Karłowicz, Przemysław Sobierski, Krzysztof Zarzycki, Dawid Parzonka, Grzegorz Bogucki (L), Grzegorz Krawczyk (L) oraz Mateusz Wróbel, Tomasz Czajka i Michał Lentner.

Tabela
1. MUKS Ziemia Milicka 22 63 65:07
2. Siatkarz Bierutów 24 63 65:15
3. ZTS Ząbkowice Śl. 23 48 52:31
4. SMS Oborniki Śląskie 23 44 51:32
5. Pogoń Góra 23 40 47:38
6. Ikar Legnica 22 40 50:40
7. Ogień Żmigród 23 33 44:48
8. Ren-But Złotoryja 23 30 37:47
9. Sudety Kamienna Góra 24 30 39:51
10. TS Volley Joyline J-L 23 29 38:49
11. Kudowianka Kudowa-Zdrój 23 26 35:50
12. UKS Tygrysy Strzelin 23 5 13:67
13. KS Jelenia Góra 24 2 9:71
*

Kamil Tysa ktysa@gazeta.olawa.pl

Kategorie: Sport

Tagi: ,,,,,,,

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.