reklama

- Człowiek potrafi walczyć o swoje człowieczeństwo i godność nawet wobec takiego wyzwania jak nieuleczalna choroba i śmierć - mówi Krzysztof Szmyd z "Hospicjum dla Dzieci Dolnego Śląska"

Doświadczenie straty dziecka jest niezwykle trudne

Rozmawiamy z doktorem nauk medycznych Krzysztofem Szmydem z zespołu wrocławskiego „Hospicjum dla Dzieci Dolnego Śląska”

– Od kiedy działacie?

Reklama

– „Hospicjum dla Dzieci Dolnego Śląska” działa pod taką nazwą od kilku miesięcy, a dokładnie od kwietnia 2016 mamy pierwszych pacjentów. Nasza organizacja jest stowarzyszeniem utworzonym przez personel medyczny hospicjum, który od lat zajmował się nieuleczalnie chorymi dziećmi. Do wiosny 2016 pracowaliśmy wszyscy w Fundacji „Wrocławskie Hospicjum dla Dzieci”. Są u nas osoby mające 13 lat doświadczenia w medycynie paliatywnej, większość pielęgniarek i lekarzy pracuje ponad 5 lat w tej dziedzinie. Biorąc pod uwagę, że jest nas blisko 30 osób, jesteśmy prawdopodobnie największym zespołem hospicyjnym dla dzieci w kraju. Ponieważ większość pacjentów, którymi opiekowaliśmy się w ramach Fundacji zdecydowała się pójść za nami, od razu staliśmy się bardzo dużym hospicjum, największym w województwie. Co ciekawe – historia zatoczyła wielkie koło, bo dziś znów wróciliśmy po latach na ulicę Bujwida, gdzie ma siedzibę Stowarzyszenie. Działalność medyczną prowadzimy natomiast w szpitalu ojców bonifratrów przy ulicy Traugutta – tam są nasze biura, magazyn, a do dzieci jeździmy do ich domów na obszarze całego województwa.

– Kto pracuje w hospicjum? Ilu lekarzy, ile pielęgniarek, ilu wolontariuszy?

– Nasze hospicjum jest największe lub drugie pod względem wielkości w Polsce – jest jeszcze jedno na wschodzie kraju, bardzo do nas podobne, stąd moje wątpliwości. Łącznie jest nas blisko 30 pracowników. Około połowy stanowią pielęgniarki/pielęgniarze, poza tym pracują u nas lekarze, psycholodzy, pracownicy biurowi, kapelan. Dla części pracowników Hospicjum dla Dzieci Dolnego Śląska jest podstawowym miejscem pracy, dla części jest to praca dodatkowa. Wolontariusze to kolejna duża grupa, raz większa, raz mniejsza, w zależności od tego, co w danym momencie robimy. Kilku wolontariuszy działa regularnie w rodzinach, ale tutaj na pewno jest jeszcze sporo „wakatów”, więc nieustannie zapraszamy. Wolontariat w hospicjum dla dzieci potrafi być doświadczeniem niezwykłym, bo tak naprawdę chyba każdy człowiek ma w sobie pokłady dobra, życzliwości, troski o innych. To doświadczenie może ułatwić wydobyć ja na powierzchnię, wystarczy spróbować. Od razu dodam kilka słów o moim marzeniu – chciałbym stworzyć grupy wolontaryjne działające nie tylko we Wrocławiu (bo tak jest dziś), ale także w mniejszych miejscowościach. Wolontariat w rodzinie sprawdza się tylko wtedy, gdy do rodziny jest blisko, a więc tam, gdzie są pacjenci, muszą być wolontariusze. Informacje dla chętnych, numery telefonów, są na naszej stronie internetowej www.hospicjum-dolnyslask.pl. Wystarczy kilka chwil, by zacząć.

– W jaki sposób można wesprzeć hospicjum? Czy organizujecie jakieś akcje charytatywne?

– Nasze hospicjum, jak większość tego typu jednostek w Polsce, ale też w innych krajach, organizuje spotkania, koncerty, zbiórki. Tego typu działalność nie tylko u nas nie jest w pełni finansowana przez instytucje zapewniające ubezpieczenie zdrowotne. Dla nas istotna jest na przykład rehabilitacja dla dzieci, na którą środki z NFZ nie starczają. Jeśli chcielibyśmy zapewnić każdemu z 60 podopiecznych choćby jeden zabieg rehabilitacyjny w tygodniu, robi się z tego kwota około 200 000 zł rocznie. Do tego zakupy sprzętu medycznego – koncentratorów, ssaków, materacy, łóżek, dziś też mamy dwa samochody służbowe dla 30 osobowej instytucji, więc – jak widać – potrzeby są spore. Współpracujemy z lekarzami różnych specjalności, którzy pomagają nam rozwiązać najtrudniejsze problemy medyczne ciężko chorych dzieci, z którymi mamy kontakt. Nawet jeśli wielu z nich gotowych jest pomagać naszym dzieciom wolontaryjnie, to wciąż potrzebujemy gabinetu, gdzie znajdzie swoje miejsce nasza przychodnia dla dzieci nieuleczalnie chorych dzieci. A zatem musimy prosić o pomoc, ale ponieważ już przetrwaliśmy w tym roku dramatyczny kryzys, jesteśmy pełni nadziei, że na to, co dobre i konieczne wśród naszych pomysłów, znajdą się środki. Wierzymy, że znajdą się Ci, którzy zechcą naszym dzieciom, naszym rodzinom nieco pomóc.

Organizujemy różne kwesty, kiermasze, akcje, koncerty, a wszystko po to, aby jak najwięcej osób usłyszało o nas i mogło nam pomóc.

Nie tylko my organizujemy różne akcje. Także wspaniali ludzie wspierają nas i na rzecz naszych podopiecznych pozyskują środki. Doskonałym tego przykładem będzie nadchodzący koncert charytatywny, który odbędzie się 10 stycznia w Centrum Sztuki w Oławie. Organizują to osoby zaprzyjaźnione z naszym hospicjum – wójt gminy Domaniów Wojciech Głogulski oraz sołtys Domaniowa Tomasz Pach. Wiele zawdzięczamy również artystom, którzy zgodzili się wystąpić dla nas bezpłatnie. Panie z Kół Gospodyń Wiejskich przygotują dla gości pyszne wypieki, a wszystko po to, by umilić nam czas we wtorkowe popołudnie i wesprzeć hospicjum.

Rozmawia Jerzy Kamiński. Pełny wywiad można przeczytać w wydaniu papierowym naszej gazety, dostępnym również w wersji elektronicznej: http://www.egazety.pl/ryza/e-wydanie-gazeta-powiatowa-wiadomosci-olawskie.html

plakat-koncert-druk

 

 

 

Kategorie: Rozmowy

Tagi: ,,,,

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.