reklama

Łobuz z Sobociska. Zgłoś swojego białego koguta!

Ten przystojny trzylatek biega po podwórku państwa Bronisławy i Michała Wagnerów z Sobociska. To jedyny kogut. Wodzi stadko 16 kur, dających jajka na własne potrzeby gospodarzy. Dlaczego Łobuz? Bo, jak mówi pani Bronisława, nie daje żyć kurom, choć wiekowy jest, dokucza im, biega za nimi, czasem nawet nie mogą wyjść z kurnika wyjść.

 

– Jak mąż się uparł na te kury, bo nie mieliśmy wcześniej, to mu mówię, że trzeba przewodnika stada – opowiada pani Bronisława. – No i dlatego tego jednego koguta kupiliśmy, aby kury były bezpieczne. Sprawdza się jako kogut, nie ucieka, pilnuje kur, to jest jego stadko, nawet jak się zbliża kot, to on jest takim obrońcą. Nie walczy z innymi, ale też nie bardzo się daje. Na podwórku jest taki pies obronno-zaczepny, ale kogut nie ucieka przed nim, nie boi się.
Dawniej gospodarstwo było rozległe. Ociec pani Bronisławy miał niemal 10 hektarów pola, więc jak na tamte czasy to było dużo.

Reklama

– Wtedy wieś żyła z tego, co wyprodukowała, czyli z mleka, sera, śmietany, masła… – opowiada pan Michał. – Wszystko w domu produkowane. Ciężko pracowali teściowie.
– Nie było mięsa na co dzień – dodaje żona. – Ubój świń to był dwa razy w roku, na Wielkanoc i Boże Narodzenie. A tak to było tylko to, co jest na ogrodzie, co rosło na polu. Z tego się wszystko robiło, gotowało, a nie jak teraz, że bez mięsa nie ma obiadu.
Rodzice pani Bronisławy pochodzą z okolic Obertyna. Tam też jej dziadek prowadził gospodarstwo, ojciec mu pomagał. Tu przyjechali w czerwcu 1946 roku. – Wcześniej z transportem wylądowali na Pomorzu – mówi pani Bronisława. – A stryj tu został, brat ojca. To znaczy w ogóle nie wracał po wojnie na wschód . Ojciec wrócił, bo miał rodzinę, a stryj był kawaler. Mówił, że się rozejrzy, gdzie nasi ludzie. No i tak ciągnęli do swoich, bo tu wszyscy z tych naszych stron. Wiadomo, ziemi szukali, bo tam w granicach obecnej Ukrainy wspaniałe ziemie są. No i szukali tu też takiej urodzajnej. Nie bardzo dobrze trafili, chociaż ojciec miał trochę tej dobrej, trochę też takiej podlejszej.
Dziś państwo Wagnerowie gospodarzą na 30 arach, z czego 2/3 to ogród. Pani Bronisława gwarantuje, że Łobuz nie trafi do rosołu. – U nas ma dożywocie – zapewnia. – Jak on służy, to dlaczego mam go zabijać?
Tekst i fot. Jerzy Kamiński

Jeśli po twoim podwórku, albo twojego sąsiada, biega dorodny biały kogut, zgłoś go do gazety – przyjedziemy, zrobimy zdjęcia, porozmawiamy. Ważna może być też sama satysfakcja, że to właśnie po tym podwórku dumnie spaceruje koguci król, o względu którego zabiegać będą wszystkie powiatowe kury. Prezentacja dorodnych białych kogutów na łamach naszej gazety to doskonała okazja, by dowiedzieć się wszystkiego o herbowym ptaku. Właściciel każdego białego koguta zgłoszonego dla naszej akcji otrzyma specjalny certyfikat potwierdzający, że jest posiadaczem żywego wzorca oławskiego herbu.

Koguty można zgłaszać telefonicznie, zadzwoń do mnie: 605 996 556, lub w redakcjach oławskiej i jelczańskiej w godzinach pracy biur ogłoszeń.

Łobuz z Sobociska – może nie jest calutki biały, ale na grzędzie w poczekalni na żywy wzorzec oławskiego herbu spokojnie może zasiąść. Przyznajemy zatem jego właścicielom specjalny certyfikat z podpisem i pieczęcią burmistrza Oławy oraz garść kogucich gadżetów z miejskiego wydziału promocji

Kategorie: Aktualności

Tagi: ,,,,,,,,

Komentarzy (1)

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.