<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>OKIEM TROSKLIWEJ MAMY - Blog Weroniki Kuszyk</title>
	<atom:link href="http://gazeta-olawa.pl/blog8/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://gazeta-olawa.pl/blog8</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Mon, 07 Nov 2011 18:16:36 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Krajobraz po bitwie</title>
		<link>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2011/11/07/krajobraz-po-bitwie/</link>
		<comments>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2011/11/07/krajobraz-po-bitwie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 Nov 2011 18:16:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-olawa.pl/blog8/?p=127</guid>
		<description><![CDATA[Mogłoby się wydawać, że pierwszy krzyk dziecka to początek wielkiego szczęścia w naszym życiu, że  zniknie ból, a wszystkie trudy porodu oraz ciąży mamy już za sobą. Położne kładą nam dziecko na piersi, chwila ta jest niezapomniana. Do momentu, gdy zabierają noworodka do mycia, ważenia, mierzenia a kobietę czeka ciąg dalszy atrakcji, czyli zszywanie i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mogłoby się wydawać, że pierwszy krzyk dziecka to początek wielkiego szczęścia w naszym życiu, że  zniknie ból, a wszystkie trudy porodu oraz ciąży mamy już za sobą. Położne kładą nam dziecko na piersi, chwila ta jest niezapomniana. Do momentu, gdy zabierają noworodka do mycia, ważenia, mierzenia a kobietę czeka ciąg dalszy atrakcji, czyli zszywanie i nowe doznania bólowe, o których nikt nas nie uprzedzał. Bez względu na rodzaj porodu &#8211; krajobraz po bitwie jest podobny &#8211; rany, szwy i bardzo dokuczliwy ból, który będzie towarzyszył świeżej mamie jeszcze przez pewien czas.</p>
<p>Gdyby kobieta po porodzie mogła zajmować się tylko pielęgnacją noworodka, to większość mam byłaby zachwycona pojawieniem się swojej latorośli na świecie. Dlaczego bywa inaczej? Bo poza opieką nad maleńkim dzieckiem czeka nas jeszcze trud karmienia piersią, dbanie o własne rany i przede wszystkim poradzenie sobie z własną psychiką i bólem poporodowym.</p>
<p>Oddział, na którym leżą po porodzie mamy i ich dzieci jest z pozoru miły i sympatyczny. Uprzejme pielęgniarki pokazują młodym mamom jak należy karmić noworodka… To znak, że trafiłyśmy na „dobrą” zmianę lub jesteśmy w trakcie tygodnia, gdzie dyżur ma kompetentna doradca laktacyjny. Gdy mamy mniej szczęścia naszymi dzidziusiami zajmują się pielęgniarki, które, delikatnie mówiąc, nie są powołane do pracy z dziećmi, czego dowodem jest brak delikatności, zapach papierosów i cyniczny ton głosu.</p>
<p>Reszta personelu – tak jak wszędzie – część jest miła, a reszta pracuje jakby za karę. Jedne panie w ciszy sprzątają salę, inne tarabanią o 6 rano i mają pretensje, że kobieta po porodzie krwawi.</p>
<p>Na pokoje nie można narzekać, jest czysto i przyjemnie, ale piętą achillesową są stare łóżka, które bardzo uprzykrzają pobyt w szpitalu. Ich wysokość jest odwrotnie proporcjonalna do wysokości, na jaką kobieta może podnieść nogę po porodzie. Z pewnością nie wpływa to kojąco na gojenie się ran…</p>
<p>Kobieta po porodzie musi znieść ból obkurczającego się brzucha, który wzmaga się, gdy mama karmi swojego dzidziusia. Jest to bardzo bolesne, ale po kilku dniach na szczęście się kończy.</p>
<p>Pielęgnacja noworodka jest banalnie prosta, ale jedynie dla pielęgniarek, które trzymając dziecko jedną ręką myją je pod kranem z wodą. Dla „jednodniowej” mamy abstrakcją jest nawet zmiana pieluszki, bo ciało noworodka jest przecież takie malutkie i delikatne, boją się, by nie zrobić mu krzywdy.</p>
<p>Poza dbaniem o swoje dziecko kobieta musi dobrze zadbać o siebie i swoją ranę po porodzie. To także zajmuje dość dużo czasu, ale im szybciej rana się zagoi tym lepiej dla nas.</p>
<p>Jeszcze jedną trudnością jest krótki i przerywany płaczem głodnego maluszka sen. Niełatwo się do tego przyzwyczaić i to polubić, ale nikt za nas tego nie zrobi…</p>
<p>Wbrew nazwie karmienie naturalne wcale nie jest takie proste i naturalne, trzeba się do tego przygotować psychicznie, nauczyć techniki karmienia i nie ulegać co niektórym pielęgniarkom, które na każdy płacz dziecka przychodzą z butlą mleka robiąc młodym matkom (które chcą karmić piersią) niedźwiedzią przysługę.</p>
<p>Do tego niestety dochodzi ból podczas karmienia. Piersi muszą się przyzwyczaić do ssania a to często trwa dni a nawet tygodnie zanim karmienie naturalne stanie się bezbolesne, a potem całkiem przyjemne.</p>
<p>Jeszcze jednym minusem karmienia bywa dieta, którą czasem trzeba stosować. Zdarza się tak, gdy dziecko jest na coś uczulone lub jakiś produkt z naszego menu ewidentnie wpływa na ból brzuszka u maleństwa. Nawet bez owej diagnozy kobiety katują się restrykcyjną dietą, bo tak karzą nam wszyscy wokoło: pediatrzy, znajome mamy, babcie. Dlatego często chodzimy głodne i złe, bo nawet nie mamy czasu zjeść tyle ile potrzebuje teraz organizm mamy karmiącej. Z drugiej zaś strony w poradnikach i gazetkach dla mam jest napisane, że należy zdrowo się odżywiać, aby mamie i dziecku niczego nie brakowało…</p>
<p>Biorąc do kupy te wszystkie przeciwności naprawdę trudno być zawsze uśmiechniętą mamą, zwłaszcza gdy rodzicielstwo przytrafia się nam po raz pierwszy. Jeżeli dojdą jeszcze do tego kwestie egzystencjalne (czy będę dobrą matką, czy dziecko zabierze mi wolność, czy będę atrakcyjna dla męża) i życiowe (czy mam wsparcie i pomoc u partnera, nadwaga po ciąży itp.) to można wpaść w depresję…</p>
<p>Co zrobić, żeby pozytywnie przeżyć ten piękny, ale trudny czas? Nastawić się bojowo i zadaniowo, zwłaszcza zaraz po porodzie. Będzie bolało i tego nie da się ominąć (zawsze można poprosić pielęgniarki o tabletkę przeciwbólową, która nie wpłynie negatywnie na karmienie) ale to wszystko minie, a potem będziemy cieszyć się urokami macierzyństwa i pierwszym uśmiechem maluszka. W szpitalu warto słuchać doradcy laktacyjnego, nawet, jeśli zabroni nam używania smoczka i dokarmiania noworodka co większość ludzi uważa za fanaberię. W domu zaś warto słuchać swojej intuicji, wyraźnie komunikować własne potrzeby i chęć pomocy, a jeżeli nie życzymy sobie wizyt, nawet teściowej i mamy to mamy do tego prawo.W razie dezorientacji warto mieć pod ręką numer do położnej z przychodni, do której należy dziecko i zaufanej mamy, która chętnie rozwieje wszelkie wątpliwości. Pocieszające jest też to, że za drugim razem na pewno będzie łatwiej i bardziej na luzie, ale żeby tak było musimy jakoś przejść ten pierwszy raz…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2011/11/07/krajobraz-po-bitwie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przygotowanie do rodzeństwa</title>
		<link>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2011/09/12/przygotowanie-do-rodzenstwa/</link>
		<comments>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2011/09/12/przygotowanie-do-rodzenstwa/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Sep 2011 11:31:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-olawa.pl/blog8/?p=123</guid>
		<description><![CDATA[Gdy oczekiwaliśmy pierwszego dziecka, z zapałem i wielką niewiadomą przygotowaliśmy siebie na to wielkie wydarzenie. Gdy oczekujemy kolejnego, mniej skupiamy się na sobie, a bardziej staramy się przygotować swoje pierworodne (i kolejne) na pojawienie się w domu nowego członka rodziny.
Chcielibyśmy, aby przyjęło rodzeństwo z otwartymi ramionami i było zadowolone z nowej rzeczywistości. Nie jest to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Gdy oczekiwaliśmy pierwszego dziecka, z zapałem i wielką niewiadomą przygotowaliśmy siebie na to wielkie wydarzenie. Gdy oczekujemy kolejnego, mniej skupiamy się na sobie, a bardziej staramy się przygotować swoje pierworodne (i kolejne) na pojawienie się w domu nowego członka rodziny.</p>
<p>Chcielibyśmy, aby przyjęło rodzeństwo z otwartymi ramionami i było zadowolone z nowej rzeczywistości. Nie jest to jednak tak oczywiste i wymaga wielkiego wysiłku zarówno przed jak i po urodzeniu się braciszka lub siostrzyczki.</p>
<p>Dobrze, że ciąża trwa większość roku, bo pomaga to przyzwyczaić się do myśli o posiadaniu rodzeństwa. Z drugiej zaś strony czas ten potwornie się dłuży a dla małego dziecka kilka miesięcy to cała wieczność. Może lepiej jest poczekać z tą informacją, aż zacznie powiększać się brzuch, szybciej zleci dziecku 4-5 miesięcy niż 8 i pół. Jest to też bardziej racjonalne gdy jednak ciąża się nie powiedzie i nie trzeba będzie tłumaczyć dziecku co się stało. To w teorii, a w praktyce sama wiem, że jest to prawie niemożliwe trzymać długo w tajemnicy tak radosną nowinę, bo chcemy podzielić się nią z najbliższymi osobami, do których dzieci z pewnością należą. Dlatego każdy sam wybiera odpowiedni moment, mając na uwadze fakt, że dziecko może wygadać się przed innymi w najmniej odpowiednim momencie…</p>
<p>Gdy mamy już za sobą poinformowanie starszaka o powiększającej się rodzinie należy mu o tym fakcie przypominać, ale nie nachalnie i bez przerwy, bo pomyśli, że teraz świat kręci się tylko wokół kolejnego potomka. Można tak przy okazji różnych zajęć opowiadać co dzidziuś robi w brzuchu i co będzie robić jak wyjdzie na świat. Trzeba bez ściemy zobrazować dziecku jak będzie wyglądać nasz dzień gdy urodzi się już dzidziuś. Że nie od razu będą grać razem w piłkę, z niemowlakiem trudno jest pogadać i często zdarza mu się płakać.</p>
<p>Jeżeli nie wiemy jak wytłumaczyć dziecku abstrakcyjną sytuację posiadania rodzeństwa, możemy posłużyć się przykładem z najbliższego otoczenia kogoś kto ma maluszka w domu. Warto też szukać pomocy w książkach dla dzieci z obrazkami, gdzie wyjaśnione jest jak to jest mieć dzidziusia.</p>
<p>Na pewno trzeba utwierdzać starsze rodzeństwo, że dzidziuś w brzuchu bardzo je kocha i cieszy się już na samą myśl, że ma fajną siostrę lub brata. Można skorzystać z pomysłu niektórych mam, które mają spakowany w torbie prezent dla starszego rodzeństwa i dają go w imieniu dzidziusia zaraz po jego urodzeniu.</p>
<p>Przed porodem możemy razem z pierworodnym posegregować ubranka dla dzidziusia, opowiedzieć mu, że też w nich „chodziło” i było taaakie malutkie. Można wspólnie zająć się zabawkami – pochować nieużywane już klocki, aby zrobić miejsce dla grzechotek.</p>
<p>Pod koniec ciąży powinnyśmy przygotować psychicznie dziecko do kilkudniowej nieobecności mamy, opowiedzieć, że będziemy z dzidziusiem w szpitalu, ale będzie mogło nas odwiedzać i zobaczyć swoje nowonarodzone rodzeństwo. Potem przyjedzie po nas z tatusiem i będziemy już wszyscy razem w domu.</p>
<p>Najważniejsze to spokojna, pogodna atmosfera, tak, aby dziecko czuło się bezpieczne a nie zagrożone nagłym trzęsieniem ziemi, które je czeka. Im dłużej, częściej i w zwykły sposób rozmawiamy o tym ze starszym rodzeństwem, tym łatwiej mu to wszystko zrozumieć i przyjąć jako naturalną kolej rzeczy.</p>
<p>Warto przy tej okazji rozwijać ambicje dziecka i zachęcać je do pomagania, ogromnie przy tym chwaląc. To zachęci do pomocy przy tych wszystkich monotonnych czynnościach, które trzeba przy maluszku wykonywać. Starszak może przynieść pieluszkę, polewać niemowlaka wodą w trakcie kąpieli czy nawet pchać wózek na spacerze, o ile ma na to ochotę.</p>
<p>Jeżeli się znudzi to też nie można mieć do niego pretensji, nie ma dla rodzeństwa bardziej denerwującej czynności niż przymusowa opieka nad młodszym bratem czy siostrą.</p>
<p>Warto uświadomić dziecku zalety posiadania siostry lub brata. Za jakiś czas starszak będzie miał kompana do zabaw i rodzeństwo, które będzie wpatrzone w niego i będzie go naśladować. A w przyszłości bratnią duszę, na której będzie mogło polegać i kolejną osobę, obok taty i mamy, do kochania.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2011/09/12/przygotowanie-do-rodzenstwa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zakąski, przegryzki, przekąski</title>
		<link>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2011/06/15/zakaski-przegryzki-przekaski/</link>
		<comments>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2011/06/15/zakaski-przegryzki-przekaski/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Jun 2011 20:49:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-olawa.pl/blog8/?p=121</guid>
		<description><![CDATA[Każdego dnia, wiele razy dziennie podgryzamy coś między trzema głównymi posiłkami. To samo dotyczy naszych dzieci -  jest tyle okazji w ciągu dnia, żeby przegryźć coś szybkiego. Pytanie co tak naprawdę przegryzają? Bo w sumie licząc przekąski z całego dnia tworzy się nam z tego niepostrzeżenie czwarty pełny posiłek.
Jeżeli ulegamy stwierdzeniu „ahh to dzisiaj dopiero [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Każdego dnia, wiele razy dziennie podgryzamy coś między trzema głównymi posiłkami. To samo dotyczy naszych dzieci -  jest tyle okazji w ciągu dnia, żeby przegryźć coś szybkiego. Pytanie co tak naprawdę przegryzają? Bo w sumie licząc przekąski z całego dnia tworzy się nam z tego niepostrzeżenie czwarty pełny posiłek.</p>
<p>Jeżeli ulegamy stwierdzeniu „ahh to dzisiaj dopiero drugie ciastko, nie przesadzaj” może okazać się, że miesięczny bilans przekąsek to paczka cukierków, 3 opakowania ciastek, 8 paczek chipsów, 15 lizaków i kolejne tyle w następnym miesiącu, bo z takiego nawyku trudno zrezygnować. Przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka, zwłaszcza młodego, któremu dopiero koduje się w głowie jak ma wyglądać jego jadłospis.</p>
<p>Współcześni rodzice mają naprawdę trudne zadanie, żeby nie dać się zwieść reklamom, nie dać się sterroryzować dziecku w sklepie, nie ulegać życzliwym babciom i ciociom, które chcą dać tylko jednego lizaka, nie zrobić przykrości pani sąsiadce lub ekspedientce częstującym naszego malucha czekoladą. Naprawdę trudno być konsekwentnym i codziennie odmawiać i tłumaczyć. Ale jeżeli mamy na uwadze wyższy cel, czyli nawyki naszego dziecka, jego zdrowe zęby, brak otyłości i ogólne dobre zdrowie to może łatwiej jest żyć według własnych zasad i nie dręczyć się ironią innych ludzi. Zwłaszcza, gdy nie mają oni merytorycznych argumentów ani dostatecznej wiedzy w tym zakresie.</p>
<p>Ciężko żyje się w środowisku, gdzie trzeba się tłumaczyć z każdej gumy, której nie damy dwulatkowi, dlatego poza edukacją dzieci trzeba też zabrać się za edukację wielu rodziców. Gdy wpychają w swoje dzieci batony, paluszki i inne śmieciowe jedzenie nie szanują jego zdrowia i tym samym jego samego. Jeżeli dziecko od maleńkości będzie jadło głównie cukier i tłuszcz to w dorosłym życiu raczej nie zmieni nawyków i odbije się to w końcu na jego zdrowiu. Może nie od razu, może dopiero za dekadę lub dwie, ale skutki małowartościowej diety kiedyś wychodzą i to w różnych chorobach…</p>
<p>Pytanie, które trzeba sobie zadać, to dlaczego daję dziecku coś bezwartościowego? Lub &#8211; dlaczego nie daję dziecku czegoś bardziej wartościowego? Z bezmyślności i niewiedzy? Żeby mieć pewność że zje i mieć kolejny posiłek „z głowy”? Żeby zrobić mu przyjemność? Bo banan, marchewka czy ogórek kiszony to przykry obowiązek? Przecież każdy ma swoje ulubione owoce, warzywa, desery własnej roboty i maluch nie musi znać od małego smaku chipsów. Jeszcze ma na to czas i na pewno ta przyjemność go nie ominie. Pójdzie do szkoły, do kolegów i na pewno zdąży jeszcze wszystkiego spróbować. Im będzie jednak starszy tym lepiej, bo chipsy nie będą pierwszą rzeczą, po którą będzie sięgać w szkolnym sklepiku. Jeżeli mama – autorytet – ładuje w maluszka chipsy na drugie śniadanie to później naturalnym odruchem będzie kupowanie ich na wszelkie przekąski.</p>
<p>Trzeba więc zacząć od nas, dorosłych, zmienić nasze myślenie na temat pożywienia, które dzieli się na nudne &#8211; domowe i fantastyczne &#8211; kupowane w na stoisku ze słodyczami. Mama (lub tato) też mogą zrobić coś pysznego na deser i nie musi to być tort. Zwłaszcza teraz w sezonie jest mnóstwo owoców, z których można zrobić koktajl, lody sorbetowe, jogurt naturalny z owocami i wiele innych zdrowych smakołyków.</p>
<p>To samo dotyczy się miejsc, gdzie dziecko spędza większość swojego czasu – u babci, opiekunki, w przedszkolu lub szkole. A przedszkola są różne i różnej jakości posiłki się tam podaje. Zupy na kostkach i vegecie zamiast mięsno-warzywnego wywaru, batony na podwieczorek zamiast tradycyjnego kisielu z owoców – to wszystko sprawia, że dzieci nie dostają tego, co wartościowe i wspomagające ich rozwój. A co gorsza wyrabiają złe nawyki. Ostatnio w Internecie prowadzona jest akcja zbierania podpisów pod petycją dotyczącą żywienia dzieci w przedszkolach <a href="http://dziecisawazne.pl/petycja/">http://dziecisawazne.pl/petycja/</a></p>
<p>A chyba jedyną szkołą w Polsce, która w pełni dba o żywienie swoich uczniów i ich wiedzę w tym temacie jest tak bliska nam SP w Kiełczowie pod Wrocławiem. W sklepiku szkolnym nie ma batonów, chipsów, oranżady czy coli. Dla tych uczniów bylejakie jedzenie to obciach, bo oni wiedzą, na czym polega mądre odżywianie. Szkoła im pokazała jak można smacznie i zdrowo zajadać wiosenne kanapki z warzywami ze szkolnego ogródka, który prowadzą uczniowie. Hitem w sklepiku są… obrane marchewki. Na stołówce królują sezonowe zupy i domowe świeże jedzenie.</p>
<p>Oczywiście, że jak ktoś bardzo chce to pójdzie w przerwie do zwykłego sklepu i kupi sobie batona, ale szkoła nie wyrabia złych nawyków, nie kusi słodyczami i pozostawia rozsądną alternatywę: banan, jabłko czy może wartościowa kanapka na drugie śniadanie. Dokładnie robi to, co powinni w domu robić rodzice – pozostawić dziecku wybór, ale w zdrowych granicach.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2011/06/15/zakaski-przegryzki-przekaski/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak nie roztyć się w ciąży?</title>
		<link>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2011/04/21/jak-nie-roztyc-sie-w-ciazy/</link>
		<comments>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2011/04/21/jak-nie-roztyc-sie-w-ciazy/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 21 Apr 2011 18:06:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-olawa.pl/blog8/?p=119</guid>
		<description><![CDATA[Ciąża już z definicji zakłada przytycie i nie ma od tego odwołania, jednak dziecko pod sercem nie musi oznaczać fałdek na plecach i rozstępów na udach. Ile więc należy przytyć w ciąży, żeby nie zostać po porodzie z nadprogramowym tłuszczykiem?
Nie jest to banalnie proste, ale przy odrobinie samodyscypliny jak najbardziej możliwe. Wiele zależy od nas [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ciąża już z definicji zakłada przytycie i nie ma od tego odwołania, jednak dziecko pod sercem nie musi oznaczać fałdek na plecach i rozstępów na udach. Ile więc należy przytyć w ciąży, żeby nie zostać po porodzie z nadprogramowym tłuszczykiem?</p>
<p>Nie jest to banalnie proste, ale przy odrobinie samodyscypliny jak najbardziej możliwe. Wiele zależy od nas samych, jeżeli od początku pozwalamy sobie na wszystkie zachcianki a stan błogosławiony jest wytłumaczeniem na jedzenie chipsów w nocy to nie spodziewajmy się cudów. Tłuszczyk odłoży nam się nie tylko z przodu, ale również z tyłu i z boku.</p>
<p>Warto zacząć od początku ciąży, z jednej strony jest łatwo, bo wiele kobiet traci apetyt nie mówiąc o wymiotach, które nie pomogą przytyć. Z drugiej strony mdłości nie pozwalają na regularne i normalne jedzenie, czasem apetyt wraca dopiero późnym wieczorem, a nocne jedzenie ma swoje konsekwencje…</p>
<p>Aby zachować choć niektóre wymiary sprzed ciąży potrzeba nam trochę ruchu i aktywności fizycznej. Jest wiele ćwiczeń i sportów, które mogą uprawiać kobiety w „zdrowej” ciąży. Najbezpieczniejszy i najmniej męczący jest codzienny spacer. Kobiety z zagrożoną ciążą mają utrudnioną sytuację, bo nie powinny się przemęczać a leżąc w łóżku trudno o aktywne życie. Jeżeli jednak ciąża nie jest zagrożona, to „uciekanie” na zwolnienie chorobowe raczej nie posłuży naszemu ciału, bo bezczynne siedzenie w domu to niestety dodatkowe kilogramy.</p>
<p>Dziecko z całym „bagażem”, czyli łożyskiem, wodami płodowymi, powiększoną macicą itd. waży pod koniec 9 miesiąca ok. 10-12 kg. Reszta to&#8230; kochane ciałko lub jak kto woli &#8211; fałdki tłuszczu, z którymi coś potem trzeba zrobić.</p>
<p>W teorii to bardzo proste, ale która kobieta przybiera tak niewiele? I jak to zrobić? Nawet gdy mamy tzw. zachciewajki, to lepiej podjadać owoce, marchewkę, chrupki kukurydziane niż tłuste zagryzki. Należy się kontrolować i np. co 2 tygodnie ważyć. W pierwszym trymestrze nie musimy przytyć ani kilograma, bo dzidziuś jest jeszcze bardzo malutki. W kolejnych miesiącach każda kobieta nabiera brzuszka inaczej, jedne mają go od razu, a inne dopiero w 7 miesiącu. Im bardziej zaawansowana ciąża tym szybciej rośnie dziecko. Suma kilogramów na koniec (pojedynczej) ciąży powinna niewiele przekraczać 12 kg. Istotna jest również waga z jakiej stratuje się w ciąży – jeżeli mamy niedowagę to zazwyczaj przytyje się więcej, niż z prawidłową masą ciała. Gdy zaś ciąża zastaje nas już z kilkoma kilogramami powyżej normy to przyrost wagi powinien być mniejszy.</p>
<p>Znam wiele kobiet, które mimo sporej nadwagi w ciąży wróciły do swojej dawnej figury, niemniej musiały one sporo się napocić. Karmienie piersią na pewno sprzyja zrzuceniu tego, czego chciałybyśmy się pozbyć. Myślę też, że łatwiej zapobiegać niż leczyć i wiem, że przy opiece nad niemowlakiem nie ma czasu na myślenie „hmm… jak tu pozbyć się tłuszczyku”. A tym bardziej na regularną aktywność fizyczną i przyrządzanie dietetycznych sałatek.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2011/04/21/jak-nie-roztyc-sie-w-ciazy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ciążowe zachcianki</title>
		<link>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2011/03/10/ciazowe-zachcianki/</link>
		<comments>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2011/03/10/ciazowe-zachcianki/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Mar 2011 21:14:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-olawa.pl/blog8/?p=116</guid>
		<description><![CDATA[Gdy kobieta zachodzi w ciążę, zwłaszcza za pierwszym razem, cały świat kręci się wokół niej. Często cała rodzina „chucha” na przyszłą mamę, pytają ją o zdrowie, samopoczucie. Pytają też o zachcianki, a przyszły szczęśliwy tatuś chętnie je spełnia. Jak to jest z tymi zachciankami? Czy tylko kaprysy skupionej na sobie przyszłej mamy czy prawdziwe potrzeby [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Gdy kobieta zachodzi w ciążę, zwłaszcza za pierwszym razem, cały świat kręci się wokół niej. Często cała rodzina „chucha” na przyszłą mamę, pytają ją o zdrowie, samopoczucie. Pytają też o zachcianki, a przyszły szczęśliwy tatuś chętnie je spełnia. Jak to jest z tymi zachciankami? Czy tylko kaprysy skupionej na sobie przyszłej mamy czy prawdziwe potrzeby organizmu?</p>
<p>W pierwszej ciąży uznałam, że zachcianki to tylko wymysł rozkapryszonych kobiet. Sama nie miałam (szczęśliwie) żadnych zachcianek, objawów, nudności i innych tego typu historii. Dlatego stwierdziłam, że zachcianki ciążowe są przereklamowane i trochę naciągane. Ale każda kobieta i każda ciąża jest inna, dlatego już wiem, że może być inaczej…</p>
<p>Jednym z najczęstszych objawów ciąży są poranne mdłości oraz totalna zmiana smaków. Te kobiety, które tego nie doświadczają są doprawdy szczęściarami! Objawy te bardzo uprzykrzają codzienne życie, które w pierwszym trymestrze sprowadza się do wegetacji. Rano kobieta w ciąży ma zazwyczaj nudności i nie jest w stanie przełknąć śniadania. Później jest tylko gorzej – ciężarna „na głodzie” chciałaby zjeść cokolwiek, ale od wielu przysmaków ją po prostu odrzuca. Czasem już samo wejście do kuchni jest męką a zapachy z lodówki prowokują wymioty. A jeść trzeba, dlatego ciężarna szuka w głowie tych potraw, które jest w stanie przełknąć. I wypowiada je na głos, przez co stają się one zachciankami. A ogórek małosolny, jajko koniecznie na miękko, pierniki z dżemem albo zupka chińska bez wody brzmi jak fanaberia. Gdy jednak dojdzie to tego fakt, że smak u ciężarnej bardzo się zmienia i z lubującej się w słodyczach kobieta zmienia się w fankę bigosu &#8211; to wiele tłumaczy.</p>
<p>Na szczęście w większości przypadków uciążliwe objawy mijają po 3 miesiącu ciąży, ale pierwszy trymestr dłuży się w nieskończoność. Poranne mdłości wbrew nazwie towarzyszą ciężarnym nawet do wieczora, a wilczy apetyt udziela się dopiero po zmroku. Wieczorne objadanie nie służy naszemu organizmowi i powoduje odkładanie się tkanki tłuszczowej. W ciąży z reguły  nie dba się o to, bo przyszła mama je za dwoje. Po porodzie jednak kilkanaście zbędnych kilogramów nie pomaga w opiece nad niemowlakiem i powrotem do rzeczywistości, a dziewczyny zwyczajnie żałują, że ulegały wszystkim zachciankom.</p>
<p>Stan błogosławiony jest stanem nadzwyczajnym i dla każdej kobiety wyjątkowym, ale od tego mamy zdrowy rozsądek (i wizję sporej nadwagi) aby pohamować swoje żądze.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2011/03/10/ciazowe-zachcianki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przekonaj mnie, mamo</title>
		<link>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2011/02/07/przekonaj-mnie-mamo/</link>
		<comments>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2011/02/07/przekonaj-mnie-mamo/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 Feb 2011 19:00:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-olawa.pl/blog8/?p=112</guid>
		<description><![CDATA[Jak przekonać dziecko, do tego co chcemy zrobić? Jak wyjść na dwór w żwawym tempie, umyć skutecznie małe ząbki i wyłączyć bajki bez awantury?
Trzeba mieć sporo argumentów a nawet asów w rękawie, którymi przekonamy dziecko, że coś należy zrobić. Najłatwiej jest przekupywać słodyczami, obiecując bajki lub grę na komputerze. Niestety, nadużywanie takich metod ma zgubne [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak przekonać dziecko, do tego co chcemy zrobić? Jak wyjść na dwór w żwawym tempie, umyć skutecznie małe ząbki i wyłączyć bajki bez awantury?</p>
<p>Trzeba mieć sporo argumentów a nawet asów w rękawie, którymi przekonamy dziecko, że coś należy zrobić. Najłatwiej jest przekupywać słodyczami, obiecując bajki lub grę na komputerze. Niestety, nadużywanie takich metod ma zgubne konsekwencje i w perspektywie czasu ma więcej wad niż zalet. Dziecko szybko przyzwyczaja się do dobrego i zarówno ciastka jak i bajki nie stanowią nagrody tylko „chleb powszedni’, który w mniemaniu młodego człowieka mu się należy. Im dziecko starsze tym bliższa mu będzie koncepcja „zrobię, jak dasz 5 zł.”.</p>
<p>Z takiej sytuacji trudno wybrnąć, więc najlepiej zacząć od początku, kiedy to my decydujemy co może dostać w zamian. I nie muszą to być dobra materialne, warto rozbudzać ambicję dziecka: pomóż mamusi rozwiesić pranie – mama będzie dumna ze swojego małego pomocnika i tato też pochwali. Powiedz pani sąsiadce „dzień dobry” – pani się ucieszy i mamusia będzie zadowolona, że córcia jest grzeczna. Jak szybko i sam się ubierzesz to będziesz dzielny jak bohater z bajki. Takie argumenty mogą wydawać się śmieszne dla 7-latka, który do tej pory był nagradzany cukierkami, ale gdy zaczniemy już w drugim roku życia malucha powinno to przynieść wymierne skutki. Może nie na każdego to działa od razu, ale wrażliwość człowieka kształtuje się w okresie dziecięcym, więc może uda nam się wychować empatyczne dziecko. O ile sami nie jesteśmy cynikami, których nie interesują ludzkie uczucia.</p>
<p>Drugim sposobem jest wymyślenie takiego biegu wydarzeń, który mógłby zaistnieć i przekonać dziecko, że to może być prawda. Przykład – oglądanie kopary odgarniającej śnieg półtorej godziny na ostrym mrozie może przerosnąć nawet najbardziej wytrwałego rodzica. Zatem trzeba zasugerować małemu kibicowi, że koparka chce już jechać do garażu, bo jest zimno i pan kierowca chce zjeść obiad a czeka aż ostatni widz pójdzie do domu. Zazwyczaj działa, ale czasem trzeba uciec się do bardziej pewnych metod, np. wychwalenie pod niebiosa obiadu, który zaraz będziemy jeść.</p>
<p>Gdy uparciuszek nie jest głodny to może chciałby porysować, zbudować garaż, pomóc gotować obiad dla głodnego taty albo oglądnąć zdjęcia w albumie. Ten kto zna własne dziecko znajdzie jakiś sposób, choć czasem pomysły się wyczerpują i trzeba włączyć fantazję. Często działają niekonwencjonalne argumenty, które absorbują wyobraźnię dziecka, np. gdy wrócimy do domu wybudujemy kryjówkę (z dwóch krzeseł i koca).</p>
<p>Niektórzy rodzice mają problem w drugą stronę – nie mogą się doprosić, żeby dziecko wyszło się przewietrzyć. Powinniśmy przekonać dziecko tym, co lubi najbardziej z podwórkowych zabaw: piaskownica, chodzenie w kaloszach po kałużach, lepienie bałwana ze śniegu, zabawa z innymi dziećmi. A poza tym na dworze już jeżdżą tiry, cysterny i można pograć w piłkę! Są momenty, gdy dziecko jest zafascynowane zabawą w domu i trudno oczekiwać, że ochoczo będzie ubierać buty, ale gdy jest znudzone to możemy wykorzystać ten moment na wyjście.</p>
<p>Kolejną batalię musimy stoczyć myjąc dziecku zęby, bo kto z nas to lubi. Nie musi to być przykry obowiązek, gdy zadbamy o namiastkę dobrej zabawy. Gdy my myjemy małe ząbki dziecku – ono może to samo robić nam. Może na niektóre dzieci podziała fikuśna szczoteczka albo znana piosenka Fasolek „Szczotka, pasta…” śpiewana przez mamę. Na pewno niezbędna jest stanowczość, choć sama wiem, jak trudno usiedzieć pół godziny ze szczoteczką w ręku i słuchać „Nie, nie, nie”. U nas jednak nie ma śniadania bez wyszczotkowania zębów i to jest koronny argument na sprawne ich umycie.</p>
<p>Możemy podziałać na wyobraźnię dziecka, np. gdy nie umyjesz ząbków to będą brudne i będą boleć. Jeżeli nie będziesz nosił czapki, to zmarzniesz, będziesz chory i nie będziemy mogli iść na basen ani do koleżanki. A poza tym kierowca koparki/traktora/pociągu* też nosi czapkę (u nas to zawsze działa).</p>
<p>* niepotrzebne skreślić</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2011/02/07/przekonaj-mnie-mamo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prawa rodzącej</title>
		<link>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2011/01/01/prawa-rodzacej/</link>
		<comments>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2011/01/01/prawa-rodzacej/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 01 Jan 2011 16:51:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-olawa.pl/blog8/?p=110</guid>
		<description><![CDATA[Gdy kobieta w ciąży trafia na oddział położniczy jest pewna lęków i obaw. Rodząca boi się zbliżającego się porodu i martwi się o zdrowie swojego dziecka. Aby choć trochę uspokoić pacjentkę powinno się zadbać o jej komfort psychiczny i uszanować jej prawa.
Poszanowanie godności i intymności to podstawowe prawo kobiety w szpitalu. Wiążą się z nim [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Gdy kobieta w ciąży trafia na oddział położniczy jest pewna lęków i obaw. Rodząca boi się zbliżającego się porodu i martwi się o zdrowie swojego dziecka. Aby choć trochę uspokoić pacjentkę powinno się zadbać o jej komfort psychiczny i uszanować jej prawa.</p>
<p>Poszanowanie godności i intymności to podstawowe prawo kobiety w szpitalu. Wiążą się z nim tak pozornie małoistotne sprawy jak dyskrecja i kultura osobista personelu medycznego, dobrze zorganizowane sale porodowe zaopatrzone w ścianki izolujące itp. Lekarze podczas wizyty u pacjentki powinni przedstawić się, a poród i zabiegi przeprowadzać tylko niezbędny personel a nie tłumy „gapiów”.</p>
<p>Cała oprawa związana z ciążą, porodem oraz połogiem bardzo angażuje psychikę kobiety i jej poczucie bezpieczeństwa. Rodząca ma prawo do porodu rodzinnego i nie musi to być koniecznie ojciec dziecka, ale być może siostra, mama lub przyjaciółka. Za poród rodzinny nie powinny być pobierane żadne opłaty, jest to niezgodne z prawem. Szpitale obchodzą ten przepis wyliczając (w setkach złotych) odpłatność za strój osoby towarzyszącej.</p>
<p>Ojciec dziecka powinien być na równi szanowany, bo dla niego to także bardzo ważne wydarzenie. Możliwość pomagania swojej partnerce powinna być respektowana szczególnie, gdy kobieta urodzi chore dziecko lub gdy je traci. Obecność bliskiej osoby bardzo pozytywnie wpływa na samopoczucie kobiety, która odczuwa namiastkę komfortu, który zna z domowego zacisza.</p>
<p>Prawa kobiety na oddziale poporodowym to także prawa do decydowania o swoim dziecku. Nie powinno się zabierać noworodka bez pytania, rodzic powinien być obecny przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych swojemu dziecku.</p>
<p>Pacjentka ma prawo do pełnej informacji i świadomie podejmować decyzje. Informacje powinny być podawane zrozumiałym językiem a terminy medyczne wyjaśnione. Kobieta ma prawo decydować o wszelkich interwencjach medycznych. Zanim lekarze podadzą choćby oksytocynę powinni zapytać o zgodę pacjentkę.</p>
<p>Pobyt w szpitalu jest jedynie zmianą miejsca, w którym znajduje się kobieta. Korzystanie ze świadczeń medycznych związanych z ciążą, porodem czy połogiem nie powinien wiązać się z ograniczeniem jej prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego. Od kwietnia 2011 roku ma wejść w życie rozporządzenie Ministra Zdrowia, które te kwestie reguluje. Jak będzie w praktyce &#8211; to czas pokaże.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2011/01/01/prawa-rodzacej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bezdzietni</title>
		<link>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2010/12/21/bezdzietni/</link>
		<comments>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2010/12/21/bezdzietni/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Dec 2010 08:53:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-olawa.pl/blog8/?p=107</guid>
		<description><![CDATA[Przy każdej okazji są pytani o to samo. Presja najbliższych jest ogromna, rodzice pytają dyplomatycznie, zaś wścibskie ciotki bez owijania w bawełnę komentują to, że oni nie mają jeszcze dzieci.
Bezdzietne pary to dobra pożywka dla ludzi lubiących żyć cudzym życiem. Można wymyślać bez liku powody braku potomstwa u młodego lub starszego już małżeństwa. Bardziej gorliwi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przy każdej okazji są pytani o to samo. Presja najbliższych jest ogromna, rodzice pytają dyplomatycznie, zaś wścibskie ciotki bez owijania w bawełnę komentują to, że oni nie mają jeszcze dzieci.</p>
<p>Bezdzietne pary to dobra pożywka dla ludzi lubiących żyć cudzym życiem. Można wymyślać bez liku powody braku potomstwa u młodego lub starszego już małżeństwa. Bardziej gorliwi radzą niedoszłym rodzicom, że nie ma na co czekać &#8211; bo to już najwyższy czas. Nawet, jeśli mają rację, to skąd mogą wiedzieć, co jest prawdziwą przyczyną ich decyzji. I czy to jest ich decyzja&#8230;</p>
<p>Nie wszystkie kobiety są stworzone do tego, by być dobrymi matkami. Jeżeli nie czują instynktu macierzyńskiego, nie są jeszcze gotowe lub dzieci, w ich mniemaniu, są zbędnym balastem, to może dobrze, że ich nie mają. Takie osoby często realizują się w pracy zawodowej i potrafią świetnie zorganizować sobie życie niekoniecznie z gromadką dzieci.</p>
<p>Wielu ludzi odkłada decyzję o rodzicielstwie ze względów mieszkaniowo-finansowych. Czekają na podwyżkę, lepszą pracę, umowę na stałe, większe mieszkanie a czas działa na naszą niekorzyść, bo im później tym trudniej. Ale czy to jest sprawa partnerów czy otoczenia? Są dorośli i znają ewentualne skutki swoich decyzji.</p>
<p>Sądzę, że najbardziej irytujące są komentarze ludzi postronnych w sytuacji, gdy para stara się o dziecko, a z różnych przyczyn ono się nie pojawia. Gdy trzeba zmierzyć się z niepłodnością każde nieprzemyślane słowo może bardzo zaboleć. Para, której funduje się „dobre rady” jak zajść w ciążę może stać się sfrustrowana i unikać towarzystwa nietaktownych ludzi.</p>
<p>Czy możemy coś w tej sytuacji zrobić? Chyba nic, dopóki sami nie zaczną trudnego tematu. Możemy służyć wsparciem i unikać bezmyślnych gaf.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2010/12/21/bezdzietni/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Niepozorne reklamy</title>
		<link>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2010/12/12/niepozorne-reklamy/</link>
		<comments>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2010/12/12/niepozorne-reklamy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 12 Dec 2010 22:36:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-olawa.pl/blog8/?p=105</guid>
		<description><![CDATA[„Mamo, pan Pikuś!” woła moje dziecko gdy zaczyna się reklama pewnego towarzystwa ubezpieczeniowego, po chwili dorzuca swoje niezgrabne „ałiła”. To straszne, że już dwulatkowi zapadają w pamięci hasła z reklam.
Reklamodawcy zacierają ręce, bo utrwalają w świadomości już tak młodych widzów logo swoich produktów. Potem, nie wiedzieć czemu, dzieci wybierają te (a nie inne) produkty, bo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>„Mamo, pan Pikuś!” woła moje dziecko gdy zaczyna się reklama pewnego towarzystwa ubezpieczeniowego, po chwili dorzuca swoje niezgrabne „ałiła”. To straszne, że już dwulatkowi zapadają w pamięci hasła z reklam.</p>
<p>Reklamodawcy zacierają ręce, bo utrwalają w świadomości już tak młodych widzów logo swoich produktów. Potem, nie wiedzieć czemu, dzieci wybierają te (a nie inne) produkty, bo preferujemy najczęściej to, co dobrze znamy. Jeżeli konsument osłucha się z nazwą produktu, skojarzy nazwę z logo to potem prosta droga do pozyskania takiego klienta.</p>
<p>Reklamy są robione w taki sposób, żeby nawet niemowlak wpatrywał się w nie bez końca. Dynamiczna akcja, szybka zmiana obrazów, magnetyczna muzyka i potok słów tworzący hasło reklamowe. Wszystko po to by przyciągnąć uwagę jak największej ilości konsumentów. Nawet tych przyszłych.</p>
<p>Ostatnio zaniepokoiłam się gdy mój synek spojrzał na niepozorny folder reklamowy, zobaczył pomarańczowy kwadrat i rzekł „oredż”. Zasięg reklam jest porażający…</p>
<p>Reklama ma też walory edukacyjne, np. reklama pewnego piwa wbiła do głowy mojego dziecka jak wygląda zwierze występujące w puszczy. I to się chwali. Gorzej, gdy w sklepie dziecko podbiega do lodówki z piwami i woła: „Mamo, patrz, ziubr!”</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2010/12/12/niepozorne-reklamy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Palenie albo zdrowie</title>
		<link>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2010/11/16/palenie-albo-zdrowie/</link>
		<comments>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2010/11/16/palenie-albo-zdrowie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 16 Nov 2010 22:58:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-olawa.pl/blog8/?p=101</guid>
		<description><![CDATA[Nareszcie zakaz palenia w miejscach publicznych! Ile dymu zdążyliśmy się nawdychać, ile wchłonąć smrodu papierosów, nie wspominając o wiecznie śmierdzących ubraniach po wizycie w pubie.
Nie mam nic do palaczy, staram się nawet zrozumieć tą nieprzejednaną chęć do dymu tytoniowego, chociaż sama nie mam tego typu ciągotek. Tzn. chyba nie mam – nigdy nie próbowałam, ale [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nareszcie zakaz palenia w miejscach publicznych! Ile dymu zdążyliśmy się nawdychać, ile wchłonąć smrodu papierosów, nie wspominając o wiecznie śmierdzących ubraniach po wizycie w pubie.</p>
<p>Nie mam nic do palaczy, staram się nawet zrozumieć tą nieprzejednaną chęć do dymu tytoniowego, chociaż sama nie mam tego typu ciągotek. Tzn. chyba nie mam – nigdy nie próbowałam, ale wolę nie sprawdzać, czy mam ten sławetny gen palacza czy też nie.</p>
<p>Racjonalnie rzecz ujmując jest to po prostu niemądre truć się za ciężkie pieniądze śmierdzącym dymem nikotynowym. Znam jednak tyle mądrych i świadomych osób, których nałóg ten przeciągnął na swoją stronę, że racjonalizm nie ma tu nic do rzeczy.</p>
<p>Większość palaczy jest z pewnością przeciwna zakazowi, bo ogranicza on ich wolność, ale muszą oni pamiętać, że do tej pory to wolność osób niepalących była opasana kłębami dymu. Po pierwsze &#8211; mało co śmierdzi tak potwornie jak dym z papierosa i niewiele osób lubi tkwić w tym smrodzie. A po drugie – kwestia zdrowotna; jak można bezkarnie podtruwać innych ludzi? Czy ja komuś dosypuje cyjanku do jedzenia? Jeżeli ktoś chce rujnować swoje zdrowie, OK, ale niech nie robi tego innym.</p>
<p>Mniej odpowiedzialni (żeby nie powiedzieć dosadniej!) potrafią palić nawet przy swoich dzieciach w domu. Nie zdają sobie sprawy, jaką krzywdę robią własnym pociechom, które nie mogą wyrazić swojego sprzeciwu. Stają się biernymi palaczami, a ich małe płuca są mozolnie podtruwane przez nieodpowiedzialnego rodzica. Większość z tych dzieci prawdopodobnie będzie w przyszłości palić, bo przesiąkną domowym kultem papierosa. Pozostali będą szczerze nienawidzić „fajek”…</p>
<p>Podoba mi się pomysł tzw. kabin dla palaczy, które izolują „zaciągających się” od reszty otoczenia i mają zainstalowane pochłaniacze dymu. Wizyty w pubach wreszcie będą miłym czasem relaksu bez śmierdzących ubrań i tytoniowego bólu głowy. Właściciele barów pewnie nie są przekonani, a paradoksalnie najbardziej szczęśliwi będą barmani, bo to oni musieli wdychać codziennie przez kilka godzin tumany dymu nikotynowego. Czy będzie tam mniej gości niż dotychczas? Nie sądzę, bo zaczną przychodzić ludzie, którzy do tej pory nie chcieli być terroryzowani dymem z papierosów. Na szczęście dziś już nie mają tego dylematu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gazeta-olawa.pl/blog8/2010/11/16/palenie-albo-zdrowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

