Poród rodzinny
Kobieta w ciąży ma wiele dylematów i obaw, największym z nich jest lęk przed porodem.
Pierwszy poród to podróż w nieznane, przyszła mama nie wie, czy sprosta zadaniu, czy wytrzyma ten niewyobrażalny ból, który szczegółowo opisują życzliwe koleżanki.
Myśl o kolejnym porodzie przywołuje niemiłe wspomnienia z poprzedniego, więc przy najszczerszych chęciach trudno o optymizm. Są jednak sposoby, żeby przeżyć narodziny dziecka w cywilizowany sposób. Najistotniejsze jest poczucie bezpieczeństwa i intymności, które niewątpliwie daje obecność bliskiej osoby. Dla większości kobiet jest to ojciec dziecka i jeśli oboje chcą przeżyć ten moment razem to warto to zrobić. Jeżeli przyszli rodzice dobrze się rozumieją i ufają sobie to poród rodzinny z pewnością ich wzbogaci. Partner kobiety to jedyna osoba na porodówce rozumiejąca ją bez słów, których przecież ciężko wymagać od rodzącej. Ojciec dziecka to także strażnik bezpieczeństwa, który ma kontrolę nad sytuacją. Wbrew obawom wielu ludzi, mężczyzna wcale nie musi widzieć każdego szczegółu fizjonomii porodu, miejsce partnera jest przy głowie żony. Najważniejsze to wspierać swoją kobietę w tej ciężkiej próbie, trzymać za rękę i po prostu być. Rodząca kobieta może nie kipi seksapilem, ale małżeństwo to nie tylko wino, kwiaty i kolacje przy świecach, ale również trudne momenty, które powinno się przeżywać razem. Mężczyznę może spotkać w życiu wiele krytycznych sytuacji, np. choroba, w których będzie musiał polegać na żonie, nie mówiąc już o tym, że wszyscy się starzejemy.
Jeżeli jednak mąż nie czuje się na siłach trwać przy swojej partnerce i patrzeć na jej cierpienie to może lepiej poprosić o to mamę, siostrę lub przyjaciółkę. Niektóre kobiety nie chcą pokazywać się od tej strony swojemu mężczyźnie. W przypadku, gdy przyszły tato nie chce uczestniczyć w porodzie to należy uszanować jego wolę i nie zmuszać go do tego. Warto jednak mieć koło siebie bliską osobę, która poda wodę i będzie wspierać w ciężkich chwilach.
Są kobiety, które mimo wszystko wolą same przejść przez meandry porodu, a nie martwić się jeszcze tym, czy mąż jest głodny albo czy nie zasłabnie. Inne po prostu nie lubią dzielić się swoim bólem i mają do tego prawo. Ostatecznie to przyszła mama powinna zdecydować czy potrzebuje towarzystwa w tej wiekopomnej chwili.
Dr Elżbieta Reszka, ginekolog-położnik w Szpitalu w Oławie – Generalnie jestem za porodami rodzinnymi, gdyż dla większości kobiet obecność osoby bliskiej w tym czasie stanowi duże wsparcie psychiczne i równoczesną pomoc fizyczną. Przyszły tata dba o rodzącą mamę, a po narodzinach dziecka jest często zaangażowany w przecięcie pępowiny, pierwsze pamiątkowe zdjęcia i niezbędne zabiegi pielęgnacyjne w kąciku noworodka. Osobą towarzyszącą przy porodzie oprócz ojca może być także np. matka rodzącej, siostra, koleżanka lub inna osoba.
Pobyt w towarzystwie rodzącej kobiety, odgłosy porodów sąsiednich, zetknięcie się ze zmęczeniem, bólem, strachem mogą wypaczyć postrzeganie porodu jako długiego procesu fizjologicznego o właściwym i indywidualnym przebiegu. Często w takich momentach pojawiają się niczym nieuzasadnione oczekiwania zmiany przebiegu naturalnego porodu, np. poprzez wykonanie cesarskiego cięcia. Dlatego też osoby towarzyszące rodzącym powinny orientować się w fazach porodu, znać ich przybliżony czas trwania. Taką wiedzę można zdobyć m. in. na zajęciach w Szkole Rodzenia. Pracownicy służby zdrowia, prowadzą poród, ale go nie tworzą, zawsze ingerują w stanach zagrożenia dla matki lub płodu.
Pozdrawiam i życzę najlepszego w rozwoju Twojego bloga. Tak Trzymać !