<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	>

<channel>
	<title>Trzecie dziecko...</title>
	<atom:link href="http://gazeta-olawa.pl/blog2/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://gazeta-olawa.pl/blog2</link>
	<description>Jeszcze jeden blog WordPress</description>
	<pubDate>Mon, 16 Jan 2012 09:54:47 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.7</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Bałwan dla dzieci i mamy</title>
		<link>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2012/01/16/balwan-dla-dzieci-i-mamy/</link>
		<comments>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2012/01/16/balwan-dla-dzieci-i-mamy/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Jan 2012 09:54:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-olawa.pl/blog2/?p=429</guid>
		<description><![CDATA[Pierwszym słowem, jakie wypowiedział Piotrek w niedzielny ranek, było słowo &#8220;śieg&#8221;, co w wolnym tlumaczeniu oznacza oczywiście &#8220;śnieg&#8221;. Jak śnieg, to oczywiście bałwan. W poszukiwaniu śniegu wybraliśmy się do lasu, bo na podwórku było go zbyt mało. Antek oczywiście rowerem - zawsze musi wydziwiać, a Piotrek po wszystkich mniej lub bardziej zamarzniętych kałużach. Ale było [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pierwszym słowem, jakie wypowiedział Piotrek w niedzielny ranek, było słowo &#8220;śieg&#8221;, co w wolnym tlumaczeniu oznacza oczywiście &#8220;śnieg&#8221;. Jak śnieg, to oczywiście bałwan. W poszukiwaniu śniegu wybraliśmy się do lasu, bo na podwórku było go zbyt mało. Antek oczywiście rowerem - zawsze musi wydziwiać, a Piotrek po wszystkich mniej lub bardziej zamarzniętych kałużach. Ale było warto, bo na pobliskiej łące można było utoczyć trzy piękne, choc niezbyt duże kule.  Marysia, jak zwykle cierpliwie zrobiła swoją kulę, a Antek jak zwykle marudził, że za mało śniegu, że nie chce się skleić, że się rozwala. Piotruś - zachwycony, całe spodnie mokre, nie chciał wracać.</p>
<p>Kule trzeba było przenieść na podwórze, bo bałwan miał być widoczny z okien pokojów dziecięcych. I jest. Stoi sobie zadowolony, choć w nocy stracił kapelusik z doniczki. Dzieci dzisiaj od rana szukały dla niego starej czapki. Antek marudził, że od przenoszenia kuli boli go ręka.</p>
<p>Znalazłam stare zdjęcie mojej Mamy. Ma dwa, trzy lata, siedzi na kocu ze swoją malutką kuzynką. Ma blond włoski  i marszczy nos, zupełnie jak Piotruś. - Szkoda, że druga babcia nie doczekała takiego ślicznego wnuczka, na pewno cieszyłaby się bardzo  - powiedziała dziś rano moja teściowa-mama, gdy pokazałam jej to zdjęcie.  Ja też żałuję.</p>
<p>Moja Mama pewno byłaby także zadowolona z mojej nominacji do Local Press 2011.  Naczelny poinformował mnie o tym w sobotni poranek.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2012/01/16/balwan-dla-dzieci-i-mamy/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Piotrek śpiewa, a nocnik parzy</title>
		<link>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2011/11/18/piotrek-spiewa-a-nocnik-parzy/</link>
		<comments>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2011/11/18/piotrek-spiewa-a-nocnik-parzy/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Nov 2011 10:13:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-olawa.pl/blog2/?p=425</guid>
		<description><![CDATA[Dwa momenty są przełomowe w życiu małego dziecka. Pierwszy - kiedy zaczyna mówić, drugi -  kiedy zaczyna siadać na nocnik (chociaż wiadomo, że samo siadanie to zbyt mało). Jednych bardziej cieszą postępy w mówieniu, innych - w sikaniu na nocnik. Moje Trzecie Dziecko z mówieniem radzi sobie bardzo dobrze. To chyba jednak najważniejszy moment i najpiękniejszy, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dwa momenty są przełomowe w życiu małego dziecka. Pierwszy - kiedy zaczyna mówić, drugi -  kiedy zaczyna siadać na nocnik (chociaż wiadomo, że samo siadanie to zbyt mało). Jednych bardziej cieszą postępy w mówieniu, innych - w sikaniu na nocnik. Moje Trzecie Dziecko z mówieniem radzi sobie bardzo dobrze. To chyba jednak najważniejszy moment i najpiękniejszy, gdy mały po usłyszeniu rano dzwonka stwierdza - &#8220;mama pracy&#8221;, gdy nazywa rodzeństwo, woła &#8220;mamoooo&#8221; , chce jeść &#8220;chebek&#8221; i śpiewa piosenki.  Powtarza coraz więcej słów. </p>
<p>Śpiewanie wygląda tak, że my śpiewamy (cały czas tę samą piosenkę z Kresów, którą spiewał mi moja babcia  - &#8220;Jadą, jadą dzieci drogą&#8221;) i zatrzymujemy się, a Piotrek uzupełnia słowem które zapamiętał. Początkowo wstawiał tylko dwa słowa, ale z czasem zapamiętał ich coraz więcej. Wczoraj dzieci naliczyły 8 nowych słów, które wstawia do pierwszej zwrotki tekstu, a niektóre potrafi już łączyć. Zastanawiałam się, jak uczy się takie maluchy językow obcych i domyślam się, że chyba właśnie tak. Dziecko zapamiętuje fragment frazy i ją powtarza, a potem fraza się wydłuża o kolejne słowa i jest coraz lepiej.</p>
<p> Z siadaniem na nocnik jest znacznie gorzej. Czasem zawoła &#8220;kupa&#8221; na czas, a czasem już po fakcie. Gdy chodzi bez pieluchy, siada kilkakrotnie na nocnik, ale nie zawsze coś z tego wynika. Chyba jeszcze nie zawsze wyczuwa ten moment.  Ma to konsekwencje zwłaszcza finansowe, bo pieluchy, jak wiadomo, nie leżą na ulicy, chociaż niektórym wydaje się, że utrzymanie dziecka to pikuś.</p>
<p>Przeczytałam wywiad, który polecono na tym blogu. Dziękuję, bardzo pouczający. Ten fragment spodobał mi się najbardziej. Polecam wszystkim rodzicom: </p>
<p> - Dzisiejsze dzieci mają niewiarygodnie dużo stresu. Brakuje im zwykłego bycia tu i teraz. Gdy wrócę po tym wywiadzie wieczorem do domu, mój wnuk powie: Chcę z tobą poskakać na trampolinie. I jeśli odpowiem: Nie, jest już za późno ? to będzie to brutalne. Dziecko mówi przecież tylko tyle: tęskniłem za tobą, chciałbym się z tobą pobawić, a zabawa jest zawsze teraz. Niestety, w codziennym życiu brakuje nam łatwości angażowania się w zabawę z dziećmi. Dzieci już nie uczą się od rodziców, jak można się zrelaksować.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2011/11/18/piotrek-spiewa-a-nocnik-parzy/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Z synem do garów</title>
		<link>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2011/11/10/z-synem-do-garow/</link>
		<comments>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2011/11/10/z-synem-do-garow/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Nov 2011 08:43:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-olawa.pl/blog2/?p=420</guid>
		<description><![CDATA[Niektórzy dziwią się, że lubię gotować i uważają, że to coś nienormalnego. Moja niepracująca koleżanka mówi, że ona ma dość codziennego wymyślania, co tu zrobić na obiad. Rozumiem ją, bo może gdyby tylko gotowała, to też miałabym dość. Ja gotuję, piekę, smażę, duszę prawie codziennie, po pracy, a w weekendy często nie wychodzę z kuchni. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niektórzy dziwią się, że lubię gotować i uważają, że to coś nienormalnego. Moja niepracująca koleżanka mówi, że ona ma dość codziennego wymyślania, co tu zrobić na obiad. Rozumiem ją, bo może gdyby tylko gotowała, to też miałabym dość. Ja gotuję, piekę, smażę, duszę prawie codziennie, po pracy, a w weekendy często nie wychodzę z kuchni. Gdy mam gorszy dzień i wracam z pracy w kiepskim humorze, już po drodze układam listę zakupów i menu na wieczór. Zaraz po powrocie wpadam w gary. Dzieci odrabiają wtedy lekcje w kuchni (żebym nie musiała biegać od jednego pokoju do drugiego, od biurka do biurka). Ponieważ ciągle szukam nowych przepisów, zawsze w kuchni leży jakaś otwarta książka kucharska, udoskonalam stare przepisy, oglądam programy kulinarne i przeszukuję internet, nie mam problemu z układaniem menu.</p>
<p>W kuchni dzielnie towarzyszy mi 8-letni syn. On też ogląda wszystkie programy kulinarne i ma swoje książki kucharskie. Dzielnie mi pomaga, kroi, miesza i próbuje. Zwłaszcza to ostatnie jest bardzo ważne, ponieważ nie boi się nowych smaków (jak większość dzieci) i nie boi się różnych gatunków mięs - wołowiny, wątrobki drobiowej, kaczki (jak moja córka i wielu ludzi, którym i tak zawsze najbardziej smakuje kotlet schabowy). I gotujemy. W ostatnią sobotę, nie tylko przygotowałam dwudaniowy obiad, to jeszcze nastawiłam bigos i upiekłam kruche ciasto z malinami. Wiem, że niektórzy pukają się w czoło.</p>
<p>Moi znajomi i rodzina już dawno rozwikłali zagadkę kulinarnych zainteresowań mojego syna, bo znają tę opowieść: Gdy był malutki karmiłam go piersią i zawsze budził się w nocy około godziny 3.00. Żeby dobrze go nakarmić (a był żarłokiem), siadałam w fotelu, a żeby nie zasnąć - włączałam telewizor. I wtedy leciały powtórki programu kulinarnego Macieja Kuronia. Oglądałam zawsze prawie godzinę i karmiłam malutkiego żarłoczka. A on oglądał razem ze mną&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2011/11/10/z-synem-do-garow/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Mamo, ja byłem grzeczny</title>
		<link>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2011/10/11/mamo-ja-bylem-grzeczny/</link>
		<comments>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2011/10/11/mamo-ja-bylem-grzeczny/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 11 Oct 2011 07:44:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-olawa.pl/blog2/?p=417</guid>
		<description><![CDATA[Nikt nie lubi ponosić odpowiedzialności za innych. Tak zwana odpowiedzialność zbiorowa bywa bardzo często stosowana w szkołach i jest postrzegana przez dzieci, jako coś krzywdzącego i niesprawiedliwego.
I kiedy mój syn prawie się rozpłakał, bo dostał uwagę od katechetki, okazało się, że pani ukarała całą klasę (oprócz czterech dziewczynek) za nieustawienie się w pary i niegrzeczne [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nikt nie lubi ponosić odpowiedzialności za innych. Tak zwana odpowiedzialność zbiorowa bywa bardzo często stosowana w szkołach i jest postrzegana przez dzieci, jako coś krzywdzącego i niesprawiedliwego.</p>
<p>I kiedy mój syn prawie się rozpłakał, bo dostał uwagę od katechetki, okazało się, że pani ukarała całą klasę (oprócz czterech dziewczynek) za nieustawienie się w pary i niegrzeczne zachowanie na przerwie. Mojemu synowi było bardzo przykro, bo powiedział, że on z kolegą byli grzeczni, a tak naprawdę rozrabiało tylko dwóch czy trzech. O sprawie dyskutowali rodzice, bo dzieci były rozgoryczone. I choć tak naprawdę nie wiemy, jak było, to z pewnością poniosły odpowiedzialnośc zbiorową. - To niesprawiedliwe - skarżył się moj syn. A ja mu wierzę, że nie zawinił, bo kiedy wychowawczyni przesadziła ich  z kolegą, bo rozmawiali na lekcjach, sam się do tego przyznał i nie podważał decyzji pani. Wiedział, że miała rację i nie dyskutował z tą decyzją.</p>
<p>Podobnie było w klasie córki, kiedy za złe zachowanie dwóch kolegów, pani zarządziła &#8220;karną kartkówkę&#8221; z angielskiego, co stało się głównym tematem uczennic w drodze powrotnej ze szkoły. Przykłady można mnożyć i każy z nas pewnie pamięta, że kiedyś klasa nie pojechała na wycieczkę z powodu kilku osób, wszystkim obniżono sprawowanie bądź odwołano wyjście do kina.</p>
<p>Ale nie tylko nauczyciele (którzy muszą jakoś panować nad dyscypliną) stosują odpowiedzialność zbiorową. Czy my sami, nie zakazujemy gry na komputerze rodzeństwu, bo jedno z nich nas zdenerwowało, odwołujemy jakieś przyjemności, bo mamy zły dzień? Może warto się nad tym zastanowić. Ja się zastanawiłam i obiecuję poprawę. Przynajmniej do czasu aż mnie znów zdenerwują.</p>
<p>P.S. Piotrek mówi coraz więcej. Ostatnio jego ulubionym słowem jest &#8220;chrząszcz&#8221;, ale w wersji amerykańskiego turysty.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2011/10/11/mamo-ja-bylem-grzeczny/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Polityka uników</title>
		<link>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2011/09/22/polityka-unikow/</link>
		<comments>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2011/09/22/polityka-unikow/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Sep 2011 11:03:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-olawa.pl/blog2/?p=412</guid>
		<description><![CDATA[Sprawa nastolatki pobitej w oławskim gimnazjum wkroczyła w nową fazę. Można powiedzieć, że to faza końcowa. Dyrektor szkoły tłumaczył, co zrobił i co planuje na posiedzeniu jednej z miejskich komisji. Opiekunka dziewczynki mówiła, jak wygląda sytuacja z jej strony oraz czego oczekuje od miasta, radnych i dyrekcji. O ile z dyrektorem mogła i ciągle może [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Sprawa nastolatki pobitej w oławskim gimnazjum wkroczyła w nową fazę. Można powiedzieć, że to faza końcowa. Dyrektor szkoły tłumaczył, co zrobił i co planuje na posiedzeniu jednej z miejskich komisji. Opiekunka dziewczynki mówiła, jak wygląda sytuacja z jej strony oraz czego oczekuje od miasta, radnych i dyrekcji. O ile z dyrektorem mogła i ciągle może porozmawiać, to urzędnicy olali babcię i radnych. Po co mieli tego słuchać, po co mieli być świadkiem konfrontacji dwóch racji - pokrzywdzonej uczennicy i jej opiekunki oraz  dyrektora? Oni mają swoją rację - rację silniejszego, lepiej wykształconego, uprzywilejowanego. Najlepiej ujęła to specjalistka od oświaty, która - według słów opiekunki uczennicy - kazała jej przeprosić dyrektora - ofiarę medialnej nagonki. Przeprosić za co? Za to, że upomniała się o prawa ucznia, zaprotestowała przeciwko przemocy. To zbyt wiele jak na oławskie warunki, zbyt odważnie.</p>
<p>Na posiedzeniu komisji nie było żadnego urzędnika. Szkoda, bo dyskusja pomiedzy dyrektorem (który nie stchórzył i jak deklaruje - będzie trzymał rękę na pulsie),  babcią uczennicy i radnymi, mogła być dla nich pouczająca.  Czy nie powinni wiedzieć, co sądzą inni, jakie mają zdanie radni (także rodzice, dziadkowie), a nie tylko inni urzędnicy i dyrektorzy, opłacani z miejskiej kasy?  Radni nie uzyskali odpowiedzi, dlaczego urząd przetrzymywał skargę babci, zamiast odesłać ją do kuratorium.  Oczywiście, odpowiedzi oficjalnej, bo nieoficjalnie wiadomo, że sprawę chciano wyciszyć, zamieść pod dywan. W pismach do radnych urzędnicy zrzucili winę na media (szukające sensacji, itp.) To też nic nowego.</p>
<p>Rodzice i opiekunowie, których dzieci ucierpią w szkole i wobec których zastosowana będzie przemoc, muszą pamiętać, że zdaniem wielu osób decyzyjnych w naszym mieście, w szkole najważniejsza jest dyrekcja, grono pedagogiczne, rodzice, którzy &#8220;coś znaczą&#8221; w mieście lub mają pieniędze i kontakty lub jedno i drugie. Uczniów, niedostosowanych lub z którymi są problemy, lub opiekunowie szukają problemów, radzi się przenieść do innej szkoły (najlepiej wrocławskiej).  Ważne są jeszcze serdeczny kontakt ze specjalistką od spraw oświaty i lista BBS.  </p>
<p> Dobrze, że dyrektor z babcią próbują się porozumieć. Odważnie skonfrontowali swoje poglądy i oczekiwania. Odwagi zabrakło urzędnikom.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2011/09/22/polityka-unikow/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Dzieci w Krakowie</title>
		<link>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2011/08/25/dzieci-w-krakowie/</link>
		<comments>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2011/08/25/dzieci-w-krakowie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 25 Aug 2011 10:56:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-olawa.pl/blog2/?p=400</guid>
		<description><![CDATA[I znów w Krakowie. Tym razem z dziećmi. One - po raz pierwszy, ja - staram się być tak często, jak to możliwe. O Krakowie napisano już wiele - że magiczny,  niepowtarzalny, wszędzie historia. Ze wszystkim się zgadzam i nie będę się powtarzała. Lubię to miasto, lubię tam być. Moją ulubioną dzielnicą jest żydowski Kazimierz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>I znów w Krakowie. Tym razem z dziećmi. One - po raz pierwszy, ja - staram się być tak często, jak to możliwe. O Krakowie napisano już wiele - że magiczny,  niepowtarzalny, wszędzie historia. Ze wszystkim się zgadzam i nie będę się powtarzała. Lubię to miasto, lubię tam być. Moją ulubioną dzielnicą jest żydowski Kazimierz i tam zawsze ląduję najpierw.</p>
<p>Ostatnio, gdy jeździliśmy sami do Krakowa, omijaliśmy Wawel szerokim łukiem. Tym razem znów oglądaliśmy skarby naszej kultury i historii. Komnaty królewskie, katedra na Wawelu, groby, krypty, sarkofagi. Nachodziliśmy się, bo córka była przygotowana. Wiedziała co warto i co chce obejrzeć. Ciągała nas aż do bólu nóg. Gorzej było z synem, który nie dość, że nie chciał oglądać królewskich sarkofagów (stwierdził, że to nuda), nie interesowało go miejsce spoczynku marszałka Piłsudskiego ani pary prezydenckiej, to marudził, że bolą go nogi i głowa. W katedrze na Wawelu dziwił się, że przyjeżdżają tam turyści z całej Europy i nie tylko (tak mu powiedziałam). Humor poprawił mu się znacznie na Kazimierzu, gdzie na Szerokiej, w pobliżu Synagogi Starej, dostał duże lody. Potem już było w porządku i jak na ośmiolatka dzielnie radził sobie z trudami chodzenia po Krakowie.</p>
<p>Zachwyceni fontanną w Rynku, kościołem Mariackim (o dziwo!), Barbakanem,, pomnikiem Mickiewicza, na który wchodziła córka, już pytają, kiedy znów pojedziemy do Krakowa. &#8221;Okno papieskie&#8221; pamiętali z telewizji.  Synowi poddobały się jeszcze makiety zabytków. W każdym wieku w Krakowie odkrywa się co innego. Jako dziecko też byłam zafascynowana takim nagromadzeniem historii, potem okrywałam kluby, teatry i nocne życie miasta. Teraz  interesuje mnie żydowska historia miasta.</p>
<p>Dobrze było wrócić do Krakowa, a miasto - coraz piękniejsze.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2011/08/25/dzieci-w-krakowie/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Vatem w rodziców</title>
		<link>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2011/08/12/vatem-w-rodzicow/</link>
		<comments>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2011/08/12/vatem-w-rodzicow/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 Aug 2011 11:13:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-olawa.pl/blog2/?p=397</guid>
		<description><![CDATA[Wyprawka szkolna kosztuje coraz więcej. Mogę coś o tym powiedzieć, bo kupiłam dwa komplety książek - do II i IV klasy, dwa plecaki, dwa piórniki i wszystko inne razy dwa. Za dwa komplety książek + okładki zapłaciłam ok. 700 zł. W tym roku wprowadzono 5% podatek VAT na książki, w tym podręczniki. Książki podrożały i rodzice [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wyprawka szkolna kosztuje coraz więcej. Mogę coś o tym powiedzieć, bo kupiłam dwa komplety książek - do II i IV klasy, dwa plecaki, dwa piórniki i wszystko inne razy dwa. Za dwa komplety książek + okładki zapłaciłam ok. 700 zł. W tym roku wprowadzono 5% podatek VAT na książki, w tym podręczniki. Książki podrożały i rodzice to poczuli. Ci, którzy często kupują książki (nie tylko podręczniki), są przyzwyczajeni do wysokich cen. Dla innych - może to być spory szok. Na szczęście do przeżycia.  </p>
<p>Książek z roku na rok przybywa. Już nie wystarcza jedna książka do religii,  muzyki, czy techniki. Muszą być dwie, a nawet więcej. Pieniądze szybko uciekają z portfeli. Już nie wspomnę o kredkach, farbach, obuwiu zmiennym, opłatach na Radę Rodziców, etc. Wymagania są coraz większe. Znam rodziny, które, żeby wysłać dzieci do szkoły, muszą brać kredyt. Im wyższa klasa, tym wyższa cena podręczników. Inni kupują stopniowo - zaczynają w czerwcu i kończą we wrześniu. Myślę, że to dobre rozwiązanie, ale jakoś nigdy nie udaje mi się wprowadzić go w życie.</p>
<p>Właściwie można o tym pisać co roku i w nieskończoność. Tylko co to da? Rządowy projekt &#8220;Wyprawka szkolna&#8221; obejmie pół miliona uczniów, którzy dostaną na zakup podręczników. Mają to być ci najbiedniejsi. Dobre i to, chociaż wielce niewystarczające.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2011/08/12/vatem-w-rodzicow/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Obowiązek bycia razem</title>
		<link>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2011/08/04/obowiazek-bycia-razem/</link>
		<comments>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2011/08/04/obowiazek-bycia-razem/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Aug 2011 07:09:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-olawa.pl/blog2/?p=393</guid>
		<description><![CDATA[- Już wiem, dlaczego niektórzy faceci wysyłają swoje rodziny na wczasy, dają kasę, a sami dojeżdżają tylko w weekendy - powiedział mój mąż, gdy zaczęliśmy rozpakowywać bagaże i urządzać się w naszym domku po przyjeździe nad jezioro. Dzieci już chciały iść na plażę, Piotrek marudził, bo był głodny i zmęczony podróżą i &#8230; znikąd pomocy. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- Już wiem, dlaczego niektórzy faceci wysyłają swoje rodziny na wczasy, dają kasę, a sami dojeżdżają tylko w weekendy - powiedział mój mąż, gdy zaczęliśmy rozpakowywać bagaże i urządzać się w naszym domku po przyjeździe nad jezioro. Dzieci już chciały iść na plażę, Piotrek marudził, bo był głodny i zmęczony podróżą i &#8230; znikąd pomocy. Nie ma mamy, która pójdzie z najmłodszą pociechą na spacer, cierpliwie nakarmi zupką i zmieni pieluchę.</p>
<p>Wakacje to dla wielu tatusiów prawdziwe wyzwanie. Niektórzy uświadamiają sobie, co to znaczy mieć dzieci - słuchać ich marudzenia, wycierać buzię, spełniać zachcianki, biegać po lody i soczki, pilnować na plaży. Matki wiadomo, robią to samo, co zwykle, tylko w innym miejscu i innych okolicznościach. No, może z wyjątkiem gotowania, prasowania&#8230;.Było, minęło, wróćmy do tatusiów. Na wakcjach nie mają ucieczki. Inna sprawa, że niektórzy nie chcą uciekać i z radością oddają się nowej roli  organizatora wypoczynku. Samotne spacery z dzieckiem w wózku uspokajają ich zszargane pracą nerwy (starsze dzieci są na placu zabaw, a my możemy poczytać, albo pogapić się na wspaniałe okoliczności przyrody). Wszystkie trudy, związane z 24-godzinną opieką nad swoimi dziećmi wynagradza widok całej trójki (a zwłaszcza najmłodszego), grającej w piłkę na plaży.</p>
<p>Tam, gdzie byliśmy było dużo rodzin Ślązaków. Zresztą, obserwuję to już od kilku lat. Rodziny śląskie jeżdżą na urlop &#8220;w rozszerzonym składzie&#8221;. Nie tylko mama, tata i dzieci. Są jeszcze rodzice &#8220;młodych&#8221;, a często także ich rodzeństwo ze swoimi rodzinami. Poznaliśmy taką rodzinę. Dwie siostry ze swoimi mężami i dziećmi oraz rodzice sióstr. Wszyscy razem. Wtedy tatusiowie mają lżej. To głównie mamy i dziadkowie zajmują się maluchami oraz organizują wczasowe życie . Cenne, choć coraz rzadsze jest to, że kilka pokoleń wypoczywa razem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2011/08/04/obowiazek-bycia-razem/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Żeby tylko wyjechać</title>
		<link>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2011/06/30/zeby-tylko-wyjechac/</link>
		<comments>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2011/06/30/zeby-tylko-wyjechac/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Jun 2011 07:37:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-olawa.pl/blog2/?p=391</guid>
		<description><![CDATA[Gdy byłam dzieckiem, jeździłam na kolonie z zakładu pracy mojej Mamy. Nie wiem, czy były drogie, ale chyba nie, bo wtedy na kolonie jeździło mnóstwo dzieci. Zresztą nie musiałam wyjeżdżać, bo w swojej miejscowości miałam wszystko, czego trzeba mi bylo, aby mieć udane wakacje - nieczynne kamieniełomy granitu, w których nauczyłam się i uwielbiam pływać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Gdy byłam dzieckiem, jeździłam na kolonie z zakładu pracy mojej Mamy. Nie wiem, czy były drogie, ale chyba nie, bo wtedy na kolonie jeździło mnóstwo dzieci. Zresztą nie musiałam wyjeżdżać, bo w swojej miejscowości miałam wszystko, czego trzeba mi bylo, aby mieć udane wakacje - nieczynne kamieniełomy granitu, w których nauczyłam się i uwielbiam pływać (jak większość dzieci i dorosłych z tych okolic), przyjaciół, wydeptane leśne ścieżki, wzgórza Strzelińskie i wiele mniej lub bardziej dzikich kąpielisk w okolicach.</p>
<p>Teraz zaledwie 7 % dzieci pojedzie na kolonie. Z badań przeprowadzonych niedawno przez instytut Homo Homini wynika, że większość Polaków spędzi wakacje w domu.  Wyjazd planuje 47 %, a około 38 % z nich spędzi urlop w kraju. Co dziesiąty Polak wyjedzie za granicę. Z wyjeżdżających gdziekolwiek, rodziny z dziećmi są w mniejszości. Zaledwie 13% dzieci pojedzie na wakacje z rodzicami. 6% spędzi je u kogoś z rodziny. Po prostu większość rodzin nie stać na jakiekolwiek wyjazdy, bo ledwo wiążą koniec z końcem.</p>
<p>Już w ubiegłym roku nauczyciele w oławskich szkołach nie pytali uczniów, gdzie spędzili wakacje. Większość została bowiem w Oławie. Wiem, jak ciężko jest wymyślić jakieś dobre kłamstwo na poczekaniu. Dzieciom po prostu byłoby przykro.</p>
<p>Co zrobić, aby nie słyszeć ciągle od dzieci odmienianego przez wszystkie przypadki słowa &#8220;nuda&#8221;? Nie wiem, ale warto próbować wszystkiego. Wycieczki rowerowe, może bliższe i tańsze wyjazdy - Sobótka, Biały Kościół, Sulistrowiczki, jeziora Nyskie i Otmuchowskie. Dzieci niekoniecznie muszą mieć na naszej klasie zdjęcie z hotelowego basenu i z piramidą w tle. Wyjazd, nawet niezbyt daleki działa ożywczo, odprężająco, odświeżająco. I o to chodzi.</p>
<p>My w tym roku też niedaleko. Jedziemy w podróż sentymentalną - w miejsce, gdzie poznaliśmy się kilkanaście lat temu z mężem. Chcemy pokazać to miejsce dzieciom.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2011/06/30/zeby-tylko-wyjechac/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Dwa lata za nami</title>
		<link>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2011/06/10/dwa-lata-za-nami/</link>
		<comments>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2011/06/10/dwa-lata-za-nami/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 10 Jun 2011 10:09:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gazeta-olawa.pl/blog2/?p=389</guid>
		<description><![CDATA[W dzień swoich drugich urodzin Piotruś spał wyjątkowo długo. Może dlatego, że starszy syn nie szedł do szkoły i nie hałasował. Chyba pięć razy zaśpiewali i zatańczyli  mu &#8220;Sto lat!&#8221; A on stał w łóżeczku, śmiał się i bił brawo. Cudny widok.
Jak mówią niektórzy - zleciało, jak jeden dzień. Najlepiej widać to po ubrankach. A moje Trzecie Dziecko? [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W dzień swoich drugich urodzin Piotruś spał wyjątkowo długo. Może dlatego, że starszy syn nie szedł do szkoły i nie hałasował. Chyba pięć razy zaśpiewali i zatańczyli  mu &#8220;Sto lat!&#8221; A on stał w łóżeczku, śmiał się i bił brawo. Cudny widok.</p>
<p>Jak mówią niektórzy - zleciało, jak jeden dzień. Najlepiej widać to po ubrankach. A moje Trzecie Dziecko? Chodzi, rysuje (ostatnio niestety po ścianach, meblach i telewizorze), sam je makaron i inne potrawy o stałej konsystencji, powtarza, słucha, gdy się mu czyta wiersze. Wbrew political correctnes w ostatnim czasie chodzi i powtarza &#8220;Bambo&#8221;, bo ktoś przeczytał mu słynny wiersz Tuwima o małym Murzynku. A przeczytać mógł mu każdy. Widziałam, jak czytała mu córka, a wiem (bo też tak często robię), że dzieci wybierają zawsze krótsze wierszyki. Tak czy siak, Piotruś lubi książki, przegląda bajki i gazety. Śmiesznie wygląda, jak trzyma butelkę mleka w jednej ręce i książeczkę w drugiej. Ale co się dziwić - przy jedzeniu czytam ja, moja córka, mój syn i wiele osób, które znam. Tę przypadłość starała się wykorzenić u mnie moja mama, ale, jak widać - bezskutecznie.</p>
<p> Gorzej jest z siadaniem na nocnik. Moje dziecko za tym nie przepada. Choć i tak jest lepiej niż wcześniej, gdy po prostu bał się nocnika. Na szczęście jest lato. Przygotujemy kilkanaście par majtek na dzień i będziemy się uczyć. To najlepszy sposób. Tak mówią matki. Ja prawdę mówiąc, już nie pamiętam, jak to było z pozostałą dwójką. Pamiętam tylko, że średni syn nauczył się najszybciej korzystać z nocnika, bo obserwował starszą siostrę.  Piotruś musi do tego dojść sam.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gazeta-olawa.pl/blog2/2011/06/10/dwa-lata-za-nami/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
	</channel>
</rss>

