Zaraz wyjeżdżamy
lipiec 21st, 2010 Wpisane w Bez kategoriiPrzed Piotrkiem i całą naszą rodziną wyprawa nad morze. To, co kiedyś było takie proste - pakujemy dwa plecaki i wsiadamy w pociąg, teraz - stało się wielkim przedsięwzięciem. Po pierwsze - trzeba znaleźć takie miejsce, gdzie dojeżdża Intercity, żeby podróż maksymalnie skrócić i uprzyjemnić. Po drugie - znaleźć jakieś niezbyt drogie, przyjemne miejsce, blisko morza, najlepiej na paterze z wystarczającą liczbą łóżek, sprzętem plażowym i dogodnym dojściem lub dojazdem do najbliższej stacji PKP.
Wszytko już mamy. Rezerwację do Kołogrzegu, a potem osobowy do Ustronia Morskiego. Z powrotem jedziemy z Koszalina. Niby wszystko zaplanowane, ale już zaczynam mieć raisefieber. Jak damy radę z wózkiem, placakami, Piotrkiem. Trzeba wziąć bagaż podręczny - soczki, coś do jedzenia, górę kanapek dla starszych dzieci, hektolitry wody, pieluchy, chusteczki nawilżane. Jak wytrzymają tę podróż, czy Antek nie będzie ciągle pytał - “kiedy wysiadamy?” O Boże! Życie matki nie jest usłane różami.
Nagrodą ma być morze, nad którym sama byłam już dość dawno, a dzieci jeszcze nie. Córka postanawia, że będzie pisała dziennik podróży. Już zaczęła. Jest szansa, że nie będzie się nudziła w pociągu, bo chce pisać o wszystkim, co się będzie działo. Mam nadzieję, że Piotruś część podróży prześpi. Pakowanie zostawiam mężowi. On jakoś tak lepiej wie, ile ciuchów nam potrzeba, ja wzięłabym pół domu. A jeszcze kredki, bajki, malowanki do pociągu, jakieś zabawki dla Piotrka…
Co mnie podkusiło z tym cholernym morzem?! Mogłam jechać sobie spokojnie do Sławy, do Nysy, nad jakieś inne bliskie jezioro. Podkusiło mnie. Chciałam wynagrodzić dzieciom, że rok temu z powodu narodzin Piotrusia prawie całe wakacje siedziały w domu. Chciałabym, żeby to była prawdziwa nagroda dla nas wszystkich. No i ten jod. Bezcenne!