Bałwan dla dzieci i mamy
styczeń 16th, 2012 Posted in Bez kategorii | 3 komentarzy »Pierwszym słowem, jakie wypowiedział Piotrek w niedzielny ranek, było słowo “śieg”, co w wolnym tlumaczeniu oznacza oczywiście “śnieg”. Jak śnieg, to oczywiście bałwan. W poszukiwaniu śniegu wybraliśmy się do lasu, bo na podwórku było go zbyt mało. Antek oczywiście rowerem - zawsze musi wydziwiać, a Piotrek po wszystkich mniej lub bardziej zamarzniętych kałużach. Ale było warto, bo na pobliskiej łące można było utoczyć trzy piękne, choc niezbyt duże kule. Marysia, jak zwykle cierpliwie zrobiła swoją kulę, a Antek jak zwykle marudził, że za mało śniegu, że nie chce się skleić, że się rozwala. Piotruś - zachwycony, całe spodnie mokre, nie chciał wracać.
Kule trzeba było przenieść na podwórze, bo bałwan miał być widoczny z okien pokojów dziecięcych. I jest. Stoi sobie zadowolony, choć w nocy stracił kapelusik z doniczki. Dzieci dzisiaj od rana szukały dla niego starej czapki. Antek marudził, że od przenoszenia kuli boli go ręka.
Znalazłam stare zdjęcie mojej Mamy. Ma dwa, trzy lata, siedzi na kocu ze swoją malutką kuzynką. Ma blond włoski i marszczy nos, zupełnie jak Piotruś. - Szkoda, że druga babcia nie doczekała takiego ślicznego wnuczka, na pewno cieszyłaby się bardzo - powiedziała dziś rano moja teściowa-mama, gdy pokazałam jej to zdjęcie. Ja też żałuję.
Moja Mama pewno byłaby także zadowolona z mojej nominacji do Local Press 2011. Naczelny poinformował mnie o tym w sobotni poranek.