Wybory sołtysa i rady sołeckiej dotyczą mieszkańców jednej wsi. Bywa, że sołectwo obejmuje dwie wsie i jeszcze jakieś przysiółki, kolonie, za małe na samodzielne sołectwo. Wybory wójta / burmistrza i rady gminy/miasta dotyczą tej gminy i tego miasta. Powiatu – wg tego samego klucza, województwa (sejmik) także. Radni są od reprezentowania spraw obywateli swojego kawałeczka Polski. Na każdym szczeblu.
Wybory parlamentarne i samorządowe bardzo się różnią. Poseł ma dbać o całą Polskę. Okręg wyborczy (taki jak nasz) to 9 powiatów (mniej więcej stare województwo wrocławskie) z samym Wrocławiem po środku. Poseł otwiera (a przynajmniej powinien) biura poselskie w powiatach, w których głosów dostał najwięcej, żeby o społeczności lokalne, które mu zaufały, zadbać szczególnie. Tam można przyjść ze swoimi jednostkowymi problemami, zasięgnąć darmowej porady prawnej, zwrócić uwagę na nieprawidłowości, na coś, co nie działa, a powinno. Poseł w końcu zajmuje się problemami lokalnymi, pod warunkiem, że RADNI wszystkich szczebli przygotują propozycje rozwiązania problemu czyli określą czego chcą i dlaczego – dla swoich obywateli. Obywatele za pośrednictwem samorządu rozwiązują lokalne problemy, a te, które wymagają decyzji centralnych, zmian ustawowych, rozporządzeń na szczeblu ministerstw, pieniędzy tak dużych, że się ich lokalnie nie wygeneruje (np. obwodnice, wały przeciwpowodziowe, skutki kataklizmów), interwencji w centralnych urzędach (np. sprawa przekształcenia działek, która utknęła w ministerstwie) wędrują do posła. Ten łaski nie robi i o taką sprawę zawalczyć musi.
Poseł, który twierdzi, że „swoim załatwia”, kłamie. Załatwia sobie. A jakimi metodami? Poprzez stwarzanie pozorów bycia człowiekiem, który „ma wejścia”, „zna kogo trzeba”. Takie zjawiska nazywamy „korupcjogennymi”. Jak w takim razie nazywamy człowieka, który się takimi metodami posługuje?
Warto czasami wyjechać choćby 100-200 km od domu i zobaczyć Polskę poza Oławą. Są rzeczy, które doskwierają nam wszystkim. Wszyscy cierpimy z tych samych powodów. To na te wspólne sprawy ma wpływać sejm. Parlament to nie jest zbiór posłów, którzy lokalnie załatwiają dla swoich coś, bo mają wejścia i znają kogoś. To by się skończyło kolejnym „rozpadem dzielnicowym”. Ludzie walcząc o wolność i demokrację, przez pokolenia poświęcali kariery, zdrowie, często życie, właśnie po to, żeby państwo działało tak, jak to w skrócie opisałam wyżej.
Nasz Radny wojewódzki, Jacek Pilawa jest moim starym znajomym. Gdybyśmy w życiu oboje mniej pracowali a więcej czasu poświęcali na życie towarzyskie, pewnie mogłabym napisać, że jesteśmy przyjaciółmi. Jest dziennikarzem – kronikarzem i człowiekiem wrażliwym. Interesuje go świat w rozumieniu globalnym i lokalnym. To nas łączy. Czy można sobie wyobrazić, że jako poseł nie będę z nim współpracować w sprawach ważnych dla powiatu oławskiego, dlatego, że jest z PO a ja jestem bezpartyjna identyfikująca się z PiS-em? Albo, że nie będę współpracować z Przemkiem Pawłowiczem, o którym mogę powiedzieć to samo, co o Jacku? A może się nadymam na cały Zarząd powiatu i starostę (dla odmiany z PiS-u)? Albo obrażę się na wójta, z którym od kilkunastu lat jestem „na ty”, za to, że mnie nie poparł oficjalnie, tylko mojego konkurenta, bo ten obiecał („załatwił”) parę złotych od Marszałka na halę sportową w Gaci? Będę torpedować starania gminy, w której dorastają moje dzieci? To przecież bez sensu! A może zacznę szkodzić/nie wspierać miasta, w którym mam lekarza rodzinnego, gimnazjum, liceum i inne szkoły, do którego poślę moje dzieci? Może będę przeciwna budowie dróg i obwodnic, skoro sama podróżuje i to więcej niż normalny obywatel? Pójdźmy wszyscy po rozum do głowy, a potem do urny.
I jeszcze jedno nieporozumienie. Numer na liście jest sugestią dla wyborców, którzy mają poglądy polityczne, ale nie znają bliżej żadnego z kandydatów. Mandat dostaje ten, kto zbierze najwięcej głosów. Liczba mandatów zależy od ilości głosów oddanych na całą listę. Jeśli lista uzbiera głosów np na 5 mandatów, wejdzie do semu 5 osób z listy nie w kolejności na karcie do głosowania, ale wg ilości zebranych głosów.
Chcę być waszą posłanką. Wierzę, że biura poselskie otworzę w Oławie, Jelczu, Wołowie, Wińsku, Strzelinie. Wierzę, że będą to biura wspólne z innymi posłami okręgu. Czy będą oni przyjeżdżać na dyżury, zatrudniać człowieka, który będzie pilnował, żeby sprawy, z którymi przychodzą obywatele nie lądowały na dnie szuflady? Nie wiem. Ja będę.
Autor admin