Właśnie wróciłem z Warszawy. Przypadek sprawił, że warsztaty na temat dalszych projektów „Stowarzyszenia Wschodnioeuropejskiego Centrum Demokratyczne” w Kirgizji (w czym czasem biorę udział) miały miejsce właśnie wtedy, gdy ulice stolicy gościły EuroPride. Siedziba stowarzyszenia jest na Nowym Świecie, czyli blisko trasy Europarady. Niestety, zajęcia trwały cały dzień, więc praktycznie nie miałem szansy wyskoczenia na paradę. Dziś piszę o tym trochę ze wstydem, bo skoro już byłem tak blisko, to zgodnie z własnymi przekonaniami powinienem wziąć w niej udział. Nie udało się, a przecież pisałem swego czasu w felietonie „papierowym”, że jeśli w Oławie byłaby taka manifestacja, poszedłbym w pierwszym szeregu. Pamiętam nawet, że odpowiedziała mi wtedy pani Nowakowska: – Idę z Panem!
Dlatego ten wstyd. Ale duchem cały czas byłem z wszystkimi, którzy chcieli tego dnia zamanifestować, że są. Np. takimi transparentami: „Pod Grunwaldem też walczyli geje”. Mogę dodać kolejne: „W Oławie też żyją geje” albo „Wśród czytelników Powiatowej też są geje”. Bo taka jest prawda. Tylko nikt jej nie wypowiada. Czy czują się dobrze? W Polsce? W Oławie?
Oczywiście krzykliwa forma tego typu parad od strony estetycznej może drażnić i drażni, także mnie. Ale zasada równości wobec prawa powinna dotyczyć wszystkich obywateli. Nawet tych, którzy wyglądają trochę inaczej, którzy zachowują się inaczej, którzy myślą inaczej – oczywiście pod warunkiem, że nie krzywdzą nikogo. Naiwne? Zapewne. Zawołanie „miłujcie się!” też jest naiwne. Parę osób jednak wierzy, że to jest możliwe.
Nie szedłem, ale byłem razem
~ 19 lip 2010 ~
Napisane przez: admin
Kategoria: Bez kategorii



Komentarze: 10 do “Nie szedłem, ale byłem razem”
Zostaw komentarz