Oberwaliśmy ostatnio trochę za opisanie tego, co się dzieje nad jelczańskim stawem po wyrzuceniu dzierżawcy i przywróceniu terenu gminie. Być może jest w tym trochę naszej winy, bo w gazecie papierowej ukazała się notka z poprzedniego weekendu, natomiast internauci poznali ją po 4 dniach, ale uznali za informację z ostatnich 24 godzin, co nie było do końca aktualne. W tzw. międzyczasie powstał parking, pojawił się bufet, nawet lody są, dorzucono trochę piasku. Wyszło tak, jakbyśmy tego nie zauważyli, co nie jest prawdą. Trochę się zmartwiłem, bo generalnie uważam, że tylko gmina ma szansę zrobić ze stawu coś ciekawego, a tymczasem wyszło na to, że się wyłącznie czepiamy. Otóż nie wyłącznie. „Zmartwienie” przeszło jednak szybko, gdy zobaczyłem notkę z „Gazecie Wrocławskiej” z 3 lipca.
TYTUŁ – Idą upały. Zobacz gdzie znajdziesz ochłodę
Dalej jest zestawienie różnych akwenów. Jest także nasz staw. I taka informacja: Jelcz-Laskowice, staw (ul. Stawowa). Nie ma wydzielonego kąpieliska. Na stawie zainstalowano molo. Kąpiemy się na własną odpowiedzialność.
To wszystko. Najwyraźniej dziennikarz nawet nie pofatygował się do Jelcza, tylko wykorzystał jakieś materiały sprzed lat albo w ogóle coś mu się pomerdało, bo kiedyś molo faktycznie ma wrócić. Na razie jednak nie ma. Zaś wydzielone kąpielisko jest. Są nawet ratownicy. I mam nadzieję, że na tym nie koniec.
Lanie wody w stawie
~ 5 lip 2010 ~
Napisane przez: admin
Kategoria: Bez kategorii



Zostaw komentarz