Piątkowy spektakl Teatru Formy w Oleśnicy Małej to była rewelacja. Szkoda, że tak mało ludzi to zobaczyło. Pewnie zechcę napisać o tym szerzej w wydaniu papierowym, teraz tylko zanaczę, że uczestnictwo w spektaklu o Peterze Yorcku w pałacu, gdzie żył, z wykorzystaniem np. okien, z których patrzył, z udziałem niemieckich aktorów grających po niemiecku w dziś polskiej Oleśnicy Małej – to coś wyjątkowego, nie do opisania. I nie chodzi o samo przedstawienie – także o odczucia, jakie towarzyszyły mi akurat w tym miejscu i tym czasie. Szkoda, naprawdę szkoda, że jest tam mało osób, chcących to przeżywać, czy może potrafiących to przeżywać. Ale warto oleśnickie spektakle (były już dwa) zapamiętać i nie poddawać się.

A teraz nieco z innej beczki, choć po sąsiedzku. Jak wiedzą moi znajomi, jestem, a raczej staram się być smakoszem kaw. Ponieważ oleśnicki spektakl rozpoczął się z niemal godzinnym opóźnieniem, nie mając co zrobić ze sobą, wyjechaliśmy z żoną nad autostradę, zobaczyć MOP (miejsce obsługi podróżnych). I niespodzianka. Otóż od paru dni czynny już jest McDonalds – jedyny prawie w powiecie, a na pewno najbliższy Oławie. Dla tych, którzy pamiętają kolejki do wrocławskiego McDonaldsa przy placu Kościuszki, wiedzą, co to może znaczyć dla mnie. Generalnie staram się nie jadać tego świństwa, ale zobaczyć trzeba. I dobrze, bo szybko okazało się, że nasz McDonalds już zastępuje lokalne przybytki gastronomiczne. Wystarczy podjchać od strony Kalinowej, zostawić auto i „na Polaka”, czyli przez dziurę w płocie (bo jest) wejść na teren MOP-u, gdzie jest McDonalds. W piątek wieczorem na tym niespodziewanym parkingu stały tam już cztery auta. Zatem to działa.
W środku niespodzianka. Otóż ścierwo jak ścierwo – leży na żołądku dłużej niż papier toaletowy (i tak smakuje), więc nie ma się czym podniecać, ale jest także dział zwany McCafe. A to już coś dla mnie. Drogie, ale dobre – kawy przeróżnego rodzaju (late, machiato itp.), wszystko ze stuprocentowej kawy arabica przygotowanej specjalnie dla tej sieci przez Jacobsa. Do tego może być jakieś ciasteczko – smaczne, ale też drogie. Są też i lody – wyjątkowo smaczne. Jadłem, więc wiem.
Zatem, jeśli chcesz przeżyć postpeerelowskie „deżawi”, łącznie z przyjemnością przechodzenia przez płot i parkowania w niedozwolonym miejscu, zapraszam do oławskiego McDonaldsa. W środku Europy, czyli u nas.



Komentarze: 27 do “Nie tylko na kawę”
Zostaw komentarz