Wiem, wiem, to nie Kofta. Ale jakoś się łączy. Wczoraj miałem okazję obejrzeć spektakl (tak, prawdziwy spektakl) do poezji Kofty, który przygotowali uczniowie i absolwenci LO im. Jana III Sobieskiego pod dowództwem Małgorzaty Wolskiej (relacja za tydzień w gazecie, być może także rozmowa z autorką całego zamieszania). Boże, jak ona ich skrzywdziła. Wariatka jakaś! Tych młodych ludzi skrzywdziła. I krzywdzi nadal. I krzywi. I wykrzywia. Jak pięknie wykrzywia… Pokazuje scenę, poezję, uczy delikatności, wzruszeń, zabawy słowem, sztuki mówienia, uwrażliwia na piękno słowa, budzi lirykę, rozwija… A potem wypuszcza na ulicę, gdzie królują Nasza-Klasa, „M jak Miłość”, karta kredytowa w kieszeni, a najlepiej kilka. Gdzie królują bzdet i gadżet, by zacytować Mistrza. A ona uczy i pokazuje. Wariatka jakaś. Jak ja kocham takie wariatki…
Tańcz, Gocha, tańcz!
A wariatka ciągle tańczy
~ 18 lis 2009 ~
Napisane przez: admin
Kategoria: Bez kategorii



Jeden komentarz do “A wariatka ciągle tańczy”
Zostaw komentarz