Historia i literatura

2011-12-29 16:09:02

Róziewicz. Sprawiedliwy wśród narodów

U schyłku życia Emil Róziewicz odbiera honory. Otrzymał medal "Sprawiedliwy wśród Narodów Świata", honorowe obywatelstwo Izraela, tytuły Zasłużonego dla Dolnego Śląska, Wrocławia i Oławy. 14 grudnia sędziwego mieszkańca Siedlec uhonorowała gmina Oława. Podczas wojny rodzina Róziewiczów przeszła surowy egzamin z człowieczeństwa. Przez dwa lata, narażając własne życie, ukrywała trójkę Żydów
Róziewicz. Sprawiedliwy wśród narodów

Co czuje, na myśl, że dzięki niemu przeżyli, założyli rodzinę, mogli wieść normalne życie?

Stacja kolejowa Jaworów. To tu upłynęła jego młodość. Trasę Lwów - Stanisławów przemierzały wojska sowieckie, niemieckie i UPA. Tu, w jednym z ruchliwszych miejsc wioski, stała szopka, skrywająca tajemnicę

85-letni Emil Róziewicz przyjechał 14 grudnia na uroczystą sesję Rady Gminy Oława białym fordem fusion. Przewodniczący Dariusz Witkowski wręczył mu dyplom "Zasłużony dla gminy Oława" i statuetkę, wójt Jan Kownacki bukiet kwiatów. Róziewicz wygłosił mowę, w której dziękował za uhonorowanie jego pokolenia. Na sali radni, urzędnicy i sołtysi. Oklaskom dla bohatera nie było końca. 

Niewygodna historia

Po wojnie Róziewiczowie nie rozpowiadali o uratowaniu trójki Żydów. Po co mieli narażać się na zarzut sprzyjania syjonistom? Paczki przychodziły, dopóki żyli Schmuel i Fryda. Gitla pomogła tylko raz. Gdy siostra Róziewicza wychodziła za mąż, przysłała jej welon i parę słów, że chce już zapomnieć o przeszłości. Historia niechciana przez nikogo - tak było do 1989. Potem przyszły zaszczyty - przyznanie tytułu "Sprawiedliwy wśród Narodów Świata", uroczystość z ambasadorem, wizyta w Instytucie Yad Vashem. Parę lat temu Róziewicz zobaczył w telewizji migawkę z Pałacu Prezydenckiego. Lech Kaczyński dekorował orderami tych Polaków, którzy narażali życie, ukrywając Żydów. Zdecydował się, że prześle do prezydenckiej kancelarii relacje i dokumenty. Już za kadencji Bronisława Komorowskiego jego sprawę pilotował radny miejski Mieczysław Koprowski. Ale prezydenckie młyny długo mielą tę mąkę. Więc u schyłku życia przyjął honory z gminy, za tamte dwa lata niepewności, ryzyka i najsurowszego egzaminu z człowieczeństwa.

Z truskawkami do kurortu

Jaworów, jak inne miejscowości kresowe, był tyglem wielu kultur. Mieszkali tam Polacy, Ukraińcy, Żydzi i Niemcy. Tylko czasy nie sprzyjały wielokulturowości. II Rzeczpospolitą wstrząsały konflikty na tle narodowościowym i ekonomicznym, w państwach sąsiednich w siłę rosły totalitaryzmy. - Pamiętam tamtą biedę, ludzie nie mieli czego do garnka włożyć - wspomina pan Emil. Na tle sąsiadów Róziewiczowie radzili sobie całkiem dobrze. Ojciec, kolejarz, miał państwową posadę, mama kombinowała, jak dorobić. W Stanisławowie kupowała truskawki od chłopów, a potem sprzedawała je kuracjuszom w Morszynie-Zdroju. Zakupy dla 6-osobowej rodziny robiła u żydowskich sklepikarzy. Okupacyjne zakazy nie robiły na niej wielkiego wrażenia. Do getta w Bolechowie dostarczała masło, skupowane po wsiach.

Kuzynka z Bolechowa

Iza musiała mu się spodobać. Jeszcze teraz, kiedy opowiada o niej, uśmiecha się. Była z getta. Poprosił mamę, żeby zabrać ją do domu. Mama rozmawiała o tym z ojcem, zgodził się. Iza zamieszkała razem z nimi. Cała rodzina była śniada, innym mówili, że to ich kuzynka. Ale myśl o siostrze, pozostawionej w getcie, nie dawała dziewczynie spokoju. Uzgodniła z Róziewiczami, że sprowadzi także i ją. Poszła torami w stronę Bolechowa. Widzieli ją wtedy ostatni raz. Po kilku dniach w domu zjawiło się troje uciekinierów z getta. Gitla, siostra Izy, Fryda i starszy od nich Schmuel. Mówili, że Niemcy rozstrzelali Izę, błagali o ratunek.      

Kiedy pytam, dlaczego rodzice podjęli tę decyzję, pan Emil jest zaskoczony. Nie ma gotowej formułki. Przebąkuje, że tak było trzeba, że chcieli pomóc, że mogły zaważyć przedwojenne kontakty mamy. Doskonale zdawali sobie sprawę, co im za to groziło. W sąsiednim Sołukowie ktoś doniósł na Ukraińca, ukrywającego Żydów. Przyjechali Niemcy - Żydów rozstrzelali natychmiast, ukraińską rodzinę zapakowali na furmankę. Obwozili ich po wiosce i kazali ludziom pluć na nich. Potem odbyła się publiczna egzekucja.

Po kryjomu

Obok budynku kolejowego stało kryte blachą pomieszczenie gospodarcze, trzymali tam siano. Po zdjęciu desek można było wejść na poddasze. 16-letni Emil urządził tam kryjówkę. Dość przestronne miejsce, za dnia wpadało światło. Nocą, po odsunięciu desek i siana, wychodzili na zewnątrz. Mogli skorzystać z toalety, rozruszać kości. Matka zanosiła im gotowane jedzenie. Nawet kiedy w służbowni był pracownik kolejowy, wychodziła tylnym wyjściem. Potem było różnie, dokuczała bieda, musieli dzielić się chlebem. Czy umawiali się z nimi na odpłatność za schronienie i pożywienie? - A co mogli nam dać? Niczego przy sobie nie mieli - odpowiada Róziewicz. Ale potem dodaje, jak wybrał się ze Schmuelem do Ukraińca, u którego Żyd miał zdeponować złoto. Był wieczór, Schmuel wszedł do środka, Emil czekał na zewnątrz. Po chwili Ukrainiec wypadł z domu, może po siekierę, może po broń. Schmuel wybiegł za nim, "Uciekamy!" - rzucił do Emila.

Czy to było dobre miejsce do ukrywania Żydów? W budynku kolejowym był jedyny telefon na wsi. Przychodzili tu żołnierze niemieccy. Matka umiała trochę po niemiecku, rozmawiała z nimi. Nocą tory patrolował obchodowy - Ukrainiec z Jaworowa, o nazwisku Kuciej. Miał latarkę, przesiadywał na przydomowej ławeczce. Po wojnie wyznał im, że wiedział o ukrywanych. Innym razem do Emila przyszedł ukraiński kolega. Był z oddziału banderowców. Powiedział, że ma tego dość, jest skrajnie zmęczony, chce odpocząć. Wszedł do budynku, który był kryjówką, położył się na dole. - Dlaczego go wpuściłeś? - wołała matka. Na szczęście kolega szybko odszedł. Któregoś dnia Emil znalazł innych Żydów w drewnianej konstrukcji na siano. Kazał im jak najszybciej opuścić to miejsce. Schmuel też mu poradził, żeby ich przepędzić. Gdyby ktoś ich tam nakrył, Niemcy przeszukaliby całe domostwo. Uciekinierzy w ogrodzie - to nie był przypadek. Żydowska inteligencja ze Stryja i Lwowa kierowała się wzdłuż linii kolejowej do leśnej kryjówki w okolicach Doliny. Emil był w siatce kurierów. Przeprowadzał żydowskich adwokatów, lekarzy i kupców do kolejnego łącznika.

Róziewiczowie uchronili Schmuela, Frydę i Gitlę od losu ich pobratymców. Getto w Bolechowie zlikwidowano, wywożąc 700 Żydów do obozów koncentracyjnych. W Dolinie było jeszcze gorzej. Żydowską ludność zapędzono na jedno miejsce. Tam czekały już wykopane doły, a przy nich pijani żołnierze z jednostek specjalnych. Masowa egzekucja, 1.200 rozstrzelanych warstwami wrzucano do ziemi.

Fotografia ocalonych

Po wejściu Armii Czerwonej matka Emila wypuściła ukrywanych. Zataczali się od szczęścia i świeżego powietrza, całowali panią Róziewicz po rękach. Gitlę Emil widział jeszcze tylko raz. Otworzyła po wojnie sklepik w Bolechowie, potem wyemigrowała do Kanady. Schmuel i Fryda pobrali się i wyjechali do Izraela. To od nich zaczęły przychodzić w latach 50. paczki z żywnością i ubraniami, adresowane do podoławskich Siedlec, gdzie osiedlili się Róziewiczowie. W następnych dekadach otrzymywali też bony pieniężne od fundacji, założonej przez żydowskiego milionera. W 1991 Emila wraz z rodzicami wyróżniono medalem "Sprawiedliwy wśród Narodów Świata". W 1992 ambasador Miron Gordon nadał mu tytuł honorowego obywatela Izraela. W tym samym roku został zaproszony na wycieczkę sprawiedliwych, organizowaną przez izraelską fundację. Spotkał się wtedy z Frydą. Razem byli w Yad Vashem, przy tabliczce z nazwiskiem Róziewiczów.           

Pan Emil pokazuje zdjęcie, przysłane z Izraela. Małżeński portret Schmuela i Frydy, pomiędzy nimi córeczka z białą kokardą we włosach. Pytam, jak to jest, mieć świadomość, że dzięki niemu przeżyli, założyli rodzinę, mogli wieść normalne życie. - Nie czuję się bohaterem - odpowiedział. - Zrobiliśmy wtedy to, co do nas należało. Myślę, że wielu na naszym miejscu zachowałoby się tak samo... 

Xawery Piśniak

xpisniak@gazeta.olawa.pl
 

Ocena 3.07/5 (61.43%) (14 głosów)

Komentarze


Informujemy, że komentarze są własnością ich twórców. Redakcja zastrzega sobie prawo do ingerowania lub całkowitego ich usuwania jeżeli nie będą zgodne z tematem artykułu, zasadami współżycia społecznego, a także wówczas, gdy będą naruszały normy prawne i obyczajowe.
  1. prw

    No to oni chyba oni tam inną wersję oglądali albo - co bardziej prawdopodobne - tylko przeglądali i myślą w jedynie słuszny sposób. "W ciemności" powinno ci się też spodobać z tego względu, że Ukraińcy są cacy (zgodnie z prawdą historyczną).


  2. Wuj Dobra Rada

    Filmu nie oglądałem, ale wiem jedno: to, co piszą w USA i Niemczech. Dałoby się to tak ująć: "W filmie Holland jest pokazany typowy Polak, który ratował Żydów dla pieniędzy, zaś Schindler robił to "ze szlachetnego serca" ".
    Tak też się wypowiedział w ubiegłym tygodniu w tivi odtwórca głównej roli. Jak to mawiali: sapienti sat!


  3. prw

    Obejrzałem "W ciemności". Film budzi moim zdaniem korzystne dla Polski i Polaków konotacje. Można czepić się kilku rzeczy - dobrze wyłożył to M. Pawlicki w ostatnim UważamRze.

    Podtrzymuję jednak opinię, że lepszym filmem jest "Róża" Smarzowskiego, która "dzięki" A. Holland polskim kandydatem do obcojęzycznego Oscara nie będzie.


  4. Mr_Oogie_Boogie_Man

    Polskiej elycie politycznej nie jest na rękę, żeby mówiono o ofiarności Polaków, którzy narażali życie swoje i swoich rodzin. Wybierają służalczość za srebrniki, a media kreują ich wręcz na mentorów, ba męczenników w walce o sprawy Polski w Europie i Świecie. Dobitnie o tym: http://www.youtube.com/watch?v=yCTynUa_ppA


  5. prw

    Wujek, realistą to ja akurat jestem całkiem sporym. Wydaje mi się przy tym, że najważniejsze jest budowanie w ludzie świadomości, ponieważ lud świadomy (niezależnie z jakich preferencji światopoglądowych wyrasta) nie daje się łatwo omamiać i manipulować (nawet swoim niedawnym idolom).

    Wildsteina poznałem kilka lat temu przy Checkpoint Charlie. Trochę zarozumiały mi się wydał, ale poza tym całkiem sensowny.

    Wracając do tematyki filmowej: czytałeś?
    http://www.rp.pl/artykul/492745,786503-Rozmowa-z-Agnieszka-Holland--rezyserka-filmy-W-ciemnosci.html


  6. Wuj Dobra Rada

    Prw, co do twego wpisu nt. Areopagu, to myślę, iż jego błąd polega na tym, że zapominasz o rzeczy ważnej, jaką jest realizm. W tym co piszesz zwyczajnie brak realizmu. Faktem jest, że Areopag nie jest "jaskinią filozofów". To regionalna i na swój sposób oryginalna inicjatywa. Nawiązuje do podobnych, jakie w kraju były organizowane po stanie wojennym. Inne czasy nastały, więc nie da się powtórzyć atmosfery tamtych spotkań, kiedy to była - pozorna, jak się okazało - jedność ogromnej większości społeczeństwa ufundowana na oporze wobec władzy. Myślę, że z czasem ta inicjatywa ma duże szanse (dużo zależy tu od p. Joli) na to, aby stać się i trwałym elementem miejscowego krajobrazu, i zaprezentować ofertę z może nieco wyższej półki. Jednak myślę, że najpierw trzeba wyjść do "ludu" (=populus), więc elementy populizmu w tego rodzaju przedsięwzięciu bynajmniej nie jest jakimś błędem.
    Byłem zupełnie niedawno i dość przypadkiem na spotkaniu z Wildsteinem w Warszawie (promocja książki). Przyszło parędziesiąt osób, było parę takich sobie pytań i finis. Zadałem mu pytanie o parę rzeczy, które mnie "ruszają". Był nimi lekko zaskoczony ;)), ale co ciekawe: dziękując za nie, odpowiedział na nie w dokładnie taki sam sposób, jak ja na nie sobie odpowiadam. Statystki bywają ważne, ale ważne są również doświadczenia, które są efektem takich spotkań, bo one później dojrzewają i w różny sposób skutkują... . Organizatorzy Areopagu będą musieli w pewnym momencie pewne rzeczy wyważyć. Myślę jednak, że dobrze sobie z tym poradzą.
    Zauważ, że żadne inne środowisko w naszym regionie nie zaproponowało niczego innego (!) aniżeli Areopag, choć mamy tak "yntylygentne elyty" w PełO i SLD, o ćpunach-paligniotach nie wspomnę.
    Co do wizyt "Po kolędzie" to powiem ci, że do mnie księża raczej nie "spieszą się" z kolędą. Boją się i cholernie szybko próbują się ewakuować w czasie wizyty. Krytykowanie ich przez wskazanie na ich niski poziom wykształcenia połączony z szemraną formację duchową (vide oławski Szogun biegający po wałach z mieczem, a obecnie robiący "doktórat") nie ma sensu. To jest statystyczna dominanta. Trzeba więc popierać tych, którzy wychodzą z pozytywną inicjatywą, jak proboszcz PiP. Swoją drogą - naszego Szoguna wysłałbym na parę lat na misję na Sybir (patrz tekst o misjonarkach). Zap****by wtedy bez ograniczeń na świeżym, mroźnym powietrzu do parafii oddalonych po kilkaset kilometrów i byłby (być może) z tego jego szogunowania jakiś pożytek. Znam niejednego misjonarza, który pracuje lub pracował za wschodnią granicą. Szybko tam - jak sami mówili - nabierali rozumu i wszelkie pierdoły przestawały się ich trzymać. P.S. Widziałem Fedku od dawna, że jesteś - ujmijmy to oględnie - średnio rozgarnięty. Teraz, po twoim wpisie, wiem, że jesteś *edbilem zupełnym. Popytałem znajomych o tego B.D., bo nie wiedziałem od razu o kogo może tu chodzić. Wyjaśniło się. Na YT zobaczyłem dziś po raz pierwszy jego twarz i usłyszałem, o czym mówi. Złociutki, poza kwestiami typowo politycznymi (jest nas, konserwatywnych liberałów min.10% ,), nie zgadza się nic: ani w wieku tego gościa, ani w kwestiach kresowych, o jego wykształceniu nic nie napiszę, bo nie wiem, co kończył. On w ogóle nie zajmuje się Kresami (może szkoda) i nie wiem, czy w ogóle ma kogoś z Kresów (Jeśli idzie o naszych polityków, to Walduś W. chyba ma korzenie kresowe, z pewnością w kwestiach ukraińskich zajmuje właściwe i zdecydowane stanowisko - sam słyszałem). Nigdy tego gościa nie spotkałem i nie zamieniłem z nim nawet słowa.


  7. prw

    Luz, Fedko aka (wpisać wg uznania) nie zniknie - jest wpisany w polską rzeczywistość.


  8. Wuj Dobra Rada

    Prw, widzisz, wystarczy użyć ksywy "Fedko", wspomnieć o czarnym podniebieniu i akurat ... Fedko Zwieracz (sphincter ani) się odzywa, choć wcześniej był "Olem", "Juzkiem", etc. Trochę mnie to dziwi, bo znam inteligentnych ludzi z tamtej parafii, a Fedko Zwieracz zdecydowanie zaniża im statystki.
    Odradzam polemiki z nim, aby nie karmić trolla...


  9. A ja cytowałem ci kiedyś Boya...? "...więc nie dam ci prztyczka ani klapsa, nie powiem nawet pies cię j....ł, bo to mezalians byłby dla psa".

    Tyle ci mam do powiedzenia pedicullsie ludzka. Zwróć uwagę na końcówkę, a póżniej przeproś Panią Dyrektor, miernoto i zakało. Rodzice to muszą się wstydzić czegoś takiego, prawda?


  10. prw

    fedko, cieniuchny jesteś. Wiesz, co to jest "ostrość pozorna"?


  11. fedko

    Pamiętam, że ktoś już zwracał ci tu uwagę na twoje "byki" językowe, i ortograficzne, i stylistyczne, i gramatyczne. Wystarczy poczytać twoje ostatnie posty, które pisałeś jako Wuj... i prw....
    Żenada.
    Ale nie wiedzieć dlaczego, to ty czujesz powołanie do pouczania innych w sprawie pisowni "po polskiemu", nie mówiąc o łacinie, o której pojęcie wyniosłeś z ministrantury pewnie. Właściwie, to wiem skąd ten kompleks twojej "mondrości": tobie więcej męskich końcówek ze łba wyrasta, a tego nawet w Kulparkowie nie wyleczą za Chiny Ludowe.

    A co do twojej "misji" przekazywania jedynej, bo endeckiej "prawdy" o zawiłościach historycznych, i czasach współczesnych, to daj sobie chłopcze spokój. Po pierwsze, młodzież ma głęboko w d...e to co było 70 lat temu (przynajmniej ta normalna młodzież), a po drugie trzeba mieć chociaż zielone pojęcie o czym się mówi. A ty masz zielone pojęcie?

    No, i czekamy na przetłumaczenie zwrotu : Pedicullus humanus, czyli Bogdan D.


  12. prw

    Wujek, tutaj muszę votum separatum wyrazić. Byłem na kilku Areopagach i to nie było to dla mnie budujące przeżycie. Generalnie syndrom bycia wykorzystanym/porzuconym + brak elementarnego krytycyzmu wobec racji wykładanych przez "gości". Smutne to ale prawdziwe. Gdyby tych ludzi otworzyć (co nie jest proste) i zachęcić młodsze pokolenie do udziału (sztuka niebywała), ten klub miałby dużo większy sens. Ale czego tu wymagać od Areopagu, skoro proboszcz, który przychodzi do mnie "z wizytą duszpasterską" nie chce ze mną normalnie porozmawiać. Nie chciałem z niego gorącego powietrza upuszczać, bo w końcu przychodzi jako gość, ale niesmak pozostał ;-)


  13. Wuj Dobra Rada

    Szanowny Sprawiedliwy.
    Doprawdy nie jestem w stanie w niczym tobie PO-móc, jeśli nie odróżniasz Areopagu od Areo-paKu (podpowiem ci, że to forum nie ma nic wspólnego z produktami pakowanymi w Kauflandzie i innych niemieckich marketach). Na to, że nie znasz i nie rozumiesz nie tyle zawiłości historii, bo nie ma tu żadnych zawiłości, ale samej historii (i tego, co robią z nią różni łajdacy), której świadkami byli nasi ojcowie, też ci nie pomogę. Nie wiem, czy jest ktoś, kto mógłby to zrobić. Tego uczą od podstawówki, a że niektórych nieskutecznie, cóż... nieskutecznie. Fakt!
    A co do widowni Areopagu, to akurat się zgadza. Ludzie ci rozumieją dużo więcej niż reszta. Postaraj się do nich dołączyć. Wystarczy tylko trochę chcieć i zwyczajnie się przyłożyć do lektury. Zatem - powodzenia!


  14. prw

    I to jest kwintesencja "nowej inteligencji" -> "dyrdymały historyczne których nikt nie rozumie", "młodym ludziom robić wodę z mózgu".
    Oczywiście, najważniejsze jest wykształcenie posłusznego konsumenta. Budujemy Nowy Wspaniały Świat! Łyknąłeś już swoją poranną dawkę somy, "sprawiedliwy"?


  15. sprawiedliwy

    Wuju -jak zwykle błądzisz po tym forum szukając poklasku w swoich historycznych dewagacjach. Gazeta przedstawia historię prostego czlowieka który ratował życie ludzkie i to jest najważniejsze a nie jakieś dyrdymały historyczne których nikt nie rozumie.Co ty chcesz młodym ludziom robić wodę z mózgu? Poziom twoich historycznych wykładów przypomina mi nasiadówki osławionego Aeropaku w Ośrodku Kultury.Myślę , że ten elektorat byłby wstanie zrozumieć twój sposób pojmowania zawiłości naszej historii.


  16. Wuj Dobra Rada

    PRW, domyślam się, że wiesz, ale nie dlatego piszę o tym. Pisze TU właśnie, aby docierać do jak najszerszego spektrum czytelników. Małolaty jeśli już cośkolwiek czytają, to właśnie to, co znajdą w sieci. Wbrew pozorom ma to duże znaczenie. Zwłaszcza to widać na forach Onetu czy Interii, jeśli idzie o kwestie dotyczące ludobójstwa na Kresach. Dziś tekst żadnego Motyki czy innego Drozda nie przejdzie bez min. 50-60% głosów krytycznych i radykalnie krytycznych. Dziesięć lat temu było to co najwyżej 10%. Zajrzyj, ile czytelników ma x.Isakowicz-Zaleski na swoim prywatnym blogu- ostatnio ponad 2 miliony wejść rocznie . A takich portali jest dziesiątki (polecam: www. kresy.pl), na części z nich mam stałe felietony :)).

    P.S. Fedku (=sphincter ani) inernetowy, słowo "caetera" pisze się przez "AE". Już parę razy prosiłem, abyś nie używał, **bilu, łaciny, bo to nie na twoją tępą łepetynę i nie na twoje (czarne) podniebienie ;))


  17. do ola

    I co koleżko, łyso ci teraz? Nikt tak "pięknie" nie opowiada o krzywdach Narodu polskiego, i o jego (Narodu) krzywdzicielach, czyt ; Żydach, Ukraińcach (ale tylko z UPA), Niemcach (nie wiem, czy wszystkich, czy tylko nazi, ale raczej wszystkich), Ruskich z karabinami na sznurkach i gwałcących wszystkie kobiety, o Czerskiej, "zdrajcach" typu Michnik i Kuroń et cetera, jak najodważniejszy i jeden z najlepszych POLAKUF Pedicullus Humanus.

    Padicullus humanus to szczególna odmiana jemu podobnych istot...


  18. prw

    Wujek, mi tych rzeczy nie musisz tłumaczyć, ale młodzież niestety kompletnie tych tematów nie zna. Włos się na głowie jeży - próbuję przy różnych okazjach z młodszym pokoleniem o historii rozmawiać. Generalnie totalne odmóżdżenie. Nie żeby w jakieś szczegóły wchodzić, ale prostych rzeczy nie kojarzą - licealiści, a nawet studenci "dzienni". O wyciąganiu wniosków, myśleniu analitycznym zapomnieć trzeba, bo fundamentu/wiedzy nie ma u nich prawie żadnej (a jeśli jest, to na poziomie teleturniejowym/Bravo Girl). Czego tu wymagać na co dzień - jakiego zrozumienia spraw bieżących? Może źle ostatnio trafiałem (wcześniej zdarzało mi się częściej spotykać istoty bardziej rozumne). Pracować trzeba - to nasz "kapitał" wspólny (póki co).


  19. Wuj Dobra Rada

    PRW, jest dużo gorzej. Ci bracia zabiegają, aby kategoria ludobójstwa została odniesiona do jednej jedynej nacji. - Zgadnij której? Z tego względu Zachód nic nie wie i długo się nie dowie o ludobójstwie na Polakach. Aby i Polacy nic o nim nie wiedzieli, dba załoga z Czerskiej wespół z (sic!) ludźmi od santo subito Lecha, jak: Wujec, Berdychowska (ma ona oficjalne poparcie Kongresu Ukraińskich Nacjonalistów - następcy OUN) i reszta z tzw. listy hańby (m.in. Wajda, Kamiński z PJN, Rotfeld, tow. Smolar, i wielu innych.), którzy podpisali się pod protestem przeciwko postawieniu w centrum Warszawy pomnika pamięci ofiar ludobójstwa na Kresach. Poszukaj w necie, ciekawa lektura. Swoją robotę w tym temacie zrobił poprzedni babochłop z MEN, który zredukował liczbę lekcji z historii i tak ustawił warunki matur, aby ten przedmiot zdawało jak najmniej maturzystów. Trudne do oceny "zasługi" w tym temacie miał wezwany na sąd Boży hitlerowski kolaborant (melnykowiec) Bohdan Osadczuk - ukochany "autorytet" santo subito L. - mu nadał parę odznaczeń. Osobny medal otrzymał o niejakiego Sikorskiego: http://www.msz.gov.pl/Wreczenie,przez,ministra,Radoslawa,Sikorskiego,odznaki,Bene,Merito,31431.html
    (We wszelkich jego biografiach okres II Wojny w jego życiu to biała plama [patrz: Abwehra] - jakiś czas temu znajoma ujawniła parę ciekawych szczegółów jego życia z lat wojny i odtąd ten melnykowiec przestał być pokazywany w tivi. Znajoma do dziś ponosi konsekwencje tego swojego „wybryku”)
    P.S. Widziałem w kinie zwiastuny filmu Holland. Zanosi się na *wno w stylu Grossa "Złote żniwa". Jaki ojciec, taka córka - poczytaj sobie o jej tatusiu i nic cię nie zdziwi. Akcja upokarzania Polaków, zapowiedziana przez niejakiego Singera w trakcie rozmowy z wezwanym na sąd Boży Lechem trwa! O co chodzi? - Wiadomo ... Całą sprawę doskonale opisał syn prawdziwych ofiar Holokaustu (oboje przeszli przez kilka obozów i gett, ale do końca swych dni nie otrzymali ani dolara/ marki z tych setek miliardów wyciągniętych na konto ofiar Zagłady) - Norman Finkelstein (szacun) w pracy "Holocaust industry" i "Wielka hucpa". Swoją drogą, czy to nie dziwne, że Polaków Izrael zaczął uhonorowywać tytułem "Sprawiedliwych" dopiero pół wieku po II Wojnie, a resztę nacji np. Francuzów i Niemców duuuużo wcześniej? Dobrze, że żyją jeszcze tacy ludzie jak p. Róziński, bo to oni są świadkami historii i tak długo jak żyją, łajdacy jak Kosiński czy Wilkomorski mnie mają szans, na to, aby ich kłamstwa całkowicie zapanowały…
    **************
    Olu, vel..., vel ... vel Malaku z Ogólniaka ... - śm**ciu, napisz, gdzie nazywałem Ukraińców mordercami, albo stul *yj. - "Banderowcy", to nie to samo, co "Ukraińcy". Jeśli nie rozumiesz tej różnicy, to wcale mnie nie zdziwisz. A to, że santo subito Lech ZDRADZIŁ Polaków zamordowanych przez ukraińskich nazistów z SS-Galizien, UON-UPA etc., bratając się z ich zdeklarowanymi ideowymi następcami - Juszczenką i Tymoszenko, to fakt. Nikt nawet nie próbuje dziś temu zaprzeczyć. Sam nie jesteś w stanie temu zaprzeczyć.


  20. olo

    .uju , twoja mentalnośc jest bardzo bliska mentalności milicjantów z czasów komuny, takich jak Cz.M. Zwsze twierdziłes , że Ukraińcy to mordercy i Lech Kaczyński zrobił błąd rozmawiając z Ukrainą. Ale księża i UB-cy zawsze mieli bliskie kontakty.


  21. prw

    Masz, niestety, Wujek, sporo racji. Polska nie miała tyle szczęścia, co Izrael - diametralnie inne położenie geopolityczne. Poza tym w Hollywood biznes rozwinęli starsi bracia w wierze (szacun) i trudno oczekiwać, by pochylali się nad losem Polaków, zwłaszcza tych z Kresów.

    Niebawem przekonamy się, co "W ciemności" A. Holland zainscenizowała. Oczywiście polski kandydat do Oscara został przez jej film "z automatu" zaanektowany, przez co świat nie pozna na przykład "Róży" W. Smarzowskiego.


  22. Wuj Dobra Rada

    Sprawiedliwy, zanim zabierzesz głos, zrób kurs czytania ze zrozumieniem. Karmienie się, nazwijmy to: "niestrawionymi resztami" z Czerskiej nie wystarczy, aby zbierać głos. A ja nie zamierzam tobie organizować darmowych lekcji, ani tym bardziej robić tobie wykładu na ww temat, więc do dzieła!
    Po tym kursie, aby zrozumiec o czym piszę, przeczytaj pracę Binjamina Wilkomirskiego - to prawdziwa kwintesencja tematu - chodzi o jego pracę "Bruchstuecke. Aus Kindheit 1939-1948") . Nie zapomnij też o przeczytać prace innej "ofiary polskiego antysemityzmu", Jerzego Kosińskiego - "Malowany ptak". (O J.T. Grossie nie wspominam) - Przy okazji dobry komentarz do tej ostaniej znajdziesz w pracy J. Siedleckiej "Czarny ptasior", z naukowych opracowań poleca się prace Marka J. Chodakiewicza "Po Zagładzie... " , "Złote serca"
    Co do kwestii ukraińskich, daruj sobie swoje głopie i infantylne rady. IPN (dokładniej: R. Niedzielko) wydał jedną (małą) książkę na temat sprawiedliwych Ukraińców, ale na tym koniec i wszyscy boją się ruszyć ten temat, bo banderowska Ukraina "musi" być w Unii, a to mogłoby zaszkodzić. W efekcie - wnioski z Ukrainy i Rosji złożone w IPN z prosbą o zgadę na tłumczenia tej pracy na rosyjski i ukraiński obce czekają już... dwa lata (!) bez odpowiedzi, gdyż ta praca potwierdza ludobójczy charakter działań gloryfikowanych na Ukrainie UPA, Schutzmanschaft 201 i SS-Galizien, co propagandowo źle by działało w kwestii integracji Ukrainy.


  23. sprawiedliwy

    Wuju co ty rozsiewasz teorie spisku, tak jak ci spod znaku prawa i sprawiedliwości.Co by dobrego uczynić to zawsze sie znajdzie ktoś, kto wietrzy w tym drugie ,,dno".Pan Róziewicz wraz ze swoja rodziną jako prości ludzie uczynili to co nakazywalo im sumienie-ratowali życie swoich rodaków i to jest najpiekniejszy uczynek dla drugiego czlowieka nie licząc na żadne zaszczyty tak jak wielu Polaków którzy ratowali Żydów narażając własne życie.Motto Instytutu Yad Vashem-KTO RATUJE JEDNO ZYCIE TAK JAKBY RATOWAŁ CAŁY ŚWIAT!
    P.S
    Swoje historyczne zawiłości co do ukrańców ktorzy ratowali Polaków przed bandami UPA zgłoś do IPN niech zbadaja tą sprawę.


  24. Wuj Dobra Rada

    Czytałem ten artykuł w wydaniu papierowym. Po jego przeczytaniu nasuwa sie dość smutna konstatcja, że Polacy, narażając życie swoje i swoich rodzin i współmieszkańców, ratowali Żydów, a ci się odpłacają określeniami "polnische Vernichtungslager Auschwitz" (na witrynie Instytutu Sz. Wiesenthala, czy w amerykańskich i niemieckich gazetach). Nikt z nich nigdy nie nakręcił filmu, nawet dokumentalnego (tego zwłaszcza) o Polakach ratujących Żydów, za to na topie są filmy o Niemcach ratujący tychże. W tych fimach jak "Lista Schindlera" Polacy to załoga SSmani(/-ki), które przy komorach gazowych między sobą rozmawiają po polsku. Dobrze, że p. Róziewicz najprawdopodobniej o tym wszystkim nie wie...Szkoda słów.
    Swoją drogą, dlaczego do dziś nie można się doczekać, aby któryś rząd wzorem Izraela nagordził sprawiedliwych Ukraińców, którzy w czasie ludobjczych akcji band UPA i SS-Galizien ratowali Polaków, często za cenę życia swojego i swoich bliskich? Rozmawiałem o tym parę razy z różnymi VIPami, ale oni uciekali od tego tematu jak diabeł od święconej wody.


Dodaj komentarz:


* - pola obowiązkowe