Strzelcy z Jelcza-Laskowic porządkowali cmentarze żołnierzy polskich w Kostiuchnówce, Kowlu, Maniewiczach i Koszyszczach…
Od 5 do 15 sierpnia dwudziestu strzelców z Jelcza-Laskowic porządkowało cmentarze żołnierzy polskich w Kostiuchnówce, Kowlu, Maniewiczach i Koszyszczach. Większość młodych uczestniczyła w obozie już po raz trzeci. Co sprawia, że mimo wielu trudów i spartańskich warunków, wracają na Wołyń?
Coś po sobie zostawimy
- Ukraina to piękny kraj, dla mnie szczególnie bliski, ponieważ stamtąd pochodzi mój tato - mówi Ola Stoncel. - Obozy strzeleckie mają swój klimat. To coś o wiele fajniejszego niż wylegiwanie się na plaży. Poświęcamy tych parę dni na ciężką pracę, ale potem cieszy, że zostawiamy po sobie konkretny ślad.
O efektach poprzednich obozów mówi też dowódca strzeleckiego pododdziału Agata Skierska: - Widać, co zrobiliśmy do tej pory, a co jeszcze przed nami. Warto zauważyć, że nasza obecność skutkuje zmianą nastawienia miejscowej ludności. Ukraińcy widzą, że ktoś się interesuje tymi miejscami, że poświęca wiele wysiłku, żeby były odnowione. Dlatego przestają dewastować cmentarze i zabierać z nich bloki kamienne, które do tej pory przydawały im się w gospodarstwach.
Kolejny obóz oznacza również, że nie ma już takich niespodzianek jak za pierwszym razem. Wtedy zdarzało się, że groby się osuwały. Trzeba było zbierać kości legionistów i urządzić im ponowny pochówek.
Śpiewy na krakowskim Rynku
Swój wyjazd strzelcy rozpoczęli 5 sierpnia w Krakowie, od ogólnopolskich obchodów rocznicy wymarszu Pierwszej Kompanii Kadrowej. W tym dniu Kraków oblegany jest przez organizacje niepodległościowe z całej Polski. Na Rynku urządza się zbiorowe śpiewanie pieśni legionowych. - Każdy otrzymuje śpiewnik i świecę, bo spotkanie przeciąga się do późnych godzin wieczornych - mówi dyrektor Skierska. - Atmosfera wspólnego śpiewu na długo zapada w pamięć…
Wymarsze szlakiem kadrówki organizowano już przed wojną. W PRL-u legionowe tradycje kultywowano nieoficjalnie, odrodziły się w latach 80. i są pielęgnowane w wolnej Polsce. Przez wiele lat patronat nad rocznicą sprawował ostatni prezydent na uchodźstwie, Ryszard Kaczorowski. Tegoroczny wymarsz był pierwszym bez niego. 6 sierpnia rano prawie 400 osób wyruszyło w stronę Kielc, a młodzi jelczanie - autobusem na Wołyń.
Śladami Trylogii
To chyba premia za dotychczasowe poświęcenie, ponieważ program tegorocznego pobytu na Ukrainie oprócz pracy przewidywał zwiedzanie Kresów. Umożliwił to projekt edukacyjny “Śladami trylogii”, dofinansowany przez Urząd Marszałkowski. W ciągu pięciu pierwszych dni strzelcy zwiedzili Chocim, Kamieniec Podolski, Okopy św. Trójcy, Krzemieniec i Łuck. - Z tego roku będę pamiętała autobus - śmieje się Aneta Chajęcka. - Upał niesamowity, a my w podróży spędzaliśmy nawet sześć godzin. Mówiąc bardziej serio, najbardziej podobało mi się w Kamieńcu Podolskim. Mieliśmy bardzo dobrego przewodnika, który ciekawie opowiadał o historii tego wielonarodowego miasta.
Młodzi naocznie spotykali się z polską historią - malowniczo położone nad Dniestrem Okopy św. Trójcy - przedwojenny zakątek graniczny z Rumunią i Związkiem Sowieckim. Liceum Krzemienieckie, w którym uczył się Juliusz Słowacki. - Szkolne lekcje to nie to samo, co żywe doświadczenie historii - komentuje dyrektor Skierska. - Nasza młodzież wybrała się na Wołyń, widziała polskie cmentarze, zabytki i przeżyła szok, że tam została Polska.
Ramię w ramię
Po pięciodniowym zwiedzaniu - pięć dni ciężkiej pracy. Plewienie, grabienie, wynoszenie śmieci, malowanie krzyży i nagrobków. Nieraz przez cały dzień. Dopiero po 20.00 czekał na nich ciepły posiłek. Wieczorami chwila na rekreację przy ognisku. Razem z nimi pracowali młodzi Ukraińcy. - Problemów w porozumiewaniu się nie było - mówi Ola Stoncel. - Niektórzy mówią po polsku, a jak nie, to nasze języki są na tyle podobne, że można było się dogadać. Zbliżało nas do siebie również to, że oni należą do organizacji harcerskich, no i oczywiście wspólna praca.
Oprócz śpiewania przy ognisku, młodzież słuchała historycznych prelekcji, wygłaszanych przez specjalistów z IPN. - Ukraińcy mieli okazję poznać niezakłamaną historię - komentuje Agata Skierska.
Moi młodzi rozmówcy zapowiadają, że w następnym roku znowu wybiorą się na obóz. - Takie surowe warunki dają smak przygody - mówi Tomek Lusak. - Tak to po prostu jest - jedzie się raz, łapie tego bakcyla i potem bardzo chętnie tam wraca - podsumowuje Aneta Chajęcka.
Xawery Piśniak
Fot.: archiwum Związku Strzeleckiego J-L
Ocena 4/5 (80%) (8 głosów)

Wiatr: 16 km/h 


Jestem jedną z osób, które pojechały na ten wyjazd. Po pierwsze osobiście nie jadę tam by się napić tamtejszych trunków. Jadę tam bo to co robimy tam razem z harcerzami (którzy są tam od 10 lat) jest dla mnie bardzo ważne. Nie każdy myśli tylko o tym jak się upić! Najpierw kolego pojedź tam, a później oceniaj! Bardzo podziwiam harcerzy i ich niezłomny zapał, a strzelców że chcą w takim czymś uczestniczyć i pomóc chodź trochę w utrzymaniu porządku na tamtejszych grobach. Smerfie pozdrawiam! I mam nadzieję że się zobaczymy w tym roku!
Tiaa, a tak naprawde jadą tam na wakacje żeby po pracy przy grobach popić wódki i oddać się innym rozrywkom.
Warto nadmienić, że Strzelcy odnawiają wołyńskie cmentarze w ramach akcji organizowanej przez zgierskich i łódzkich harcerzy. Zapraszam na www.kostiuchnowka.eu
x-men, nie pleć bzdur. Gdybyś wiedział, jakie banderowskie kanalie rządzą Ukraina (zwłaszcza w terenie), to byś nie pisał takich bzdur, jak potłuczony. Oni nikogo nie wyręczają. Porządkując i sprzatając groby, ratują je. Dają jednocześnie miejscowym rezunom do myślenia: jesteśmy tu i pamiętamy o nich. Za to A. Kunert (Rada Ochorny Pamięci)- z PO w rozmowiem z banderowcami obiecał, że będzie UPOwskim kanaliom pomniki w Polsce stawiał za NASZE PIENIĄDZE!!!!
Internauta, groby ich bliskich są grobami ICH bliskich. Nie martw się o nie. Ciekawe, jakimi grobami ty się intersujesz, bo z pewnością ciebie nie było Kresach, aby zadbać o groby naszych rodaków...
Dbałość o cmentarze i mogiły wojskowe spoczywa na stronie ukraińskiej.Młodzi Oławianie świetnie wyręczają Ukraińców.brawoo
Wycieczka,przygoda,młodzież,wszystko fajnie zwłaszcza,że Pani kurator też bierze udział w tej akcji.Mam nadzieję,że z równym zaangażowaniem odwiedzają groby swoich najbliższych.
Młodzież jest dobra i wrażliwa ,ale trzeba odpowiednio nią pokierować i zagospodarować ten potencjał.Odpowiednie podejście, nawet do "bandziora",wzbudzi w nim dobro,bo człowiek rodzi się dobry ,lecz ktoś po drodze doprowadził do tego stanu ,skrzywdził go.A są to najczęściej najbliżsi,a potem dopiero nieodpowiednie towarzystwo.
Brawo! To przykład pięknej pracy z młodzieżą i przykład znakomitej młodzieży. Po raz kolejny warto przypomnieć słowa, że "takie będą Rzeczypospolite, jakie młodzieży chowanie". Tylko tyle i aż tyle. Dziękuję!