Historia i literatura

2010-08-29 22:35:43

Wtedy byłem nieugięty

Dawni działacze „Solidarności”, robotnicy. Kiedyś w konspiracji. Młodzi z rękami pobrudzonymi farbą drukarską z nielegalnych powielaczy, z ukrytymi ulotkami. Dziś pytają, czy było warto? Warto, bo upadł znienawidzony system, a poza tym… szkoda gadać
Wtedy byłem nieugięty

Jan Cikacz twierdzi, że ich walka miała sens, ale państwo zostawiło robotników samych sobie

 

Nie zamierza uczestniczyć w żadnych obchodach rocznicowych, bo jak mówi, w politykę się nie angażuje. Kiedyś „Solidarność” to był wielki narodowy zryw, ludzie szli jak w dym. Wiadomo, że ta euforia nie mogła trwać długo. Nie po raz pierwszy w historii, ideały przegrały z politycznym pragmatyzmem.

Piękni ludzie
Jan Cikacz, jeden z wielu cichych bohaterów walki z systemem komunistycznym, robotnik z Jelczańskich Zakładów Samochodowych, działał w radzie pracowniczej i komisji zakładowej „Solidarności”. Lubi usiąść w ogrodzie i zapalić papierosa. Jest zdziwiony, że ktoś pyta go o tamte czasy. To było tak dawno. Trzeba poszperać w pamięci, pomyśleć. Na szczęście ma stary zeszyt, a w nim nazwiska konspiracyjnych kolegów. Franciszek Konieczny, Jan Winnik, Edmund Makowski, Henryk Ruman, Tadeusz Dawidowicz, Jerzy Dobrowolski, Zdzisław Wąsowicz, Włodek Górnik, Antoni Kret, Rygiel, Gachowski, Paczos, Falikowski, Jurijków, Leśnikowski, Jankowski. Nie sposób wymienić wszystkich, niektóre imiona gdzieś uciekły, wielu nie ma już wśród żywych. Mówi o nich: „Piękni ludzie…”.
Dla Janka Winnika
Gdy wprowadzono stan wojenny, związek zawodowy działał w konspiracji. Jan Winnik, czołowy działacz jelczańskiej „Solidarności”, musiał się wtedy ukrywać. Jan Cikacz i koledzy zbierali dla niego pieniądze, żeby miał z czego żyć oraz na działalność podziemną. Za te pieniądze kupowali maszyny do pisania, ruski aparat fotograficzny do robienia zdjęć ubekom i wszystko, co było potrzebne w konspiracji. - Ojciec Winnika ukrywał go w domu w Czernicy - opowiada Cikacz. - Przez Antoniego Kreta z Ratowic podawaliśmy mu pieniądze. Dostawał pensję, którą dla niego zbieraliśmy. Później czasy się zmieniły, komuna trochę odpuściła. Pracowałem w związkach zawodowych i w radzie pracowniczej, bo ludzie mieli do mnie zaufanie. Byłem młody, energiczny, nieugięty, a dziś… prawie staruszek.
Puste hasła
Młody Jan Cikacz pracował jako ślusarz w narzędziowni. Lubił swoją pracę. Nie rozumiał rzeczywistości. Socjalistyczne hasła o równości i szacunku dla robotników może były słuszne, ale nie szła z nimi w parze praktyka. To było widoczne gołym okiem.
Rozmawiał z dyrektorami i pytał, jak to jest, że partia chwali się, jak jest dobrze, a na półkach w sklepach - ocet i musztarda. Kiedyś dyrektor Dalgiewicz spytał go przy wódce: - A co ja mam zrobić, wyskoczyć przez okno?
Niektórzy coś jednak robili. Praca Jana Cikacza i jego kolegów polegała na drukowaniu bibuły, rozprowadzaniu jej wśród pracowników. Trzeba było wiedzieć, komu dać, bo tajnych współpracowników UB w fabryce nie brakowało, ubecja miała tam swoje biuro. Cikacz pokazuje ręcznie zapisaną kartkę z tabelką i nazwiskami oraz mnóstwem liczb. Do niego należało prowadzenie rozliczeń, kto ile pieniędzy wpłacił. Miał takich kartek kilkanaście. Chował je pod okleiną mebli, w wydłubanych szparach. - W tamtych czasach to było niebezpieczne - wspomina. - Robiliśmy taką niezależną “gazetkę” jelczańską, najczęściej była to zadrukowana dwustronnie kartka. Bałem się trzymać to w domu, dałem na przechowanie i zginęło.
Panowie z gazowni
W czasach konspiracji mieszkał w Oławie, na ulicy Chrobrego. Dwa razy miał wizytę tajniaków, którzy chcieli coś wywęszyć. Podawali się za pracowników gazowni. - Pięciu ludzi z gazowni, to absurd - mówi. - Zaglądali wszędzie - do kuchni, do łazienki, szukali śladów farby drukarskiej. Miałem dużo szczęścia, nie bałem się, nie doznałem jakichś szczególnych szykan. Drukowaliśmy wszędzie, byle nie w domu. Matryce dostawaliśmy z Wrocławia, nawet nie wiem od kogo. W konspiracji im mniej się wie, tym lepiej. Nie pytaliśmy, bo wiedzieliśmy, że czasem, jak przycisną, a mieli swoje metody… Na podstawie matrycy można było drukować. Farba, wałek i robiło się.
Dziś Jan Cikacz wie, kto go wtedy inwigilował. Dziś na wysokim stanowisku. Pamięta również, jak podchodzili go inni, pytali o składki, próbowali. Wyczuwał, że coś śmierdziało. Mówił, że nic nie wie. - W „JZS” było dużo osób zaangażowanych w walkę z systemem - wspomina. - Inni może wiedzieli, że źle robią, ale bali się o ciepłe posadki. Dużo ludzi się obawiało…
Krzyż i rzeczywistość
Stoi na placu pod jelczańskim wieżowcem, symbol walki i “Solidarności”. Elementy granitowe przywieziono ze Strzelina, stawiał go Jan Cikacz. Pamięta, że był z nim Gachowski, imienia nie pamięta. Była jeszcze tablica, tajniacy zdemontowali ją w nocy. Pod krzyżem odprawiano msze.  
Na pytanie, co czuli i robili potem, po zwycięstwie i karnawale „Solidarności”, Jan Cikacz odpowiada, że związek nie wygrał: - Nadzieje były, ale rozkradli Polskę, prywatyzowali i kupowali za grosze. Te czasy skończyły się nieciekawie. Walczyłem wtedy, bo nienawidziłem komuny i tyle. Ja sobie poradziłem, postawiłem dom, ale inni… Robotnicy obalili system komunistyczny, dlatego ich walka miała sens. Jednak dużo na tym nie skorzystali. Potem nie miał ich kto poprowadzić, państwo nie upomniało się o byłych działaczy i nie liczę na to. Nie należę dziś do „Solidarności”.
Jak widzi „Solidarność” po 30 latach? Nie bardzo. Rozsypała się dużo wcześniej. - Każdy strajk to zryw jednorazowy, krótkotrwały, nie może trwać rok, dwa lata, pięć - podsumowuje. - Wtedy społeczeństwo było razem, potem każdy poszedł w stronę własnych interesów. Gdy powstała „Solidarność”, ludzie garnęli się do tego masowo, wierzyli w te ideały. Teraz nie ma „Solidarności”. Tylko struktury zostały…
 
Monika Gałuszka-Sucharska
 
Fot.: MG-S i archiwum „GP-WO”
 
 
 
 
Ocena 4.2/5 (84%) (5 głosów)

Komentarze


Informujemy, że komentarze są własnością ich twórców. Redakcja zastrzega sobie prawo do ingerowania lub całkowitego ich usuwania jeżeli nie będą zgodne z tematem artykułu, zasadami współżycia społecznego, a także wówczas, gdy będą naruszały normy prawne i obyczajowe.
  1. Do @ z 21:18:53 ,brawo ,napisałeś do Hmm a raczej hymy co należało. Gdyby większość miała tę wiedzę co ty to dziś nie PANOSZYŁY BY SIE PALIKOTY ,RYCHY ,GRZECHY I INNE MILERY. Nie byłoby Bolków i nocnej zmiany ,grubej krechy itd .Taka hyma myśli ,że walczyć można tylko rzucając płyty chodnikowe. Każdy walczył inaczej.Wiadomo hyma tego nie wie ,że inteligencją i wiedzą można jeszcze więcej dokonać,tak jak to robili obaj prawnicy Kaczyńscy.Wielu ludzi im wiele zawdzięcza .Tylko o tym nie wolno mówić ,trzeba mówić to co ośmiesza,bo przecież nie można dopuścić ich do władzy ,bo za dużo wiedzieli i zrobiliby porządek z tą bandą. To prawdziwi patrioci ,którym nie zależało na majątkach ,oszustwach ,splendorach,przekrętach ,kolesiach ale na Polsce.Na bogatej i całkowicie wolnej Polsce.Są jednak takie ... jak hymm,które przy każdej okazji toczą pianę z pyska na słowo Kaczyński.Nawet przypuszczam dlaczego.Za rządów PIS ,musiał być przyłapany na jakimś przekręcie lub innym świństwie i został ukarany[ albo ktoś z rodzinki]. Za PO,wszystko uchodzi płazem,stąd ten BUL.Jak czytam takie wpisy jak hymmy to mi się mdło robi, takie to prymitywne.


  2. lucrat

    znam pana osobiscie i powiem brawo nic nie przeklamane.winnik za to za bardzo siebie uwielbia i stanowczo pisze nieprawde. zapomnial wielu rzeczy dopowiedziec i prawda musi byc po jego stronie, przykre ale prawdziwe.byly pracownik JZS.


  3. Słoma

    Hmm, jesteś ograniczony po drugiej stronie. Grzeje mnie Kaczyński i jego dupowylizywacze. Chciałbym jednak wiedzieć, co robił za młodu starszy pan z sąsiedniej klatki, który świetnie żyje z UBeckiej/milicyjnej emerytury. Jeśli robił coś złego, chciałbym mu ją odebrać i zetrzeć uśmieszek z jego twarzyczki.


  4. Hmm

    Biedaczku, jak to jest żyć z tą straszną świadomością że twój idol Jarosław od kilku lat przegrywa każde możliwe wybory i już nigdy nie dojdzie do władzy? Powściekaj się, poszczekaj, opluj, nakłam, postój pod krzyżem może ci trochę ulży. Możesz sobie nawet myśleć, że to Jarosław został prezydentem i powtarzać to w kółko - w końcu w to uwierzysz i będziesz pluł na wszystkich co mówią że jest inaczej. A co do PIS-owskich "patriotów" - nie trzeba ich ośmieszać, oni sami robią z siebie pośmiewisko. Wielki patriota co nawet nie zna słów hymnu he he he


  5. Oławianin

    @: wystarczy, że wczoraj na zjeździe widać było kim jest kaczyński i całe obecne buractwo solidarnościowe.


  6. hmm,czy hymo ale z ciebie jadu wyciekło a przy okazji ile głupoty.Pleciesz jak potłuczony,Ty widziałeś gdzie siedział J .Kaczynski? Sądzisz po sobie,bo może ty siedziałeś u ojca w kalesonach.Poczytał byś sobie i dowiedziałbyś się jak wypowiadają się o nich ci ,którym bracia Kaczyńscy bezinteresownie udzielali porad prawnych ,pisali różne pisma ,bronili znając prawo.Walka była różna ,nie każdy "skakał"???przez płot czy był tramwajarką.Intelektualiści ,mądrzy ludzie obmyślali plany i działanie,a elektryk skorzystał ze splendorów ,mając do dziś wielkie profity z tego faktu ,zresztą działał na dwie strony.Kolegów wykolegował,puścił w skarpetkach ,a baksików ,słowików wypuszczał z klatek.Nie powtarzaj głupot,bo dziś jest moda na ośmieszanie patriotów ,uczciwych Polaków,daje się zielone światło rychom ,mirom i innym zdzirom.Każdy człowiek samodzielnie myślący,którym tuskomatołowe media ,nie wyprały mózgu wiedzą w co się tra i w czyim interesie.


  7. MARKUS_10

    Panie Cikacz,czy nie wypadalo by podac kilka nazwisk tych bylych wowczas czynnych,gorliwcow z SB? Zapewne znane sa Panu nazwiska tych ktorzy po pzrefarbowaniu,dzis z duma nosza sztandary prezentowane podczas Panstwowych uroczystosci


  8. taki tam

    Panie Zygmuncie, myślę, że nie zdaje sobie Pan sprawy, ilu wśród tych stawiajacych wtedy krzyże to były SBeckie gnidy... Prawda jest mniej efektowana, niż się wydaje, choć wolimy wierzyć,że była inna niż była. Warto pofatygować się na ul. Sołtysowicką we Wrocławiu do IPN i tam złożyć wniosek o autolustrację, aby dostać do rąk swoje teczki a w nich materiały tych ***synów, którzy donosili. Wiem od dawnego powiedzmy: "funkcjonariusza", że m.in. szef Solidarności jednego z dużych zakładów pracy w okolicy był agentem SB pod ochroną tejże. Wprawdzie duzo teczek zniszczono, ale sporo jeszcze pozostało. Zachęcam i pozdrawiam!


  9. @

    A czy ktoś pamięta jeszcze gdzie był wtedy Lepper i jego "waleczni" zwolennicy?Tak jak wielu późniejszych "walecznych" siedział w PGRze i pilnował żeby mu nie ubyło.


  10. Hmm

    Tak, a pan Jarosław Kaczyński, podczas stanu wojennego siedział jak trusia pod sukienką mamusi, nic nie zrobił i nic nie znaczył - nawet UB-ecja wiedziała że nawet nie warto go internować. Jak naród (w postaci między innymi wyżej wymienionych) obalił PRL i niebezpieczeństwo minęło, wtedy to Jarosław dopiero nabrał odwagi i zaczął głośno krzyczeć jak to sam jeden z bratem obalił komunizm. Najśmieszniejsze jest to, że taki człowiek przedstawia się jako bohater, jedyny twórca i spadkobierca Solidarności. Nie ma też oporów przed nazywaniem zdrajcami, UBekami, szpiegami itp ludzi, którzy w przeciwieństwie do niego, siedzieli w PRL-owskim więzieniu a po prostu się z nim nie zgadzają albo nie uznają go za Pomazańca Bożego. Hipokryzja? Bezczelność?


  11. zygmunt62@vp.pl

    Dodać trzeba do tych wspomnień,solidarność oławską.Przy poświęceniu krzyża w Jelczu byliśmy z całym zarządem z Oławy,piękna uroczystość.Jeżdziliśmy na spotkania w Dolmelu,PA-FA-WAGU,autobusami z PKS Oława tam solidarność działała dobrze.Uroczystość B.CIAŁA w Oławie na stadionie Moto-Jelcza.Potem do związku dochodzili ludzie którzy byli w pzpr.Tak też skończyłzwiązek .Porużniono ludzi .Dziś robotnicy ,rolnicy zostali sami.Nie jeden ma do związku żal.Karierowicze się urządzili itd.Mam nadzieję że solidarnośc się obudzi oby nie było za póżno.


  12. Słoma

    Myślę, że wielu oławian chętnie poznałoby tych współpracowników oraz panów z biura i z gazowni. Część z nich równie dobrze poradziła sobie w nowej kapitalistycznej, rzeczywistości. A inni dostają emerytury zdecydowanie wyższe od tych, które pobierają przez nich niegdyś nękani...


  13. Wolfius

    Panie Janie, dzięki!! Wprawdzie hołota - utrwalacze, dzieci stalinowców, komunistyczno-balcerowiczowskie janczarstwo (Instytut Badań nad Podstawowymi Problemami Marksizmu-Leninizmu) etc. rozkradła państwowy majątek, ale dzięki takim ludziom, jak Pan żyjemy w trochę lepszym kraju. Wyrazy szacunku!


Dodaj komentarz:


* - pola obowiązkowe