Pod bramką Strzelinianki często dochodziło do ostrych spięć
Goście wystąpili bez chorego Mateusza Kasprzyckiego, a już w 4 minucie boisko musiał opuścić filar obrony Waldemar Żelasko. Wydawało się, że bez dwóch swoich asów jelczanom będzie bardzo trudno o korzystny rezultat. Trener Sebastian Sobczak zagęścił środek boiska, zostawiając w ataku tylko Dawida Lipińskiego. Pierwszą dogodną okazję mieli gospodarze, ale strzał Marcina Józefowicza trafił w boczną siatkę. Chwilę później uderzał zza pola karnego Jarosław Wróblewski jednak Miłosz Gładoch był na posterunku. Goście czekali na swoją szansę i w 25 minucie mogli się cieszyć prowadzeniem. Dawid Lipiński dostrzegł Damiana Kotlińskiego, ten popędził prawym skrzydłem wpadł na pole karne i odegrał do wbiegającego Dominika Domino, który płaskim strzałem w długi róg nie dał szans Królowi. Zanim goście otrząsnęli się po stracie gola, dostali kolejny cios. Grający świetnie Domino wypuścił prostopadłym podaniem wypuścił Lipińskiego, a ten podwyższył na 2:0. Strzelinianka rzuciła się do odrabiania strat, ale długo nie mogła sforsować defensywy kierowanej przez Tomasza Horwata. Udało jej się w 41 minucie, w najmniej spodziewanym momencie. Czarni wybili piłkę z pola karnego, na 30 metrze dopadł do niej Tomasz Masłowski i fantastycznym uderzeniem posłał piłkę w okienko bramki Czarnych. - Szkoda tego gola, bo rywal zwietrzył szansę i wyszedł na druga połowę jeszcze bardziej zmotywowany - stwierdził po meczu Tomasz Horwat. Rzeczywiście, Strzelinianka postawiła wszystko na jedną kartę i stwarzała groźne sytuacje pod jelczańską bramką. W 50 minucie ofiarny wślizg Pawła Pisarskiego zablokował uderzenie Józefowicza. W 58 minucie bliski szczęścia był Tomasz Bartosz, ale jego strzał obronił Gładoch. Podopieczni Sebastiana Sobczaka odgryzali się kontrami, ale strzeliński bramkarz rzadko był zmuszany do większego wysiłku. W 75 minucie zrobiło się 2:2. Krzysztof Rogan dostrzegł Tomasza Bartosza, a ten uderzeniem pod poprzeczkę nie dał szans Gładochowi. Po zdobyciu wyrównującej bramki, miejscowi złapali wiatr w żagle. W 83 minucie doskonałej okazji nie wykorzystał Bartosz, strzelając obok słupka. W 87 minucie uderzył zza pola karnego Masłowski, piłka odbiła się od Domina, ale Gładoch instynktownie wybił przed siebie. Dopadł do niej Bartosz, ale ku rozpaczy miejscowych huknął z 5 metrów obok bramki. To była ostatnia dogodna okazja gospodarzy, którzy stracili kolejne dwa punkty w walce o awans.

Wiatr: 16 km/h 


Brak komentarzy.